Kod Lyoko Powrót Xany - przygoda dopiero się zaczyna!
Nawigacja
Strona Główna
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Projekty KLPX
Kod Lyoko - Zjednoczenie
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Intro
Artykuły
Forum
Archiwum cytatów
Linki
Download
Galeria
Kontakt
Szukaj
Najczęściej Zadawane Pytania
Działalność KLPX
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Kod Lyoko Powrót Xany - zaginione opowieści
Odcinki online
Lyokopedia
Kalendarz Fandomowy
Lyokoinkubator - wspieranie działalności fanowskiej
KLPX TV
Powrót Do Przeszłości
Klub LyokoWeterana
Zlot dla Poznania
Ocenialnia blogów i opowiadań
Opowiadania i tłumaczenia
Operacja Republikacja
Kod Lyoko Powrót Feniksa - tłumaczenie
Kod Lyoko Armia Nicości - tłumaczenie
Opowiadanie "Kod Equestria"
Opowiadanie "Nasza Mała Sunset"
Gra wyobraźni w systemie Lyoko
Konto na chomikuj
Wiadomości Kadic
Stare forum Powrotu Xany
Historia
Konkurs comiesięczny
Regulamin ogólny
Lista trwających konkursów
Lista zwycięzców
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec)
Obecny konkurs(sierpień)
Obecny konkurs(wrzesień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty-marzec)
Obecny konkurs(kwiecień-czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Archiwum konkursów
System punktowy
Zasady
Członkowie i wyniki stronnictw
Poradnik zdobywania punktów
Wyzwania tygodnia
Najlepsze stronnictwo marca:
Jeremie
(1226 punktów)

Najlepszy użytkownik miesiąca:
Jasiu Lyoko
(15 punktów w miesiącu)
Członek stronnictw:
Jeremie
Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 148
Najnowszy Użytkownik: RoboTEN
Najnowsze rozdziały
Nasza Mała Sunset - rozdział 10: "Oczekiwanie"
Współpraca
Test
Bibliotekarz
Bibliotekarz
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "Ostatni dzień razem"
Tajemnicza Skrzynia
Narodziny
Prezent
Tylko test
Trochę za dużo baśni
Sport a zdrowie
Więcej funduszy
Kod Equestria - rozdział 21: "Spotkanie Po Latach"
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "W Niewoli Królowej"
Powrót Xany księga II - rozdział 11: "Lung"
Armia Nicości - rozdział 13: "rozstrzygająca Noc"
Na Forum
Najnowsze Tematy
Wyzwania tygodnia
Dziennik zmian i ost...
Scyfozoa
Aelita
Ashes Odrodzeni z Lyoko
Najciekawsze Tematy
Zgadnij kto to [307]
Niekończąca się h... [273]
Dziennik zmian i ... [175]
X czy Y [143]
Wyzwania tygodnia [110]
Ostatnie Artykuły
Fake Love - recenzja
Yumi Ishiyama
Potworny Problem z O...
NMS - rozdział 10: O...
Współpraca
Prawa i dokumenty
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Manifest działalności KLPX
Skrócony regulamin strony
Regulamin konkursów comiesięcznych
System punktowy
Lista ostrzeżeń
Sprawy szczególnie warte uwagi
Petycja o kontynuowanie Kod Lyoko

Petycje o emisję Kod Lyoko:
Nie zapomnij podpisać się pod wszystkimi!
Przypominam też, że aby potwierdzić podpis należy kliknąć w link wysłany na wasz adres mailowy po wysłaniu podpisu pod petycją!

Formularze dotyczące działalności KLPX:
Rozdział 11 - Lung

            Wszyscy zgromadzeni w fabryce oniemieli. Czy to naprawdę mógł być trop prowadzący do matki Aelity? Przecież zniknęła tak dawno temu... prawie dwadzieścia lat. Przez ten czas nawet cała Smocza Unia, ze swoimi agentami - w tym samymi Cudownymi Gromami - nie mogła jej znaleźć.

 - Skąd ta pewność? - Jeremie wyraził w końcu wątpliwości wszystkich i przerwał krótką ciszę.

 - Oczywiście, nie mogę być tego pewny - przyznał program. - Ale prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie, wstępne oszacowanie to całe 82,52%. A nawet jeśli nie będzie tam informacji wskazujących bezpośrednio na miejsce pobytu Anthei, to jest niemal pewne, że ostatecznie do niej doprowadzą.

 - Ale właściwie skąd to wiesz? - dopytywał Mateusz. - Przecież nasz tata szukał Anthei całe lata i...

 - Dlatego, że "Królowa" to pseudonim osoby, która najprawdopodobniej jest teraz główną przywódczynią Kartaginy. A przynajmniej tego, co z niej pozostało. Była to ich wysoko postawiona agentka, która dowodziła próbą pojmania Walda podczas tamtego podwójnego ślubu, o którym opowiadałeś swoim przyjaciołom. Dzięki wytworzonej z pomocą George'a Piquera technologii podszyła się pod Catherine Buffet, druhnę Adelaidy. Najpierw próbowała ją przekonać do zmniejszenia środków ostrożności, a potem podczas samego ślubu przeprowadziła finał operacji. Gdyby nie czujność Smoczego Skrzydła, zwłaszcza pani kapitan Courtney Dowding, to prawdopodobnie by im się to udało.

 - Czy to ta Brytyjka, która teraz szkoli najbardziej elitarne oddziały Smoczej Unii, przywódczyni Cudownych Gromów? - dopytał Polak.

 - Właśnie ona. Dzięki jej działaniom udało się wtedy pochwycić większość agentów biorących udział w misji, a później niemal cały sztab dowódczy Kartaginy i udaremnić ich desperacką próbę zamachu stanu. Sama "Królowa" niestety jednak zbiegła.

 - Czy to ona... to ona porwała moją matkę? - spytała Aelita.

 - Najprawdopodobniej. Niedługo po tej próbie porwania Smoczej Unii udało się pochwycić już niemal wszystkich agentów Kartaginy. Ale nie odnaleziono twojej matki. Musiała być razem z niewielką grupą, której przewodziła "Królowa". Prawdopodobnie ta sama grupa odnalazła też ciebie i twojego ojca w czerwcu 1994 roku.

 - Ale kto to w ogóle jest ta cała "Królowa"? - spytał Odd.

 - Wiemy o niej całkiem sporo. Jest niezwykle niebezpieczna. Nie tylko ma dostęp do właściwie całego pozostałego potencjału Kartaginy, ale sama jest też świetnie wyszkolona i bardzo inteligentna. Jest świetną uwodzicielką i manipulatorką i o ile wiadomo, nie cofnie się przed niczym. Potrafi bez wahania zabić człowieka, nie wyłączając swoich podwładnych. Dlatego też tak dobrze zacierała za sobą ślady i nigdy nie udało się jej wytropić. Właśnie z tego powodu ten plik jest tak ważny. Gdy ulotniła się po tamtym ślubie, zniknęła bez śladu. Ten plik to najlepszy trop od lat. A jeśli Smocza Unia do niej dotrze...

 - To dotrze też do mojej matki! - wykrzyczała radośnie Aelita, a jej oczy zalśniły radością. - Jeremie wyobrażasz to sobie? Może dzięki temu...

 - Niestety, co do tego nie ma pewności. Nie wiadomo, w jakim jest stanie, o ile jeszcze żyje.

 - Ale może nadal żyć, prawda? Sam powiedziałeś, że to najlepszy trop od lat! - Aelita żywo dopytywała, chcąc znaleźć jakiś punkt zaczepienia dla swojej nadziei.

 - Owszem Aelito - przyznał Leo. - Musisz się jednak liczyć z tym, że nie wiadomo, czy przeżyła to, jak ją traktowali, ani czy w ogóle chcieli zachować ją przy życiu.

 - Ale jeśli chcieli dostać się przez nią do Walda, to potrzebowali jej żywej, prawda? - zauważył Jeremie.

 - Właśnie, była im potrzebna! - podchwyciła ochoczo Aelita.

            Pozostali też wymamrotali, że to ma sens.

 - Tak, to prawda, ale nie możemy mieć pewności. Musisz zrozumieć, że twoja matka równie dobrze może już od dawna nie żyć. Przez tak długi czas wiele mogło się zdarzyć.

 - Wiem - różowowłosa odparła ze znacznie mniejszym entuzjazmem, ale i tak była szczęśliwa. - Ale przecież wciąż jest jeszcze nadzieja... zawsze myślałam, że moja matka zniknęła na zawsze i nigdy jej nie znajdziemy. Tylko... co miałeś na myśli, mówiąc "czy przeżyła to, jak ją traktowali"...?

 - Z tego, co wiemy o metodach Kartaginy, nie mają oni litości, a Królowa jest szczególnie okrutna. I choć najprawdopodobniej próbowała w pierwszej kolejności wyciągnąć z niej informacje o mężu i jego odkryciach, to nie wiadomo, czy Anthea to wytrzymała. Nawet gdyby nie chcieli jej zabijać, to mało kto wytrzymywał jej tortury.

 - A co jeszcze wiecie o tej całej królowej? - dopytał Jeremie z niepokojem w głosie, zmieszanym jednak z pewnym powątpiewaniem. To wydawało mu się wręcz niemożliwe, by w dzisiejszym cywilizowanym świecie działo się coś takiego.

 - I jak... jak ktoś może być aż tak zły? - nie dowierzała Aelita.

 - Tak naprawdę nazywa się Krystyna Poczwarka... - zaczął program.

            Mateusz parsknął śmiechem, a inni dziwnie się na niego spojrzeli i musiał im przetłumaczyć nazwisko. Zanim ktokolwiek zdążył to skomentować, czy chociaż się zaśmiać, Leo kontynuował:

 - Choć jej nazwisko może wydawać się śmieszne, to nie wolno jej lekceważyć. Jest śmiertelnie niebezpieczna. A bezwzględność zawdzięcza wychowaniu się w masońskiej sekcie, jednej ze znajdujących się na terenie Polski w czasach komunizmu. Dzięki Doragonom zostały one rozwiązane i usunięte już na początku lat 90, ale w innych miejscach na świecie wciąż działają. W takich miejscach ludzie są od urodzenia przygotowywani, by być bezwzględnymi maszynami do zabijania. Dla takich ludzi nie ma już zwykle zbyt wiele nadziei. Mało komu udaje się kiedykolwiek z tego wyrwać. Ludzie są tam łamani już jako małe dzieci.

 - To jakiś żart? Sekta, w której przygotowują od urodzenia, by być bezwzględnymi zabójcami? To bez sensu! Absolutnie niemożliwe, by ktokolwiek, gdziekolwiek... - Jeremie gwałtownie gestykulował, to było dla niego już za wiele.

 - Niestety to jest prawda, a nie żart. Wiem, że większość uważa takie rzeczy za wyssane z palca teorie spiskowe, ale oni właśnie tego chcą: by nikt w to nie wierzył. Nie cofną się przed niczym. A brutalność i bezwzględność ich metod, w połączeniu z ukryciem przed opinią publiczną, którą wciąż jeszcze w dużej mierze kontrolują, a jeszcze ponad dwadzieścia lat temu kontrolowali ją praktycznie całkowicie, daje im jeszcze jedno poza skutecznością. Znacząco zmniejsza ryzyko, że ktoś w to uwierzy, czego sam przed chwilą dowiodłeś.

 - No i nasz tata właśnie z takimi ludźmi walczy. Z naszego kraju już kompletnie wyrzucił masonów, choć są miejsca, gdzie wciąż mają duże wpływy - dodał Mateusz.

 - Ale w tej sprawie raczej nic nie jesteśmy w stanie zrobić - zauważyła Yumi. - Lepiej skupmy się na naszym zadaniu: walce z Xaną.

 - I przekazaniu tych plików - przypomniała Aelita.

 - Dobrze... Leo wyślij je do Smoczej Unii, może faktycznie coś z nich otrzymają - westchnął ciężko Jeremie. - Ale zachowaj kopie tutaj. Jak im się nie uda, sami możemy spróbować z wieżą.

 - A co z innymi replikami? - spytał William. - Nie powinniśmy się nimi zająć?

 - Dopiero co wróciliście z Lyoko - przypomniał okularnik. - Poza tym chcemy trochę popracować nad rewirtualizacją ojca Aelity.

 - À propos, tata i jego ludzie zrobili jakieś postępy? - spytał Mateusz.

 - Jak dotąd ich prace idą bardzo dobrze. Najpóźniej jutro będą mogli przekazać wam jakieś wartościowe wyniki.

 - A ile czasu zajmie im... - zaczęła Aelita, ale Leo odpowiedział, nim zdążyła zakończyć pytanie.

 - Otwarcie akt "Królowej"? Odkodowanie tych plików może im zająć nieco dłużej. Kartagina posiadała część stworzonej przez Walda technologii, przez co nawet dla Doragonów ich szyfry stanowią pewne wyzwanie. Jednak już teraz zajmują się tym ich najlepsi kryptolodzy. Ja sam również pomagam, podobnie jak ojciec Mirei. To dla Filipa sprawa najwyższej wagi i prosił, abym ci przekazał, że zrobi wszystko, byś odzyskała swoją matkę, tak jak obiecał.

            To przypomniało Aelicie wspomnienie o porwaniu i to jak ją znaleźli... wtedy wujek Filip złożył tę obietnicę. Wiedziała, że jej matka może już nie żyć, a mimo to... ten człowiek cały czas jej szukał. Dla niej i jej ojca. Naprawdę była dla niego ważna. Łzy wzruszenia aż naszły jej do oczu.

 - Aelita... wszystko dobrze? - spytał Jeremie zmartwionym głosem.

 - Tak. Może wreszcie odzyskam mamę... Dziękuję Leo i podziękuj ode mnie wujkowi.

 - Oczywiście.

 - I tobie dziękuję, Jeremie. - Objęła go czule.

            To nieco zdziwiło chłopaka. Przecież na początku był temu przeciwny, więc za co mu dziękuje? Szybko jednak otrzymał odpowiedź.

 - Dziękuje, że jednak się zgodziłeś.

            Nie mógł się do niej nie uśmiechnąć. Powiedział też cicho do Leo:

 - A ja dziękuję tobie, że uszczęśliwiłeś Aelitę.

            Program nie chcąc im teraz przeszkadzać, nie odpowiedział, Mateusz też nie przerywał im ich słodkiej chwili, a Yumi zebrała resztę do windy i tylko cicho skierowała do Polaka życzenia owocnej pracy.

 

*

 

            Ulrich postanowił, że aby uczcić ich niedawne zejście się razem, zabierze Yumi na lody przed obiadem. Będzie to co prawda kosztowało go resztę kieszonkowych, ale... uznał, że warto. Odd najzwyczajniej w świecie się obijał, grając na swojej przenośnej konsoli w pokoju. Natomiast William również był w internacie, ale z powodu zaległości, jakie wciąż miał i tego, że to ostatnia klasa, robił coś, co mu się zazwyczaj nie zdarzało - uczył się.

            Trójka geniuszy natomiast siedziała cały czas w fabryce, próbując rozpracować procedurę wirtualizacji.

            Gdy Yumi i Ulrich wrócili do siebie, chłopaka od razu powitał szeroki uśmiech Odda i pytanie:

 - Jak tam wasza randka?

 - To nie była randka! Znaczy jeszcze nie... pierwsza randka to będzie na koncercie - upierał się Ulrich.

 - Hehe, jak sobie chcesz - zaśmiał się Odd, wracając do swojej gry.

            Ulrich natomiast położył się na łóżku z rękami za głową i wpatrywał w sufit rozmarzonym wzrokiem. Teraz wreszcie, po raz pierwszy od tak dawna, między nim i Yumi zaczęło się układać. Przełamali się i... opłaciło się. Choć w każdej chwili Ulrich bał się, że nagle się obudzi i to wszystko okaże się tylko pięknym snem. Ale wciąż się nie budził.

            I pomyśleć, że to dzięki Xanie wreszcie byli razem. Czasem życie potrafi się potoczyć w bardzo dziwny sposób.

            No, a jeszcze dziś Yumi powiedziała, że przyjdzie popatrzeć na jego grę podczas tych eliminacji do drużyny... co przypomniało mu jedną ważną rzecz.

            Obiecał przecież pewnym osobom, że będzie je informował o postępach w zbieraniu drużyny. Natychmiast zerwał się z łóżka, co nie uszło uwadze jego przyjaciela.

 - A tobie co się stało? Zobaczyłeś za oknem Yumi całującą się z Williamem? - rzucił, chichocząc.

 - Ha, ha. Bardzo śmieszne - odgryzł się Ulrich, po czym wyjaśnił. - Muszę powiedzieć Milly i Tamiyi o tym meczu.

 - Ale po co? - Odd wzruszył ramionami.

 - Bo im obiecałem.

            Z tymi słowami wyszedł, zostawiając kumpla samego w pokoju.

            Ulrich rozejrzał się po szkolnym dziedzińcu i dopiero po chwili dostrzegł znajdujące się pod arkadami nieco zasapane Milly i Tamiyę.

 - Sissi was goniła, czy co?

 - Nie... - zaczęła Milly, a gdy spojrzała na niego, na jej twarzy pojawił się uśmiech. - Nie widziałeś czasem Mateusza? Nie mogłyśmy go nigdzie znaleźć, a miałyśmy do niego parę pytań.

 - E... - Ulrich podrapał się nieco w szyję. Nie spodziewał się, że przywitają go takim pytaniem. - Tak teraz to nie bardzo. Ale mam dla was coś lepszego.

 - To znaczy co? Bo ten wywiad z Mateuszem miał być największym hitem następnego wydania... On chyba coś ukrywa i chcemy się dowiedzieć co!

 - Mateusz ukrywa? - Ulrich wzruszył ramionami. - Skąd ten pomysł? Zresztą... pamiętacie naszą umowę?

 - To znaczy, że masz już dla na informacje o składzie szkolnej drużyny? - dopytała Milly, z nadzieją, że będą miały chociaż jakiś temat zastępczy. Gdy usłyszała odpowiedź, mina nieco jej zrzedła, ale tylko na chwilę.

 - Nie, jeszcze nie. Ale dziś będę miał. Po obiedzie rozegramy mecz i wybiorę na nim najlepszych zawodników.

 - Świetnie zrobimy relację z tego meczu i... twoi przyjaciele przyjdą?

 - Nie wiem, może. Uznałem po prostu, że będziecie chciały wiedzieć. Po meczu pewnie będę wam mógł przekazać skład drużyny.

 

*

 

            Parę godzin później wszyscy Wojownicy Lyoko spotkali się na obiedzie przy wspólnym stoliku. Kątem oka dostrzegli jak Mireia i Azura siadają razem z Hikari i udając zaangażowanie w jej śledztwo, próbują ustalić, ile już wie.

 - Mówię wam, że lepiej po prostu jej powiedzieć - powtórzył Mateusz, zniżając głos do szeptu. - Przecież na Święcie Początku i tak się dowie, a w ten sposób może przypadkiem nas odkryć przed innymi.

 - A skąd wiesz, że sama nas nie wyda? - zapytał Jeremie podejrzliwie.

 - Nie przesadzaj, to moja siostra, możemy jej zaufać. No i pamiętasz, jak było z moim ojcem? Też nie chciałeś powiedzieć, a nam pomógł.

 - A propos - wtrąciła Yumi, by zapobiec kolejnej kłótni, która mogła lada chwila wybuchnąć. - Jak idą prace nad materializacją Walda?

 - No zgodnie z tym, co mówił Leo, nic od Smoczej Unii jeszcze nie mamy...

 - A nasze własne wyniki wyglądają mizernie - przyznała z ciężkim westchnieniem Aelita, po czym dodała, trochę jakby sama próbowała się pocieszyć: - Ale to nic, to nie jest przecież coś, co można napisać w jeden dzień.

 - Jednak robimy jakieś postępy i sami pewnie też dalibyśmy radę to napisać - stwierdził Jeremie. - Choć obawiam się, że nawet z tą pomocą może to zająć dość długo. Co prawda zgodnie z video-pamiętnikiem Waldo miał już teoretyczne podstawy procesu wirtualizacji jeszcze na długo przed tym, jak tu zamieszkał, ale tak naprawde dopiero gdy ukończył ten Superkomputer, był w stanie zacząć praktyczne prace nad tym i zajęły mu one sporą część tego czasu.

 - Lepiej o tym nie gadać... - Ulrich dyskretnie skinął głową na siedzące przy sąsiednim stole Milly i Tamiyę.

            Pierwsza z dziewczyn cały czas coś skrzętnie notowała.

 - Właśnie, lepiej zmieńmy temat - zgodził się Odd i z szerokim uśmiechem spojrzał na przyjaciela. - Możesz na przykład powiedzieć, jak wam się układa z Yumi.

 - To nie...

 - Daj już spokój, przecież wszyscy wiedzą, że... - zaczął blondyn, ale jego przyjaciel mu przerwał.

 - Miałeś nikomu o tym nie mówić! - wycedził przez zęby.

 - Ale ja przecież nikomu nie mówiłem! - odparł szybko, choć nie do końca zgodnie z prawdą.

 - O czym Odd nie miał mówić? - zainteresowała się Aelita.

 - O niczym! - Niemiec spłonął rumieńcem.

 - Jeny, kiedy wy się wreszcie przyznacie... - przewrócił oczami Odd, nakładając sobie do ust kolejną porcję ziemniaków. - W tym tempie to nawet Jeremie i Aelita będą po ślubie i może już z gromadką dzieci, a wy wciąż będziecie chodzić w kółko...

            Tym razem to para Einsteinów się zarumieniła.

 - To może lepiej zmieńmy temat? - zasugerował dyplomatycznie Mateusz. - To w końcu ich prywatne sprawy, nie?

 - Racja - zgodził się Ulrich, zanim ktokolwiek mógł odrzucić pomysł. - Może opowiesz nam o tym całym Święcie Początku? Albo jak twój stary ma zamiar przekonać naszych, by pozwolili nam jechać.

 - W świecie praktycznie rządzonym przez masonów, stworzył swe wielkie imperium finansowe, drogą ekonomii i dyplomacji stopniowo odbierał im wpływy i stworzył siłę zdolną do ich detronizacji... taaa myślę, że przekonanie waszych rodziców to nie będzie dla niego żaden problem.

 - Żebyś się nie zdziwił... nie znasz mojego starego - burknął Niemiec, nerwowo kłując widelcem swojego kotleta.

 - E... nie przesadzaj. - Machnął ręką od niechcenia. - Co do samego święta... cóż myślę, że pewnie polecimy już w piątek, wieczorem was oprowadzę po domu, a potem wszystko zacznie się o 12.00 mszą, znaczy nie do końca, bo w takim trochę innym rycie, właściwie to bardziej przypominające mszę nabożeństwo, z dodatkowym czytaniem z naszej rodzinnej księgi...

 - Jakiej księgi? - zdziwił się William.

 - No historia, zasady moralne i cała filozofia wyznawana przez Doragonów od zamierzchłych czasów jest spisana w naszych rodzinnych księgach, z dziesięć wieków temu zatwierdzonych przez papieża jako objawienie prywatne1. Jedna z nich opisuje wydarzenia z legendy, której główna część zostanie potem jakby zainscenizowana... aha i zgodnie z tradycją trzymamy przed tą mszą post eucharystyczny.

 - Czyli, że co? - dopytał Odd, którego niepewny wzrok zdradził, że nie spodobało mu się słowo "post".

 - No czyli, że tego dnia się przed Eucharystią nic nie je. To stara tradycja i dziś obowiązuje tylko na godzinę przed, ale tego dnia w mojej rodzinie zachowujemy go w pełni... ale spoko, ja tam nigdy tego dnia nie wstawałem przed jedenastą... No i właściwie nikt was do tego nie zmusi. Ale śniadania wam też nie podadzą. Za to potem jest prawdziwa uczta... a uwierz, nikt nie gotuje tak świetnie jak mój wujek.

 - I to wszystko? - Wzrok Dunbara mówił, że wydaje mu się to strasznie nudne.

 - Nie, jasne, że nie. Przybywa praktycznie cała rodzina i wiele honorowych członków. W zamierzchłych czasach, gdy moja rodzina była znacznie większa, odbywały się wtedy nawet turnieje rycerskie, a i teraz robimy sobie zwykle rodzinne zawody w szermierce, czy łucznictwie. No i wielu z nas gra w planszówki. Są też muzyka i tańce, ale to tam nic ciekawego. No i wieczorem jest zawsze ceremonia przyjmowania honorowych członków do rodziny...

 - I moi rodzice... - spytała Aelita, ściszając głos. - Też brali w niej udział?

 - Oczywiście. I potem pojawiali się na każdym kolejnym święcie... znaczy aż do...

 - Wiem - westchnęła.

            Potem jednak się uśmiechnęła, myśląc o tym, że te nowe dane przekazane Doragonom być może pozwolą jej odzyskać matkę. A oni z ich pomocą przywrócą ojca. Mimo całego zagrożenia ze strony Xany przyszłość zdawała się nieść więcej nadziei niż obaw.

            Parę minut później skończyli jeść i razem wyszli ze stołówki, planując rozejść się w swoje strony i przed ponownym ruszeniem do repliki wykorzystać wolne popołudnie. Jednak nie zauważyli, że trzy wyjątkowo ciekawskie osoby wyszły wcześniej i teraz na nich czatowały.

 - No gdzieś ty się podziewał braciszku? - rzuciła jego siostra jakby od niechcenia, opierając się o ścianę stołówki tuż obok schodów.

            Z drugiej strony podeszły do nich Mily i Tamiya z włączoną kamerą. On obrócił się w jej stronę z nieco znudzonym wyrazem twarzy, a pozostali obserwowali z lekkim niepokojem czy ich nie wyda.

 - Nie przypominam sobie, by ustanowiono kapłaństwo kobiet i byś została moją spowiedniczką... ani aniołem stróżem. Miałem swoje sprawy i tyle.

            Ta tylko uśmiechnęła się kpiąco i szybkim krokiem niemal niepostrzeżenie znalazła się tuż za nim, łapiąc od tyłu za ramiona i opierając brodę na prawym. Wyglądało to na miły, wręcz poufały gest, ale Mateusz dobrze wiedział, że chodzi jej o co innego - by nie mógł od niej uciec.

 - No proszę, od kiedy to z mojego brata się zrobił taki żartowniś...

 - A to magiczny wpływ Odda! - wykrzyknął blondyn, próbując rozproszyć siostrę przyjaciela na tyle, by ten mógł się jej wywinąć. Lecz nie zwolniła uchwytu ani odrobinę.

 - Ale te dwie miłe dziewczynki tak bardzo chciały zrobić z nami wywiad... a nie mogły cię znaleźć... - Uśmiechnęła się przymilnie.

            Na niego jednak też trzeba było więcej niż taki teatrzyk. Ale znał doskonale nieustępliwość i wścibskość swojej siostry. Zresztą zaraz potem wyszeptała mu prosto do ucha.

 - A potem będziesz mógł mi dokładnie opowiedzieć, co takiego robiłeś... coś przede mną ukrywasz i dowiem się co... ciągle znikasz, unikasz mnie... to jakaś grubsza sprawa, wiem to. Za dobrze cię znam, byś to przede mną ukrył... - By jeszcze dobitniej pokazać mu, że nie ustąpi, zacisnęła mocniej rękę na jego lewym ramieniu, jednak tak by nie było to widoczne. Chciała wiedzieć, co Mateusz ukrywa, ale już niekoniecznie, by znalazło się to w szkolnej gazetce.

            Chłopak, wiedząc, że nie odczepi się, dosłownie aż się nie dowie - o ile nie ucieknie jej przez okno w męskiej toalecie lub we własnym pokoju, choć i to nie dawało gwarancji - westchnął zrezygnowany i powiedział poważnym tonem:

 - Hikari... mogę cię prosić na chwilkę?

            Na twarzach jego siostry, młodocianych dziennikarek i większości Wojowników Lyoko odbiło się zdziwienie. Jeden tylko Jeremie wydawał się raczej zaniepokojony i patrzył na niego wzrokiem mówiącym "Coś ty znowu wymyślił?".

            Rodzeństwo Doragonów odeszło kawałek, tak by mogli w miarę swobodnie porozmawiać. Dziennikarki już chciały się do nich podkraść i podsłuchać, ale Ulrich chwycił ramię Milly, mówiąc:

 - Dziewczyny, jak będziecie ich podsłuchiwać, to na pewno nie zgodzą się na ten cały wywiad.

            Milly tylko przytaknęła zawstydzona, ale Tamiya mruknęła pod nosem:

 - Jakby się nie dowiedzieli, to mogliby się i tak zgodzić...

            Ale mimo to obie posłuchały.

 - Więc co takiego... - zaczęła Hikari, ale jej brat szybko jej przerwał.

 - Posłuchaj, siostra... to poważniejsza sprawa niż ci się wydaje. Znacznie poważniejsza. I uwierz mi, naprawdę chciałbym ci powiedzieć, ale obiecałem, więc nie mogę. W każdym razie jeszcze nie. I nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak szkodliwe może być twoje węszenie! - Miał wielką ochotę wykrzyczeć jej to w twarz, ale zdołał się opanować na tyle, by tylko dość cicho na nią warknąć.

 - Niby w jaki...

 - Gdybyś wiedziała, to byś zrozumiała. I obiecuję ci, na Święcie Początku się wszystkiego dowiesz. Ale do tego czasu po prostu mi zaufaj, jasne? To naprawdę ważne.

 - Na pewno? - Posłała mu wyczekująca spojrzenie.

            Wydał z siebie kolejne głębokie westchnięcie.

 - Tak na pewno. To nie zależy tylko ode mnie, a stawka jest wyższa, niż ci się wydaje.

 - O rany, zawsze lubiłeś patos braciszku, ale aż tak? - Zachichotała pod nosem.

            On jedynie przewrócił oczami z dezaprobatą.

 - I naprawdę powiesz mi wszystko? - spytała z naciskiem, krzyżując ręce na piersiach.

 - Tak. - Westchnął ciężko.

 - To jest ta Aelita, prawda?

            Mateusz obrócił się już jednak bez słowa i poszedł w stronę dziennikarek.

 - Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie - mruknął, spoglądając na nią zza pleców. - Teraz po prostu bądź cierpliwa i pozwól nam działać. No i mamy wywiad do udzielenia.

            Pozostali Wojownicy Lyoko spojrzeli nieco zdziwieni na jego zadowoloną minę, ale on w odpowiedzi jedynie posłał im porozumiewawczy uśmiech. Reporterki tego nie zauważyły, zbyt podekscytowane perspektywą przeprowadzenia wreszcie tego wywiadu. Czego nie można było powiedzieć o jego siostrze. Jednak tego nie skomentowała. Święto Początku za parę dni, więc mogła poczekać. Wtedy oceni czy warto było się zgodzić na prośbę brata.

 - No to widzimy się po tym meczu Ulricha, nie? - rzucił jakby od niechcenia.

 - Ta, tylko nie daj się im zamęczyć - odparł Niemiec.

 - Nie podoba mi się to - stwierdził Jeremie, gdy rodzeństwo Doragon oraz dziennikarki były już poza zasięgiem słuchu. - Co ten Mateusz znowu kombinuje?

 - Cokolwiek to jest, chyba podziałało na Hikari. Musimy mu po prostu zaufać - zauważyła Aelita.

 - Tak... - Yumi w zamyśleniu spojrzała na oddalającą się czwórkę. - Poza tym i tak nie mamy innego wyboru.

 - No dobra, to ja idę, zaraz mam eliminacje do drużyny.

 - Pójdę z tobą.

 - My z Aelitą chyba zajmiemy się pracą nad... - stwierdził Jeremie.

 - A może najpierw przeszlibyśmy się po parku?

 - Hm... - Jeremie drapał się po brodzie, jakby miał podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. W końcu jednak uśmiechnął się do dziewczyny, na co ta odpowiedziała mu tym samym, już wiedząc, co powie. - Zgoda, dotlenienie szarych komórek dobrze nam zrobi.

            Prawdę powiedziawszy, miał też nadzieję, że pozwoli mu to wyrzucić nieznośne myśli o Mateuszu. Wciąż wydawało mu się, że mógł coś wypaplać, w końcu od początku tak bardzo chciał powiedzieć ojcu, a teraz i siostrze... ale z drugiej strony choć chciał, to jednak dotrzymał danego im słowa. Jeremie wiele mógł mu zarzucić, na czele z bezmyślnością, ale łatwe wydawanie tajemnic do tych rzeczy się nie zaliczało.

            Już naprawdę nie wiedział, co myśleć.

            Nie dając tego po sobie poznać, nieśmiało chwycił Aelitę za rękę, by myśleć o niej, a nie o nim. Dziewczynę mocno to ucieszyło, bo uśmiechnęła się jeszcze szerzej i nic już nie mówiąc, ruszyli w stronę parku, po prostu ciesząc się samą swoją obecnością.

 - Wiecie co, ja też pójdę na ten mecz - stwierdził nagle William, gdy Einsteini zaczęli się już oddalać.

 - A to dlaczego? To raczej nie jest dobry pomysł...

 - Zrobiłbyś mnie swoim zastępcą i...

 - Co!?  - wykrzyczał Ulrich z oburzeniem malującym się na twarzy. Skąd mu takie coś strzeliło do głowy? Może i nie byli już wrogami, nawet nie do końca rywalami, ale jednak by proponować coś takiego.

 - No wiesz, w ten sposób mógłbym cię w razie czego kryć, zastępca, który wie o naszej sprawie, ci się przyda - zauważył brunet.

 - On ma rację - stwierdziła Yumi. - To może się okazać bardzo przydatne.

            Twarz Ulricha nieco złagodniała, gdy zastanowił się chwilę nad tymi słowami. Faktycznie takie coś mogło być dla nich bardzo korzystne. Już miał się zgodzić, gdy wtrącił się Odd.

 - No dokładnie, to świetny pomysł! Ale wiecie, ja mam jeszcze lepszy!

 - To znaczy? - szatyn spojrzał na niego wyczekująco, nie sądząc jednak, by jego kumpel faktycznie wpadł na coś mądrego.

 - Niech Mireia będzie twoją zastępczynią! Wiesz, sama jest świetna we wszystkich sportach, poza tym wie o naszej sprawie i nie walczy w Lyoko. No i... - dodał z łobuzerskim uśmiechem. - Jest bardziej wiarygodna od kogoś, kto próbował podebrać ci dziewczynę! Bez obrazy William.

 - Jaaasne - ten tylko pokręcił głową i przewrócił oczami.

 - Wiesz co Odd... to chyba faktycznie niezły pomysł.

 

*

 

            W tym samym czasie Jeremie i Aelita przechadzali się wśród drzew, ciesząc ciepłą letnią pogodą, ale przede wszystkim swoim towarzystwem. Gdy już od paru minut szli w milczeniu, kontemplując swoją obecność - co ku radości Jeremiego mogli robić sami, bez żadnych gapiów - dziewczyna nagle zapytała:

 - Myślisz, że to naprawdę się uda?

 - Co takiego? - Chłopak był zbity z tropu tym nagłym pytaniem. Oczywiście po chwili zaczął się domyślać, ale nim zdążył cokolwiek powiedzieć, ona sama mu odpowiedziała.

 - No wiesz... odzyskać mojego tatę... i znaleźć mamę.

            Jeremie wahał się chwilę między chęcią sprawienia radości Aelicie a strachem, co będzie, jeśli da jej fałszywą nadzieję. Wiedział, że wtedy rozczarowanie będzie dla niej bardzo bolesne, a do czegoś takiego nie zamierzał za żadne skarby dopuścić. Więc w końcu powiedział:

 - Myślę, że uda nam się sprowadzić twojego tatę. Jestem prawie pewien, że to tylko kwestia czasu. Zrobię co w mojej mocy, by było to jak najszybciej. Co do twojej matki... - westchnął ciężko. - Naprawdę nie wiem. Chciałbym, byś ją znalazła, ale... z ojcem uciekliście do Lyoko ponad dziesięć lat temu, twoją matkę porwano jeszcze wcześniej... i nawet pomijając to, co powiedział Leo, wątpię, by łagodnie się z nią obchodzono. Szanse, że jeszcze żyje, są niestety niewielkie... - Zwiesił głowę, bo ciężko mu było powiedzieć Aelicie coś takiego. Ale nie chciał jej okłamywać i uznał, że to lepsze niż gdyby potem miała doznać rozczarowania.

 - Ale jakieś są, prawda?

 - Cóż zbyt mało wiem, by to dokładnie wyliczyć, ale, zwłaszcza jeśli to, co mówił Leo o tej całej "Królowej", jest prawdą to... wydaje mi się, że nie wyniosą nawet jednego procenta. Chociaż z drugiej strony jako żona Walda faktycznie mogła być dla nich ważna i mogli chcieć zachować ją przy życiu, ale czy tak długo daliby radę... Naprawdę nie wiem. - Mimo spuszczonego wzroku dostrzegł smutną minę dziewczyny. Wiedziała, że to prawda, ale wciąż bardzo liczyła na to, że jednak odzyska oboje rodziców. Dlatego Jeremie powiedział coś, czego sam po sobie się nie spodziewał: - Myślę, że jeśli ktokolwiek może ją teraz odnaleźć i ocalić to właśnie Smocza Unia.

 - Naprawdę? - dziewczyna spojrzała na niego z szeroko otwartymi oczami, a na jej twarzy odmalowało się niedowierzanie. - Przecież cały czas byłeś temu przeciwny... - zauważyła, jednak nie z wyrzutem, a po prostu zdziwieniem.

 - Wiem, ale... chyba się myliłem... choć ciężko mi to przyznać, Mateusz może mieć rację: Doragoni mogą naprawdę nam pomóc i to w niejednej sprawie... jednak wciąż się boję, co będzie, jeśli jednak się nie myliłem... - Łagodnie dotknął jej policzka, zaskoczony własną śmiałością. - Nie chcę cię stracić... a jeśli okazałoby się, że ci Doragoni wcale nie są tak godni zaufania, jak się wydają... jeśli okazałoby się, że to podstęp, jeśli by cię skrzywdzili to ja... - jego głos zaczął się łamać i spuścił głowę, sam zdając sobie sprawę, że to trochę głupie i kompletnie nieracjonalne. Ale mimo to dokończył ledwo słyszalnym szeptem: - Nigdy bym sobie tego nie wybaczył...

            Wtedy poczuł na swoim ramieniu delikatny dotyk Aelity, która drugą ręką łagodnie uniosła jego głowę, by spojrzeć mu w oczy. Uśmiechnęła się do niego.

 - Jeremie, nie stracisz mnie, uwierz. Czasem... trzeba po prostu zaufać i w coś uwierzyć. Wiem, że tego nie lubisz, że wolisz niezbite dowody i twarde fakty... ale nie można być wszystkiego pewnym. Ale co do tego nie mam cienia wątpliwości: nie stracisz mnie. Ty już mnie tyle razy ocaliłeś... nigdy nie będę ci się w stanie odwdzięczyć za to wszystko, co dla mnie zrobiłeś i co wciąż robisz. Zawsze będę cię kochać Jeremie i nic tego nie zmieni.

 - Nie... musisz się odwdzięczać... to... to raczej ty mnie ocaliłaś... gdyby nie ty... nadal byłbym samotny, nie miałbym przyjaciół, nie miałbym dla kogo żyć...

 - Och, Jeremie... - Przytuliła go mocno.

 - Aelita... - wyszeptał, a po chwili poczuł delikatny dotyk jej ust na swoich.

            Z początku nie zorientował się, co się dzieje i nieco spanikował. O mały włos z zaskoczenia oderwałby się od dziewczyny i już prawie chciał coś powiedzieć, ale... zamiast tego odprężył się i odwzajemnił pocałunek, jednocześnie obejmując ją z troską. Jakby chciał przez to wyrazić, że - jeśli tylko zajdzie taka potrzeba - nawet własną piersią ochroni ją przed wszelkim złem tego świata.

            I już nie zastanawiał się nawet czy ktoś tu nie przyjdzie i ich nie zobaczy, liczyła się tylko ich jedność i pocałunek. Czuły i pełen ciepła pocałunek. W tej chwili czuli, że tak właśnie powinno być - ich dwójka, na zawsze razem, dając tej drugiej osobie wszystko, co w sobie mają najlepszego.

 

*

 

            Paręnaście minut później Ulrich, Odd, Yumi, William, Azura i Mireia byli na meczu. Hiszpanka od razu przystała na plan Ulricha i Odda, szczególnie że i tak miała zamiar wziąć udział w eliminacjach. W końcu w tych zawodach nie było przepisów regulujących płeć zawodników, choć i tak na ogół drużyny były złożone tylko z chłopaków. Ale ona prawie co roku była w drużynie Kadic. Teraz była właśnie na boisku, w drużynie Theo, którego Ulrich dla niepoznaki uczynił podczas eliminacji drugim kapitanem. Chętnych starczyło na ponad dwa zespoły, dlatego zdecydował, że co parę minut zawodnicy będę się zmieniać. Sam właśnie odebrał piłkę Mirei i podał szybko do Pierre’a, po czym minął dziewczynę i popędził w stronę bramki. W samą porę, by odebrać piłkę od kolegi, któremu Theo właśnie próbował ją zabrać. Kilkoma zwinnymi ruchami wyminął obronę i zdobył pierwszego gola dla swojej drużyny.

            Musiał dawać z siebie wszystko, by tyle samo wyciągnąć z innych. I musiał użyć całej siły woli, by obserwować grę i zgranie innych, zamiast patrzeć na podziwiającą go z widowni Yumi. Dopingowała go jeszcze żywiej niż zwykle, choć nie zabrakło też wsparcia od jego przyjaciół. Nawet William zdawał się kibicować jego drużynie.

            Nieco później na widownie dołączył Mateusz.

 - Jak idzie? - zapytał bez specjalnego zainteresowania, siadając koło Odda.

 - A to ty nie z Einsteinami? - zdziwił się tamten. - No i jak poszło z siostrą?

 - Nieźle, już nam nie sprawi kłopotu... pomogła nawet tak poprowadzić rozmowę z Mily i Tamiyą, by nie wpadły na nasz trop.

 - Jak to zrobiłeś? - zaciekawił się William. - To ona też nie chciała tego odkryć?

 - No właśnie w tym rzecz... - W tym momencie wszyscy spojrzeli na niego zdziwieni. - Bo widzicie... obiecałem jej, że na Święcie Początku wszystko jej wyjaśnimy...

*

[ciąg dalszy]

 


1. Objawienia prywatne nie stanowią zasadniczej treści depozytu wiary, to znaczy: ich uznawanie nie jest niezbędne do zbawienia, Kościół jednak zatwierdza ich prawdziwość, gdyż mogą być w nim pomocne. 

 
 
Dodane przez Lyokoheros dnia maj 07 2019 01:24:19
150 Czytań Drukuj
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Cytat tygodnia
„Ej, ty, Odd! Księcia zagrasz później!”
~Jeremie Belpois
odcinek 55 „Fala Przypływu”
Shoubox 2.0
Czyli KodLyokowy serwer Discorda. By do niego dołączyć wystarczy kliknąć tutaj.
Kalendarz Fandomowy
Najbliższe fandomowe święto:
Dzień Odda
Data: 14 lutego
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Lowca Rakow cztery i pol
14/11/2019 22:17
A widział może ktoś to? http://kodlyoko.hpu.pl/ne
ws.php?readmore=518


Lyokoheros
14/07/2019 21:05
Hm... ktoś ostatnio coś komentował? Bo znowu nie mogę ostatniego komentarza znaleźć...

Lyokoheros
06/04/2019 17:21
Właśnie zaczęło sie wspólne oglądanie 74 odcinka, serdecznie zapraszam: https://www.watch2gether.
com/rooms/pdp-yv6ih5010r6
vvvlzoo


Lowca Rakow cztery i pol
22/02/2019 23:13
Podobno Centrum wypuściło jakiś ekskluzywny wywiad ostatnio...

Lyokoheros
15/02/2019 02:09
Już jutro (właściwie dziś wieczorem, pewnie późnym) pojawią się opowiadania z pisania na setkę - choć niestety były tylko dwa smiley

Lyokoheros
09/11/2018 18:33
Hm... ktoś ostatnio jakiś nowy komentarz dał? Bo widzę, że jest nowy, ale nie mogę go namierzyć...

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
ekstremalnie późno to zdążę dokończyć.

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
Ech, że też nie zauważyłem, że mi ucięło. Chciałem napisać "kolejny dzień". No mniej więcej, bo rano wyjeżdżam do rodzinki i nie wiem dokładnie o której wrócę, ale o ile nie będzie to

Ananasims
01/11/2018 00:43
K? "Kilka"? "Kwadrans"? "Kwartał"?

Lyokoheros
01/11/2018 00:27
No... trochę jeszcze będziecie się musieli uzbroić w cierpliwość niestety - prace nad gazetką niestety mi się nieco wydłużają i choć miała być do północy to... cóż obawiam się, że przesunie się to o k

Jacks_
29/10/2018 23:30
No to czekamy smiley

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
bardziej będę skupiał na KLPX, wiadomo, ale to tak niemal równolegle i ponieważ z tamtym rozdziałem zostało mi mniej pracy to może wyjść przed 11 rozdziałem KLPX.

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
prostu muszę jeszcze dopracować... no i jest to akurat jeden z ważniejszych jego rozdziałów - ze sceną, która w drugim fandomie spokojnie może być uznana za najbardziej wyczekiwaną. Znaczy i tak się

Lyokoheros
29/10/2018 18:36
Tylko, że porzucania zaczętego dzieła jest... trochę średnie delikatnie mówiąc. I nie, 21 rozdział KE czyli Kodu Equestria. Moje inne opowiadanie, tylko że akurat multiwersowe, którego rozdział po p

Xanadu
29/10/2018 18:16
Tak w ogóle to nie przestałem pisać, tylko że wolę się skupić na własnych pomyslach. Może założę sobie wattpada i coś tam niedługo wrzucę, ale na kod Lyoko nie mam ochoty, ani czasu.

Jacks_
29/10/2018 16:39
21? Chodzi Ci o 11 rozdział drugiego tomu Powrotu Xany?

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
(w tym na pewno NMS) -> jak będę miał na 2 tygodnie do przodu do publikację to wtedy inne rzeczy.

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
Icebreaker) -> kilka nowości omawianych obecnie z Wojownikami (znaczy tu ponownie skupiłem się na wiadomościach, więć rozmowy trochę jakby stanęły) -> potem ewentualnie jakieś inne pisanie

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
które to opóźniły). Generalnie na chwilę obecną przyjąłem sobie następujący priorytet projektów: Wiadomości Kadic -> KLPX i 21 rozdział KE (+w trakcie trochę Past Sins i przejrzenie Expulsion oraz

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
Chyba stroną chciałeś powiedzieć. A idą... no na chwilę obecną to stoją. Mam obecnie nieco roboty na studiach i skupiłem się na Wiadomościach Kadic na tę chwilę (a były pewne problemy techniczne,

Archiwum

Copyright © 2012
Powered by v6.01.6 © 2003-2005Leviathan by:
795645 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie