Kod Lyoko Powrót Xany - przygoda dopiero się zaczyna!
Nawigacja
Strona Główna
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Projekty KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie!
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Intro
Lyokopedia - artykuły
Forum
Archiwum cytatów
Linki
Download
Galeria
Kontakt
Szukaj
Najczęściej Zadawane Pytania
Działalność KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Kod Lyoko Powrót Xany - zaginione opowieści
Odcinki online
Lyokopedia
Kalendarz Fandomowy
Lyokoinkubator - wspieranie działalności fanowskiej
KLPX TV
Powrót Do Przeszłości
Klub LyokoWeterana
Zlot dla Poznania
Ocenialnia blogów i opowiadań
Opowiadania i tłumaczenia
Operacja Republikacja
Kod Lyoko Powrót Feniksa - tłumaczenie
Kod Lyoko Armia Nicości - tłumaczenie
Opowiadanie "Kod Equestria"
Opowiadanie "Nasza Mała Sunset"
Gra wyobraźni w systemie Lyoko
Konto na chomikuj
Wiadomości Kadic
Stare forum Powrotu Xany
Historia
Konkurs comiesięczny
Regulamin ogólny
Lista trwających konkursów
Lista zwycięzców
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec)
Obecny konkurs(sierpień)
Obecny konkurs(wrzesień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty-marzec)
Obecny konkurs(kwiecień-czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Archiwum konkursów
System punktowy
Zasady
Członkowie i wyniki stronnictw
Poradnik zdobywania punktów
Wyzwania tygodnia
Najlepsze stronnictwo marca:
Jeremie
(1226 punktów)

Najlepszy użytkownik miesiąca:
Jasiu Lyoko
(15 punktów w miesiącu)
Członek stronnictw:
Jeremie
Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 149
Najnowszy Użytkownik: WingedWhite
Najnowsze rozdziały
Armia Nicości - rozdział 14: "Podstęp Jeremiego"
Nasza Mała Sunset - rozdział 10: "Oczekiwanie"
Współpraca
Test
Bibliotekarz
Bibliotekarz
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "Ostatni dzień razem"
Tajemnicza Skrzynia
Narodziny
Prezent
Tylko test
Trochę za dużo baśni
Kod Equestria - rozdział 21: "Spotkanie Po Latach"
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "W Niewoli Królowej"
Powrót Xany księga II - rozdział 11: "Lung"
Na Forum
Najnowsze Tematy
Dziennik zmian i ost...
Wyzwania tygodnia
Scyfozoa
Aelita
Ashes Odrodzeni z Lyoko
Najciekawsze Tematy
Zgadnij kto to [307]
Niekończąca się h... [273]
Dziennik zmian i ... [176]
X czy Y [143]
Wyzwania tygodnia [115]
Ostatnie Artykuły
24.XII - "Muzyczne Z...
23.XII - "Czas odpow...
22.XII - "Niezłomna"
21.XII - "Za żelazną...
20.XII - "O jedną ka...
Prawa i dokumenty
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Manifest działalności KLPX
Skrócony regulamin strony
Regulamin bitwy opowiadań
Regulamin konkursów comiesięcznych
System punktowy
Lista ostrzeżeń
Sprawy szczególnie warte uwagi
Petycja o kontynuowanie Kod Lyoko

Petycje o emisję Kod Lyoko:
Nie zapomnij podpisać się pod wszystkimi!
Przypominam też, że aby potwierdzić podpis należy kliknąć w link wysłany na wasz adres mailowy po wysłaniu podpisu pod petycją!

Formularze dotyczące działalności KLPX:
Rozdział 12 - Prawdziwa tożsamosć Memory

       Profesor Hopper unosił się w powietrzu na kilka kroków przed nimi.

- Jesteśmy - powiedział.

       Droga, po której szedł Ulrich z Xaną, miała rubinowy kolor i przecinała niebo Pierwszego Miasta jak stworzony z wiatru dywan, który nie musi opierać się na kolumnach.

       W którymś momencie droga skręciła w lewo. Wtedy Ulrich zauważył zamek, który wcześniej był zasłonięty przez błękitne wieżowce, przypominające kryształowe palce.
       Zamek stał w samym centrum Pierwszego Miasta. Był to czarny budynek, zbudowany na planie sześciokąta, jego najwyższe piętra wykańczały żelazne i kamienne gargulce. Zamek nie miał ani drzwi, ani okien, zupełnie jakby został wykuty z jednej bryły skalnej.
       Ulrich zagryzł zęby i skoczył. Wylądował na ziemi, jakby zeskoczył ze schodka, choć w rzeczywistości spadł dziesięć metrów w dół. Oto jedna z zalet wirtualnego świata.

- Łał! - wykrzyknął.

       Niedaleko znajdowała się kolejna wstęgowata ścieżka, tym razem złota. Tak samo jak rubinowa, unosiła się w powietrzu, jednak w przeciwieństwie do poprzedniej drogi prowadziła prosto do zamku. Owijała się dookoła niego dwa razy, a jej koniec znikał gdzieś za horyzontem.

       Xana nie musiał skakać, ponieważ cały czas unosił się w powietrzu i lewitował z gracją obok Ulricha. Gestem kazał chłopakowi iść dalej i obaj ruszyli w stronę ogromnego zamku. Ulrich nigdy wcześniej nie widział takiej intensywnej czerni: ta wydawała się wysysać całe światło i chować je gdzieś w swoim wnętrzu.

       Hopper zmaterializował się naprzeciwko nich i wskazał na coś za nimi.

- Spójrzcie - powiedział.

Z każdego wierzchołka sześciokąta wychodziła czarna ceglana ścieżka, pokrywająca powierzchnie Pierwszego Miasta i niknąca gdzieś między budynkami. Drogi wydawały się dzielić miasto na części jak jakieś gigantyczne nożyczki. Patrząc z lotu ptaka, zamek pewnie wyglądał jak serce czarnej gwiazdy.

- Musicie być bardzo ostrożni - kontynuował Hopper. - Ten zamek to broń. Zbudowałem go dla mężczyzn w czerni. Ani ja ani Anthea nie mogliśmy nic na to poradzić.

       Ulrich zdał sobie sprawę, że profesor nie patrzy na nich. Jego oczy tkwiły gdzieś w przestrzeni. No tak, to nie był prawdziwy ojciec Aelity, tylko bardzo zaawansowany program komputerowy.

- Chciałem wyłączyć zamek i uczynić go nieszkodliwym. Miałem nadzieję, że Pierwsze Miasto stanie się darem dla ludzkości, a nie narzędziem zniszczenia. Niestety, popełniłem wielki błąd. Podczas ucieczki przed mężczyznami w czerni, musiałem odtworzyć Pierwsze Miasto, by móc dalej prowadzić swoje badania. Ale razem z nim musiałem odtworzyć też zamek. Wtedy zrozumiałem, że nie będę mógł go dezaktywować.

       Hopper zatrzymał się i zrobił głęboki wdech.

- Postanowiłem odizolować go od świata zewnętrznego i umieściłem go w piaskownicy, gdzie nie mógł spowodować żadnych zniszczeń. Potem stworzyłem Lyoko. Lyoko było barierą, która chroniła świat przed jego szkodliwym działaniem, a jednocześnie nie naruszając jego korzystnych właściwości. Ale potrzebowałem jeszcze kogoś, kto kontrolowałby Lyoko i Pierwsze Miasto. Potrzebowałem strażnika.

- Strażnika? - wyszeptał Ulrich.

- Zgadza się - odpowiedział czarnowłosy z uśmiechem. - Potrzebował mnie.

- Strażnik - kontynuował Hopper. - Musiał być niezwykle wyrafinowaną sztuczną inteligencją. Nazwałem go Xana i nauczyłem bycia "człowiekiem". Pozwoliłem mu zaprzyjaźnić się z moją córką, Aelitą.

 

***

 

       Odd ziewnął i przewrócił się na drugi bok. Włożył głowę pod poduszkę i zaczął liczyć owce, jednak nadal nie mógł zasnąć. Wreszcie poddał się i zapalił lampkę. Spojrzał na budzik. Była dopiero trzecia w nocy.

       Chłopak nie mógł się uspokoić. Myśli przebiegały przez jego głowę jak tabun koni. Po tym jak powrócili do prawdziwego świata, wymienili z pozostałymi nowo uzyskane informacje i powstał jeden, wielki bałagan. W dodatku okazało się, że ich rodzice współpracowali kiedyś z Hopperem.

       Walter Stern... był zdrajcą. Biedny Ulrich. Pewnie ciężko było mu się z tym pogodzić...

       Kolejną rzeczą, przez którą nie mógł zasnąć, było jedno ze wspomnień ojca, z karty pamięci: wideo matki Aelity, związanej i zakneblowanej. Przed pójściem do łóżka, Odd rozmawiał o tym przez chwilę z Jeremiem, jednak jego przyjaciel był tak wykończony, że lepiej byłoby to nazwać monologiem, bo nic do niego nie docierało.

        I był jeszcze ktoś, o kim nie mógł zapomnieć: Eva Skinner. Po raz pierwszy w życiu Odd czuł, że wreszcie znalazł dla siebie tą jedyną, był gotów zrobić dla niej wszystko. I co się okazało? Ta Eva to wcale nie była Eva, tylko Xana! Jego wróg!

       Odd zakochał się w programie komputerowym! A na dodatek, w cholernie niebezpiecznym programie!

- To jest to! - krzyknął, zrzucił kołdrę kopniakiem i wstał z łóżka.

       Ulrich był zamknięty w Pierwszym mieście, a bez niego pokój był dziwnie pusty. Odd musiał z kimś porozmawiać, z jakimś przyjacielem.

       Chwycił za telefon i włączył go. Odczekał chwilę, aż wszystko się załaduje i wybrał numer do Jeremiego. Jego telefon był wyłączony.

- Nie skryjesz się przede mną! - zawołał radośnie. - Będziesz dotrzymywał mi towarzystwa. Nawet jeśli będę musiał wyważyć ci drzwi!

       Odd zaśmiał się i założył bluzę na piżamę.

 

***

 

       Od chwili, w której zapukał, minęło kilka długich minut, ale Jeremie wciąż nie otworzył drzwi. Musiał spać naprawdę głęboko...

       Oddowi przemknęła przez głowę myśl, by pozwolić mu dalej spać. W końcu było dość późno, a Jeremie chyba musiał się wyspać. Ale wtedy jego uwagę przykuły drzwi. W zamku było coś dziwnego... Był cały zadrapany i metal wyginał się na zewnątrz.

"Ktoś się włamał?"

Ta myśl nawet do końca nie uformowała się w jego głowie, a Odd już nie zastanawiał się więcej i chwycił za klamkę. Drzwi były zamknięte i zaprotestowały głośno skrzypiąc. Chłopak zagryzł zęby i uderzył o nie ramieniem. Drzwi otworzyły się gwałtownie i Odd upadł na ziemię.

       W pokoju Jeremiego było ciemno. Wpadające do środka światło z korytarza ukazywało pusty pokój i niepościelone łóżko. Arkusze i teczki były porozwalane.

       Gdzie Jeremie mógł pójść o takiej porze? I skąd te dziwne rysy na zamku? Odd znalazł włącznik, zapalił światło i zamknął drzwi za sobą. To na pewno był pokój Jeremiego. Perfekcyjny porządek, za wyjątkiem biurka, na którym stały monitory i cały pozostały sprzęt komputerowy. Z plakatu nad jego łóżkiem spoglądał Einstein wytykający język. Na przeciw stałą szafa. Odd przejrzał biurko, ale nie znalazł nic ciekawego. Odwrócił się i zobaczył kartkę przyczepioną do drzwi.

       Podbiegł do niej i jednym ruchem odkleił od drzwi. W miarę czytania, oczy rozszerzały mu się coraz bardziej i bardziej. To była wizytówka z rysunkiem dziwnego ptaka i napisem "Zielony Feniks". Na drugiej stronie ktoś napisał pięknym pismem: "Mamy waszego przyjaciela".

       Zielony Feniks porwał Jeremiego.

 

***

 

       Jeremie nie mógł kiwnąć nawet palcem.

       Mężczyzna o ostrych rysach twarzy wszedł do jego pokoju bez najmniejszego hałasu i zaatakował go, nie dając mu ani chwili na jakąkolwiek reakcję. Prawdziwy profesjonalista.

       Wtedy Jeremie zorientował się, kim był ten człowiek. To bez cienia wątpliwości Grigory Nictapolus, mężczyzna z psami, który ukradł wspomnienia Robertowi della Robbii i państwu Ishiyama.

       Chłopak został uśpiony w ciągu zaledwie dwóch sekund. Ledwo zorientował się, że Nictapolus przyciska mu do twarzy dziwnie pachnący materiał, a już stracił przytomność.

       Gdy się obudził, zauważył, że nie może się poruszyć, a w dodatku nic nie widział. Miał związane za plecami ręce i nogi. W dodatku ktoś zdjął mu okulary i włożył na głowę worek, który utrudniał mu oddychanie. Bardzo bolała go głowa, jego usta były zaklejone czymś o smaku plastiku...

"pewnie taśmą" -  pomyślał.

...A jego kostki i nadgarstki zostały związane tak mocno, że nawet najdrobniejszy ruch sprawiał mu ogromny ból.

       Jeremie próbował się uspokoić. Ile mogło minąć czasu, od chwili, kiedy go porwano?

"Myśl, myśl" - powtarzał sobie w myślach.

Kiedy porwał go Nictapolus, szykował się do spania, więc nie czuł się spragniony ani nie musiał iść do łazienki, więc od tego czasu pewnie minęło kilka godzin. Pewnie była trzecia albo czwarta w nocy. Odd i reszta nie zauważą, że go nie ma aż do rana. Nie ma co oczekiwać na niespodziewany ratunek. A poza tym, jak mogliby go uratować? Grigory miał broń, a oni...

- Obudził się - powiedział czyjś męski głos.

       Jeremie poczuł jak podnoszą go czyjeś ręce. Chciał się wyrywać, wołać o pomoc, ale... Nie był w stanie tego zrobić. Ktoś lekko uniósł worek z jego głowy i przycisnął do jego twarzy nasączoną czymś szmatkę.

       Jeremie wstrzymał oddech.
"Nie mogę... tego... wdychać..."

       Wytrzymał tylko kilka sekund, potem się poddał. Powieki ciążyły mu coraz bardziej i bardziej, aż ponownie stracił przytomność

 

***

 

       Dyrektor Delmas był nieuczesany, nieogolony i miał opuchnięte oczy. Wyraźnie było widać, że jest niewyspany. Profesor Hertz również wyglądała na wyczerpaną. Odd cały drżał. Miał na sobie tylko kurtkę i piżamę. Jego stopy powoli zaczęły się odmrażać.

- Co teraz zrobimy? - zapytał dorosłych.

       Gdy tylko przeczytał wizytówkę, od razy pobiegł do nauczycielki, po czym oboje udali się do dyrektora. Jeszcze nie powiedzieli ojcowi Jeremiego i pozostałym o tym porwaniu. Najpierw musieli zdecydować, co zrobią dalej.

- Musimy zadzwonić na policję - powiedział zdecydowanie pan Delmas.

- Lepiej do Dydony - Odd szybko go poprawił.

       Jeremie opowiedział mu o wszystkim, co się stało, gdy był w Lustrze. Również i o sojuszy z szefową mężczyzn w czerni.

- Dydony? - powtórzył dyrektor, podnoszą brew do góry. - A kim jest ta Dydona?

- Eee... To... - profesor Hertz posłała Oddowi zabójcze spojrzenie.

Ten jednak nic sobie z tego nie robił. Jeremie został porwany! To nie był czas na zatajanie prawdy.

- Dydona to tajna agentka - wyjaśnił. - Kieruje agencją rządową!

       Spróbował szybko opowiedzieć o wszystkim, przypominając sobie, co usłyszał od Jeremiego. Hertz westchnęła i pomogła mu dokończyć całą historię.

       Zapadła długa cisza. Delmas zaczął wykręcać sobie palce, a potem głośno westchnął.

- Pani profesor, czy to wszystko to prawda?

- Tak - odpowiedziała, patrząc mu prosto w oczy.

- Kilku moich uczniów wplątało się w międzynarodowy spisek, na świecie istnieje superkomputer, który w każdej chwili może zostać zamieniony w zabójczą broń, a na dodatek sprzymierzyliście się z tajną agentką, która walczy z armią terrorystów?

- Zgadza się! Wszystko pan zapamiętał! - Odd krzyknął z entuzjazmem.

- I gdyby nie to, że doszło do porwania jednego z uczniów to nadal nic bym o tym nie wiedział?

Odd w porę zorientował się, że dyrektor nie jest zachwycony i powstrzymał się od dodania komentarza.

- Proszę się nie martwić, panie Delmas - powiedział, próbując się uśmiechnąć. - Jeremie jest bardzo mądry i nic mu się nie stanie. Pozostali też dadzą sobie radę. Wiem, że sytuacja wygląda na dosyć... rozpaczliwą, ale zobaczy pan, że będzie dobrze.

- Może - mruknął zrezygnowanym głosem Delmas. - I w tym wypadku faktycznie nie ma sensu wzywać policji. Profesor Hertz, proszę skontaktować się z Dydoną i zapytać ją, co mamy teraz zrobić. W międzyczasie skontaktuje się z rodzicami dzieci i każę im tu przyjechać.

       Odd zaczął się zastanawiać, co Jeremie powiedziałby na jego miejscu. Co on by wymyślił?

- To nie wystarczy, panie Delmas - powiedział, wstając. - Musi pan pomyśleć również o pozostałych uczniach. Kadic jest zagrożone. Musimy ich obudzić i przygotować szkołę do odparcia ataku!

       Dyrektor i pani profesor spojrzeli na niego oniemiali.

 

***

 

       Jeremie otworzył oczy. Wciąż był związany, ale nie leżał już na ziemi, lecz siedział na drewnianym, obrotowym krześle z podłokietnikami.

       Ktoś odkleił mu taśmę z ust i zdjął przepaskę z oczu, choć to akurat nie robiło specjalnej różnicy, gdyż bez okularów i tak niewiele widział.

       Chłopak stwierdził, że znajduje się w małym, zakurzonym pomieszczeniu, w którym stało wielkie biurko - było tak blisko niego, że dotykał je kolanami - oraz metalową szafkę na dokumenty, znajdującą się po jego prawej stronie.

       Na przeciw niego były drzwi, a po lewej okno, przez które do środka wpadało światło i chłodny wiatr. Dopiero świtało.

       Pomimo że Jeremie nie mógł dojrzeć zbyt wielu szczegółów, to od razu zorientował się, gdzie jest: w biurze dowódcy terrorystów, w starej fabryce. W tej samej fabryce, w której znajdował się Superkomputer. W tej samej fabryce, która w tej chwili była zajęta przez żołnierzy Zielonego Feniksa.

       Uśmiechnął się. W pewnym sensie, Aelita i Ulrich tutaj byli, zwirtualizowani w piaskownicach Superkomputera. Miał nadzieję, że są cali, zdrowi i z dala od Xany.

"Muszę się stąd wydostać" - pomyślał Jeremie. - "I to najszybciej jak to możliwe."

       Spróbował się poruszyć. Ktoś skrzyżował mu ręce za plecami i połączył je kablem z kostkami. Jego nogi były przyciśnięte do siedzenia krzesła i każdy ruch sprawiał mu ból.

       Zagryzł zęby i spróbował się odwrócić, naciskając plecami na oparcie. Krzesło lekko się poruszyło. Nacisnął w drugą stroną z większą siłą. Jego łokieć dotknął krawędzi biurka. Udało się! Teraz, przy odrobinie szczęścia, mógł przewrócić krzesło na ziemię. A przy odrobinie szczęścia potem...

       Drzwi otworzyły się, a Jeremie zamarł w bezruchu. Po chwili, powoli odwrócił głowę w stronę osoby, która weszła do środka i szukała włącznika światła. Usłyszał kliknięcie i gwałtownie zamknął oczy, które były przyzwyczajone do ciemności.

       Nieznajoma osoba zamknęła drzwi i podeszła do niego.

- Nie oddali ci okularów, prawda? Trzymaj.

       To była kobieta, miała miły głos.

       Jeremie poczuł jak miękkie palce nakładają mu okulary na nos. Kobieta usiadła na biurku, tuż obok niego i założyła nogę na nogę. Była po pięćdziesiątce. Miała różowe włosy i nie nosiła żadnego makijażu. Była ubrana w dżinsy i koszulkę, a na to założyła płaszcz laboratoryjny, z którego to kieszeni wystawał śrubokręt.

- Jestem Memory. A ty jak się nazywasz?

- Jeremie - odpowiedział, choć nie było to potrzebne. Skoro go porwali, to musieli wiedzieć jak się nazywa.

- Nie martw się, Jeremie. Wszystko będzie dobrze. Potrzebujemy cię... Jestem pewna, że gdy nam pomożesz, to później będziesz mógł wrócić z powrotem do szkoły.

- Nie mam najmniejszego zamiaru pomagać terrorystom - Jeremie splunął i spojrzał na nią niewzruszenie.

- Proszę - powiedziała Memory nieco zdenerwowanym głosem. - Przemyśl swoją decyzję. Mój szef, Hannibal Mag... cóż, bywa dosyć impulsywny.

Hannibal Mag, właściciel Zielonego Feniksa... Jeremiemu zakręciło się nagle w głowie.

- Przyszłam tu nie tylko po to, żeby cię do niego zaprowadzić, ale i by cię przed nim ostrzec. Nie chcę, żeby stało ci się coś złego.

Wydawało mu się, że mówiła szczerze, ale jego serce wciąż gwałtownie biło. Hannibal Mag... i zaraz miał go spotkać!

       Memory wstała i wyjęła z płaszcza mały nożyk. Gdy się odwróciła, odsłoniła kawałek swojej szyi i Jeremie dostrzegł złoty łańcuszek, jednak uwagę nastolatka przykuł wisiorek. Był okrągły i przypominał starą monetę. Miał wygrawerowane dwie litery W i A, otoczone marynarskim węzłem.

       Jeremie doskonale znał ten naszyjnik, ponieważ Aelita nosiła dokładnie taki sam. Podarował jej go ojciec, zanim zniknął. Włosy Aelity były różowe. Tak jak jej matki, Anthei. Takie jak Memory.

 
 
Dodane przez JaToAAA dnia grudzień 06 2016 16:23:11
0 Komentarzy ˇ 655 Czytań Drukuj
 Komentarze
Brak komentarzy.
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Cytat tygodnia
„Miło że przyszło was dziś tak wielu.”
~Jim Morales
Odcinek pilotażowy
„Xana się budzi”
Shoubox 2.0
Czyli KodLyokowy serwer Discorda. By do niego dołączyć wystarczy kliknąć tutaj.
Kalendarz Fandomowy
Najbliższe fandomowe święto:
Dzień Anthei
Data: 26 maja
Lyokowy Kalendarz Adwentowy
Wszystkie opowiadania z zeszłorocznego kalendarza adwentowego znajdziecie tu
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Lowca Rakow cztery i pol
14/11/2019 22:17
A widział może ktoś to? http://kodlyoko.hpu.pl/ne
ws.php?readmore=518


Lyokoheros
14/07/2019 21:05
Hm... ktoś ostatnio coś komentował? Bo znowu nie mogę ostatniego komentarza znaleźć...

Lyokoheros
06/04/2019 17:21
Właśnie zaczęło sie wspólne oglądanie 74 odcinka, serdecznie zapraszam: https://www.watch2gether.
com/rooms/pdp-yv6ih5010r6
vvvlzoo


Lowca Rakow cztery i pol
22/02/2019 23:13
Podobno Centrum wypuściło jakiś ekskluzywny wywiad ostatnio...

Lyokoheros
15/02/2019 02:09
Już jutro (właściwie dziś wieczorem, pewnie późnym) pojawią się opowiadania z pisania na setkę - choć niestety były tylko dwa smiley

Lyokoheros
09/11/2018 18:33
Hm... ktoś ostatnio jakiś nowy komentarz dał? Bo widzę, że jest nowy, ale nie mogę go namierzyć...

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
ekstremalnie późno to zdążę dokończyć.

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
Ech, że też nie zauważyłem, że mi ucięło. Chciałem napisać "kolejny dzień". No mniej więcej, bo rano wyjeżdżam do rodzinki i nie wiem dokładnie o której wrócę, ale o ile nie będzie to

Ananasims
01/11/2018 00:43
K? "Kilka"? "Kwadrans"? "Kwartał"?

Lyokoheros
01/11/2018 00:27
No... trochę jeszcze będziecie się musieli uzbroić w cierpliwość niestety - prace nad gazetką niestety mi się nieco wydłużają i choć miała być do północy to... cóż obawiam się, że przesunie się to o k

Jacks_
29/10/2018 23:30
No to czekamy smiley

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
bardziej będę skupiał na KLPX, wiadomo, ale to tak niemal równolegle i ponieważ z tamtym rozdziałem zostało mi mniej pracy to może wyjść przed 11 rozdziałem KLPX.

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
prostu muszę jeszcze dopracować... no i jest to akurat jeden z ważniejszych jego rozdziałów - ze sceną, która w drugim fandomie spokojnie może być uznana za najbardziej wyczekiwaną. Znaczy i tak się

Lyokoheros
29/10/2018 18:36
Tylko, że porzucania zaczętego dzieła jest... trochę średnie delikatnie mówiąc. I nie, 21 rozdział KE czyli Kodu Equestria. Moje inne opowiadanie, tylko że akurat multiwersowe, którego rozdział po p

Xanadu
29/10/2018 18:16
Tak w ogóle to nie przestałem pisać, tylko że wolę się skupić na własnych pomyslach. Może założę sobie wattpada i coś tam niedługo wrzucę, ale na kod Lyoko nie mam ochoty, ani czasu.

Jacks_
29/10/2018 16:39
21? Chodzi Ci o 11 rozdział drugiego tomu Powrotu Xany?

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
(w tym na pewno NMS) -> jak będę miał na 2 tygodnie do przodu do publikację to wtedy inne rzeczy.

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
Icebreaker) -> kilka nowości omawianych obecnie z Wojownikami (znaczy tu ponownie skupiłem się na wiadomościach, więć rozmowy trochę jakby stanęły) -> potem ewentualnie jakieś inne pisanie

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
które to opóźniły). Generalnie na chwilę obecną przyjąłem sobie następujący priorytet projektów: Wiadomości Kadic -> KLPX i 21 rozdział KE (+w trakcie trochę Past Sins i przejrzenie Expulsion oraz

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
Chyba stroną chciałeś powiedzieć. A idą... no na chwilę obecną to stoją. Mam obecnie nieco roboty na studiach i skupiłem się na Wiadomościach Kadic na tę chwilę (a były pewne problemy techniczne,

Archiwum

Copyright © 2012
Powered by v6.01.6 © 2003-2005Leviathan by:
1017651 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie