Narodziny
Dodane przez Lyokoheros dnia Lipiec 14 2019 00:22:14

       Waldo nerwowo chodził w kółko przed porodówką. Okazało się, że po ich ostatniej ucieczce macica jego żony została uszkodzona i teraz pękła, a na Anthei pod narkozą wykonywano cesarskie cięcie. Gdyby tylko był wtedy bardziej czujny i powstrzymał tego agenta, zanim się do niej zbliżył…

 - Panie Waldo, może pan wejść, pańska żona urodziła - zawołała położna. 

       Wiedział, że teraz z małą dziewczynką będzie im jeszcze trudniej się ukrywać. Z ciężkim westchnieniem wszedł do sali. Brzuch jego żony był już opatrzony, a ona sama trzymała na rękach ich słodkie maleństwo. Na ten widok od razu się uśmiechnął.

 - Ma twoje włosy i nosek - zauważył, gładząc z czułością różowiutkie włosy córki. - Tylko jak ja mam teraz obronić was obie… bo obawiam się, że nigdy nie uwolnimy się od Kartaginy.

       Jego żona wolną ręką chwyciła jego dłoń i spojrzała na niego łagodnie. 

 - Nie martw się, zawsze jest nadzieja. I patrz, ma też twój uśmiech.

       I faktycznie, maleńka nieznacznie uśmiechnęła się przez sen, jakby też chciała tym powiedzieć swojemu tacie, by się nie martwił. 


Autor: Lyokoheros

Korekta: Midday Shine

Temat: 1. Grunt to nadzieja