Kod Lyoko Powrót Xany - przygoda dopiero się zaczyna!
Nawigacja
Strona Główna
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Projekty KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie!
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Intro
Lyokopedia - artykuły
Forum
Archiwum cytatów
Linki
Download
Galeria
Kontakt
Szukaj
Najczęściej Zadawane Pytania
Działalność KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Kod Lyoko Powrót Xany - zaginione opowieści
Odcinki online
Lyokopedia
Kalendarz Fandomowy
Lyokoinkubator - wspieranie działalności fanowskiej
KLPX TV
Powrót Do Przeszłości
Klub LyokoWeterana
Zlot dla Poznania
Ocenialnia blogów i opowiadań
Opowiadania i tłumaczenia
Operacja Republikacja
Kod Lyoko Powrót Feniksa - tłumaczenie
Kod Lyoko Armia Nicości - tłumaczenie
Opowiadanie "Kod Equestria"
Opowiadanie "Nasza Mała Sunset"
Gra wyobraźni w systemie Lyoko
Konto na chomikuj
Wiadomości Kadic
Stare forum Powrotu Xany
Historia
Konkurs comiesięczny
Regulamin ogólny
Lista trwających konkursów
Lista zwycięzców
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec)
Obecny konkurs(sierpień)
Obecny konkurs(wrzesień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty-marzec)
Obecny konkurs(kwiecień-czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Archiwum konkursów
System punktowy
Zasady
Członkowie i wyniki stronnictw
Poradnik zdobywania punktów
Wyzwania tygodnia
Najlepsze stronnictwo marca:
Jeremie
(1226 punktów)

Najlepszy użytkownik miesiąca:
Jasiu Lyoko
(15 punktów w miesiącu)
Członek stronnictw:
Jeremie
Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 150
Najnowszy Użytkownik: Szymonixo2007
Najnowsze rozdziały
Projekt: Gołębie - akt III
Nasza Mała Sunset - rozdział 11: "Wspólne Święta"
Pamiętnik Milly - wymazany wpis
Sztuka Miłości
Pamiętnik Gustave'a
Płonące Imperium Dionizosa
Waterloo
12 Porażek Jima Moralesa
Armia Nicości - rozdział 14: "Podstęp Jeremiego"
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "Ostatni dzień razem"
Kod Equestria - rozdział 21: "Spotkanie Po Latach"
Powrót Xany księga II - rozdział 11: "Lung"
Na Forum
Najnowsze Tematy
Dziennik zmian i ost...
Wyzwania tygodnia
Scyfozoa
Aelita
Ashes Odrodzeni z Lyoko
Najciekawsze Tematy
Zgadnij kto to [307]
Niekończąca się h... [273]
Dziennik zmian i ... [179]
X czy Y [143]
Wyzwania tygodnia [116]
Ostatnie Artykuły
LyokoSystem
Projekt Kartagina
Custodes Romae
Smocza Unia
Projekt: Gołębie - a...
Prawa i dokumenty
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Manifest działalności KLPX
Skrócony regulamin strony
Regulamin bitwy opowiadań
Regulamin konkursów comiesięcznych
System punktowy
Lista ostrzeżeń
Sprawy szczególnie warte uwagi
Petycja o kontynuowanie Kod Lyoko

Petycje o emisję Kod Lyoko:
Nie zapomnij podpisać się pod wszystkimi!
Przypominam też, że aby potwierdzić podpis należy kliknąć w link wysłany na wasz adres mailowy po wysłaniu podpisu pod petycją!

Formularze dotyczące działalności KLPX:
Drugi Front - Rozdział 1 - Pierścień, trzy kreski i pierścień

       Paweł leżał jeszcze przez chwilę na ładnej, choć niewygodnej, ozdobnej sofie, wzmocnionej cienkim, ciemnym drewnem z buku. Miał jeszcze dosłownie pół minuty, przed wyjściem z domu. Słońce, ledwo co wznoszące się ponad horyzont posyłało promienie przez szybę wielkiego okna na jego prawą część twarzy, przeświecając powiekę i oświetlając podłogę koło niego, wyjątkowo piękną i ozdobną, na której teraz widać było jasne plamy światła w kształcie okna zwieńczonego łukiem.


       Leniwie otworzył oczy, poszukał ręką postawionego przed chwilą obok siedzenia plecaka, który kilka minut temu spakował, wychodząc z pokoju i spojrzał w sufit.


       Z lekcji w szkole wiedział już, a nawet wręcz musiał wiedzieć, że ten styl nazywany jest barokowym i bez problemu go rozpoznawał, ale dla niego był to sufit zbudowany z niepotrzebnym przepychem, dosyć jasny, w wielu miejscach zdobiony, nafaszerowany ozdobami. Jedynie jedna rzecz była w nim ciekawa i nieco wyrywała się z kontekstu, równocześnie pasując do stylu, w którym zbudowano budynek.


       Po środku sufitu, który miał lekko wklęsły kształt, znajdowała się duża, sztuczna czaszka, w niektórych miejscach z lekka zabrudzona. Kształt miała bardzo okrągły, aż nienaturalnie. Była rozmiarów dość dużego żyrandola, a od niej w trzech kierunkach rozchodziły się żelazne płyty, idealnie wypolerowane niczym ostrza, niewielkiej długości, ale większej od czaszki i były zawieszone pod sufitem, trzymając się dzięki wsadzeniu ich w nietypową ozdobę i nieco w sufit.


       Paweł spojrzał na zegarek. Jeśli wierzyć szoferowi, powinien już wychodzić. Poderwał się szybko, przeciągnął jeszcze raz i zabierając spakowany dawno plecak minął dwa duże posągi i wiele drogich mebli, opuszczając bogate wnętrze domu i wychodząc do niewielkiego z tej strony ogrodu. Przeszedł go w chwili, gdy pod domem zatrzymała się czarna limuzyna. Wszedł do niej pewnie. Jak codziennie jechał do szkoły tym samym samochodem, którym wyjeżdżał jego ojciec.


       Kierowca ruszył powoli w kierunku bramy posesji, a chwilę później jechał już w kierunku miasta i jego centrum. Paweł, wygodnie siedząc z tyłu, przodem do kierunku jazdy spokojnie przeglądał strony internetowe na komórce. Z czasem za oknem zaczęły powoli przemykać kamienice i długa aleja. Wreszcie Minęli kino, zauważyli wznoszącą się przed nimi ogromną katedrę z jedną szpiczastą wieżą, górującą nad miastem, którą dobrze było widać z połowy okien jego szkoły.


       Wkrótce limuzyna znów skręciła. To był sygnał, by Paweł się przygotował. Schował komórkę, założył torbę z powrotem na prawe ramię i położył prawą dłoń na drzwiczkach samochodu czarnego jak smoła. Gdy ten zatrzymał się niedaleko szkoły, dokładnie kilka metrów od niej, Paweł pożegnał się z szoferem i ojcem, później wyszedł z pojazdu, kierując się do wejścia szkolnego, po drodze przecierając zaspane oczy, pomimo niemal niezawodnego, choć wyróżniającego się transportu, musiał spędzić w drodze bardzo dużo czasu, znacznie więcej niż jego przyjaciele z internatu, a czasem przyjeżdżał pod szkołę znacznie wcześniej i musiał długo czekać, innym razem musiał się spóźnić. Minął dziwaczne ozdoby, utrzymane jedynie w trzech podstawowych barwach, oraz czerni i bieli, a później minął się z kilkoma licealistami i razem z nimi wszedł do szkoły, przechodząc po chwili obok portierni. Poszukał ręką w kieszeni swojego klucza od szafki, a później zszedł do podziemi i w lewo. Znalazł wśród licznych szafek alejkę, w której znajdowały te z należące do uczniów z jego klasy i przywitał z kolegami, dochodząc do swoich drzwiczek. Otworzył je szybko i zmienił buty, siadając na ławce, którą miał za sobą. Chwilę później mógł już wyjść z piwnic i udać się na drugie piętro, do specjalnej, okrągłej sali.


       Pod salą lekcyjną spotkał już jednego ze swoich przyjaciół.


       Mikołaj był wiecznie nieuczesanym blondynem, o niebieskich oczach szczupłej sylwetce i średnim wzroście. Ubierał się w czarne, jeansowe spodnie i niebieską bluzę, pod którą miał czerwoną koszulkę. Uścisnął mu rękę, wstając z miejsca.


- Widziałeś Marka? - zapytał Paweł.


- Nie - odparł Mikołaj. - Chyba się spóźni...


       Dojrzeli go dopiero, gdy rozległ się dźwięk dzwonka, wychodził z bocznego korytarza ze schodami, które prowadziły również na wszystkie pozostałe piętra i były często wykorzystywanym przez uczniów skrótem na stołówkę. Rozpoznając go po krótkich czarnych włosach, niebieskich oczach i dużym wzroście podeszli do niego i go przywitali.


       Na sobie miał jak zwykle szarą bluzę i niebieskie, jeansowe spodnie.


       Po chwili weszli do okrągłej sali na nudną lekcję. Gdy dwie godziny lekcyjne oddzielone od siebie krótką przerwą dobiegły końca mogli wreszcie opuścić ćwierć okrągłą salę i pójść na matematykę.


       Nagle coś ich ogłuszyło, długi, wysoki pisk, dochodzący ze wszystkich głośników w szkole, kilka z nich wybuchło. Uczniów rozbolały uszy od tego wysokiego dźwięku. Chwilę później wszystko ucichło, pozostawiając za sobą jedynie bóle w uszach wszystkich obecnych w budynku. Po chwili wszystko wróciło do normy.


*


       Paweł usiadł w drugim rzędzie, z Markiem, za nimi siedział Mikołaj, z Thalią, która odwracając się do tyłu gadała z koleżankami.


       Sala od matematyki była dość nowoczesna, wyremontowana dosyć niedawno, razem z resztą szkoły, utrzymana w jasnych barwach, z ładnymi, niezabrudzonymi - jeszcze - ławkami, białą tablicą, rzutnikiem pod sufitem i komputerem na biurku nauczyciela, który wydawał z siebie dziwne dźwięki, jakby wydawał ostatnie tchnienie.


       Rzutnik przez kilka chwil jakby się zaciął, zapalając i gasząc bez przerwy. Przez sekundę Mikołaj widział wyświetlający się krzywo na tablicy dziwaczny krąg, czerwony z czarnym tłem i jeszcze czymś wokół, który zaraz zniknął, za szybko, by go dokładnie obejrzeć.


- Szkolny system wariuje - skomentował, przysłuchując się pracy głośnego komputera i trzaskom, które wydawał jeszcze przez chwilę rzutnik.


- Z moją komórką też jest coś nie tak - rzuciła nagle Thalia, wpatrując się w wyświetlacz. - Już drugi raz gasi się ekran i nie chce włączyć...


- Może szkoła się rozpada? - zasugerował Marek.


       W tym momencie do klasy weszła nauczycielka i zaczęła prowadzić lekcje.


*


       Minęło więcej czasu i zaczęła się lekcja informatyki, w sali na pierwszym piętrze.


Była to duża, jasna sala o kształcie trapezu prostokątnego, w którym skręcone ramię było ścianą z oknami, a przeciwległe tą z drzwiami wyjściowymi. Była doskonale wyposażona, a na nowoczesnych komputerach dobrze się pracowało... tylko że... ekrany wszystkich zapełniały dziwne znaki złożone z kręgów i kresek, a nauczyciel próbował to naprawić.


       Z powodu braku możliwości pracy uczniowie siedzieli nic nie robiąc, ewentualnie wpatrując się w nauczyciela, który próbował odblokować którykolwiek komputer. W końcu, zrezygnowany spróbował pociągnąć za wtyczkę jednego z nich, ale poraził go prąd, bardzo silny. Uczniowie wezwali pomoc, a gdy nauczyciel został zabrany poszli do biblioteki na zastępstwo. Nikt nie zastanawiał się specjalnie nad wypadkiem, sądzili, że komputery po prostu są uszkodzone, nie mniej było to dość dziwne.


       W szyby czytelni uderzały ciężkie krople deszczu, nieustannie kapiące z nieba. Paweł wpatrywał się przez chwilę za okno. Gdy wyjeżdżali wokół jego domu było nieco słoneczniej, ale tu, w mieście od początku było pochmurnie i lekko padało, a teraz rozpadało się na dobre. Woda spływała po ulicach i była rozchlapywana przez śpieszące się samochody, które prześlizgiwały się kilka metrów za oknem.


- No to nie było normalne - stwierdził Paweł, mając na myśli komputery. - I ten znak... na wszystkich monitorach w klasie...


- Nie tylko - zauważył Marek, wskazując na jeden z monitorów w bibliotece. Był na nim ten znak, a chwilę później po kolei na każdym z komputerów pojawił się ten sam czerwony znak.


- Jak myślisz - zaczął pytanie Paweł, kierując je do Mikołaja. - To wirus, czy jakiś haker?


- Nie wiem - odparł Mikołaj. - Mogę spróbować jakoś to sprawdzić... ale nie mam żadnego komputera, może jutro... albo ewentualnie pójdę do szafki...


       Nagle wszystkie monitory wróciły do normy, ukazując znów pulpit systemu Windows.


- Może nie będzie takiej potrzeby? - rzucił Marek.


Mikołaj wzruszył ramionami. Chwilę przed tym, jak zadzwonił kolejny dzwonek.


       Idąc na lekcję zobaczyli coś dziwnego, jakby ciemny, niemal całkowicie czarny cień sunął po ziemi, najpierw wspinając się po schodach do piwnic, a później tuż przed nimi i za nich, w kierunku sal, wtapiając się w inne cienie. Sytuacja ta była dosyć dziwaczna i straszna. Thalia, Paweł, Marek i Mikołaj zatrzymali się i stali przez chwilę, wpatrując się w miejsce, gdzie przed chwilą sunął ciemny cień i pewnie sunął dalej, choć nie było go widać.


- Widzieliście to? - zapytała Thalia.


- No nie no, to już nie było normalne - odparł Mikołaj. - Was też ciekawi, dlaczego dym wypełzł z podziemi?


- Niespecjalnie - odpowiedział Paweł. - Bardziej mnie ciekawi co to właściwie było... jakiś dym? Czy brud?


- A widziałeś kiedyś żywy bród? - zapytał Marek.


- U nas w pokoju - odpowiedział spokojnie Mikołaj. -  Ja idę zobaczyć - dodał schodząc po schodach do piwnicy. Marek poszedł za nim, a Thalia i Paweł woleli iść pod salę od języka francuskiego, pełniącą też funkcję sal dla kilku innych przedmiotów, między innymi dla podstaw projektowania, o czym świadczył pionowy napis na drzwiach. Paweł średnio widział tamten cień, sądził, że to pewnie nic nadzwyczajnego, ani wymagającego jakiegoś śledztwa.


       Mikołaj i Marek zeszli do piwnicy i rozejrzeli się po długim, ciemnym korytarzu, pełnym zamkniętych drzwi. Nigdzie nie było widać żadnego ruchu, ani cienia na podłodze, było na to za ciemno.


       Pomieszczenia miały wyjątkowo niską, choć wyższą niż na parterze numerację, były to wyłącznie pomieszczenia gospodarcze, żadnych sali lekcyjnych.


       Marek włączył jasną latarkę w swoim telefonie, rozganiając ciemności. Świecił głównie na ziemię, w różne miejsca, ale nigdzie nie zauważył żadnych z cieni, dlatego, będąc otoczonymi przez zamknięte drzwi, postanowili wrócić na parter. Paweł słusznie wątpił, że mogli się czegoś dowiedzieć. Później już nigdzie nie widzieli tego dziwacznego cienia, który pełzł wcześniej po podłodze. Zrezygnowani dotarli pod salę od francuskiego na drugim piętrze i weszli do pomieszczenia umieszczonego we wnętrzu okrągłej dobudówki do szkoły, przypominającej wieżę. Było to pomieszczenie o kształcie zbliżonym do wycinka koła, z licznymi światłami umieszczonymi na suficie, którego nie było w jednym miejscu, przez co widać było wyższy i znacznie mniejszy poziom, o podobnym kształcie, który składał się jedynie z kilku podłużnych okien na półokrągłej ścianie, jasnego sufitu i drzwi po dwóch stronach balkonu, ciągnącego się po okręgu wzdłuż ścian mniejszego piętra. Sala była dość duża, ławki były połączone ze sobą, tworząc długie linie, otoczone krzesłami na kółkach i kilkoma składanymi.


       Wszystko wydawało się normalne, ale po chwili rzutnik na sekundę wyświetlił znów ten dziwny znak na ścianie i tablicy, pojawił się on również na ekranie komputera. Mimo to lekcja zapowiadała się normalnie. Gdyby nie wizyta dyrektorki, która natychmiast nakazała definitywne wyłączenie całego sprzętu komputerowego.


       Okazało się, że wizyta nie jest przypadkowa i dyrektorka nie była sama. Towarzyszył jej policjant i jeszcze ktoś, podobny nieco do ochroniarza, albo i policjanta.


       Mężczyzna który towarzyszył policjantowi ubrany był w szary strój, miał broń za pasem i pałkę, podobną do policyjnej, na głowie natomiast czapkę, a niemal wszystko miało jeden napis: "Riblacg". Towarzyszył mu pies, który do złudzenia przypominał psa policyjnego, być może rzeczywiście nim był, chociaż słuchał się tamtego mężczyzny, a nie policjanta.


       Wyjaśnienia dyrektorki były dosyć dziwne. Twierdziła, że policja jest tu, ze względu na coś związanego z narkotykami i dlatego jest tam pies tropiący. Policjant, ani jego towarzysz nie wzbogacili wyjaśnień. Pies jedynie przeszedł się po klasie, widać wówczas było dziwną obrożę na jego szyi, niby zwykła, czarna obroża, ale z czymś z przodu, co wyglądało jak jakieś niewielkie urządzenie elektryczne. Obwąchał wszystko powierzchownie i wyszedł z policją, oraz jego towarzyszem, ku zdziwieniu wielu uczniów.


       Dziwne zdarzenie szybko poszło w zapomnienie, gdy zaczęła się lekcja. Komputer był cały czas włączony i zablokowany, blokada włączyła się kilka minut po tym, jak policjant i jego towarzysz opuścili pomieszczenie.


- Co to było? - zapytał nagle Marek, jak policja już wyszła.


Paweł i Mikołaj mu nie odpowiedzieli, siedzieli raczej cicho, sami nie wiedzieli, co to miało być, ale się nad tym najwyraźniej nie zastanawiali.


       Po lekcji francuskiego była godzinna przerwa, którą Mikołaj, Paweł, Thalia i Marek spędzali głównie w stołówce.


- Tu się dzieje coś dziwnego - stwierdził Paweł. - Ej, Mikołaj, mógłbyś jakoś jednak sprawdzić co atakuje szkołę i co tu robią pracownicy "Riblacg"?


- Mógłbym spróbować - zdecydował się Mikołaj, wreszcie kończąc obiad. - Ale muszę iść po sprzęt - dodał, szukając w kieszeni klucza do szafki szkolnej. - Zaraz wracam - rzucił na koniec, odchodząc w stronę szatni w piwnicy przy wejściu do szkoły.


       Otworzył zielonkawą szafkę szkolną, którą dzielił z Pawłem, jego zamknięte drzwiczki były po drugiej stronie i spojrzał na jeden wielki szczyt książek, wyrwanych kartek, kilku ksiąg niezwiązanych ze szkołą i jeszcze wielu innych rzeczy. Z samej góry zdjął nieco kanciasty tablet.


       Choć tablety były wówczas mało popularne w Polsce Mikołaj miał tablet od rodziny pracującej za granicą, w znanej firmie. Był ulepszony, miał pojemny dysk, rysik i wiele wgranych programów, w tym kilka stworzonych przez Mikołaja, z czego większość nie działała, w każdym razie nie na tablecie i nie w taki sposób, w jaki Mikołaj by chciał. Wziął więc tablet, wyjął rysik i poszedł w kierunku ławek przy sklepiku, gdzie zwykle szli po obiedzie.


       Usiadł na ławce i próbował włamać się do któregoś ze szkolnych komputerów, aby zdobyć jakieś informacje.


       Pracując udało mu się włamać, ale nic nie znalazł, tylko kilka plików i po chwili jego tablet zgasł. Nie chciał się więcej włączyć.


- Nie mam pojęcia co tu się dzieje - rzucił Mikołaj. - Ale to chyba jednak jakiś haker...


- Może ktoś ze szkoły robi sobie żarty? - zasugerowała Thalia.


- No wątpię... to chyba jakiś profesjonalista... albo coś gorszego... Wydaje mi się, że to się wiąże z tym dziwnym cieniem na podłodze i piwnicą... szkoda że nie możemy zbadać pomieszczeń pod szkołą...


- Cienie pod szkołą mają się wiązać z hakerami? - zapytał niedowierzający Paweł. - Serio?


*


       Kilka godzin później uczniowie już rozchodzili się do domów. Mikołaj wracał razem z Markiem i Thalią do internatu kilka ulic dalej.


       Reszta dnia upłynęła im głównie na nauce.


*


       Następnego dnia w szkole wciąż wszystkie komputery były zablokowane, jednak po kilku godzinach zdawały się znów odblokować, choć były mocno osłabione. Nikt nie miał pojęcia, co się dzieje. Podejrzewali żart któregoś z uczniów, albo wirus, a przynajmniej tak mówili nauczyciele.


       Mikołaj stał pod salą lekcyjną razem z Markiem i Pawłem.


- ...to mówiliście że ten cień wypełznął spod ziemi? -dopytywał się Paweł.


- Tak - potwierdził Marek.


- ...Ale nie macie klucza do tych wszystkich zamkniętych drzwi w piwnicy?


- No nie.


       Paweł wyciągnął z kieszeni coś brzęczącego, co okazało się być pękiem różnych kluczy.


- Skąd to masz? - zapytał Mikołaj.


- Dorobiłem - odparł Paweł. - To kopie. Jeden warunek: Nie pytacie jak tego dokonałem. Tylko musimy uważać, żeby nikt nas nie zauważył... Bo będzie źle...


- Zaraz, a to nie jest przestępstwo? - rzucił nagle Mikołaj.


Paweł uśmiechnął się.


- Przecież nie chcemy nic kraść, tylko wejść, no nie?


       Zadzwonił dzwonek, więc musieli iść na lekcje. Z utęsknieniem czekali na kolejny zbawczy dźwięk, który stał się możliwością na zbadanie podziemi szkoły. Weszli tam i w trójkę zaczęli szukać kolejnych dziwnych cieni, już z coraz mniejszą pewnością. Nic nie zauważyli. Przynajmniej początkowo, bo chwilę później coś jakby przemknęło obok nich. Najwyraźniej cień wypełzł ze starych, nieremontowanych drzwi. Po kilku chwilach znaleźli klucz i otwarli je. Nieco niepewnie weszli do całkowicie pustego pomieszczenia z połamanym biurkiem, wieloma rurami i żelazną, przymkniętą szafą, której drzwiczki zdawały się być lekko wygięte. Stare, zniszczone krzesło na kółkach stało spokojnie, za biurkiem, na którym umieszczono parę starych, nieużywanych już książek do fizyki i matematyki.


- Nic specjalnego - rzucił Marek. - Jakiś stary gabinet? Pokój nauczycielski? Zaplecze, albo coś takiego?


- A ta szafa? - zwrócił uwagę Paweł, podchodząc do tamtego żelastwa. - Niby stara i zniszczona, ale gruba i bardzo ciężka... no chyba nie chowano tutaj ubrań?


Otworzył szafę. W środku spokojnie wisiały dwa płaszcze, jeden zielony, drugi w kolorze kawy, obydwa długie i bardzo stare, częściowo przeżarte przez mole.


- Mówiłeś coś? - zapytał Mikołaj, zaglądając w głąb szafy. Zauważył, że częściowo była wbudowana w ścianę. Nie mógł dokładnie zobaczyć ściany, więc włączył wyświetlacz swojego tabletu i wszedł do środka.


       Szafa miała rozmiary niewielkiej toalety, choć była bardziej kwadratowa. W połowie Mikołaj zauważył, że z boku jest jakaś ruchoma ścianka, widocznie kiedyś szafa miała udawać mniejszą. Wchodząc dalej natknął się wreszcie na ścianę. Nie była to ściana szafy, a ściana pomieszczenia. Wydawała się stara, odrapana, ale zwyczajna. Mimo to jedna rzecz ją odróżniała. Była w niektórych miejscach wypukła. Mikołaj zbadał to ręką. Wypukły był prawie cały okrąg, z wycięciem u góry, w którym znajdowała się gruba kreska.


"Kształt jak symbol włącznika" - pomyślał.


       Gdy skończył badać znak coś dziwnie zatrzeszczało i nagle podłoga pod nim zaczęła opadać na dół, przez co znalazł się w długim szybie ukrytej windy, jadącej powolnie w dół, głośno przy tym bucząc.


       Przez chwilę był nawet przerażony, znalazł windę we wnętrzu żelaznej szafy w dawno nieużywanym pomieszczeniu, którego nawet nikt nie remontował, co już samo w sobie było dziwne. Patrząc w górę szybu zobaczył wypatrujących go Pawła i Marka. Po kilku sekundach winda się zatrzymała, w jakimś bardzo zimnym pomieszczeniu.


- Nic ci nie jest? - zawołał Paweł z góry.


- Nie - odparł Mikołaj. - Znalazłem coś... jakieś pomieszczenie, idę to sprawdzić. Zaczekajcie.


       Jak tylko zszedł z platformy, ta pojechała w górę, oddzielając go od wyjścia. Nie miał wyboru, nie wiedział jak sprowadzić ją z powrotem, więc zaczął szukać jakiegoś światła, świecąc początkowo marnym, dosyć ciemnym wyświetlaczem tabletu. W końcu coś znalazł. Pokryty kurzem i brudem włącznik w barwie ciemnej szarości. Przycisnął go i przed nim, pod sufitem zapaliło się światło.


       Zauważył wówczas, że jest w bardzo niewielkim pomieszczeniu, nie większym niż sama winda. Nad nim były trzy podłużne żarówki, z czego jedna była dawno przepalona, a druga po dwóch sekundach zgasła.


       Wokół były pozbawione czegokolwiek ściany, zupełnie jak ściany w blokowych piwnicach. Na ziemi również nic nie było, na suficie, poza prowizoryczną lampą, również nic. Jedynie przed nim coś było. Wielkie wrota o dziwnym kształcie.


       Był to pierścień ze złota, rozmiarów półtora dużego monitora. Od tego pierścienia, w trzech kierunkach, równomiernie rozmieszczone były nieco oddalone od ściany pasy, dosyć długie i szerokie, przez co całość przypominało jakieś wielkie pokrętło z trzema miejscami do trzymania, wszystkimi "wpisanymi" w jeszcze jeden okrąg, wykonany z brązu. Dalej była żelazna ścianka.


       Chwycił jeden z wystających pasów, które odstawały od wrót. Spróbował obrócić. Zauważył wówczas dziwaczny wyświetlacz ponad wrotami, raczej niewielki. A gdy zdołał ruszyć zniszczony mechanizm, próbując z całej siły, na wyświetlaczu zapłonął dziwaczny znak, dwie kreski stykające się ze sobą, ustawione ukośnie. Mikołaj ruszył w drugą stronę mechanizm. W zależności od położenia wielkiego pokrętła pojawiały się kolejne cyfry. Czyli potrzebował szyfru, który składał się z trzech cyfr. Nie był więc zbyt skomplikowany, ku zdumieniu Mikołaja wrota ustąpiły już przy drugiej kombinacji. Wówczas okrąg z pasami obrócił się kilka razy, a wrota wsunęły się do tyłu i odsunęły w lewo i prawo, w lewo posunęło się złoto-żelazno-brązowe pokrętło. Rozsuwające się wrota ukazały wnętrze pomieszczenia.


       Była to sala o dość niskim suficie, słabo oświetlona, zniszczona, brudna, pełna kurzu. Było tam dość ciasno, po lewej była jakaś wnęka z żelastwem, a przed Mikołajem wielka kolumna, przypominająca sprzęt komputerowy. Na mi znajdował się podobny zamek jak do wejścia, ale wydawał się być nieruchomy i bardzo mały. Po podłodze porozrzucane były kable, niektóre odpięte. Na sprzęcie komputerowym o kształcie wielkiej, szerokiej kolumny było kilka zgaszonych wyświetlaczy. Większość kabli sunęło za kolumnę, do czegoś w rodzaju lady z kilkoma monitorami, wieloma klawiaturami i starym, zniszczonym krzesłem. Wydawało się, że było tam jakieś centrum kontroli. Mikołajowi zdawało się, że wszystko jest wyłączone, ale gdy stuknął w jedną z klawiatur odskoczeniu czterech klawiszy towarzyszyło włączenie wszystkich monitorów i wyświetlaczy całego sprzętu. Wszystko było włączone, ale dosyć dziwne. Klawiatury zdawały się być normalne, choć wszystkie komunikaty z monitora były zakodowane dziwacznymi znaczkami, głównie różnie połączonymi kreskami.


       Interfejs był cały zielony, miał mnóstwo otwartych okien. Wszystko wyglądało kosmicznie. W dodatku mało co było widać, przez zakurzony i zabrudzony ekran. Zdaje się, że nikt nigdy tam nie sprzątał.


       Obok podłużnego stanowiska kontroli za kolumną ze sprzętu były wrota, nieco mniejsze niż te do tamtego pomieszczenia, ale bardziej skomplikowane. Z wieloma takimi pokrętłami, jedno było duże, dookoła dwa nieco mniejsze i kolejne jeszcze mniejsze. Skomplikowany mechanizm, którego nie można było nijak otworzyć.


       Mikołaj nie wiedział jak obsłużyć sprzęt, więc na początek przerysował wszystkie proste symbole, jakie zauważył i zrobił zdjęcie komórką fragmentom ekranu, by móc później jakoś rozszyfrować to pismo. Nie mogąc nic więcej zrobić sprawdził okablowanie. Wiele kabli było zniszczonych i zdawało mu się, że wszystkie biegły za ścianę, w kierunku tamtego odizolowanego, dziwnego pomieszczenia za dziwacznym zamkiem na szyfr, to tam musiała się znajdować reszta sprzętu.


       Samotne przebywanie w tamtym zimnym pomieszczeniu było bardzo dziwne, zdawało się, że nie ma tam żadnego ogrzewania, był za to jakiś szyb wentylacyjny z odłamaną, wiszącą na jednym rogu kratką. Mimo to Mikołaj szybko wszystko zbadał i nie dowiedział się niczego interesującego. Musiał odczytać tamten szyfr, więc chciał wrócić i w internacie, albo szkole na spokojnie spróbować wszystko rozpisać i wszystkiego się upewnić. Spróbował wcześniej coś sprawdzić na komputerze. Zaczęło mu coś nawet wychodzić, ale wtedy usłyszał jakieś pikanie.


       To wrota, ktoś próbował je otworzyć. Mikołaj podszedł do nich i okręcił pokrętło tak, by wstukać tamten szyfr. Wrota otworzyły się i wpuścił Pawła i Marka. Byli zdziwieni tym, co zauważyli w pomieszczeniu. Badali je wspólnie przez chwilę, a zaraz później musieli wracać. Znaleźli włącznik windy i wrócili do piwnic szkoły. Cały czas próbowali wydobyć coś z Mikołaja, ale ten nic nie wiedział, sam chciał coś od kogoś wydobyć.


       Przez badanie tamtego pomieszczenia nie było ich na jednej lekcji, na fizyce. Przez resztę dnia gadali o tym, co znaleźli, zamierzali odwiedzić to miejsce po lekcjach.


       Kiedy trafiła im się lekcja w bibliotece Marek zauważył, że Mikołaj coś pisze, albo raczej zapisuje, rysuje.


- Co to takiego? - Zapytał wreszcie, wskazując na kartkę.


- Robię sobie rozpiskę tego szyfru, którym zapisano wszystko w interfejsie - wyjaśnił szybko Mikołaj, kończąc ostatni z kilku przerywanych kwadratów, wypełnionych kreskami, kropkami, lub mniejszymi znaczkami.


- Już go zrozumiałeś? - zdziwił się Marek.


- No jasne. Po lekcjach wszystko sprawdzimy i dowiemy się, co to za urządzenie...


- ...I je wyłączymy - dokończył z dziwną pewnością Paweł. - tak? - dodał, tym razem z niepewnością.


- Dziwaczne zdarzenia dotykają SZKOLNYCH komputerów, nie tamtego, wielkiego - zauważył Mikołaj. - Dlaczego? Trzeba to najpierw sprawdzić. Jeśli to pomoże, to wszystko wyłączymy...


- Nie lepiej powiedzieć o wszystkim dyrektorce? - zaproponował Marek.


- ...I przyznać się do podrobienia kluczy? - dodał nieco ciszej Paweł. - Wierz mi, musimy najpierw to sprawdzić...A najlepiej wyłączyć...


Paweł sprawiał wrażenie, jakby się czegoś domyślał, ale nie chciał nic więcej powiedzieć. Ani słowa. Później sprawiał wrażenie jakby już niczego się nie domyślał.


       Po lekcjach natychmiast skierowali się do piwnic. Była piętnasta, szkoła jak zwykle miała pozostać otwarta do osiemnastej przynajmniej, przez kolejne trzy godziny. Wierząc w to Mikołaj, Marek i Paweł zeszli, a raczej zjechali do podziemi pod szkołą. Mikołaj zaczął kontrolować interfejs potężnego komputera, może trochę posiłkując się rozpiską, szczególnie gdy napotykał część znaków, których już kompletnie nie pamiętał. Zadziwiająco szybko zdawał się nauczyć całego szyfru i po chwili nie patrzył na ściągę, co trochę zdziwiło Marka, sądził, że będzie to trwało dłużej. Podczas gdy Mikołaj grzebał w danych wielkiego komputera, a Paweł oparty rękami o oparcie starego fotela, na którym siedział Mikołaj, spoglądał na monitor. Śledząc jego ruchy Marek przyglądał się dwóm pustym walizkom, na których był biały znak dwóch kręgów i trzech kresek, równomiernie rozłożonych między okręgami, prostopadle do ich krawędzi.


- No i? - zapytał wreszcie Paweł, przerywając denerwującą ciszę.


- A więc tak - zaczął głośno Mikołaj. - Zdaje się, że gdzieś tutaj mamy superkomputer kwantowy. Czytałem trochę o tym. Jest niezwykle potężny... wiele funkcji ma jednak zablokowanych a w pamięci coś jakby... wirtualny świat...


- Jak on wygląda? - zapytał Paweł.


- Dostęp do niego jest zablokowany... ale spróbuje go złamać... sprzęt jest podłączony do Sieci. Po kilku dniach może dowiem się więcej... a teraz lepiej już chodźmy... nie ma sensu tu już dłużej siedzieć. W domu, znaczy w internacie dowiem się więcej.


- Dobra - zgodził się Paweł. - To chodźmy.


       Opuścili podziemia i wyszli szybko ze szkoły. Jak zwykle musieli się rozdzielić przy wyjściu.


- Ej, Paweł, a ty nie miałeś się przeprowadzić do internatu? - dopytywał się Mikołaj.


- Miałem - odparł pewnie Paweł. - Przeprowadzę się... niedługo.


- Tak będzie nam trudno powiedzieć ci o moich postępach w pracy nad tamtym superkomputerem... I wszystko wyjaśnić...


- Trudno, dowiem się jutro... Albo do mnie napiszcie.

 
 
Dodane przez Xanadu dnia grudzień 13 2015 02:43:51
4 Komentarzy ˇ 614 Czytań Drukuj
 Komentarze
Ananasims dnia grudzień 13 2015 19:25:26
Tekst o żywym brudzie w pokoju mnie rozwalił. No, chyba że źle go zrozumiałam. Czekam na następne rozdziały.
Xanadu dnia grudzień 13 2015 21:08:00
Cieszę się smiley Wyślę następny w przeciągu najbliższego tygodnia smiley
Metanol dnia grudzień 13 2015 21:38:55
Nie tylko ciebie Ananasims rozwaliła ta uwaga o żywym brudzie smiley
Sam rozdział na przyzwoitym poziomie. Miejscami można się jedynie przyczepić do zapisu niektórych zdań, ale nie jest to wadą zbytnio rzucają się w oczy.
Akcja w rozdziale również mogę uznać za przyzwoitą. Chyba nie zaprzeczysz, że się lekka inspirowałeś twórczością Lewisa przy pisaniu tego rozdziału?
Końcowo dałbym 9/10 gdybym miał to oceniać w takiej skali w jakiej oceniałem zeszłoroczne opowiadania.
Xanadu dnia grudzień 14 2015 22:52:54
Właśnie nie rozumiem o co chodzi z tym "zapisem niektórych zdań".
Jeśli chodzi o Lewisa... dopiero teraz się zorientowałemsmiley
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 100% [1 Głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Żadnych głosów]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Cytat tygodnia
„Nie przesadzaj, jest mała, nie musicie jej jeszcze tak szkolić. A rozpieszczenie to święte prawo wszystkich dziadków!”
~Michel Belpois
Nasza Mała Sunset
rozdział 11:
„Wspólne Święta”
Shoubox 2.0
Czyli KodLyokowy serwer Discorda. By do niego dołączyć wystarczy kliknąć tutaj.
Kalendarz Fandomowy
Najbliższe fandomowe święto:
Dzień Ulricha
Data: 14 lipca
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Lowca Rakow cztery i pol
14/11/2019 22:17
A widział może ktoś to? http://kodlyoko.hpu.pl/ne
ws.php?readmore=518


Lyokoheros
14/07/2019 21:05
Hm... ktoś ostatnio coś komentował? Bo znowu nie mogę ostatniego komentarza znaleźć...

Lyokoheros
06/04/2019 17:21
Właśnie zaczęło sie wspólne oglądanie 74 odcinka, serdecznie zapraszam: https://www.watch2gether.
com/rooms/pdp-yv6ih5010r6
vvvlzoo


Lowca Rakow cztery i pol
22/02/2019 23:13
Podobno Centrum wypuściło jakiś ekskluzywny wywiad ostatnio...

Lyokoheros
15/02/2019 02:09
Już jutro (właściwie dziś wieczorem, pewnie późnym) pojawią się opowiadania z pisania na setkę - choć niestety były tylko dwa smiley

Lyokoheros
09/11/2018 18:33
Hm... ktoś ostatnio jakiś nowy komentarz dał? Bo widzę, że jest nowy, ale nie mogę go namierzyć...

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
ekstremalnie późno to zdążę dokończyć.

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
Ech, że też nie zauważyłem, że mi ucięło. Chciałem napisać "kolejny dzień". No mniej więcej, bo rano wyjeżdżam do rodzinki i nie wiem dokładnie o której wrócę, ale o ile nie będzie to

Ananasims
01/11/2018 00:43
K? "Kilka"? "Kwadrans"? "Kwartał"?

Lyokoheros
01/11/2018 00:27
No... trochę jeszcze będziecie się musieli uzbroić w cierpliwość niestety - prace nad gazetką niestety mi się nieco wydłużają i choć miała być do północy to... cóż obawiam się, że przesunie się to o k

Jacks_
29/10/2018 23:30
No to czekamy smiley

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
bardziej będę skupiał na KLPX, wiadomo, ale to tak niemal równolegle i ponieważ z tamtym rozdziałem zostało mi mniej pracy to może wyjść przed 11 rozdziałem KLPX.

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
prostu muszę jeszcze dopracować... no i jest to akurat jeden z ważniejszych jego rozdziałów - ze sceną, która w drugim fandomie spokojnie może być uznana za najbardziej wyczekiwaną. Znaczy i tak się

Lyokoheros
29/10/2018 18:36
Tylko, że porzucania zaczętego dzieła jest... trochę średnie delikatnie mówiąc. I nie, 21 rozdział KE czyli Kodu Equestria. Moje inne opowiadanie, tylko że akurat multiwersowe, którego rozdział po p

Xanadu
29/10/2018 18:16
Tak w ogóle to nie przestałem pisać, tylko że wolę się skupić na własnych pomyslach. Może założę sobie wattpada i coś tam niedługo wrzucę, ale na kod Lyoko nie mam ochoty, ani czasu.

Jacks_
29/10/2018 16:39
21? Chodzi Ci o 11 rozdział drugiego tomu Powrotu Xany?

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
(w tym na pewno NMS) -> jak będę miał na 2 tygodnie do przodu do publikację to wtedy inne rzeczy.

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
Icebreaker) -> kilka nowości omawianych obecnie z Wojownikami (znaczy tu ponownie skupiłem się na wiadomościach, więć rozmowy trochę jakby stanęły) -> potem ewentualnie jakieś inne pisanie

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
które to opóźniły). Generalnie na chwilę obecną przyjąłem sobie następujący priorytet projektów: Wiadomości Kadic -> KLPX i 21 rozdział KE (+w trakcie trochę Past Sins i przejrzenie Expulsion oraz

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
Chyba stroną chciałeś powiedzieć. A idą... no na chwilę obecną to stoją. Mam obecnie nieco roboty na studiach i skupiłem się na Wiadomościach Kadic na tę chwilę (a były pewne problemy techniczne,

Archiwum

Copyright © 2012
Powered by v6.01.6 © 2003-2005Leviathan by:
1087983 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie