Z cyfrowych głębin
Dodane przez Lyokoheros dnia Listopad 24 2019 16:30:23

       Skidbladnir płynął przez ciemne wody dolnych rejonów Cyfrowego Morza. Ciężej tu było nawigować, zwłaszcza że mało co było widać, a nie mogli oświetlić sobie drogi, by Xana zbyt szybko ich nie wykrył. Wtedy nawet ich nowy system maskowania, zaprojektowany przez Walda, na nic by się nie zdał.

       Musiało im się udać. Gdy Jeremie i Aelita niepostrzeżenie przechwycili w sieci fragment komunikacji między bazami Xany i rozkodowali go, wpadli na trop repliki, do której właśnie zmierzali. Skoro tak bardzo starał się ją ukryć, i to teraz, gdy miał prawie cały świat w garści, a baz więcej, niż ruch oporu był w stanie zniszczyć, jedna rzecz nie ulegała wątpliwości: cokolwiek tam skrywał, było niezwykle ważne.

       Dotąd nie wiedzieli nawet, że cokolwiek może znajdować się tak głęboko, i ruszyli w nieznane. Namierzenie bazy było niemożliwe. Skąpe informacje z przechwyconych komunikatów pozwoliły jedynie ustalić przybliżoną lokalizację repliki, związana z nią baza mogła być gdziekolwiek.

       Dlatego Yumi i William z nimi nie płynęli - byli wśród pilotów wysłanych teraz w przestworza, by jeśli tylko zrobi się gorąco, odebrać ich z bazy. Skida bez problemu mogli teleportować z powrotem do Lyoko, co już nie raz musieli robić. Skoordynowanie całej akcji z innymi punktami oporu, i to tak, by wszystko wyglądało na rutynowe zwiady, wymagało sporo czasu, ale było warto - nie mogli dać Xanie żadnych poszlak, po których zorientowałby się, co się szykuje. Dlatego właśnie aż dwoje weteranów walki w wirtualnym świecie nie płynęło z nimi.

 - Daleko jeszcze, pani kapitan? - rzuciła jakby od niechcenia Samantha. - Nudno tu tak cały czas w kabinie.

 - Właśnie, porozwalalibyśmy nieco potworów naszego wiruska - dodał jej mąż. 

 - Odd, przecież wiesz, że chodzi właśnie o to, by jak najpóźniej nas odkryto. - Aelita westchnęła i pokręciła głową.

       Wiedziała, że prędzej czy później Xana się zorientuje, jednak obawiała się, że akurat ci dwoje bardzo łatwo ściągną na siebie jego uwagę. Ale teraz miała inne zmartwienia - musiała skupić się na sonarze Skida, bo tylko tak dało się tu nawigować. 

       Po krótkiej chwili na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech. 

 - Już długo nie będziecie się nudzić, zbliżamy się do repliki. 

 - Ekstra, to kto walczy w Lyoko, kto w realu? - spytał Odd. - Bo mam apetyt na sałatkę krabową.

 - W Tesco mieli lepszą - rzuciła żartobliwie Sam, na co on zachichotał, a różowowłosa mogła jedynie znów pokręcić głową.

 - Wszyscy ruszamy na Ziemię. Nie pamiętacie planu? Wraz z otwarciem repliki włamię się do superkomputera i wyślę sygnał o naszej lokalizacji, by najbliższy z pilotów mógł wyruszyć w kierunku bazy, a po połączeniu się z wieżą zmaterializuję nas wszystkich przy głównym terminalu w egzoszkieletach i z powłoką spektralną. 

 - E... to dlaczego stoimy? - spytał Odd, drapiąc się w tył głowy. 

 - Muszę załadować programy do klucza cyfrowego, a Skid nie ma dość pamięci, by je tam przechowywać, używać sonaru i maskowania na raz - wyjaśniła i dotknęła kilku przycisków na konsoli w kokpicie.

       Po momencie usłyszeli charakterystyczny zgrzyt otwieranych wrót repliki i światło pieczęci oraz tunelu.

 - Oby to był sektor powierzchniowy - mruknęła Aelita pod nosem. Operacja była tak ryzykowna, że nawet takie drobiazgi jak kilkanaście sekund późniejsze dotarcie do wieży mogły przesądzić o jej losach.

       Jej nadzieje się spełniły - sektorem, w którym się znaleźli, były góry, ale po chwili dziewczyna zobaczyła na sonarze coś mniej napawającego optymizmem: znaczniki zbliżających się potworów, w tym trzy megaczołgi przed najbliższą wieżą. 

       Wyglądało na to, że Xana wykrył ich, gdy tylko znaleźli się w replice. Co niestety było do przewidzenia, ale tym bardziej musieli się śpieszyć. Jeśli dość szybko nie podłączą się do wieży, Xana może odzyskać w pełni kontrolę nad tutejszym superkomputerem i nie dadzą rady przenieść się do bazy bez stale podłączonego Skida, a nie mogli sobie pozwolić na dzielenie sił.

 - Chcieliście akcji, to ją macie - powiedziała Aelita. - Aktywujcie dodatkowe laseromioty i zajmijcie się szerszeniami, potem wyrzucę was przy wieży i zablokujcie megaczołgi choć na chwilę.

 - Rozkaz! - wykrzyknął Odd, chwytając odpowiedni drążek, i aktywował broń, by już po chwili oddać serię strzałów w zbliżające się robactwo. Samantha oczywiście nie zamierzała być gorsza. - Ale wypas! Czemu nie zamontowaliście tego wcześniej?

       Aelita mogłaby odpowiedzieć, że walka z potworami z pokładu Skida była zbyt rzadkim przypadkiem, by - przed przygotowaniami do tej misji - zajmować się czymś takim, a i bez tego wszyscy mieli wiele na głowie, co dnia dając z siebie wszystko, by obrona bazy nie padła. Jednak teraz skupiała się na pilotowaniu. Musiała działać błyskawicznie, użyć krótkotrwałej teleportacji ze Skida bez pomocy wieży, a potem jak szybko się da, uruchomić w niej odpowiedni program.

       I już po chwili megaczołgi wystrzeliły w jej stronę. Nim którykolwiek ją trafił, wykonała nagły zwrot, a w  jeden z nich wbiła się włócznia zuluskiej wojowniczki. Odd w tym czasie skoczył między laserowe ściany i jednym celnym atakiem zniszczył dwa megaczołgi.

       Ledwie podnieśli głowy w stronę wieży, a tę już otaczała zielona mgiełka. 

 - Dobra robota - odezwała się Aelita z kokpitu. - Materializuję nas.

       I Skid oraz ich sylwetki się rozmyły, znikając z sektora.

       Podczas gdy Skid wrócił do swojego hangaru w Piątym Sektorze, cała trójka znalazła się w przestronnej sali komputerowej, z panelami skupionymi na środku, wokół ogromnej tuby, w której unosił się ludzki mózg z podłączonymi kablami. 

 - Więc to dlatego ostatnimi czasy Xana brał naszych żołnierzy żywcem - wzdrygnęła się Aelita. Szybkie przejrzenie danych w pierwszym z paneli potwierdziło jej przypuszczenia: udało mu się znaleźć sposób, by wykorzystać ludzki system nerwowy jako dodatkowe źródło mocy obliczeniowej.

       To tłumaczyło jego ostatnie, nieco mniej destrukcyjne zachowania, ale nawet biorąc to pod uwagę, walka - choć wciąż niezwykle ciężka - wydawała się mniej intensywna. Za tym musiało kryć się coś jeszcze...

 - Ta, ale komitet powitalny mógłby przygotować lepszy - mruknęła Samantha, niespecjalnie zwracając uwagę na słowa przyjaciółki. - Prawie nie było zabawy.

 - Co, skarbie, boczysz się, że zniszczyłem więcej potworów niż ty? - zaśmiał się Odd, jakby wcale nie byli na bardzo poważnej misji.

 - Nie mam o co, bo i tak byłam lepsza, zniszczyłam z piętnaście szerszeni więcej niż ty, kotku! - Gdyby nie jego brak w wirtualnych wcieleniach, pokazałaby mu teraz język.

 - Nieprawda, tylko czternaście, a wojsko Xany w realu też się liczy, więc jeszcze cię z nawiązką przebiję!

       Aelita jednak nie zwracała uwagi na ich drobne, małżeńskie przekomarzania. Ktoś, kto ich nie znał, mógłby niemal pomyśleć, że się nie lubią, ale wiedziała, że nic bardziej mylnego. Podczas walki z Xaną zawsze bawili się w te swoje gierki i potem jedno chwaliło drugie. Cóż, każdy miał inny sposób radzenia sobie z tymi ciężkimi czasami, które nastały.

       Trochę jednak będą musieli poczekać, zanim wrócą do walki, bo póki wciąż mieli wieżę, Aelita zablokowała wszystkie wejścia, a także używała jej, by szybciej i z pełną swobodą przeglądać zasoby superkomputera.

       I nie ulegało wątpliwości, że Xana prowadził tu jakieś badania, ale wciąż nie miała pojęcia jakie. Używał wielu wież i ogromnych ilości energii, ale...

       Zaraz, zapisy przy tych eksperymentach nie miały sensu...

       I... właściwie ta energia zdawała się do czegoś bardzo podobna...

       Nie, to przecież byłoby absolutnie niemożliwe!

       A jeśli jednak się myliła?

       Te myśli przerwał jej odgłos wybuchu i rozrywanego metalu. Jedne z wrót przeleciały przez pół sali, wbijając się w przeciwległą ścianę, a z powstałego otworu zaczęły się wylewać roboty bojowe Xany. 

 - Sto jedynki? To będzie łatwizna - zaśmiał się Odd. - Laserowa Strzała!

       Gdy tylko Samantha zaczęła biec w ich stronę, rzucając bumerang i odbijając pociski ostrzem włóczni, Aelita wpisała parę ostatnich komend, po czym wstała od terminala. Wzięła jeden dysk, który wysunął się z obudowy komputera, i wskazała na właśnie otwierające się wrota, po drugiej stronie pomieszczenia. 

 - Szybko, tędy! - krzyknęła do swoich walczących przyjaciół. - Na górnym piętrze jest przejście na lądowisko, musimy się tam dostać!

       Nie czekając nawet na ich reakcje, aktywowała skrzydła i poleciała w tamtą stronę.

       Samantha właśnie wyciągała swoją iklwę z przebitego robota, gdy w rozbłysku zielonego światła Odd znalazł się tuż przy niej, po czym wziął ją na ręce i powiedział:

 - No to zwijamy się z tej imprezy, kochanie.

       I nie czekając na jej odpowiedź, ponownie się teleportował. Tym razem wraz z nią i do wrót, przez które właśnie przeleciała Aelita. Używała swojej cyfrowej mocy, by zablokować drzwi za nimi.

 - To powinno dać nam nieco czasu - powiedziała, odwróciła się i ruszyła korytarzem. 

       Pozostała dwójka wojowników nie potrzebowała żadnych kolejnych instrukcji i pobiegli za nią, ustawiając się po jej bokach, by w razie czego osłaniać.

 - Odd! Wiesz przecież, ile mocy zużywa korzystanie z teleportacji wiele razy z rzędu, zwłaszcza gdy zabierasz kogoś ze sobą! Powinieneś był to zachować na poważniejsze sytuacje! - odezwał się karcący głos z jego komunikatora znajdującego się pod powłoką spektralną.

 - Spoko, Einsteinie, poradzimy sobie! Poza tym Aelita kazała się śpieszyć. - Machnął lekceważąco ręką, nie przerywając biegu.

 - I słusznie zrobiła, William już do was leci, za kilka minut będzie. Poprowadzę was na lądowisko. Gdy odesłaliście Skida, udało mi się na krótko nawiązać połączenie i zdobyć plany bazy. 

 - No i brawo! - Odd uśmiechnął się szeroko. - Mówiłem, że sobie poradzimy, nie? - Oczywiście nie czekał na odpowiedź, za to jedynie mruknął pod nosem: - Oby tylko William znów się nie spóźnił.


1. Iklwa - krótka Zuluska włócznia o długim, szerokim ostrzu.


Autor: Lyokoheros

Korekta: Midday Shine

Tematy: 2. Zadanie, 5. Daleka droga