Kod Lyoko Powrót Xany - przygoda dopiero się zaczyna!
Nawigacja
Strona Główna
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Projekty KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie!
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Intro
Lyokopedia - artykuły
Forum
Archiwum cytatów
Linki
Download
Galeria
Kontakt
Szukaj
Najczęściej Zadawane Pytania
Działalność KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Kod Lyoko Powrót Xany - zaginione opowieści
Odcinki online
Lyokopedia
Kalendarz Fandomowy
Lyokoinkubator - wspieranie działalności fanowskiej
KLPX TV
Powrót Do Przeszłości
Klub LyokoWeterana
Zlot dla Poznania
Ocenialnia blogów i opowiadań
Opowiadania i tłumaczenia
Operacja Republikacja
Kod Lyoko Powrót Feniksa - tłumaczenie
Kod Lyoko Armia Nicości - tłumaczenie
Opowiadanie "Kod Equestria"
Opowiadanie "Nasza Mała Sunset"
Gra wyobraźni w systemie Lyoko
Konto na chomikuj
Wiadomości Kadic
Stare forum Powrotu Xany
Historia
Konkurs comiesięczny
Regulamin ogólny
Lista trwających konkursów
Lista zwycięzców
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec)
Obecny konkurs(sierpień)
Obecny konkurs(wrzesień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty-marzec)
Obecny konkurs(kwiecień-czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Archiwum konkursów
System punktowy
Zasady
Członkowie i wyniki stronnictw
Poradnik zdobywania punktów
Wyzwania tygodnia
Najlepsze stronnictwo marca:
Jeremie
(1226 punktów)

Najlepszy użytkownik miesiąca:
Jasiu Lyoko
(15 punktów w miesiącu)
Członek stronnictw:
Jeremie
Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 149
Najnowszy Użytkownik: WingedWhite
Najnowsze rozdziały
Armia Nicości - rozdział 14: "Podstęp Jeremiego"
Nasza Mała Sunset - rozdział 10: "Oczekiwanie"
Współpraca
Test
Bibliotekarz
Bibliotekarz
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "Ostatni dzień razem"
Tajemnicza Skrzynia
Narodziny
Prezent
Tylko test
Trochę za dużo baśni
Kod Equestria - rozdział 21: "Spotkanie Po Latach"
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "W Niewoli Królowej"
Powrót Xany księga II - rozdział 11: "Lung"
Na Forum
Najnowsze Tematy
Dziennik zmian i ost...
Wyzwania tygodnia
Scyfozoa
Aelita
Ashes Odrodzeni z Lyoko
Najciekawsze Tematy
Zgadnij kto to [307]
Niekończąca się h... [273]
Dziennik zmian i ... [176]
X czy Y [143]
Wyzwania tygodnia [115]
Ostatnie Artykuły
24.XII - "Muzyczne Z...
23.XII - "Czas odpow...
22.XII - "Niezłomna"
21.XII - "Za żelazną...
20.XII - "O jedną ka...
Prawa i dokumenty
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Manifest działalności KLPX
Skrócony regulamin strony
Regulamin bitwy opowiadań
Regulamin konkursów comiesięcznych
System punktowy
Lista ostrzeżeń
Sprawy szczególnie warte uwagi
Petycja o kontynuowanie Kod Lyoko

Petycje o emisję Kod Lyoko:
Nie zapomnij podpisać się pod wszystkimi!
Przypominam też, że aby potwierdzić podpis należy kliknąć w link wysłany na wasz adres mailowy po wysłaniu podpisu pod petycją!

Formularze dotyczące działalności KLPX:
Rozdział 16 - Bitwa o Kadic

       Jeremie ostrożnie obserwował twardy, czarny, sześciokątny budynek.


 - To wirtualna projekcja zaawansowanego rdzenia obliczeniowego, który bezpośrednio opiera się na wielordzeniowych procesorach Superkomputera... - wytłumaczył Ulrichowi.


 - Ha ha ha ha!


 - Mogę zapytać, co cię tak śmieszy? - warknął zażenowany chłopak na przyjaciela, odwracając głowę w jego stronę.


 - Nie, to nic... - odpowiedział Ulrich, ścierając łzy z oczu. - Po prostu to śmieszne widzieć elfa, który gada jak szalony informatyk!


       Jeremie westchnął zrezygnowany. To nie była jego wina, że tak głupio wyglądał w Lyoko.


       Chłopak podszedł do zamku i potarł jego ciemną powierzchnię. Zobaczył jak iskry otoczyły jego dłonie, lekko je łaskocząc.


 - Zapora - stwierdził. - Ściana jest zaporą sieciową systemu, prowadzącą do zamku i całkowicie go otaczającą.


 - A co to znaczy? - zapytał Ulrich.


 - Hopper próbował ochronić Lyoko przed Pierwszym Miastem. Gdy zapora jest aktywna, rdzeń komputera zamku nie może zostać wykorzystana - wyjaśnił mu Jeremie.


 - Ale teraz ściana jest otwarta.


 Jeremie posłał przyjacielowi smutne spojrzenie.


 - Tak. I nie wiem, co teraz się stanie.


       Nagle oślepił ich błysk światła. Zamek zamigotał na chwilę jak śnieżący telewizor.


 - Co się stało? - zawołał Ulrich.


 - Uch... Och... - mruknął Jeremie.


       Ponownie dotknął ściany, a czarna skorupa zapory znowu zniknęła, tym razem na trochę dłużej. Wtedy mury zamku wydawały się drgać od monotonnego szumu.


 - Też to słyszałeś? - zapytał Ulricha.


 - Tak, brzmiało jak maszyneria w fabryce - powiedział chłopak, potakując głową.


 - To nie żadna maszyneria. Zamek jest wirtualną strukturą, pamiętasz? Nie, problemem jest zapora. Ktoś ją hakuje. Nasz drogi przyjaciel Xana właśnie niszczy ochronę, którą stworzył Hopper! - wykrzyknął Jeremie, widząc zakłopotanie Ulricha. - Zamierza użyć zamku! A my nie możemy go w żaden sposób powstrzymać!


       Niebo stało się mroczne i groźne. Niebieska błyskawica uderzyła w najwyższą wierzę zamku, wstrząsając nim do fundamentów, a kaskada wijących się iskier spadła z budowli na ziemie Pierwszego Miasta, rozpraszając się we wszystkich kierunkach.


       Przewróciło to chłopców, ale Ulrich zdołał wstać na kolana i chwycił Jeremiego za ramię.


 - Dalej! - krzyknął. - Musimy stąd uciekać!


       Kolejna błyskawica uderzyła w zamek, ale tym razem, efekt statyczny trwał dłużej. Konstrukcja została pokryta deszczem iskier, ciągle zmieniających swój kolor z czarnego na czerwony, a z tego na jasną biel.


       Jeremie pełzł na czworaka, nie tracąc ze wzroku widoku przed nimi. Ulrich wskazał mu małą ścianę i przyjaciele rzucili się w jej stronę. Wokół nich, malutkie iskry niczym małe węże, wpełzały pod ich ubrania, nieznośnie kując.


       Jeremie uniósł głowę ponad kryjówkę, by się rozejrzeć. Zamek naprzeciwko nich uległ zmianie. Czarna powierzchnia, która go pokrywała, zniknęła i teraz zamek był tak samo błękitny jak pozostałe budynki w mieście. Rzędy czarnych cegieł również zniknęły. Ostatnia świecąca błyskawica spłynęła po budowli, po czym gęsta chmura burzowa zniknęła tak szybko i niespodziewanie jak się pojawiła, pozostawiając niebo w jego zwykłym, nijakim kolorze.


 - Popatrz na to! - krzyknął Ulrich. - Wszystko jest teraz spokojniejsze, no nie?


 - Może w wyglądzie, ale zamek jest teraz sprawny. Cokolwiek się z nim stanie, dowiemy się tego...


       Po dwóch minutach poznali odpowiedź. Cześć ściany, która była tuż przed nimi, oddzieliła się od reszty, nachylając się coraz bardziej i bardziej w stronę drogi. Była przytrzymywana w miejscu za pomocą długich, czarnych łańcuchów i przypominała zamkowy most zwodzony.


       Chłopcy zaczęli słyszeć wolny, rytmiczny hałas. Brzmiał jak...


 - Kroki - powiedział Ulrich.


 - Maszerujących żołnierzy - przytaknął Jeremie z grobową miną na twarzy.


       Roboty mierzyły dwa metry wzwyż i były niewiarygodnie potężne. Miały brązowe zbroje podobne do tych, jakie nosili średniowieczni rycerze - konstrukcja złożona z błyszczących płyt i łączeń - nagłowach nosili ciemne, żelazne maski z rzędem małych, żółtych światełek zamiast oczu. Z czubków ich hełmów wychodziły długie kable, które prowadziły do elektrycznych wtyczek, powiewających na powietrzu jak macki.


 - Sporo ich jest.


 - Naliczyłem już z jakąś czterdziestkę, a kolejne wciąż nadchodzą.


       Roboty maszerowały na sztywnych nogach krokiem defiladowym w żołnierskim stylu. Przeszły przez most w zwartej linii i zdecydowanie zeszły w dół ulicy, znajdującej się między domami.


       Nagle twarz Ulricha rozjaśniła się.


 - Popatrz - wykrzyknął podekscytowany. - Kierują się w stronę ściany, ale poruszają się pieszo a nie w powietrzu. To zajmie im sporo czasu... Możemy ich pokonać i zamknąć drzwi zanim tam dotrą!     


 - Ale nas zobaczą! - zaprotestował Jeremie.


 - Nawet nas nie zauważą. Nie widzisz tego? - powiedział do przyjaciela z zadowolonym uśmieszkiem. - Wyglądają na bardzo głupich.


       Chłopcy wyszli zza ściany i pobiegli w stronę złotej drogi, która unosiła się w niebo, otaczając zamek.


       W pośpiechu minęli Hoppera, który wciąż się nie poruszał. Obraz profesora zamarł w zabawnym momencie, gdzie wyciągał palec, wskazując na coś pod nim. Wyglądał jak zabawka, której wyczerpały się baterie.


 - Jesteś tego pewien, Ulrich? - zapytał Jeremie, zmartwiony. - Idziemy w przeciwną stronę.


 - Popatrz!


 Ulrich skoczył niewiarygodnie wysoko i daleko. Wdzięcznie wylądował na drugiej pływającej drodze, tej, która była rubinowa i spojrzał w dół, w stronę Jeremiego.


 - Po prostu zrób to, co ja! - krzyknął do przyjaciela.


 - Ale ja nie potrafię...


 - To proste. To tak, jakbyś miał buty odrzutowe. Po prostu spróbuj!


       Jeremie posłuchał. Zgiął kolana tak mocno jak tylko potrafił i skoczył. Nie mógł powstrzymać się od krzyku, gdy jego ciałowystrzeliło ku niebu z nieproporcjonalnie dużą siłą. Źle wyliczył trajektorię lotu i przeleciał przez rubinową drogę, na której czekał Ulrich. Lecz jego przyjaciel musiał domyśleć się, że coś takiego się stanie, ponieważ wyskoczył w górę, złapał go ręką i sprowadził bezpiecznie na ziemię.


       Ulrich roześmiał się.


 - Mówiłem, że to proste, mistrzu. Musisz tylko trochę poćwiczyć.


       Oboje zaczęli biec po prześwitującej, wijącej się drodze, która przecinała Pierwsze Miasto. Jeremie słuchał jak odgłos maszerujących robotów odbijał się między budynkami w obsesyjnym rytmie. Chłopak zaczął odczuwać mdłości. To on był tym, który otworzył przejście. Jeśli te potwory zniszczą prawdziwy świat, to będzie to jego wina!


 - Tędy do mostu, który prowadzi do Lyoko - Ulrich wskazał bez zwolnienia kroku. - Ale...


       Nagle dzieci zamarły w miejscu.


       Ściana, która otaczała Pierwsze Miasto, zniknęła. Rozpadła się. Mogli zobaczyć zawieszony most oraz dalej szyb, który umożliwiał dostęp do Rdzenia Lyoko. Wszystko zdawało się być cyfrową pustką. Miasto było wyspą domów, parków i latarń unoszących się w powietrzu.


 - Jesteśmy zgubieni - powiedział Jeremie, opadając na ziemię, totalnie przygnębiony.


    Wojsko z zamku kroczyło ulicami i alejkami w stronę mostu i pierwsze roboty zaczęły po nim przechodzić wielkimi krokami.


 - Przedostają się! - krzyknął Ulrich, bezcelowo uderzając kilka razy z wściekłości.


 Jeremie posłał mu pogardliwe spojrzenie.


 - I co dobrego z tego przyjdzie? Chcesz sam jeden zająć się całą armią? Niestety, nie możemy w żaden sposób ich powstrzymać.


       Ulrich usiadł obok niego. Dzieci zostały tam rozmyślając, co zrobić z armią, która paradowała po Pierwszym Mieście i znikała, docierając do Lyoko.


 


***


 


       Zegarek Odda zapiszczał, a ekran natychmiastowo rozjaśnił się. 23:59 zmieniła się na 00:00. Zaczął się nowy dzień. Ale ta niedziela nie była taka jak inne.


       Chłopak poprawił metalowy durszlak na głowie, wyjął mały, lekko spłaszczony kawałek chleba z kieszeni, rozpakował go i zaczął go chrupać. Jedzenie trochę bardziej go rozbudziło.


 - Przestań hałasować, Odd - szepnęła Yumi.- Najpierw zegarek, a teraz chrupanie!


 - I zdejmij te sitko - powtórzyła Sissi Delmas, córka dyrektora. - Głupio wyglądasz.


       Richard obserwował dziewczynę, dużo niższą od niego i szybko zdjął rondel, który nosił na głowie w zastępstwie hełmu. Odd roześmiał się.


       Cała czwórka była w parku Kadic. Od dłuższego czasu stali na warcie, pilnując cichych drzew i obłoconej trawy, ale żadne nie chciało zmienić się zanim nie nastąpi trzecia rano.


       Tego popołudnia, po rozmowie z Dydoną, która wciąż była z mężczyznami w czerni za oceanem, dyrektor Delmas i profesor Hertz wypowiedzieli wojnę. Wszyscy schronili się w szkole, a przynajmniej mieli jakiś rodzaj obrony. Stworzyli grupy patrolowe: jeden dorosły na trójkę dzieci, wszyscy gotowi, by krzyczeć na alarm.


       Richard, który miał 23 lata, nawet jeśli wyglądem przypominał małego, przestraszonego szczeniaczka, został zaliczony do grupy dorosłych.


       Po pomocy w przygotowywaniu obrony, Odd dostał bólu głowi i czuł się wyczerpany. Yumi również była zmęczona.


       Sissi, córka dyrektora, nosiła fioletowy płaszczyk ze sztucznego futra, który był już całkowicie pokryty błotem. Dziewczyna była nieznośna i bardzo zarozumiała, ale musiała zacisnąć zęby i to przełknąć. Byli na wojnie i musieli walczyć.


 - W razie ataku, myślisz że... przyjdą tędy? - zapytał szeptem Richard.


 - To bardzo możliwie - odpowiedziała Yumi, wskazując na drzewa. - Mur otaczający szkołę jest wytrzymały, ale na końcu znajduje się Pustelnia. A oni są tymi, którzy wybudowali barierę oddzielającą ją od parku. Więc mogą ją zdjąć, kiedy tylko tego zapragną.


       Odd skończył jeść małą kromkę chleba i zgniótł kolorowy papier, po czym włożył go do kieszeni.


 - Ale wciąż mamy pułapkę - mruknął pełen pewności siebie.


 Dłonie wciąż go bolały po całej pracy, jaką zajęło mu jej zrobienie, a oni musieli przykryć dziurę tak, by niebyła widoczna.


 - Naprawdę myślisz, że dziura może zatrzymać tłum ciężkozbrojnych żołnierzy? - zganiła go Yumi.


 - Przy odrobinie szczęścia może dać nam ona czas potrzebny na wzniesienie alarmu - powiedział Richard, pomagając mu.


       Cisza ponownie zapadła, przerywała ją tylko Sissi, która od czasu do czasu pociągała nosem. Było przeraźliwie zimno, a ich oddechy zmieniały się w małe obłoczki pary, gdy tylko otworzyli usta. Co więcej, na dworze było strasznie ciemno. Nie dało się niczego zobaczyć. Odd spojrzał raz jeszcze na zegarek. Był dopiero kwadrans po północy. Minęło tylko kilka minut. Następnie... Bum.


    Yumi gestem nakazała pozostałym ciszę, zbliżyła się do Odda tak, żeby mógł zobaczyć jej usta i cicho powiedziała:


 - To nie hałas. To drgania.


       Bum, bum, bum.


       Chłopak bez słowa położył się na ziemię, przyc iskając ucho do podłoża. Ziemia drżała od rytmicznych kroków, takich jakie wydaje armia.


       Odd zerwał się na równe nogi, wcisnął durszlak na głowę i chwycił za broń: drewniany kij od miotły.


 - Richard! - sapnął. - Weź komórkę i dzwoń na alarm!


 Sissi podskoczyła.


 - Alarm? - zapiszczała dziewczyna. - Alarm? Czemu?


 - Zamknij się! - rozkazała jej Yumi, chwyciła ją za ramię i pociągnęła za siebie.


       Wycofali się w stronę uspokajającej sylwetki Kadic,


podczas gdy Richard naciskał klawisze na telefonie, by zadzwonić do Hertz.


 - Nie mamy czasu - wykrzyknął Odd, szarpiąc go za płaszcz. - Musimy stąd wiać.


 - Cz-czemu?


 - Bo zostanie i dotrzymanie im towarzystwa nie będzie raczej dobrym pomysłem.


       Chłopak wskazał na krzaki naprzeciwko nich, Richard wyjrzał i zobaczył roboty. Wtedy zaczęli pędzić z sercami podeszłymi do gardeł aż do chwili, w której stracili oddech.


       Pierwsze roboty, których była ze dwudziestka, wyszły z krzaków, zwarcie maszerując po trzy w jednej linii.


 - Nie wygląda na to... żeby były uzbrojone - wydyszał Richard, biegnąc.


 - Tak - zauważył Odd. - Ale wyglądają na niebezpieczne.


       Chłopach zostawił pozostałych dalej biegnących naprzód, podczas gdy on sam zwolnił, by lepiej się przyjrzeć zbliżającym się potworom. Przychodziły z lasu w parku i maszerowały w stronę głównej ścieżki, która prowadziła do budynków Kadic.


 "Zobaczmy, jacy są mocni" - pomyślał Odd, rozciągając ramię z kijem od miotły w ręku. Wziął mały rozpęd i z całej siły rzucił swoją bronią, jakby to był oszczep.


       Kij od miotły przeleciał przez ciemność iz hukiem wylądował na metalowej głowie pierwszego wielkiego automatu. Stwór nie wydawał się być nawet draśnięty, nie zwolnił też kroku, ale małe światełka na hełmie zmieniły się z żółtych na czerwone.


 - Świetnie - krzyknęła Yumi. - Teraz je rozzłościłeś.


 - To był tylko sprawdzian - usprawiedliwił sam siebie Odd.


       Podeszwy jego butów zazgrzytały na ścieżce ze żwiru, gdy chłopak przyśpieszył kroku, goniąc za Yumi.


 - Powinniśmy się rozdzielić - zaproponował. - Ty i Sissi powinnyście iść do internatu i wszcząć alarm. Richard i ja spróbujemy dołączyć do naszych rodziców i dyrektora w sekretariacie.


 - Łapię. Dalej, Sissi, chodźmy.


       Yumi wzięła córkę dyrektora za rękaw futrzanego płaszcza i pociągła ją na bok, podczas gdy chłopcy pobiegli prosto do drzwi głównego budynku Kadic, w którym zapalono światła. Odd usłyszał jak kroki dobiegające zza niego zmieniają tempo i, bez zwolnienia kroku, obejrzał się za siebie.


       Linia żołnierzy przedzieliła się w idealnym porządku: pierwsza linia podążyła za nim i Richardem, druga skierowała się w stronę Yumi i Sissi, trzecia dalej szła w ich kierunku, czwarta podążyła za dziewczynami i tak dalej.


 - Widziałaś to? - wysapał.


 - Zaczynam mieć złe przeczucia co do tego wszystkiego - przytaknął Richard ze strachem wymalowanym na twarzy.


 


***


 


       Jim Morales stał na warcie naprzeciwko internatu. Wuefista miał na sobie ochronny kask taki jak ten, który noszą bejsbolowi łapacze i w prawej ręce trzymał bardzo nowoczesny, aluminiowy łuk z grupą bloczków na jego końcach.


       Tak przebrany, przypominał kosmitę, który niedawno wyszedł ze sklepu sportowego i pomimo obecnego szału, Yumi nie mogła powstrzymać śmiechu.


       Sissi, napędzana strachem, wyprzedziła dziewczynę w kilka kroków.


 - Uwaga, uwaga! Potwory nadchodzą! - zaczęła krzyczeć, gdy tylko dojrzała Jima w świetle szkolnych, fluorescencyjnych lamp.


       Z pewnością z powodu zdezorientowania przez futrzany płaszcz pokryty błotem i szalony wyraz twarzy dziewczyny, owładnięty przez emocje, wziął Sissi za dzikiego niedźwiedzia. Napiął mocno łuk, zaczepił koniec strzały o cięciwę i odciągnął do tyłu. Potem wymierzył w dziewczynę.


       Yumi rzuciła się na ziemię tak jak nauczono ją na lekcjach pencak-silat i pociągnęła ze sobą Sissi. Ale niepotrzebnie się martwiła. Strzała oderwała się od łuku z dźwiękiem "ping" i chwilę później spadła na stopę nauczyciela ze smutnym klapnięciem.


       Jim rozejrzał się wokół, próbując zrozumieć, co poszło źle z jego demonstracją siły.


       Yumi, w międzyczasie, wstała i pchnęła z całej siły Sissi w stronę drzwi akademika.


 - Szybko, Jim, one nadchodzą! Musimy wejść do środka i się zabarykadować!


       Kable na głowach robotów zaczęły już się pojawiać między drzewami, kołysząc się jak wodorosty. Yumi zobaczyła jak oczy jej nauczyciela rozszerzają się za bejsbolowym kaskiem. Doskoczyła do niego jednym krokiem i wepchnęła do środka, zamykając na klucz duże drzwi za sobą. Rozejrzała się wokół siebie, dostrzegając alarm przeciwpożarowy w pobliżu włączników świateł i kierując się w jego stronę. Łokciem wybiła szkło, które chroniło czerwony przycisk i nacisnęła go mocna. W internacie rozbrzęczały rytmiczne dźwięki alarmu.


 - Pozostali uczniowie - powiedziała Yumi chwytając Jama za ramię. - Wszyscy są tutaj?


 - Tak, są na górze z Walterem Sternem i twoimi rodzicami.


 - Świetnie. Przygotujmy naszą ostatnią linię obrony.


 


***


 


       Główne wejście Kadic było pilnowane przez profesor Hertz i ojca Odda, którego latarnia zostawiała w ciemności kółka światła. Profesor, po raz pierwszy, nie nosiła swojego tradycyjnego fartucha laboratoryjnego i była ubrana w starą parę dżinsów i wojskową kurtkę w maskujących kolorach. Wyglądała tak inaczej, że Oddowi chwilę zajęło rozpoznanie jej.


       Gdy on i Richard zbliżyli się do nich w pełnym pędzie, latarka Roberta della Robbii skierowała się w ich stronę.


 - Synu! - wrzasnął mężczyzna.


       Odd nie zawracał sobie głowy odpowiedzią. Zbliżały się do niego roboty.


       Robert i profesor Hertz zareagowali dokładnie i spokojnie.


       Mężczyzna wbiegł po schodach prowadzących do głównego budynku, kopiąc w drzwi, by otworzyły się szeroko, umożliwiając chłopcom schronienie się wewnątrz. W międzyczasie, Hertz wzięła duży, ciemny worek i wyciągnęła z niego małe czerwone i niebieskie kule.


 - Uwaga! - krzyknęła, rzucając jeden z niebieskich przedmiotów w goniące ich roboty.


       Odd zanurkował, unikając pocisku, który przeleciał nad jego głową i trafił w hełm jednego z bliższych robotów. Cylinder eksplodował z cichym dźwiękiem, a powietrze stało się duszące.


 - Bomby dymne! - zakaszlał Richard.


 - Dokładnie - wykrzyknęła Hertz. - A te czerwone są wypełnione kwasem, więc uważaj jak będziesz rzucał


       Chłopcy dobiegli do profesor i pomogli jej z atakiem: jedna czerwona kula na dwie niebieskie. Nie minęło wiele czasu, a armia robotów znikła, pokryta duszącym dymem. Wtedy Hertz nakazała im się wycofać do budynku.


       Odd wszedł jako ostatni i przekręcił klucz, który już był w zamku.


 - Jak dała pani radę zrobić te bomby? - zapytał, przyciskając swój nos do szyby drzwi.


 - Cóż, bomby dymne były dosyć proste do zrobienia. Wszystko, co musiałam zrobić, to wymieszać odrobinę cukru, miodu i azotanu potasu. Z kolei bomby kwasowe...


 - Patrzcie - przerwał im Richard.


       Roboty wychodziły z dymu jeden za drugim. Ich zwarta linia rozproszyła się i teraz panował między nimi bałagan. Pancerz co niektórych robotów został poplamiony kwasem, ale nie wyglądało na to, żeby odniosły jakieś poważne obrażenia.


 - Musimy się stąd wydostać - powiedział Robert, kładąc dłoń na ramieniu syna.


 Odd pokiwał głową.


 - Możemy przejść przez biuro, a potem wyjść tylnymi drzwiami w laboratorium. Nie widzę tam żadnych robotów.


 - A co z internatem? - zapytała przestraszona profesor.


 - Yumi już tam poszła, ale... z towarzystwem.


       Chłopak przerwał na chwilę, by przyjrzeć się robotom, które gromadziły się przy wejściu. Potwory przez chwilę się nie poruszały, po czym jeden ze stojących na przedzie rozciągnął swoje ramię, przebijając się przez szkło, jakby było z papieru.


       Hełmy pozostałych robotów zaświeciły się na czerwono i wszystkie razem zaczęły walić dziko w drzwi, rozbijając je na kawałki.


       Nie mieli ust, więc zachowywali się całkowicie cicho. Jedyne, co można by usłyszeć, było nieustającym waleniem ich pięści w metal i szkło.

 
 
Dodane przez JaToAAA dnia maj 06 2017 23:51:58
0 Komentarzy ˇ 637 Czytań Drukuj
 Komentarze
Brak komentarzy.
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Cytat tygodnia
„Miło że przyszło was dziś tak wielu.”
~Jim Morales
Odcinek pilotażowy
„Xana się budzi”
Shoubox 2.0
Czyli KodLyokowy serwer Discorda. By do niego dołączyć wystarczy kliknąć tutaj.
Kalendarz Fandomowy
Najbliższe fandomowe święto:
Dzień Anthei
Data: 26 maja
Lyokowy Kalendarz Adwentowy
Wszystkie opowiadania z zeszłorocznego kalendarza adwentowego znajdziecie tu
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Lowca Rakow cztery i pol
14/11/2019 22:17
A widział może ktoś to? http://kodlyoko.hpu.pl/ne
ws.php?readmore=518


Lyokoheros
14/07/2019 21:05
Hm... ktoś ostatnio coś komentował? Bo znowu nie mogę ostatniego komentarza znaleźć...

Lyokoheros
06/04/2019 17:21
Właśnie zaczęło sie wspólne oglądanie 74 odcinka, serdecznie zapraszam: https://www.watch2gether.
com/rooms/pdp-yv6ih5010r6
vvvlzoo


Lowca Rakow cztery i pol
22/02/2019 23:13
Podobno Centrum wypuściło jakiś ekskluzywny wywiad ostatnio...

Lyokoheros
15/02/2019 02:09
Już jutro (właściwie dziś wieczorem, pewnie późnym) pojawią się opowiadania z pisania na setkę - choć niestety były tylko dwa smiley

Lyokoheros
09/11/2018 18:33
Hm... ktoś ostatnio jakiś nowy komentarz dał? Bo widzę, że jest nowy, ale nie mogę go namierzyć...

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
ekstremalnie późno to zdążę dokończyć.

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
Ech, że też nie zauważyłem, że mi ucięło. Chciałem napisać "kolejny dzień". No mniej więcej, bo rano wyjeżdżam do rodzinki i nie wiem dokładnie o której wrócę, ale o ile nie będzie to

Ananasims
01/11/2018 00:43
K? "Kilka"? "Kwadrans"? "Kwartał"?

Lyokoheros
01/11/2018 00:27
No... trochę jeszcze będziecie się musieli uzbroić w cierpliwość niestety - prace nad gazetką niestety mi się nieco wydłużają i choć miała być do północy to... cóż obawiam się, że przesunie się to o k

Jacks_
29/10/2018 23:30
No to czekamy smiley

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
bardziej będę skupiał na KLPX, wiadomo, ale to tak niemal równolegle i ponieważ z tamtym rozdziałem zostało mi mniej pracy to może wyjść przed 11 rozdziałem KLPX.

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
prostu muszę jeszcze dopracować... no i jest to akurat jeden z ważniejszych jego rozdziałów - ze sceną, która w drugim fandomie spokojnie może być uznana za najbardziej wyczekiwaną. Znaczy i tak się

Lyokoheros
29/10/2018 18:36
Tylko, że porzucania zaczętego dzieła jest... trochę średnie delikatnie mówiąc. I nie, 21 rozdział KE czyli Kodu Equestria. Moje inne opowiadanie, tylko że akurat multiwersowe, którego rozdział po p

Xanadu
29/10/2018 18:16
Tak w ogóle to nie przestałem pisać, tylko że wolę się skupić na własnych pomyslach. Może założę sobie wattpada i coś tam niedługo wrzucę, ale na kod Lyoko nie mam ochoty, ani czasu.

Jacks_
29/10/2018 16:39
21? Chodzi Ci o 11 rozdział drugiego tomu Powrotu Xany?

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
(w tym na pewno NMS) -> jak będę miał na 2 tygodnie do przodu do publikację to wtedy inne rzeczy.

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
Icebreaker) -> kilka nowości omawianych obecnie z Wojownikami (znaczy tu ponownie skupiłem się na wiadomościach, więć rozmowy trochę jakby stanęły) -> potem ewentualnie jakieś inne pisanie

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
które to opóźniły). Generalnie na chwilę obecną przyjąłem sobie następujący priorytet projektów: Wiadomości Kadic -> KLPX i 21 rozdział KE (+w trakcie trochę Past Sins i przejrzenie Expulsion oraz

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
Chyba stroną chciałeś powiedzieć. A idą... no na chwilę obecną to stoją. Mam obecnie nieco roboty na studiach i skupiłem się na Wiadomościach Kadic na tę chwilę (a były pewne problemy techniczne,

Archiwum

Copyright © 2012
Powered by v6.01.6 © 2003-2005Leviathan by:
1017592 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie