Kod Lyoko Powrót Xany - przygoda dopiero się zaczyna!
Nawigacja
Strona Główna
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Projekty KLPX
Kod Lyoko - Zjednoczenie
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Intro
Artykuły
Forum
Archiwum cytatów
Linki
Download
Galeria
Kontakt
Szukaj
Najczęściej Zadawane Pytania
Działalność KLPX
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Kod Lyoko Powrót Xany - zaginione opowieści
Odcinki online
Lyokopedia
Kalendarz Fandomowy
Lyokoinkubator - wspieranie działalności fanowskiej
KLPX TV
Powrót Do Przeszłości
Klub LyokoWeterana
Zlot dla Poznania
Ocenialnia blogów i opowiadań
Opowiadania i tłumaczenia
Operacja Republikacja
Kod Lyoko Powrót Feniksa - tłumaczenie
Kod Lyoko Armia Nicości - tłumaczenie
Opowiadanie "Kod Equestria"
Opowiadanie "Nasza Mała Sunset"
Gra wyobraźni w systemie Lyoko
Konto na chomikuj
Wiadomości Kadic
Stare forum Powrotu Xany
Historia
Konkurs comiesięczny
Regulamin ogólny
Lista trwających konkursów
Lista zwycięzców
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec)
Obecny konkurs(sierpień)
Obecny konkurs(wrzesień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty-marzec)
Obecny konkurs(kwiecień-czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Archiwum konkursów
System punktowy
Zasady
Członkowie i wyniki stronnictw
Poradnik zdobywania punktów
Wyzwania tygodnia
Najlepsze stronnictwo marca:
Jeremie
(1226 punktów)

Najlepszy użytkownik miesiąca:
Jasiu Lyoko
(15 punktów w miesiącu)
Członek stronnictw:
Jeremie
Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 148
Najnowszy Użytkownik: RoboTEN
Najnowsze rozdziały
Nasza Mała Sunset - rozdział 10: "Oczekiwanie"
Współpraca
Test
Bibliotekarz
Bibliotekarz
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "Ostatni dzień razem"
Tajemnicza Skrzynia
Narodziny
Prezent
Tylko test
Trochę za dużo baśni
Sport a zdrowie
Więcej funduszy
Kod Equestria - rozdział 21: "Spotkanie Po Latach"
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "W Niewoli Królowej"
Powrót Xany księga II - rozdział 11: "Lung"
Armia Nicości - rozdział 13: "rozstrzygająca Noc"
Na Forum
Najnowsze Tematy
Wyzwania tygodnia
Dziennik zmian i ost...
Scyfozoa
Aelita
Ashes Odrodzeni z Lyoko
Najciekawsze Tematy
Zgadnij kto to [307]
Niekończąca się h... [273]
Dziennik zmian i ... [175]
X czy Y [143]
Wyzwania tygodnia [110]
Ostatnie Artykuły
Fake Love - recenzja
Yumi Ishiyama
Potworny Problem z O...
NMS - rozdział 10: O...
Współpraca
Prawa i dokumenty
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Manifest działalności KLPX
Skrócony regulamin strony
Regulamin konkursów comiesięcznych
System punktowy
Lista ostrzeżeń
Sprawy szczególnie warte uwagi
Petycja o kontynuowanie Kod Lyoko

Petycje o emisję Kod Lyoko:
Nie zapomnij podpisać się pod wszystkimi!
Przypominam też, że aby potwierdzić podpis należy kliknąć w link wysłany na wasz adres mailowy po wysłaniu podpisu pod petycją!

Formularze dotyczące działalności KLPX:
Podwójny Ślub

29 czerwca 1980, przedmieścia Paryża, godzina 11.39

 

 - Naprawdę uważasz, że to konieczne, Antheo? - spytała złotowłosa kobieta w eleganckiej błękitnej sukni, poprawiając właśnie swoje uczesanie.

       Jej przyjaciółka, przyszła panna młoda o różowych włosach, właśnie skończyła wkładać suknie ślubną i sięgała po welon.

 - Uwierz, mnie też się to nie podoba, Catherine... - Westchnęła. - Ale wiesz, ile ryzykujemy. Zaraz po ślubie musimy zniknąć, by Kartagina nas nie znalazła, bo nawet Filip i jego ludzie nie są nas w stanie cały czas bronić przed jej agentami. Sam wiele ryzykuje, biorąc z Adelaidą ślub w ten sam dzień, co my.

 - Naprawdę uważasz, że zaatakują podczas ślubu? Chyba naprawdę trochę przesadzacie z Waldem. Co niby może się stać? Przecież nawet nie wiedzą o jego odejściu.

 - Bardzo bym chciała, by tak było, ale nigdy nie wiadomo, a nie możemy ryzykować, że pojmą Walda. Jeśli ceną za bezpieczeństwo jest kilku agentów Smoczego Kła tu i ówdzie, to niech tak będzie.

 - Ale ślub jest raz w życiu, naprawdę sądzisz, że te wszystkie środki ostrożności są potrzebne? Mnie się to wydaje strasznie stresujące, a przecież to miał być twój wielki dzień!

 - I będzie. Wychodzę za najcudowniejszego mężczyznę na świecie i mam pewność, że mimo wszystkich przeciwności będziemy bezpieczni. Czego chcieć więcej?

 - Skoro tak mówisz... - Catherine wzruszyła ramionami. - Ale po prostu... no, inaczej to sobie wyobrażałam.

 - Nie martw się, będzie dobrze. A większość tych agentów to naprawdę mili ludzie, jak ich bliżej poznać, i nawet bez tego chętnie zaprosiłabym ich na ślub i wesele. A pod ich czujnym okiem będziemy mogli czuć się bezpiecznie.

       Catherine nie zdążyła odpowiedzieć, bo zza drzwi rozległo się natarczywe pukanie i twardy żołnierski głos, wyraźnie należący jednak do kobiety:

 - Są panie już gotowe? Adelaida oraz wasza eskorta już czekają. Msza ślubna rozpocznie się za 20 minut!

 - Jeszcze momencik, pani kapral Dowding! - krzyknęła Anthea, ostatni raz sprawdzając makijaż.

 - I bez tego wyglądasz pięknie - zaśmiała się Catherine. - No chodźmy już, nie każmy twemu narzeczonemu czekać.

       Różowowłosa tylko pokiwała głową i wyszła na korytarz, gdzie już czekała na nich młoda rudowłosa Brytyjka o piwnych oczach, odziana w galowy mundur sił specjalnych Smoczego Kła.

 - Doskonale, mamy jeszcze czas na ostatnią kontrolę. Musimy się upewnić, że niczego wam nie podrzucili. Agenci Bulkmeier, Skullovitch, do roboty, nie lenić mi się tu! - krzyknęła na dwóch mężczyzn, opierających się o parapet, na którym grali w karty.

       Na jej rozkaz jednak gwałtownie się wyprostowali i zasalutowali, niechcący ciskając na boki trzymane w rękach karty. Pani kapral złapała w locie jedną lecącą w stronę jej twarzy i spojrzała ostro na agenta.

 - I zaraz potem macie po sobie posprzątać.

 - Nie musisz być taka surowa, Courtney... - Anthea położyła rękę na jej ramieniu.

       Nie dziwota, że pani kapral zyskała już sobie przezwisko "Spitfire". Choć nie dało się ukryć, że odnosiło się też do jej narodowości i zdolności pilotażu.

 - Pozwoli pani, że się nie zgodzę, Madam. Dyscyplina jest podstawą waszego bezpieczeństwa. Każde rozluźnienie może być szczeliną w murze, w którą wbiją się siły Kartaginy, a na to nie mogę pozwolić.

 - No dobrze, więc miejmy już tę kontrolę za sobą...

 - I znowu to samo - jęknęła wyraźnie tym znudzona Catherine, sama zarabiając w ten sposób ostre spojrzenie pani kapral.

       Jednak obie bez szemrania poddały się przeszukaniu przez Courtney i przeskanowaniu przez jednego z agentów. Drugi w tym czasie zajął się zbadaniem pokoju, w którym się przygotowywały.

       Dopiero po stwierdzeniu, że wszystko w porządku, poprowadzono je do samochodu, mającego zawieźć je prosto pod katedrę Notre Dame.

 

*

Paryskie Centrum Rozwoju Nowych Technologii, godzina 11.41

 

       W siedzibie Projektu Kartagina panował ożywiony ruch. W gabinecie zarządzającego nim generała właśnie awanturował się jeden Kartagińczyków1 o niezbyt wysokiej randze.

 - Nie możemy tak siedzieć bezczynnie, jak ten zdrajca Piquer niszczy owoce naszej wieloletniej pracy! Poza Schaefferem tylko on rozumiał w pełni jego technologie, nie mogą wpaść w ręce Smoczej Unii!

 - Zamilcz - odparł generał i pstryknął palcami, a dwójka stojących po bokach biurka ochroniarzy natychmiast wymierzyła potężny cios w brzuch niepokornego podwładnego.

       Ten osunął się na podłogę bez tchu, a jego przełożony wstał zza biurka i podszedł do niego, by osobiście wymierzyć mu kopniaka, celując tym razem między nogi.

 - Masz ledwie 17. stopień, jesteś za cienki w uszach, by kwestionować moje decyzje. - Nachylił się, podniósł za włosy leżącego podwładnego i przysunął jego twarz do swojej, tak że doskonale widział jak wykrzywia się z bólu i zaciska zęby, by nie wrzasnąć. - Jeśli powstrzymałbyś teraz George’a Piquera i tym samym ujawnił, że wiemy o zdradzie jego i Walda, to ty zaprzepaściłbyś naszą pracę. Jeśli przeszkodzilibyśmy Piquerowi i go pojmali, to wtedy Waldo by nam uciekł, a to on jest najważniejszy. Piquera możemy dopaść potem. Doragoni są ostrożni, nawet nie wiedząc, że poznaliśmy zdradę ich naiwnego przyjaciela.

       Zaśmiał się, ponownie rzucając biedaka na podłogę.

 - A jednak... - zawiesił na chwilę głos, napawając się geniuszem swojego planu. - Nasza najlepsza agentka przeniknęła na przygotowania do ślubu, jeszcze zanim udało im się odkryć nasze prawdziwe zamiary. Nie udało jej się, co prawda, ograniczyć środków ostrożności, ale i tak ta durna Anthea niczego nie podejrzewa. Nawet osłabienie naszych wpływów na rząd nic im nie da. Będą nasi. Zarówno Waldo, jak i Filip. Smocza Unia upadnie, tak jak kiedyś.

       Nagle rozległ się krótki sygnał dźwiękowy i z głośnika przy biurku wydobył się pozbawiony emocji, profesjonalny głos:

 - Panie generale, przychodzące połączenie od "Królowej", łączyć?

 - Tak, daj ją na głośnik.

 - Środki ostrożności pozostają takie, jak na początku ustaliliśmy. Ale wciąż nie wiedzą, że ich przejrzeliśmy, i w ogóle mnie nie podejrzewają. Operacja będzie przebiegać wedle pierwotnego planu. Niepokoi mnie tylko ta Spitfire, gówniara zdaje się podejrzliwa.

 - Doskonale, świetnie się spisałaś. Kontynuuj robotę i uważaj na nią. Jak przy okazji ją pojmiesz, dam ci się z nią nieco zabawić.

 - Dziękuję, panie generale, przed zachodem słońca będzie pan miał ich wszystkich na tacy.

       Sam ton odpowiedzi pozwolił wyobrazić sobie chytry, lubieżny uśmieszek na jej twarzy.

       Młodemu Kartagińczykowi aż ciarki przeszły po plecach. Słyszał niejedną historię, jak to Krystyna Poczwarka, zwana jednak częściej właśnie "Królową", lubiła się zabawiać z jeńcami czy nieposłusznymi lub nie dość kompetentnymi podwładnymi.

       Co gorsza, cały ten plan był trzymany przed nim w tajemnicy, a skoro teraz generał tak bezwiednie przy nim o tym mówił, to... Momentalnie zesztywniał ze strachu.

 - A teraz zabierzcie tego nieudacznika, trzeba go dla przykładu ukarać za niesubordynację. Jak przeżyje, oddajcie go potem w nagrodę dla Królowej, by mogła się zabawić.

 - C-co? Nie, panie, błagam! Litości! - Przypadł mu do stóp i już nawet nie hamował łez.

       Generał z pozornie wyrozumiałym spojrzeniem pochylił się i uniósł jego podbródek, tak by spojrzeć mu prosto w oczy.

 - Przecież dobrze wiesz... że nie tak się tu załatwia sprawy. - Po czym dodał jadowicie: - Ale nie martw się... Królowa może i woli dziewczynki, zwłaszcza małe, ale jest tolerancyjna, przyjmie cię... tego doznania nie zapomnisz do końca życia...

       Gwałtownym ruchem odepchnął go, tak że tamten upadł ciężko na plecy, i zaśmiał się z własnego dowcipu.

 - Zabrać go.

       Dwóch ochroniarzy chwyciło nieszczęśnika pod ręce i poprowadziło za stalowe drzwi w boku pomieszczenia. Mężczyzna wyrywał się i wykrzykiwał coraz to bardziej rozpaczliwe błagania, ale byli niewzruszeni jak roboty, a na twarzy przywódcy Kartaginy odmalowywał się jedynie lekki, zadowolony uśmieszek.

 

*

Katedra Notre Dame, po godzinie 12.00

 

       Mimo towarzyszącego przygotowaniom niepokoju podwójny ślub przebiegał bez zakłóceń. Najpierw ksiądz Ignacy, starszy brat Filipa, wyszedł z ministrantami przed katedrę i pozdrowił narzeczonych, by potem wprowadzić ich do wnętrza kościoła w uroczystym orszaku i po zajęciu przez wszystkich miejsc powitać wiernych. Po czytaniach i pięknej homilii opartej na hymnie o miłości obie pary odetchnęły z ulgą. Wyglądało na to, że już nikt nie przeszkodzi w tej pięknej ceremonii i Catherine Buffet jednak miała rację, iż te wszystkie środki ostrożności były na wyrost. Podeszli do ołtarza, gdzie po krótkim wstępie prezbiter przeszedł do kluczowego pytania, zaczynając od starszej pary.

 - Waldo i Antheo, czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?

 - Chcemy - odparli oboje, nie kryjąc radości i ulgi, że jednak nic niezwykłego się nie wydarzyło.

       Niestety jednak nie bez powodu mówi się, by nie chwalić dnia przed zachodem słońca. Na twarz Catherine wpełzł kpiący uśmieszek. Nim ktokolwiek zdołał coś zauważyć, wyciągnęła, nie wiadomo nawet skąd, pistolet i przyłożyła go do głowy Anthei.

 - Chcieć to sobie możecie, ale niewiele od tego zależy - syknęła jadowicie i wykonała ruch, jakby naciskała znajdujący się po wewnętrznej stronie dłoni przycisk, i w błysku zielonego światła jej postać się zmieniła.

       W miejscu Catherine stała czarnowłosa kobieta w ciemnozielonym lateksowym kombinezonie z licznymi dziurami, jakby bez tego nie był dość sugestywny.

       Nim mózg kogokolwiek na sali zdążył przetworzyć, co się w ogóle dzieje, w kilku miejscach pojawiły się nagłe rozbłyski światła. Po chwili dało się słyszeć brzęk rozbijanego szkła i tupot ciężkich butów, gdy liczni agenci Kartaginy wpadli do środka przez drzwi i okna, błyskawicznie osaczając każdego z oślepionych flarą agentów Smoczego Kła. Kolejna grupka otoczyła kordonem nowożeńców i księdza.

 - Naprawdę myśleliście, że wasza zdrada nie zostanie zauważona? Że da się tak po prostu odejść z Kartaginy? O nie, twoja wiedza jest nam bardzo potrzebna i nie zamierzamy jej tak łatwo oddać.

 - C-co zrobiłaś z Catherine? - wymamrotała Anthea drżącym głosem.

       Waldo chciał podejść, by bronić jej choćby własną piersią, ale jeden gest agentki Krystyny Poczwarki wybił mu to z głowy, więc mógł jedynie w bezsilnej wściekłości zaciskać pięści. Adelaida wtuliła się w Filipa, który starał się ją osłonić swoim ciałem.

 - Och, nie martw się, zapewniłam jej naprawdę niezapomnianą wyprawę na tamten świat... I ciebie czeka to samo, jeśli twój mąż nie będzie współpracował.

 - Nie ujdzie wam to na sucho... - warknął Filip, choć wiedział, że absolutnie nie jest w pozycji do wygłaszania gróźb. - I jak przeszliście przez moich agentów?

 - Och, ależ już mi uszło. Znam na wylot wasze zabezpieczenia. I nie myślałeś chyba, że ten zdrajca Piquer pozbawił nas wszystkich technologii maskujących i że nie zorientujemy się, co planujecie? Mój kamuflator załatwił wszystko i twoje śmieszne oddziały są teraz w naszej mocy. A Piquer razem z tobą i Waldem wpadnie w nasze ręce. Pozwoliliśmy mu działać, by złapać was wszystkich, i teraz Kartagina zgniecie tę twoją śmieszną Smocza Unię. Znikniecie z kart historii, tak jak poprzednim razem, ale my już nie popełnimy tego błędu i nie zostawimy żadnych niedobitków...

       Nagle przerwała, bo odezwał się umieszczony w jej uchu komunikator:

 - Madam, obezwładniliśmy wszystkich agentów, ale brakuje jednej...

 - CO!? - wydarła się i sekundę później poczuła spadający z nieba cios.

       Rozległo się potężne wyładowanie i odrzuciło ją na jedną z kolumn pod ołtarzem. Trafiło też otaczających ich agentów, a ci upadli dobre parę metrów dalej.

       W miejscu, gdzie poprzednio znajdowała się Królowa, wstawała właśnie rudowłosa Brytyjka. Gdy tylko błysnęły flary, błyskawicznie dotarła na tryforium2 i zeskoczyła z jednego przy ołtarzu, prosto na agentkę Kartaginy.

 - To ty! - warknęła agentka, mierząc do niej z pistoletu. - Wiedziałam, że za bardzo węszysz!

 - Heh, jak najbardziej sztampowy złoczyńca z kreskówki dla dzieci. Myślisz, że wygrałaś, i ta pewność siebie przyniesie ci zgubę, robalu - odparła Courtney, prostując się i patrząc na przeciwniczkę z chytrym uśmieszkiem. Jej lekko uniesioną prawą dłoń okrywała metaliczna rękawica z jakimiś przewodami, po której przeskakiwały wyładowania.

       Pobliscy agenci Kartaginy właśnie się podnosili, a pozostali póki co byli zbyt zszokowani tym, co się stało, by podjąć jakiekolwiek działania.

 - Idiotko, jesteś młoda i naiwna. Tylko mnie wkurzyłaś. Sama jedna nic nie zdziałasz, a twoi towarzysze broni zaraz zginą. Ale dla ciebie mam coś specjalnego.

 - Zapomniałaś, że my też mamy technologię Walda? I znamy ją lepiej.

       Z tymi słowami nacisnęła trzymany w prawej dłoni przycisk i nagle wszystkich Kartagińczyków stojących przy ludziach Filipa zaczęły razić pioruny.

       Teraz agenci Smoczego Kła byli wolni i natychmiast pobiegli w stronę ołtarza, by chronić przełożonego i jego najważniejszego naukowca oraz ich narzeczone i księdza. Część zaś pobiegła by otoczyć kordonem także George’a Piquera.

 - Generale Rzędowiecki! - Filip próbował przekrzyczeć zgiełk powstałego zamieszania. - Wyprowadźcie gości w bezpieczne miejsce! - Potem spojrzał w stronę ołtarza, gdzie Ignacy stał roztrzęsiony, nie wiedząc, co robić. - Bracie! Szybko, udziel nam ślubu!

       Agenci Smoczego kła natychmiast wzięli się do roboty, a kapłan wziął głęboki oddech i uspokoił się, a ołtarz stał się ostatnim spokojnym miejscem w całej świątyni.

 - A więc, czy chcecie wytrwać w...

       Nagle wzdrygnął się i na chwilę przerwał, bo Królowa, która właśnie wysunęła ukryte za nadgarstkiem szerokie ostrze, ruszyła w ich stronę. Na jej broni były wyraźne kanaliki, mające bez wątpienia dostarczać na jej powierzchnię jakąś psychoaktywną truciznę.

       Wymierzyła prosto w Antheę, ale Courtney była szybsza. Wyciągnęła z kabury coś, co wyglądało jak krótki karabin z bagnetem ciągnącym się przez całą jego długość, i zablokowała nim cios.

 - Radziłabym się wam z tym streszczać! - krzyknęła, naciskając jednocześnie mały przycisk na broni i posyłając w stronę Królowej kolejne wyładowanie.

       Tym razem było nieco słabsze, przez co ta tylko zatoczyła się do tyłu z lekkim oparzeniem.

 - Wiesz, że chcemy! - odparli błyskawicznie Waldo i Anthea.

 - Tak, oczywiście... - Teraz nie był już ani trochę zbity z tropu, więc żywo kontynuował: - A czy chcecie przyjąć i po katolicku wychować...

 - Bracie, na litość boską, jesteśmy w środku bitwy! Przejdź do przysięgi!

       Zanim Ignacy zdążył cokolwiek odpowiedzieć, Królowa przeszła do kolejnego ataku, ale Spitfire, mimo młodego wieku, od początku kontrolowała sytuację. Widząc, że jeden z agentów zbliża się do Filipa, krzyknęła szybko:

 - Szefie, uważaj!

       I rzuciła mu swoją broń, sama gwałtownie się schylając, czym zaskoczyła przeciwniczkę i z łatwością ją przewróciła, podcinając jej nogi. Zaraz potem mocnym ciosem w potylicę ogłuszyła innego z napastników - którego Filip rozbroił strzałem w rękę - i wyciągnęła zapasową broń z drugiej kabury. W samą porę, by postrzelić kolejną dwójkę, która przedarła się przez agentów Smoczego Kła, którzy zdążyli otoczyć ołtarz.

       Ignacy w tym czasie nałożył stułę na złączone ręce Walda i Anthei.

 - Niech więc Duch Święty błogosławi wasz związek, a wasza miłość będzie znakiem miłości Chrystusa i Kościoła.

       Ci zaś, nawet nie czekając, zaczęli składać przysięgę małżeńską:

 - Ja, Waldo, biorę ciebie, Antheo, za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.

 - Ja, Anthea, biorę Ciebie, Waldo, za męża i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.

 - Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela! - Ignacy sięgnął po obrączki, ale od tyłu właśnie przedarł się kolejny Kartagińczyk, gotów ich zaatakować.

       Courtney widziała, że w porę nie dotrze do niego, więc rzuciła swoją drugą broń do nowożeńca.

 - Waldo, za tobą!

       Ten chwycił broń i po chwili Kartagińczyk padł martwy za nimi. Po tym spokojnie przyjął obrączkę i zaczął pośpiesznie, lecz wciąż z wielkim pietyzmem, nakładać ją na palec ukochanej.

 - Niech te obrączki będą znakiem waszej jedności i trwałości małżeństwa przez was zawartego, które ja błogosławię i potwierdzam powagą Kościoła katolickiego w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego...

 - Amen!

       Ksiądz Ignacy usunął stułę i dał znak Filipowi i Adelaidzie, by teraz oni podeszli, i powtórzył z nimi cały i tak mocno przyśpieszony rytuał.

 - Dobra, długo jej już tu nie utrzymam, pochajtaliście się, to zabierajmy się stąd!

 - Świetny sposób na zepsucie nastroju, Courtney... - Filip przewrócił oczami, ale i tak w towarzystwie swojej nowej żony, drugiej pary młodej oraz pozostałych agentów zaczął przebijać się do wyjścia.

       Ignacy popędził jeszcze po Najświętszy Sakrament, wiedząc, że Kartagińczycy z pewnością by go sprofanowali, i dołączył do nich.

 

*

 

       Na zewnątrz trwała zajadła bitwa. Kartagina rzuciła przeciwko nim wciąż podległy jej oddział wojska, ale generał Michał Rzędowiecki zdołał ściągnąć tu do pomocy korpus żandarmerii wojskowej, a jego podpułkownik Dzikowski dowodził ewakuacją.

       Właśnie wylądował na placu przed katedrą na pokładzie dużego śmigłowca, z którego natychmiast wyskoczył i zasalutował.

 - Panie Filipie, za pozwoleniem zabierzemy stąd pana, pańską małżonkę, brata i przyjaciół.

 - A co z gośćmi weselnymi?

 - Są już bezpieczni i w drodze do Nouvelle Vendée, zgodnie z planem awaryjnym, sir.

 - Dobrze, tam dokończymy ślub i wyprawimy wesele. - Skinął nieznacznie głową i lekkim ruchem ręki dał reszcie znać, by wsiedli na pokład. - Doskonale się spisaliście, zostawiam całą operację w waszych rękach. A to możesz oddać pani kapral Dowding. - Rzucił mu broń, przy pomocy której przebijał się do tego miejsca, po czym Waldo zrobił to samo, gdy śmigłowiec już zaczął się wznosić.

 - Moją też. - Po czym zwrócił się do Filipa: - Kobitka świetnie się spisała, powinieneś ją awansować.

 - Bez wątpienia. I przepraszam, że to tak wyszło, to miał być wasz i nasz wyjątkowy dzień, a...

 - Kochanie, zrobiłeś, co mogłeś, tylko dzięki twoim staraniom i twoim dzielnym ludziom jeszcze żyjemy - przerwała mu Adelaida, całując w policzek.

 - Tak i z pewnością tego dnia nie zapomnimy - powiedziała Anthea, choć w jej głosie tlił się lekki smutek. Spojrzała smętnie na oddalającą się katedrę, którą na pewno będzie trzeba porządnie wyremontować po tej akcji. Ale rozbite witraże i uszkodzone wyposażenie łatwo naprawić. Bała się, że na coś innego, o czym dowiedziała się podczas tych wydarzeń, może być już za późno. - Oby jednak Catherine nic nie było...

 - Obiecuję, że jeżeli to tylko możliwe, uratujemy ją - pocieszał ją Filip.

 - Byłem takim głupcem... - Waldo pochylił głowę, przykładając jedna ręką do czoła. - Gdyby nie ja, nigdy by tego nie zrobili... - Po tych słowach spojrzał poważnie i czule na swoją oblubienicę. - Ale obiecuję ci, droga żono, że to naprawię. Obronię cię, przed czym tylko będę musiał, i nic nigdy nas nie rozdzieli.


1. Kartagińczyk oznacza wtajemniczonego członka projektu Kartagina. Waldo nigdy nie był Kartagińczykiem, George Piquer jednak nim był.

2. Tryforium - element architektury, zwłaszcza romańskiej czy gotyckiej, przypominający coś na kształt nieprzeszklonego okna w wewnętrznej ścianie budynku. W katedrach można je zobaczyć chociażby wokół głównej nawy i ołtarza, nad kolumnami, czym przywodzą na myśl niejako "kolejne piętro" kolumn.

 

 
 
Dodane przez Lyokoheros dnia maj 12 2019 02:15:09
0 Komentarzy ˇ 98 Czytań Drukuj
 Komentarze
Brak komentarzy.
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Cytat tygodnia
„Ej, ty, Odd! Księcia zagrasz później!”
~Jeremie Belpois
odcinek 55 „Fala Przypływu”
Shoubox 2.0
Czyli KodLyokowy serwer Discorda. By do niego dołączyć wystarczy kliknąć tutaj.
Kalendarz Fandomowy
Najbliższe fandomowe święto:
Dzień Odda
Data: 14 lutego
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Lowca Rakow cztery i pol
14/11/2019 22:17
A widział może ktoś to? http://kodlyoko.hpu.pl/ne
ws.php?readmore=518


Lyokoheros
14/07/2019 21:05
Hm... ktoś ostatnio coś komentował? Bo znowu nie mogę ostatniego komentarza znaleźć...

Lyokoheros
06/04/2019 17:21
Właśnie zaczęło sie wspólne oglądanie 74 odcinka, serdecznie zapraszam: https://www.watch2gether.
com/rooms/pdp-yv6ih5010r6
vvvlzoo


Lowca Rakow cztery i pol
22/02/2019 23:13
Podobno Centrum wypuściło jakiś ekskluzywny wywiad ostatnio...

Lyokoheros
15/02/2019 02:09
Już jutro (właściwie dziś wieczorem, pewnie późnym) pojawią się opowiadania z pisania na setkę - choć niestety były tylko dwa smiley

Lyokoheros
09/11/2018 18:33
Hm... ktoś ostatnio jakiś nowy komentarz dał? Bo widzę, że jest nowy, ale nie mogę go namierzyć...

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
ekstremalnie późno to zdążę dokończyć.

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
Ech, że też nie zauważyłem, że mi ucięło. Chciałem napisać "kolejny dzień". No mniej więcej, bo rano wyjeżdżam do rodzinki i nie wiem dokładnie o której wrócę, ale o ile nie będzie to

Ananasims
01/11/2018 00:43
K? "Kilka"? "Kwadrans"? "Kwartał"?

Lyokoheros
01/11/2018 00:27
No... trochę jeszcze będziecie się musieli uzbroić w cierpliwość niestety - prace nad gazetką niestety mi się nieco wydłużają i choć miała być do północy to... cóż obawiam się, że przesunie się to o k

Jacks_
29/10/2018 23:30
No to czekamy smiley

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
bardziej będę skupiał na KLPX, wiadomo, ale to tak niemal równolegle i ponieważ z tamtym rozdziałem zostało mi mniej pracy to może wyjść przed 11 rozdziałem KLPX.

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
prostu muszę jeszcze dopracować... no i jest to akurat jeden z ważniejszych jego rozdziałów - ze sceną, która w drugim fandomie spokojnie może być uznana za najbardziej wyczekiwaną. Znaczy i tak się

Lyokoheros
29/10/2018 18:36
Tylko, że porzucania zaczętego dzieła jest... trochę średnie delikatnie mówiąc. I nie, 21 rozdział KE czyli Kodu Equestria. Moje inne opowiadanie, tylko że akurat multiwersowe, którego rozdział po p

Xanadu
29/10/2018 18:16
Tak w ogóle to nie przestałem pisać, tylko że wolę się skupić na własnych pomyslach. Może założę sobie wattpada i coś tam niedługo wrzucę, ale na kod Lyoko nie mam ochoty, ani czasu.

Jacks_
29/10/2018 16:39
21? Chodzi Ci o 11 rozdział drugiego tomu Powrotu Xany?

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
(w tym na pewno NMS) -> jak będę miał na 2 tygodnie do przodu do publikację to wtedy inne rzeczy.

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
Icebreaker) -> kilka nowości omawianych obecnie z Wojownikami (znaczy tu ponownie skupiłem się na wiadomościach, więć rozmowy trochę jakby stanęły) -> potem ewentualnie jakieś inne pisanie

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
które to opóźniły). Generalnie na chwilę obecną przyjąłem sobie następujący priorytet projektów: Wiadomości Kadic -> KLPX i 21 rozdział KE (+w trakcie trochę Past Sins i przejrzenie Expulsion oraz

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
Chyba stroną chciałeś powiedzieć. A idą... no na chwilę obecną to stoją. Mam obecnie nieco roboty na studiach i skupiłem się na Wiadomościach Kadic na tę chwilę (a były pewne problemy techniczne,

Archiwum

Copyright © 2012
Powered by v6.01.6 © 2003-2005Leviathan by:
795615 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie