04.XII - "Tylko sen?"
Dodane przez Lyokoheros dnia Grudzień 05 2019 05:51:25

 - I to jest ważniejsze od bycia ze mną? - spytała z niedowierzaniem Samantha.

       Ledwo zdołała ukryć, jak to ją rani. Tak bardzo chciała móc spędzić ten czas z Oddem.

 - Niestety ważniejsze...

       Coś jednak było w jego głosie i spojrzeniu... jakby jego też to bolało, jakby wcale tego nie chciał i przepraszał. Więc czemu... teraz tak po prostu odszedł bez słowa? Biegł, prawie jakby chciał od niej uciec, choć to była ostatnia rzecz, jakiej by się po nim spodziewała. 

       Nie mogąc zrozumieć, tylko wpatrywała się w dal, w kierunku wyjścia, którym odszedł. 

 

*

 

       Bez Odda wygranie turnieju było banalne. Ale co to za rywalizacja bez niego? Zero frajdy.

       Po zakończeniu długo snuła się po Kadic, próbując go odnaleźć. Jednak nie widziała nigdzie ani jego, ani jego kumpli. 

       No gdzie oni mogli się podziać? 

       "Powiedz, żeby zaraz biegł do sam-wie-gdzie."

       Te słowa Ulricha wciąż dzwoniły jej w uszach. Czemu było to takie ważne? I gdzie było to "sam-wie-gdzie"? 

       Gdy przechodziła koło kotłowni, przypomniał jej się pewien dziwny sen.

       Przyjechała do Kadic na imprezę organizowaną przez Odda i jego kumpli. Chciała ukraść szkolny komputer, choć Odd się na to nie zgadzał... a jednak krył ją, gdy zjawił się nauczyciel. Ale potem została tam zamknięta, a cały budynek zaczął się zapadać w ziemi. Bała się, strasznie się bała, a potem Odd z Ulrichiem przyszli ją uratować. Czuła się winna, że przez nią wpadł w takie tarapaty... ale potem było tylko dziwniej. Przez jakieś przejście w kotłowni przeszli kanałami do starej fabryki na wysepce, a tam zjechali na podziemne piętro, gdzie przed jakimś kompem siedział Jeremie i gadał o jakiejś grze i szerszeniach. Chciała jakichś wyjaśnień od Odda, ale on powiedział jej tylko, by czekała z Jeremiem... 

       A przecież to wszystko w ogóle nie było tak! Prawda, myślała o tym, by zdobyć szkolny komputer, ale Odd przecież podsunął jej wtedy o wiele lepszy pomysł...

       Chyba że jednak to było więcej niż tylko sen?

       Musiała to sprawdzić. W końcu co miała do stracenia? Wyczerpała wszystkie racjonalne możliwości - poza przeszukaniem wszystkich restauracji w Paryżu, ale stołówkę też sprawdzała, a to ona byłaby pierwszym celem Odda - no to mogła spróbować i czegoś kompletnie irracjonalnego.


       Zakradła się więc tam i gdy udało jej się wejść, odkryła, że faktycznie jest tam tajne przejście. To robiło się mega dziwne. Starała się iść tą samą drogą, co we śnie, ale miała wrażenie, że trwa to znacznie dłużej. Szczególnie w towarzystwie ściekowego zapaszku.


       Jednak było warto, bo w końcu dotarła do wyspy. Zastanawiała się, czy nie wariuje, bo wszystko wyglądało dokładnie tak samo.


       Zjechała nawet windą na podziemne piętro i znalazła jakieś monitory i klawiaturę zawieszone na stalowym ramieniu. Dokładnie, jak zapamiętała ze snu.

       Tyle że tym razem było tu pusto, a ekrany nic nie wyświetlały. Podeszła i nacisnęła pierwszy lepszy klawisz. Odpowiedziała jej tylko martwa czerń. Parę kolejnych prób dało ten sam efekt. A zdawało jej się nawet, że czuła tu zapaszek Odda...


       Wybuchnęła nerwowym śmiechem. 

 - Co ja sobie myślałam? Chyba kompletnie mi odbiło... pewnie kiedyś tu byliśmy, jak chodziłam do Kadic, a potem we śnie wszystko się pomieszało... tak, to musiało być to...