12 porażek Jima Moralesa
Dodane przez Lyokoheros dnia Lipiec 01 2020 07:39:38

       Jeremie zatrzymał się, dysząc ciężko, i spojrzał za siebie. Miał wrażenie, że z każdym tygodniem Jim stara się ten tor przeszkód - na którym trenował wcześniej jego przyjaciół - uczynić coraz bardziej morderczym.

       Oczywiście nie dosłownie. Chłopak zdawał sobie sprawę, jak niskie było prawdopodobieństwo, że faktycznie sobie coś zrobi, jeśli nie będzie aktywnie tego próbował. Ale nie zmieniało to faktu, że już jedno okrążenie było niezwykle wyczerpujące, a co dopiero dziesięć.

 - Ładnie, dzieciaku - stwierdził Jim ze stoperem w wyciągniętej ręce. - Wciąż daleko do poziomu komanda, ale robisz postępy. Byłeś 2 sekundy szybszy niż poprzednim razem.

 - Dzięki, Jim - wysapał.

       Nie musiał tu przychodzić, jego kumple mocno mu się dziwili... ale wciąż miał w pamięci słowa swego nowego osobistego trenera: "Powiem ci coś, chłopcze - jesteś twardy!".

       Ale tak właściwie to bardziej chodziło o inne słowa, kogoś zupełnie innego...

 "A ty, Jeremie, też tak potrafiłbyś się o mnie bić?"

       Jasne, że Ulrich pobił się wtedy z Williamem o głupstwo i że Jeremie przecież, jak sam powiedział, robił to cały czas, walcząc z Xaną... ale jednak po tym pierwszym, jeszcze nie chcianym, treningu w jego głowie zaświtało inne istotne pytanie.

 "A co, jeśli kiedyś zajdzie potrzeba, by - tak fizycznie - bronić Aelity?"

       Walka z Xaną skończyła się dobre kilka tygodni temu, ale przecież różne sytuacje się mogą zdarzyć. A Jeremie chciał być w stanie ją obronić; czuł, że powinien być na to gotowy. Oczywiście wolałby, aby do takiej sytuacji nie doszło, ale zawsze lepiej być przygotowanym. Co nie znaczyło, że się przed kimkolwiek do tych myśli przyznawał.

       Teraz jednak, choć widział już pewne efekty treningów z Jimem, był kompletnie wypompowany. Klapnął zatem na ziemię, opierając się o pień drzewa.

 - Nie czas na spanie, Jeremie! Za spanie na warcie nikt ci nie zapłaci!

 - By-byłeś kiedyś jakimś strażnikiem? - niemal odruchowo zapytał chłopak.

 - Tak... właściwie to raz po tym dostałem całkiem sporo, choć trzeba się było nie zgodzić... ale wolałbym o tym nie mówić! - wypalił natychmiast z miną, jakby dosłownie ugryzł się w język.

 - Dostałeś pieniądze po tym, jak zasnąłeś na służbie?

 - E, nieważne. - Machnął ręką, jakby wyjątkowo mocno chciał go zbyć, co wydało się Jeremiemu dość osobliwe. - I tak byś nie uwierzył.

 - Zdziwiłbyś się, w co mógłbym uwierzyć, Jimbo - uśmiechnął się okularnik, myśląc o całej swojej wielkiej przygodzie z Lyoko.

 - Wiesz, jestem znacznie starszy, niż myślisz - powiedział wuefista głosem na tyle poważnym, że zabrzmiało to aż karykaturalnie. Jeremie uniósł brew, ale ten zdawał się tego nie zauważyć. - I lepiej usią... a no tak, już siedzisz. W każdym razie pewnie nie uwierzysz, ale byłem wtedy czasem nieco niezdarny... No i był w Atlantydzie taki jeden czarnoksiężnik, zbiłem mu ulubioną figurkę czy tam wazę, czy amulet... nie pamiętam już. No i mnie przeklął na ponoszenie wiecznych porażek...

       Jeremie zamrugał chwilę, myśląc, że się przesłyszał. Ale chyba nie, jednak musiał się upewnić.

 - Atlantydzie?

 - Tak, właśnie...

       Jeremie nie mógł się powstrzymać i wybuchnął śmiechem.

 - Atlantyda? Czarnoksiężnik? Klątwa?

 - Mówiłem, że nie uwierzysz... ale tak było i szybko zaczęło się spełniać. Coś tam uszkodziłem czy jakoś tak i jedyne, co zostało po Atlantydzie, nazwano mechanizmem z Antykitiry... a mnie wywaliło na brzeg.

 - No dooobra... - zaczął Jeremie sceptycznie, choć wciąż myślał, że Jim go tylko nabiera. - Ale co to ma do płacenia za przyśnięcie na służbie?

 - No, trochę zajęło, zanim zrozumiałem, że się nie starzeję, i chwytałem się różnych zadań, ale wciąż mnie wywalano... w końcu zostałem rzymskim legionistą i miałem  pilnować grobu jednego skazańca, co się bano, że jego uczniowie wykradną ciało i będą mówić, że powstał z martwych...

 - Zaraz, chyba nie mówisz o...

 - No i potem się pojawiła jakaś postać z nieba, odsunęła kamień, myśmy posnęli, a potem Jezusa już nie było. No i ci ichni arcykapłani nam masę pieniędzy dali, byśmy mówili, że to uczniowie go wykradli, jak spaliśmy... no i się zgodziłem. Potem doszło do uszu namiestnika, ale kapłani wybawili z kłopotów, jak obiecali... tylko że i tak mnie wylano, ale mogło być gorzej... Teraz, jak wiem, kto to był, to mi strasznie głupio, ale i tak nikt by mi już nie uwierzył...

       Jeremiemu aż szczęka opadła. Niby wszystkie szczegóły się zgadzały, ale to... aż nie chce się wierzyć, że ich nauczyciel mógł przy tym być. No i jeszcze ta cała klątwa i Atlantyda...

 - I ty... naprawdę przy tym byłeś?

 - A żeby to ten jeden raz... paręnaście wieków później żem nie złapał tego huncwota Lutra, co mu się zachciało pojedynków... ukrył się w jakimś klasztorze i potem wielki ambaras, grabieże i krwawe wojny z tego wybuchły... Potem byłem stróżem więziennym w Bastylii i jak się o kołowrót potknąłem, to wściekły tłum wparował i zdobył twierdzę... potem próbowałem to jakoś naprawić i zaciągnąłem się do wandejskiego wojska, ale nie tak nabiłem muszkiet i zdradziłem tej piekielnej kolumnie1 naszą pozycję... sam jeden ocalałem... Lata później przegrałem parę bitew w wojnie z Niemcami i nas Bismarck pobił... Chciałem spróbować gdzieś indziej i zostałem ochroniarzem arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, ale znów zawaliłem i było jeszcze gorzej... jak w Rosji wybuchła rewolucja i chcieli ruszyć na Europę, to myślałem, że pomogę, ale znów spaprałem sprawę przy obronie Wilna... potem dałem niemieckim szpiegom wykraść informacje, że Wielka Brytania nie ma wcale gotowej armii, więc Hitler zaatakował Polskę2 i kolejna wojna światowa się zrobiła... Próbowałem potem ubić tego drania, ale znowu nie wyszło... Jeździłem też po świecie, myśląc, że klątwa mnie nie dosięgnie, ale najpierw zatopiłem Titanica, a potem jeszcze był Apollo 13... no to w końcu wróciłem do Francji i Delmas jest pierwszym, co mnie jeszcze nie wywalił.

 "Właściwie to to zrobił" - pomyślał Jeremie. - "Ale skasowaliśmy to Powrotem Do Przeszłości."

       Ale ta myśl nie wystarczyła, by powstrzymać całą lawinę innych, które przetaczały się przez jego głowę. Jim był - rzekomo - w tylu na swój sposób krytycznych punktach historii świata i jego porażki miały wielokrotnie naprawdę opłakane skutki... gdyby nie one, to kto wie, historia mogłaby się potoczyć całkiem inaczej... prawdopodobnie lepiej...

 - I... to dlatego ciągle mówiłeś o jakichś swoich zajęciach, o których wolałbyś nie mówić? - spytał w końcu Jeremie.

 - Ta, właśnie... - zaśmiał się nerwowo Jim, drapiąc po karku.


1. Kolumny piekielne (fr. colonnes infernales) są historyczną nazwą oddziałów wysłanych przez rewolucjonistów do eksterminacji Wandei.

2. Przed atakiem Hitlera na polskę Winston Churchill wystosował wobec Hitlera ultimatum, że jeśli on zaatakuje Polskę, to Wielka Brytania zaatakuje III Rzeszę. Niestety Hitler odkrył, że był to blef, a Wielka Brytania nie była wcale gotowa do ataku, skutkiem czego wybuch wojny jedynie nieco się opóźnił.


autor: Lyokoheros

korekta: Midday Shine