Kod Lyoko Powrót Xany - przygoda dopiero się zaczyna!
Nawigacja
Strona Główna
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Projekty KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie!
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Intro
Lyokopedia - artykuły
Forum
Archiwum cytatów
Linki
Download
Galeria
Kontakt
Szukaj
Najczęściej Zadawane Pytania
Działalność KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Kod Lyoko Powrót Xany - zaginione opowieści
Odcinki online
Lyokopedia
Kalendarz Fandomowy
Lyokoinkubator - wspieranie działalności fanowskiej
KLPX TV
Powrót Do Przeszłości
Klub LyokoWeterana
Zlot dla Poznania
Ocenialnia blogów i opowiadań
Opowiadania i tłumaczenia
Operacja Republikacja
Kod Lyoko Powrót Feniksa - tłumaczenie
Kod Lyoko Armia Nicości - tłumaczenie
Opowiadanie "Kod Equestria"
Opowiadanie "Nasza Mała Sunset"
Gra wyobraźni w systemie Lyoko
Konto na chomikuj
Wiadomości Kadic
Stare forum Powrotu Xany
Historia
Konkurs comiesięczny
Regulamin ogólny
Lista trwających konkursów
Lista zwycięzców
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec)
Obecny konkurs(sierpień)
Obecny konkurs(wrzesień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty-marzec)
Obecny konkurs(kwiecień-czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Archiwum konkursów
System punktowy
Zasady
Członkowie i wyniki stronnictw
Poradnik zdobywania punktów
Wyzwania tygodnia
Najlepsze stronnictwo marca:
Jeremie
(1226 punktów)

Najlepszy użytkownik miesiąca:
Jasiu Lyoko
(15 punktów w miesiącu)
Członek stronnictw:
Jeremie
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 150
Najnowszy Użytkownik: Szymonixo2007
Najnowsze rozdziały
Projekt: Gołębie - akt III
Nasza Mała Sunset - rozdział 11: "Wspólne Święta"
Pamiętnik Milly - wymazany wpis
Sztuka Miłości
Pamiętnik Gustave'a
Płonące Imperium Dionizosa
Waterloo
12 Porażek Jima Moralesa
Armia Nicości - rozdział 14: "Podstęp Jeremiego"
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "Ostatni dzień razem"
Kod Equestria - rozdział 21: "Spotkanie Po Latach"
Powrót Xany księga II - rozdział 11: "Lung"
Na Forum
Najnowsze Tematy
Dziennik zmian i ost...
Wyzwania tygodnia
Scyfozoa
Aelita
Ashes Odrodzeni z Lyoko
Najciekawsze Tematy
Zgadnij kto to [307]
Niekończąca się h... [273]
Dziennik zmian i ... [179]
X czy Y [143]
Wyzwania tygodnia [116]
Ostatnie Artykuły
LyokoSystem
Projekt Kartagina
Custodes Romae
Smocza Unia
Projekt: Gołębie - a...
Prawa i dokumenty
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Manifest działalności KLPX
Skrócony regulamin strony
Regulamin bitwy opowiadań
Regulamin konkursów comiesięcznych
System punktowy
Lista ostrzeżeń
Sprawy szczególnie warte uwagi
Petycja o kontynuowanie Kod Lyoko

Petycje o emisję Kod Lyoko:
Nie zapomnij podpisać się pod wszystkimi!
Przypominam też, że aby potwierdzić podpis należy kliknąć w link wysłany na wasz adres mailowy po wysłaniu podpisu pod petycją!

Formularze dotyczące działalności KLPX:
Kod Equestria - Rozdział 17: Antropologia

 - W samą porę! - wykrzyczał Jeremie, gdy jego przyjaciółka wraz z resztą przeszli przez portal. - Aelita, jesteś boska!

 - Zdążyliście w ostatniej chwili - powiedział Shining Armor. - Jak widzicie, kucyki-zombie zdążyły się przełamać przez naszą blokadę... - wskazał na leżących przy drzwiach i za nimi rekrutów. - Ale gdy już miały nas zaatakować, wszystkie padły nieprzytomne.

 - I wygląda na to, że ten czar przestaje działać - powiedział Sunburst. - Tak przynajmniej wskazują odczyty, jakie mamy u Sparkling Dusk, pobieżne badania pozostałych kucyków zdają się to potwierdzać. No i ich kolory nie są już takie wyblakłe.

 - Tak, ich ciała zdają się powracać do normy.

 - Sparkling Dusk, nic nie jest?! - wykrzyknął Winged Hussar, podbiegając do miejsca, gdzie podłączono małą klaczkę kucykoperza do aparatury pomiarowej.

       Teraz już nie była zamknięta w krysztale, bo po stracie przytomności przez zombie, Starlight zdjęła z niej ten unieruchamiający czar. Biały pegaz nie zważając uwagi na całą zaawansowaną maszynerię, odłączył ją i wziął w kopyta.

 - Co ty wyprawiasz, durny koniu!? - wrzasnęła na niego ludzka Sunset. - Nie wiesz, jaki to delikatny sprzęt?!

       Ale on nie zwracał na nią najmniejszej uwagi.

 - Sparkling Dusk? - zapytał, delikatnie nią potrząsając, by spróbować wybudzić. Nie miała już ostrych i spiczastych jak u podmieńca zębów, miała znów swe naturalne kolory, ale pozostałe cechy wyglądu i tak nie zmieniały się u kucykoperza, poza oczami, które teraz zasłaniały powieki. - Nic ci nie jest?

       Mała jednak nie odpowiadała.

 - Daj spokój Sunset - powiedziała jej Starlight, próbując położyć jej kopyto na kłębie dla uspokojenia. - Nie widzisz, że ten mały kucyk jest dla niego kimś ważnym?

 - Ale on mi tu wszystko porozwalał! - skarżyła się płomiennogrzywa, odtrącając gest.

 - Po prostu pozwól, że to naprawię - powiedziała jej equestriańska bliźniaczka, kiwając głową z rozczarowaniem, i w mig naprawiła magią jej skomplikowany sprzęt. - Lepiej?

 - Ta, ale nie musiałabyś tego robić, gdyby nie ten dureń. - Prychnęła.

       W tym momencie Sparkling Dusk zaczęła odzyskiwać przytomność.

 - Huziar? - spytała słabym głosem, nie mogąc nawet wymówić poprawnie jego imienia. Jej oczy znów miały normalny zdrowy wygląd. - Co się stao? Głowa mnie boli...

 - Nic się nie martw. - Przytulił ją pegaz. - Byłaś pod wpływem czaru tego okropnego Xany, jak wiele innych kucyków, ale teraz już wszystko dobrze. Dasz radę sama stać? - spytał, delikatnie stawiając ją na ziemi.

 - Chiba... - Przyłożyła kopytko do czoła. - Ale kłęci mi się w głowie...

 - Hm... z tego, co opisywałeś, Winged Hussar, Herbal Treat miała podobne objawy tuż przed przemianą - zauważył Sunburst. - Widać takie same są w okresie przejściowym, więc pewnie wkrótce to minie - uspokoił małą.

 - Moja siostra, co jej jest? - spytała, zwracając się w jego stronę, gdy tylko usłyszała, jak wspomniał jej imię. - Pamiętam tylko, że jakiś kucyk mnie ugryzł i potem już nic.

 - On też był pod wpływem czaru i cię tym zaraził - powiedziała Sunset, klękając przy małej. - Podobnie stało się z twoją siostrą.

 - Ale teraz wszystkie kucyki wyzdrowiały, dzięki niej - dodał Winged Hussar, wskazując na Aelitę z uśmiechem pełnym wdzięczności.

       Klaczka mimo zawrotów głowy podbiegła do Aelity i przytuliła się do jej nóg, mówiąc: "Dziękuję!". Różówogrzywa pogłaskała ją czule po główce, zapewniając, że nie ma za co.

 - Sparkling, zostaniesz tutaj z tą miłą klaczą? - spytał małej Winged Hussar, wskazując na różowego jednorożca. - Muszę poszukać Herbal Treat, a potem po ciebie przyjdę.

       Mała skinęła głową i uśmiechnęła się do różowogrzywej, która odwzajemniła uśmiech.

 - A my musimy poszukać Rarity i Fluttershy - dodała Rainbow.

 - Fluttershy była razem z Herbal Treat tuż przed tym, jak zostały zarażone - powiedział biały pegaz. - Powinny być w okolicach szpitala. Zaprowadzę was.

       I razem z przybyszkami ze świata ludzki opuścił pieczarę sekcji naukowej.

 - Cóż, później będziecie musieli mi zdać dokładny raport z tego, jak przebiegała misja - zaczął Shining. - Ale teraz chcę jedynie wiedzieć, jak udało ci się zniszczyć kryształową wieżę - zapytał Aelity. - A potem musimy zająć się wszystkimi zarażonymi, pewnie jeszcze jakiś czas będą dochodzić do siebie... I obawiam się, że dzisiaj nie będziemy mogli ani wykonać operacji Canterlot, ani wysłać wsparcia dla Ember.

 - Ja sama tego tak do końca nie rozumiem... zbierałam w sobie magię, a potem... wieża jakby mnie posłuchała, sama się dezaktywowała i rozpadła.

 - Prawie tak jak w Lyoko - zauważył Jeremie.

 - Zgadza się - przyznała. - Ale to nie jest Lyoko ani jego replika, tam mogłam to robić dzięki Kluczom. Tu nie wiem właściwie, dlaczego jestem w stanie tego dokonać.

 - A czym są te Klucze? - spytała Moondancer, do tej pory pochłonięta jakimiś rachunkami.

 - No tego sami do końca nie wiemy - przyznała Aelita. - Mamy je ja i mój ojciec. Dają one pełną władzę nad Lyoko, ale... wygląda na to, że nawet tu Xana pozostał na nie w pewien sposób wrażliwy i mogę niszczyć wieże. Choć właściwie on też posiada Klucze, wykradł je z mojej pamięci, by uciec z Lyoko... ale mimo to chyba wciąż je mam.

 - Jak to, nie wiecie tego? - Doktor Hooves uniósł brew ze zdziwieniem. - To kto w takim razie wie? Przecież skoro te Klucze są słabością Xany, to informacje o nich mogą być bardzo ważne...

 - Mój ojciec - odparła Aelita, a z jej oka spadła samotna łza.

 - Oj przepraszam, ja... nie chciałem - odparł ziemski kucyk wyraźnie zakłopotany.

       Jeremie w tym czasie położył kopytko na barku Aelity, by dodać jej otuchy.

 - Niestety jedyne, co wiemy, to to, że Aelita może zniszczyć tu wieże Xany.

 - I niestety to jest jedyny sposób - dodała equestriańska Sunset. - Po tym, jak Button odrąbał kawałek wieży, Xana je wzmocnił i używając całej mocy magicznej, nie mogłam nawet jej zadrapać. Obawiam się, że jedynie Aelita jest w stanie niszczyć wieże.

 - No i Xana przygotował komitet powitalny, jak za dawnych dobrych czasów! - dodał Odd. - I wiecie co? Odd Wspaniały znowu pokonał najwięcej potworów.

 - Jakie potwory tu stworzył? - spytał Jeremie nieco zaniepokojony. - Bo wcześniej opowiadano nam o Kolosie, ale kosztowało to Xanę ogromny wysiłek.

 - Zwykłe bloki, rozprawienie się z nimi to była łatwizna. I dzięki, Crossbow, za to cudeńko, świetnie się tym walczy! - Wyciągnął przed siebie kopyto przyglądając się z zadowoleniem swojej broni.

 - To niepokojące - stwierdził okularnik. - Jeśli Xana wyśle tu też inne potwory, może być bardzo niebezpiecznie.

 - To mi coś przypomniało - powiedziała Sunset. - Zebrałam z pola bitwy szczątki tych bloków oraz pył, który pozostał ze zniszczonej kryształowej wieży, być może jeśli to przeanalizujemy, dowiemy się czegoś przydatnego.

 - Dobrze, ale to musimy odłożyć na później - przypomniał Shining. - Teraz trzeba się zająć nieprzytomnymi kucykami. Za półtorej godziny wrócimy do narady, zdecydujemy też, jak rozwiązać kwestie smoków.

 - Jeden moment książę - odezwał się Doktor Hooves. - Ale może lepiej by najpierw powiedzieli nam, gdzie dokładnie przeniósł ich portal. Nie mogliśmy przenieść ich bezpośrednio na miejsce wieży i musieliśmy dokonać pewnego przesunięcia, więc jeśli określimy gdzie byli, to zostanie tylko kilka pomiarów i będziemy mogli utworzyć adres praktycznie dowolnego miejsca.

 - To znaczy?

 - To znaczy, że będziemy mogli stworzyć portal do każdego miejsca, do którego chcemy - wyjaśniła ludzka Sunset, przewracając oczami na to, że tego nie zrozumiał. Po władcy i naczelnym dowódcy wojskowym spodziewała się więcej.  - Co pewnie przyda się w tej całej "Operacji Canterlot".

       Mimo opryskliwego tonu,  Shining nie mógł się z tym nie zgodzić, więc księżniczka Sunset została i opisała reszcie sekcji naukowej, gdzie dokładnie się znaleźli. Pozostali ruszyli do tuneli, gdzie zajęli się przenoszeniem nieprzytomnych kucyków do szpitalnych łóżek, by mogli w nich dojść do siebie. Było przy tym mnóstwo pracy i trzeba było zaangażować praktycznie wszystkie kucyki, które nie zostały zarażone. Nie wyłączając sekcji młodzieżowej, spośród których niepogryzione zostały między innymi kucyki Znaczkowej Ligi. Pełniły one jak inne najmłodsze kucyki funkcję gońców między grupami kucyków wyszukujących zarażonych. Ich ciała wróciły już do normy, ale większość wciąż była nieprzytomna, a gdy już któryś się budził, miał straszne zawroty głowy. Jak się okazało ostatnią rzeczą, którą pamiętały ofiary, było właśnie ugryzienie i stopniowe, choć dość szybkie tracenie kontaktu z rzeczywistością. A nawet gdy już po tych prawie dwóch godzinach części przeszły zawroty głowy, wciąż wszyscy byli osłabieni i obolali. Bardzo pomocna okazała się też pewna młoda gryfica - Gabi - która odkąd tu przybyła jak tylko mogła wszystkim pomagała, pełna zapału. Robiła to razem z resztą Znaczkowej Ligi, z którą wreszcie mogła się spotkać. Apple Bloom przedstawiła też sobie ją i Babs, która tego ranka przeniosła się do tej części jaskiń i miała tyle szczęścia, by uciec kucykom-zombie, więc teraz mogła pomagać razem z trójką klaczek z Ponyville. No i oczywiście znowu zobaczyć się ze swoją ulubioną kuzynką.

 

*

 

       W czasie, gdy wszyscy poszukiwali rannych, dwójka kucyków ziemskich, z grupy, która odgruzowywała wejście do siedziby sekcji naukowej i naprawiała zniszczenia w tej części tunelu, zawiadomiła Cadance i Shininga, że znaleźli coś mocno niepokojącego.

 - Możecie nam powiedzieć, co to takiego? - spytał nieco poirytowanym głosem Shining.

       Powinien się teraz zajmować pomocą przy odszukiwaniu zainfekowanych i zapewnieniu im opieki medycznej po tym incydencie, a tymczasem szedł gdzieś nie wiadomo po co. Jednakże te kucyki mówiły, że to coś naprawdę ważnego.

 - To... - ogier miał wyraźne problemy z wyduszeniem tego z siebie. - Nagrobki...

 - Czemu jest takie ważne, byśmy zobaczyli nagrobki? - Cadance spojrzała na niego zdziwiona. To nie miało dla niej żadnego sensu. - I skąd one w ogóle się tu wzięły?

 - Tego nie wiemy, wasza wysokość - odparł drugi kuc. - Ale... sami zobaczcie.

       Dotarli właśnie do szczeliny, jaka powstała w ścianie tunelu. Za nią widać było jakąś niewielką, jakby ukrytą jaskinie. Zdecydowanie nie wyglądała jednak na naturalną. Jej ściany były wyjątkowo regularne, jakby wykonane przez kucyki i miały krystaliczny połysk. A pośrodku znajdował się jeden wielki sarkofag, w którym pochowane były zapewne dwa kucyki, patrząc po rozmiarze. Za nim znajdowała się jeszcze pojedyncza kolumna z jakimś tekstem i dwoma symbolami. Całość wyglądała jak jakieś zapomniane mauzoleum.

       Shining rozświetlił swój róg i razem z żoną wszedł do środka.

 - Coś takiego było w tunelach? - Rozejrzał się po dziwnej ukrytej komnacie.

 - Nie... - wymamrotała zduszonym szeptem księżniczka miłości, patrząc na grobowiec, a do jej oczu naszły łzy. - To niemożliwe! To...

 - Zaraz co takiego...

       Jej mąż też zaniemówił, odczytawszy napis na kamiennej płycie nagrobnej:

Tu spoczywają Stone Pickaxe i Tunnel Light

Prawowici dziedzice Kryształowego Królestwa, bestialsko zamordowani przez parę uzurpatorów Crystal Winda i Amore, przy pomocy i z inspiracji księżniczek Celestii i Luny - niech imiona tych zbrodniarzy będą przeklęte na wieki!

       Potem jego wzrok spoczął na kolumnie za nagrobkiem. Domyślił się, że symbole na niej musiały być znaczkami pochowanej tu pary. Ale znacznie bardziej niepokojem napawał umieszczony na niej tekst.

Ci zbrodniarze, którzy mi was odebrali, pożałują, że się urodzili. Nie uda im się zagarnąć waszego dziedzictwa i należnego miejsca na tronie!  

Pomszczę ich i odzyskam co nasze, a cały ród Crystal Horna i Królewskie Siostry zapłacą za swe zbrodnie przeciw nam - prawowitym władcom Kryształowego Królestwa.

Przysięgam.

Sombra

 - Przecież... to imiona twoich rodziców... - wyszeptał w końcu biały jednorożec.

 - Nigdy ich nie poznałam... - Klacz alikorna ciągle łkała. Sama nie wiedziała już, co myśleć i z wyrazem przerażenia na twarzy oklapła, wpatrując się w oskarżenie sprzed ponad tysiąca lat. - Celestia i Luna były ich przyjaciółkami, ale... ale... nie wiem tak naprawdę, jacy byli. Co jeśli... jeśli to prawda? - zaczęła się jąkać. - Jeśli naprawdę z-za... zabili rodziców Sombry i przez to doszło do tej całej tragedii?

       Shining wziął głęboki oddech. Nie mógł znieść widoku żony, która właśnie odkryła, że jej rodzice mogli w rzeczywistości być zbrodniarzami.

       Ale on nie wierzył w to ani przez chwilę.

 - Nie wierz tym kłamstwom, kotku. Wiesz, że Celestia i Luna nigdy by tego nie zrobiły, a twoi rodzice byli wspaniałymi kucykami i nie zamordowali nikogo.

 - Skąd możesz wiedzieć? Jak możesz być taki pewny? Nawet ich nie znasz... nikt nie zna... Gdy Sombra zaatakował, byłam niemowlęciem... jedyne kucyki, które żyły w tych czasach, to ciocia Celestia i Luna, ale one są teraz w mocy Xany. Nikt poza nimi nie wie tak naprawdę jacy byli moi rodzice, co jeśli...

 - Oczywiście, że ich znam - przerwał jej Shining, kładąc kopyto na ustach.

 - Niby skąd? - Odwróciła głowę, strącając kopyto męża. - Zginęli na długo, zanim choćby narodzili się twoi rodzice... ja sama ich kompletnie nie znam...

       Ten jednak obrócił jej głowę ponownie do siebie i z dodającym otuchy spojrzeniem powiedział:

 - Bo znam ciebie. Zawsze byłaś wspaniałym kucykiem i jestem pewien, że odziedziczyłaś to po rodzicach.

 - Dziękuję, Shiny... - Mocno się do niego przytuliła, w końcu uspokajając.

 - A gdyby Celestia i Luna tu były, powiedziałyby ci, że wszystko, co jest tu napisane to kłamstwo. Zresztą sama spójrz, wedle tego to Celestia i Luna były w to zamieszane. A je przecież dobrze znasz i wiesz, że nigdy by tego nie zrobiły.

 - Masz rację, kochanie... ale w takim razie dlaczego... dlaczego to tu jest?

 - Nie mam pojęcia. Być może Sombra faktycznie w to wierzył. A może to tylko sztuczka, która miała w nas zasiać zwątpienie. Nie wiem. Ale do tego czasu powinniśmy ukryć tę komnatę. To, co się tu znajduje, może podburzyć i tak słabe morale naszych kucyków.  

       Po podjęciu tej decyzji wyszli ze szczeliny i nakazali kucykom ponownie ją ukryć, by później wrócić do zbadania tej sprawy i zabronili rozgłaszać informacje o tym, co tam było.

 

*

 

       Rarity i Fluttershy leżały na sąsiednich łóżkach, tuż obok Herbal Treat i jej rodziny. Odwiedzała je grupa z ziemi - Applejack, Rainbow, Pinkie, Sunset i Twilight - natomiast Herbal Treat i jej rodzinę odwiedzał Winged Hussar, który przyniósł do nich też Sparkling Dusk, która teraz leżała razem ze swoją matką Moonlight Gleam. Herbal Treat dopiero co odzyskała przytomność, na co jej rodzice i siostrzyczka zareagowali westchnieniem ulgi. Winged Hussar, który już długo przy niej czuwał, uśmiechnął się do niej smutno i, pochylając się nad nią, powiedział:

 - Przepraszam Herbal... przepraszam za to, jak się wtedy zachowałem i za to, co powiedziałem. Ja wcale tak nie myślę. Nie wiem, co we mnie wstąpiło, nie byłem sobą. Czy mi wybaczysz?

- To... to ja przepraszam - odparła słabo. - Nie powinnam była ci mówić tych wszystkich rzeczy. Wiem, że ty nigdy byś nie złamał danego słowa. To ja powinnam prosić o przebaczenie.

Do oczu pegaza napłynęły łzy szczęścia i przytulił leżącą Herbal Treat, a ona z radością odwzajemniła uścisk.

- Nawet nie wiesz, jak się cieszę. Bałem się, że naprawdę mnie nienawidzisz.

- Nie, nie mogłabym nienawidzić tak wspaniałego ogiera - zaprzeczyła, lekko się rumieniąc.

- Choć nie rozumiem jak to możliwe, że mówiłem ci coś, a ty tego nie pamiętasz - zastanowił się, gdy już się od siebie oderwali.

       Ostatnią część ich rozmowy przypadkiem usłyszała Sunset i odwróciła się na chwilę od swoich przyjaciółek, by z nimi porozmawiać.

- Co masz na myśli, mówiąc, że mówiłeś jej coś, o czym nie pamięta?

 - Księżniczka Sunset? Ty... słyszałaś naszą rozmowę? - zarumienił się pegaz.

 - Końcówkę. Powiesz, o co chodziło?

       Wtedy Winged Hussar opisał swoją wersję wydarzeń, a potem to, co wiedział o tej od Herbal Treat.

 - Hm... - mruknęła Sunset. - Chyba wiem, co takiego się stało. Ty nie powiedziałeś tego Herbal Treat.

 - Ale przecież widziałem, że to ona... no nie zachowywała się jak ona, ale...

 - Tak samo jak nie całowałeś się z księżniczką Cadance, choć Shining Armor to widział.

 - C-co? - wykrztusił, nie mogąc uwierzyć w to, co słyszy. Herbal Treat też nie dowierzała. - Przecież nie mógłbym... z żoną naszego dowódcy... nigdy bym czegoś takiego nie zrobił!

 - Wiem, że tego nie zrobiłeś - powiedziała księżniczka, kładąc mu kopyto na ustach. - Bo to nie byłeś ty. Ani nie była to księżniczka Cadance. To były podmieńce. Udawały ciebie i Cadance, a potem ty spotkałeś podmieńca, który udawał Herbal Treat.

 - No tak... to wszystko ma sens - powiedział ze zrozumieniem, po czym zwrócił się do zielonej klaczy: - Przepraszam, że choć przez  moment pomyślałem, że to mogłaś być prawdziwa ty.

 - Podmieńce potrafią oszukać każdego, nie mam do ciebie żalu.

Wtedy przed oczami Sunset pojawił się nagle list. Szybko odczytała go, po czym powiedziała do swoich przyjaciółek.

 - Musimy niestety na razie zostawić Rarity i Fluttershy, Shining Armor wzywa nas na naradę - potem ponownie zwróciła się do białego pegaza: - Winged Hussar, ty też powinieneś pójść z nami. Prosił o twoją obecność. Prosił również o obecność dowódcy kucykoperzy, ale  z tego, co widzę, on jeszcze nie...

 - Nie martw się o mnie, księżniczko Sunset, dam radę wziąć udział w tej naradzie - przerwał jej Dark Star, z wysiłkiem się podnosząc.

 - Kochanie, powinieneś jeszcze odpoczywać - powiedziała jego żona, Moonlight Gleam. - Nie może ktoś cię zastąpić?

 - Black Hole też został pogryziony, jak cała reszta - odparł. - Poza tym przecież wiesz, że to mój obowiązek. No i muszę osobiście podziękować tej Aelicie za to, że uratowała nas od tej zarazy.

 - Na pewno da pan sobie radę? - spytał go Winged Hussar, pomagając mu wstać z łóżka.

 - Tak chłopcze, jestem jeszcze trochę osłabiony, ale to nic, do wieczora mi przejdzie.  

       Wszyscy razem ruszyli na naradę.

 

*

 

       Gdy większość szukała rannych, Aelita została w pieczarze sekcji naukowej z małą Sparkling Dusk, która przysłuchiwała się, jak różowogrzywa składa Shining Armorowi raport o tym, co działo się przy wieży. Oczy cały czas miała szeroko otwarte, zafascynowana opowieścią. To było prawie tak, jakby słuchała samej Dzielnej Do, opowiadającej jej o jakichś swoich przygodach, które jeszcze nie zostały opisane w żadnej z książek. Nawet jeśli to nie do niej była kierowana ta opowieść. Potem namówiła ją, by jeszcze o czymś jej opowiedziała.

       Jeremie również został i rozmawiał z sekcją naukową. Pomagał im na miarę swoich możliwości analizować szczątki bloków i pozostałości wieży. Przede wszystkim uzupełniał uzyskiwane przez ich aparaturę dane o informacje, jakie już sam posiadał, ale wykonywał też razem z nimi część obliczeń.

       No i pomógł nieco zoptymalizować algorytmy przekazywania sygnału w komunikatorach, nad którymi pracowali. Dzięki temu mogli zastąpić graf pełny zwyczajnym drzewem, dzięki zastosowaniu czegoś na kształt rozgałęzionej topologii gwiazdy - co prawda niemal żaden kucyk nie zrozumiał do końca, o czym mówi, nie licząc drugiej Sunset (która jednak podobnie jak on nie była tak naprawdę kucykiem) - każdy komunikator wystarczyło podłączyć do jednego, a do jednego można było przyłączać dowolną ich liczbę. Wymagało to, co prawda, w bazie dodatkowego węzła, który był głównym korzeniem, ale to samo w sobie nie było zbyt dużym kosztem. A każdy komunikator wysyłał sygnały do innego przez najbliższy wspólny węzeł, dzięki czemu zużycie mocy było najniższe możliwe przy takiej sieci. No i biorąc pod uwagę brak potrzeby utrzymywania połączenia z każdym innym, pozwalało to ograniczyć nieco zużycie energii magicznej, choć dla oddalonych od siebie komunikatorów przechodzenie po bardzo wielu węzłach mogło ono nadal wychodzić całkiem spore. Jeremie wciąż nie był pewien jak to zoptymalizować, nie znał się dość dobrze na sterowaniu przepływem mocy magicznej.

       Equestriańskie techniki magiczne wciąż mu trochę umykały. Ale nie było to tak istotne, gdyż i tak mocy magicznej w naładowanym komunikatorze powinno spokojnie starczyć nawet przy najintensywniejszym używaniu na misję, która mogłaby być i dłuższa od Operacji Canterlot. Mimo to Jeremie wciąż czuł, że ma jednak braki w wiedzy.

       Po względnie niedługim czasie w siedzibie sekcji naukowej pojawił się Winged Hussar w towarzystwie pozostałych Wojowników Lyoko. On sam przybył tu po Sparkling Dusk, by zabrać ją rodziny, którą znaleźli i odnieśli do szpitala, gdzie leżała teraz razem z Rarity i Fluttershy odwiedzanymi przez ich przyjaciółki. Wróciła tu także Sunset, która po złożeniu swojego krótkiego raportu dołączyła do poszukiwań kolejnych ofiar zarazy. Wojownicy Lyoko natomiast uzupełnili teraz nieco relację Aelity, a potem wszyscy razem z Crossbowem udali się, by kontynuować trening, bo mieli jeszcze nieco czasu przed naradą. Poszła też z nimi Starlight, by szkolić Jeremiego i Aelitę w magii.

       Ten pierwszy narzekał też po drodze, że teraz Xana ma nad nimi zarówno przewagę mocy, jak i wiedzy, że w odróżnieniu od nich zdaje się doskonale znać ten świat, przygotował niemal perfekcyjny plan i że by móc skutecznie pomagać kucykom musi nadrobić chociaż te dysproporcje w wiedzy. Starlight oczywiście się z nim zgodziła i obiecała, że po treningu i naradzie pokaże mu bibliotekę sekcji naukowej - w której zgromadzono wszystkie zabrane podczas ewakuacji książki. W dodatku zapewniła, że w razie czego kucyki z sekcji naukowej służą pomocą. Szczególnie polecała mu Sunbursta, jako największego znawcę magii. Usatysfakcjonowało go to, jednak kto inny znalazł powód do narzekania:

 - Czemu mamy znowu iść na trening? Jestem głodny! - stwierdził Odd, zaraz po tym jak Jeremie skończył rozmowę ze Starlight i cała trójka, razem z Aelitą, skierowała się do innej sali treningowej.

 - Przecież wcale nie minęło tak wiele czasu od śniadania - zauważył William.

 - Po treningu możesz się najeść, książę Shining raczej nie będzie miał nic przeciwko temu, by jednego z was nie będzie na naradzie - zauważył Crossbow.

 - Co z tego, po tej walce na mrozie zgłodniałem. Zresztą ja nie potrzebuję treningu! Sam z łatwością pokonałem trzy bloki, czy kucykolwiek był ode mnie lepszy?

 - "Kucykolwiek"? - Yumi spojrzała na niego dziwnie, unosząc brew.

 - No ktokolwiek z kucyków, bo teraz wszyscy staliśmy się kucykami i...

 - Trochę to denne - Ulrich przewrócił oczami.

 - Nie, to całkiem niezły tekst - stwierdziła Sam, jak zwykle biorąc stronę Odda. - No i Odd miał rację, po prostu wymiatał!

 - W zasadzie to faktycznie dobrze ci szło, a skoro naprawdę jesteś taki głodny, możesz iść do stołówki, jeśli tak bardzo chcesz - zmienił zdanie zbrojmistrz. - Ale broń zostaw mi, zabiorę ją do Sunbursta i zapytam się o tę automatyzację, myślę, że reszta przez tę chwilę da radę poćwiczyć sama.

 - To super! - ucieszył się Odd i praktycznie zrzucił broń tak, że Crossbow musiał ją łapać, by uderzenie nie uszkodziło złożonego mechanizmu w środku, a potem pobiegł w stronę stołówki.

       Brązowy ogier mógł już jedynie pokiwać głową z dezaprobatą na takie obchodzenie się z jego wynalazkiem.  

       Reszta udała się jednak normalnie na trening. Gdy tylko Crossbow powiedział im, co mają robić, udał się po plany swojej broni i poszedł zapytać Sunbursta o tę automatyzację.

 

*

 

       Odd właśnie dotarł do stołówki, obecnie była praktycznie pusta, niemniej jednak ktoś obsługiwał nieliczne znajdujące się tu kucyki. Nic dziwnego, że tak mało ich tu było - większość osób była w szpitalu lub pomagała przy czymś, a więc pora obiadowa siłą rzeczy trochę się przesunęła.

       Dla Odda jednak nie było mowy o czymś takim jak odkładanie posiłku na później.

       Tak więc od razu podszedł do stojącej za kantyną pomarańczowej klaczy jednorożca o fioletowych oczach i ciemnopurpurowej kręconej grzywie. Jej znaczkiem był fioletowy kwiat z czerwonymi pręcikami. Miała na sobie beżową koszulę i czerwoną chustę z żółtymi koralikami oraz złote kolczyki i opaskę, całość przywodziła mu na myśl jakąś Hinduskę. Odróżniało ją to od większości kucyków, które dotąd spotkał, nie zmieniało jednak faktu, że wydała mu się całkiem ładna. No i, co przecież ważne, podawała jedzenie! Tak więc zdecydowanie zamierzał użyć swojego starego sposobu, by zyskać sobie jej względy.

 - Hej śliczna, jakie tam smakołyki masz dla mnie?

 "W końcu każda kobieta lubi komplementy... w Equestrii pewnie jest w tej kwestii tak samo jak na Ziemi" - pomyślał.

       Gdy tego chciał, potrafił być bardzo szarmancki, w końcu jak inaczej poderwałby prawie każdą dziewczynę w Kadic? No a każda dziewczyna - tudzież klacz, ale co to teraz za różnica?  - zasługiwała na nieco komplementów. Wiadomo, żadne nie na tyle, co Sam, ale jednak...

 - Witaj, jestem Szafran Masala, dobrze mi się wydaje, że jesteś jednym z przybyszy, którzy ocalili nas przed tą straszną zarazą? - przywitała się z entuzjazmem.

 - Zgadza się, to właśnie ja, Odd della Robia, ten jeden jedyny. I najbardziej zasłużony podczas tej doniosłej bitwy.

 - Więc muszę ci podziękować za uratowanie mojego ojca. Ja miałam szczęście uniknąć ugryzienia przez te zombie, ale on nie i teraz dochodzi do siebie w szpitalu. Gdybym nie musiała zajmować się posiłkami dla innych kucyków, to bym przy nim została - westchnęła, spoglądając w stronę wyjścia z tej pieczary. Potem szybko skierowała się ponownie w stronę rozmówcy. - Ale skoro już tu jestem, to uznałam, że przygotuję coś specjalnego dla tych, którzy ocalili mojego ojca i całą resztę.

       - Och, ależ to nic takiego. My od lat walczymy z Xaną, dla nas to chleb powszedni - odparł pewny siebie Odd. - Z naszą pomocą pokonanie go będzie kwestią czasu.

 - Mam taką nadzieję. I zaraz przyniosę dla ciebie kilka specjałów z moich ojczystych stron. Na szczęście razem z ojcem zabraliśmy nieco zapasów z naszej restauracji, teraz akurat mogłam zrobić z nich dobry użytek.

       Po tych słowach zniknęła na zapleczu, by powrócić z tacą pełną jedzenia, którą unosiła swoją magią. Poszła z pegazem znaleźć mu jakieś miejsce.

 - Co prawda Filthy Rich bardzo dba o to, by trzymać się racji żywnościowych wobec wszystkich, ale kucyki wykonujące szczególnie ważne prace dla ruchu oporu mają prawo do nieco większych posiłków. Do czasu ewakuacji wszyscy żołnierze mieli też zwiększone porcje. Ale myślę, że biorąc pod uwagę wasz wkład, wam też się należą. - Położyła tacę na najbliższym stole, przy którym usiadł. - Mam nadzieję, że będzie ci smakować.

       Jeszcze zanim to powiedziała, zaczął pałaszować. Zaczął od pikantnej zupy z makaronem, która była popisowym daniem Szafran Masali.

 - Łał, to naprawdę pyszne! - stwierdził po zjedzeniu całej miski. - A mogę poprosić jeszcze dolewkę?

 - W zasadzie i tak dałam ci już większą porcję, a powinno starczyć jeszcze dla reszty... - Potarła nerwowo przednio kopytko. Mocno pochlebiało jej, że tak mówił, ale jednak powinna przynajmniej w miarę rozsądnie racjonować posiłki.

 - Ale ta zupa jest taka dobra, jesteś chyba najlepszą kucharką w Equestrii! - powiedział, po części dlatego, że naprawdę mu smakowało, a po części dlatego, że miał nadzieję, że dostanie więcej. Ale miał ku temu jeszcze jeden argument. - Poza tym reszta mniej je... Jeremie nawet czasem praktycznie w ogóle nie je obiadu...

 - No dobrze - zgodziła się w końcu kucharka, cieszyła się, że docenia jej dania, ale jednocześnie wciąż chciała zachować zdrowy rozsądek w racjonowaniu żywności... mimo to nie potrafiła mu odmówić dokładki. - Ale tylko jedną dolewkę.

       Po zjedzeniu drugiej porcji Odd przeszedł do kolejnych dań, zaczął od owsianego placka z curry, a następnie spróbował jednej z kanapek, które pomarańczowa klacz ułożyła na drugim talerzu. Ich smak dość mocno go zaskoczył.

 - Co to takiego?

- Kanapka z trawy, marynowana w sosie z musztardy Dijon... co prawda marynowała się trochę krótko, nawet nie godzinę. W dodatku wcześniej nie bardzo miałam tu świeżą trawę, ale zanim rozpoczął się atak, udało mi się przy jednym z wyjść z jaskiń znaleźć nieco dziko rosnącej wysokogórskiej trawy i...

 - To ta kanapka jest z trawy? - spytał Odd z wytrzeszczonymi oczami. - Kanapki z trawą, serio?

       Zanim kucharka zdążyła odpowiedzieć, ich rozmowę zauważyła miętowa klacz jednorożca, o bladozielonej grzywie z białymi pasemkami. Błyskawicznie doskoczyła do niego i wpatrując się w niego świecącymi z ekscytacji, złotymi oczyma, spytała:

 - Jesteś jednym z tych ludzi, którzy przybyli z innego świata? Wiem, że z jednego świata przybyły tu przyjaciółki Twilight, ale w ruchu oporu wszyscy byli tacy zajęci, że nie miałam jak się z nimi spotkać, a teraz pojawiliście się jeszcze wy i uratowaliście wszystkich przed tą dziwną epidemią zombie! Ludzie są naprawdę niesamowici! Mam tyle pytań. Rany, sama nie wiem, od czego zacząć... - nadawała cały czas podniecona, co nie było do końca w jej stylu. Zwykle była raczej spokojna, ale ludzie od dawna ją fascynowali, jeszcze zanim jej przyjaciółka Twilight pierwszy raz odwiedziła ich świat... gdy tylko dowiedziała się o tym, zasypywała ją licznymi pytaniami, ale ta nie zawsze umiała na nie odpowiedzieć. - To prawda, że nie jecie trawy? To dlatego zdziwiła cię kanapka z trawy? A czy macie znaczki? Twilight mówiła, że w tamtym świecie zwykle ludzie mają coś, co przypomina znaczek ich kucykowego odpowiednika, ale wy przybyliście z jeszcze innego świata... I jak to jest chodzić na dwóch nogach? Albo mieć ręce? To musi być super, nie? A nie mieć ogona? I to prawda, że nie macie magii w swoim świecie?

 - Czekaj, czekaj ślicznotko - odpowiedział Odd, machając kopytkiem z kanapką, która niemal mu wypadła, gdy próbował zatrzymać jej słowotok. - Pozwól mi chociaż zjeść to, co mam na talerzu! W sumie to nigdy bym nie pomyślał, że trawa może być tak dobra. Ani w sumie o tym, żeby ją podawać z musztardą - stwierdził, między każdym zdaniem biorąc kolejnego kęsa, po czym wziął kolejny kawałek placka. - To też jest naprawdę dobre. Chyba mógłbym się przyzwyczaić do tego kucykowego jedzenia, jeśli zawsze będzie takie pyszne.

 - A co ludzie normalnie jedzą? Czy inne rośliny? Jeśli tak, to jakie? Jecie kwiaty? A warzywa? A owoce? A nasiona? A liście? Korzenie?

 - To kucyki jedzą kwiaty? - zapytał z pełnymi ustami. - My to raczej dajemy je pięknym dziewczynom, by...

 - Ale nie jecie ich? Przecież kwiaty są pyszne!

 - E... jakoś mi się nie wydaje. Chociaż, skoro trawa mogła być dobra... - zamyślił się chwilę.  - A co do tego, co jemy, no to dużo różnych rzeczy. Znaczy, liści nie jemy, a nasiona to tylko niektóre na przykład dyni albo słonecznika, szczególnie dobre są prażone, nie mówiąc o popcornie... znacie tu coś takiego jak popcorn?

 - Jasne, że tak! Raz nawet Discord zrobił popcorn o smaku coli na imprezce z okazji rocznicy swojego nawrócenia...

 - Colowy popcorn? Słyszałem już o różnych smakach, ale nigdy o takim.

 - No był dziwny, ale Discord już taki jest. Zrobił Lunie i Celestii brodę z ich ogonów, a potem wąsy, wszędzie były zaspy z bitej śmietany i płynęły między nimi rzeki deszczu czekoladowego...

 - Brzmi jak raj... już lubię tego gościa... Zaraz, to nie przypadkiem ten dziwaczny mutant, co tu przyszedł, jak znaleźliśmy się w tym świecie? - przypomniał sobie Odd.

 - Bardzo możliwe - przyznała Lyra. - A co jeszcze jecie? Używacie do tego rąk? Jak to jest mieć ręce? To na pewno świetne uczucie, prawda? Prawda?

 - No różne rzeczy, warzywa, owoce, sery, jaja, makarony, mięso, ryby... choć ryb akurat nie lubię... generalnie wszystko praktycznie ludzie jedzą... w niektórych miejscach świata są nawet tacy, co jedzą robale...

 - Naprawdę jecie mięso? - przekrzywiła głowę, jakby myślała, że żartuje, on jednak skinął głową na potwierdzenie. - To dziwne... znaczy Twilight coś wspominała, jak ją pytałam o jej wyprawy do świata ludzi, ale myślałam, że to jakieś plotki, albo, że żartuje... ale nie jecie kucyków prawda? - Wzdrygnęła się na samą myśl o takiej możliwości. W jej oczach Odd zobaczył strach, ale wyglądało to, jakby bała się nie tylko tego, że mógłby ją uznać za posiłek, ale też jakby cała jej wizja świata była zagrożona.  

 - No wiesz, w naszym świecie to nawet nie istnieje coś takiego jak kolorowe, gadające i inteligentne kucyki. O takich z rogami czy skrzydłami nie wspominając, tylko w mitach się takie pojawiają, ale nie są takie kolorowe... są zwykłymi nieinteligentnymi zwierzętami. Zresztą i tak kucyków ani koni się generalnie u nas nie je... znaczy, w niektórych dziwnych krajach jedzą koninę, ale według mnie to dziwny pomysł. Lepsza jest wieprzowina albo jakieś inne normalniejsze mięso. Ale gdyby istniały tam takie kucyki jak ty, to nikt by nie jadł ich mięsa! Przecież przyjaciół się nie je.

 - Wiedziałam, że byście nie byli tacy - powiedziała klacz jednorożca ze słyszalną w głosie ulgą, wyraźnie się nad czymś zastanawiając. - A co z tymi rękami? Pewnie cudownie jest mieć ręce, prawda?

 - No tak, są bardzo przydatne... znacznie lepsze niż kopyta, którymi ciężko cokolwiek zrobić.

 - Chciałabym mieć ręce... - westchnęła Lyra. - A jak to jest chodzić na dwóch nogach?

 - No normalnie - stwierdził Odd, nie wiedząc jak inaczej odpowiedzieć. - Właściwie wciąż jeszcze nie mogę się przyzwyczaić do chodzenia na czterech, to dziwne uczucie... ale skrzydła to fajna sprawa. Ta cała magia też wydaje się całkiem spoko. - Wskazał na jej róg, na co nieco się uśmiechnęła.

 - A co ze znaczkami, macie je?

 - No nie, nie mamy niczego takiego... dopóki nie spytaliśmy takiego jednego pomarańczowego, to w ogóle nie wiedzieliśmy, o co chodzi z tymi całymi znaczkami.

       Zanim miętowa klacz zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, przed Oddem w zielonym rozbłysku pojawił się rulon papieru.

 - To od dowództwa? - spytała podekscytowana. - Pewnie bierzesz udział w Operacji Canterlot, prawda?

 - Taak... ale skąd o tym wiesz?

 Przysunęła się nieco i pochyliła w jego stronę.

 - Moja przyjaciółka BonBon też bierze udział - szepnęła mu na ucho. - Bo wiesz, ona jest tajną agentką! I powiedziała, że może i mnie przydzielą.

 - Aha, rozumiem - przytaknął, a potem nieco nieporadnie wziął kartkę w kopyta i ją odczytał. - Wzywają mnie na naradę... no więc muszę znikać - powiedział, pakując do ust ostatni kęs.

 - Musimy się jeszcze kiedyś spotkać, mam jeszcze tyle pytań...

 - Oszywiście - odparł z pełnymi ustami, by po chwili wstać i skierować się w stronę drzwi, ale nagle sobie o czymś przypomniał. - Zaraz, prawie zapomniałem, jak ci na imię?

 - Lyra. Lyra Heartstring.

 - A ja jestem Odd della Robbia, ma nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. To narka!

       Po tych słowach poleciał w stronę siedziby sekcji naukowej, gdzie miała się odbyć narada.

 
 
Dodane przez Lyokoheros dnia kwiecień 15 2018 01:49:43
0 Komentarzy ˇ 529 Czytań Drukuj
 Komentarze
Brak komentarzy.
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 0% [Żadnych głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Żadnych głosów]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 100% [2 Głosów]
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Cytat tygodnia
„Nie przesadzaj, jest mała, nie musicie jej jeszcze tak szkolić. A rozpieszczenie to święte prawo wszystkich dziadków!”
~Michel Belpois
Nasza Mała Sunset
rozdział 11:
„Wspólne Święta”
Shoubox 2.0
Czyli KodLyokowy serwer Discorda. By do niego dołączyć wystarczy kliknąć tutaj.
Kalendarz Fandomowy
Najbliższe fandomowe święto:
Dzień Ulricha
Data: 14 lipca
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Lowca Rakow cztery i pol
14/11/2019 22:17
A widział może ktoś to? http://kodlyoko.hpu.pl/ne
ws.php?readmore=518


Lyokoheros
14/07/2019 21:05
Hm... ktoś ostatnio coś komentował? Bo znowu nie mogę ostatniego komentarza znaleźć...

Lyokoheros
06/04/2019 17:21
Właśnie zaczęło sie wspólne oglądanie 74 odcinka, serdecznie zapraszam: https://www.watch2gether.
com/rooms/pdp-yv6ih5010r6
vvvlzoo


Lowca Rakow cztery i pol
22/02/2019 23:13
Podobno Centrum wypuściło jakiś ekskluzywny wywiad ostatnio...

Lyokoheros
15/02/2019 02:09
Już jutro (właściwie dziś wieczorem, pewnie późnym) pojawią się opowiadania z pisania na setkę - choć niestety były tylko dwa smiley

Lyokoheros
09/11/2018 18:33
Hm... ktoś ostatnio jakiś nowy komentarz dał? Bo widzę, że jest nowy, ale nie mogę go namierzyć...

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
ekstremalnie późno to zdążę dokończyć.

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
Ech, że też nie zauważyłem, że mi ucięło. Chciałem napisać "kolejny dzień". No mniej więcej, bo rano wyjeżdżam do rodzinki i nie wiem dokładnie o której wrócę, ale o ile nie będzie to

Ananasims
01/11/2018 00:43
K? "Kilka"? "Kwadrans"? "Kwartał"?

Lyokoheros
01/11/2018 00:27
No... trochę jeszcze będziecie się musieli uzbroić w cierpliwość niestety - prace nad gazetką niestety mi się nieco wydłużają i choć miała być do północy to... cóż obawiam się, że przesunie się to o k

Jacks_
29/10/2018 23:30
No to czekamy smiley

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
bardziej będę skupiał na KLPX, wiadomo, ale to tak niemal równolegle i ponieważ z tamtym rozdziałem zostało mi mniej pracy to może wyjść przed 11 rozdziałem KLPX.

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
prostu muszę jeszcze dopracować... no i jest to akurat jeden z ważniejszych jego rozdziałów - ze sceną, która w drugim fandomie spokojnie może być uznana za najbardziej wyczekiwaną. Znaczy i tak się

Lyokoheros
29/10/2018 18:36
Tylko, że porzucania zaczętego dzieła jest... trochę średnie delikatnie mówiąc. I nie, 21 rozdział KE czyli Kodu Equestria. Moje inne opowiadanie, tylko że akurat multiwersowe, którego rozdział po p

Xanadu
29/10/2018 18:16
Tak w ogóle to nie przestałem pisać, tylko że wolę się skupić na własnych pomyslach. Może założę sobie wattpada i coś tam niedługo wrzucę, ale na kod Lyoko nie mam ochoty, ani czasu.

Jacks_
29/10/2018 16:39
21? Chodzi Ci o 11 rozdział drugiego tomu Powrotu Xany?

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
(w tym na pewno NMS) -> jak będę miał na 2 tygodnie do przodu do publikację to wtedy inne rzeczy.

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
Icebreaker) -> kilka nowości omawianych obecnie z Wojownikami (znaczy tu ponownie skupiłem się na wiadomościach, więć rozmowy trochę jakby stanęły) -> potem ewentualnie jakieś inne pisanie

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
które to opóźniły). Generalnie na chwilę obecną przyjąłem sobie następujący priorytet projektów: Wiadomości Kadic -> KLPX i 21 rozdział KE (+w trakcie trochę Past Sins i przejrzenie Expulsion oraz

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
Chyba stroną chciałeś powiedzieć. A idą... no na chwilę obecną to stoją. Mam obecnie nieco roboty na studiach i skupiłem się na Wiadomościach Kadic na tę chwilę (a były pewne problemy techniczne,

Archiwum

Copyright © 2012
Powered by v6.01.6 © 2003-2005Leviathan by:
1087993 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie