Kod Lyoko Powrót Xany - przygoda dopiero się zaczyna!
Nawigacja
Strona Główna
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Projekty KLPX
Kod Lyoko - Zjednoczenie
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Intro
Artykuły
Forum
Archiwum cytatów
Linki
Download
Galeria
Kontakt
Szukaj
Najczęściej Zadawane Pytania
Działalność KLPX
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Kod Lyoko Powrót Xany - zaginione opowieści
Odcinki online
Lyokopedia
Kalendarz Fandomowy
Lyokoinkubator - wspieranie działalności fanowskiej
KLPX TV
Powrót Do Przeszłości
Klub LyokoWeterana
Zlot dla Poznania
Ocenialnia blogów i opowiadań
Opowiadania i tłumaczenia
Operacja Republikacja
Kod Lyoko Powrót Feniksa - tłumaczenie
Kod Lyoko Armia Nicości - tłumaczenie
Opowiadanie "Kod Equestria"
Opowiadanie "Nasza Mała Sunset"
Gra wyobraźni w systemie Lyoko
Konto na chomikuj
Wiadomości Kadic
Stare forum Powrotu Xany
Historia
Konkurs comiesięczny
Regulamin ogólny
Lista trwających konkursów
Lista zwycięzców
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec)
Obecny konkurs(sierpień)
Obecny konkurs(wrzesień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty-marzec)
Obecny konkurs(kwiecień-czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Archiwum konkursów
System punktowy
Zasady
Członkowie i wyniki stronnictw
Poradnik zdobywania punktów
Wyzwania tygodnia
Najlepsze stronnictwo marca:
Jeremie
(1226 punktów)

Najlepszy użytkownik miesiąca:
Jasiu Lyoko
(15 punktów w miesiącu)
Członek stronnictw:
Jeremie
Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 148
Najnowszy Użytkownik: RoboTEN
Najnowsze rozdziały
Nasza Mała Sunset - rozdział 10: "Oczekiwanie"
Współpraca
Test
Bibliotekarz
Bibliotekarz
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "Ostatni dzień razem"
Tajemnicza Skrzynia
Narodziny
Prezent
Tylko test
Trochę za dużo baśni
Sport a zdrowie
Więcej funduszy
Kod Equestria - rozdział 21: "Spotkanie Po Latach"
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "W Niewoli Królowej"
Powrót Xany księga II - rozdział 11: "Lung"
Armia Nicości - rozdział 13: "rozstrzygająca Noc"
Na Forum
Najnowsze Tematy
Wyzwania tygodnia
Dziennik zmian i ost...
Scyfozoa
Aelita
Ashes Odrodzeni z Lyoko
Najciekawsze Tematy
Zgadnij kto to [307]
Niekończąca się h... [273]
Dziennik zmian i ... [175]
X czy Y [143]
Wyzwania tygodnia [110]
Ostatnie Artykuły
Fake Love - recenzja
Yumi Ishiyama
Potworny Problem z O...
NMS - rozdział 10: O...
Współpraca
Prawa i dokumenty
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Manifest działalności KLPX
Skrócony regulamin strony
Regulamin konkursów comiesięcznych
System punktowy
Lista ostrzeżeń
Sprawy szczególnie warte uwagi
Petycja o kontynuowanie Kod Lyoko

Petycje o emisję Kod Lyoko:
Nie zapomnij podpisać się pod wszystkimi!
Przypominam też, że aby potwierdzić podpis należy kliknąć w link wysłany na wasz adres mailowy po wysłaniu podpisu pod petycją!

Formularze dotyczące działalności KLPX:
W niewoli Królowej

       Odziana w jadowitą zieleń długowłosa kobieta siedziała za biurkiem w podziemnej bazie, w pomieszczeniu od góry do dołu wyłożonym stalowymi płytami. Ten surowy wystrój nie do końca jej odpowiadał, ale musiała się tym zadowolić. Jej prywatna komnata przynajmniej wyglądała lepiej - miała tam pełno rozmaitych narzędzi, którymi mogła urozmaicić sobie czas, oraz małe laboratorium chemiczne, gdzie mogła tworzyć i dopracowywać różne psychoaktywne substancje. Najnowszą miała przy sobie na biurku, w niewielkiej strzykawce... choć zwykle wolała się zajmować więźniami bez ich używania. Wtedy było więcej zabawy.

       Ale teraz miała poważniejsze zajęcia niż szczypta dobrej, sadystycznej przyjemności. Los całego Projektu Kartagina zależał od niej.

       Od tamtego fiaska na ślubie i nieudanego zamachu stanu jedenaście lat temu pochwycono wszystkich najznaczniejszych przywódców Kartaginy oraz większość zwykłych członków. Nie było już nikogo wyższego rangą od niej. Ale choć udało jej się zgromadzić wokół siebie wszystkich niedobitków i cały ten czas skutecznie skrywać się przed Smoczą Unią, znaczenie Projektu bardzo spadło... w wielkiej masońskiej układance z jednego z wiodących projektów stali się zbędnym elementem, z którym nikt się już nie liczył.

       Był jednak sposób na przywrócenie Projektowi Kartagina jego dawnej świetności. Technologia Walda. Niezwykła, niewiarygodna technologia, która była spełnieniem ich wszystkich snów - a nawet więcej. Jej możliwości były... praktycznie nieograniczone.

       Ale niestety, była przez to tak złożona, że mało kto potrafił ją zrozumieć. Poza samym Waldem jedynym takim człowiekiem był George Piquer, z którym niegdyś pracowała. Nigdy nie spodziewała się po nim zdrady, sama nieco liznęła przy nim tej technologii, ale wciąż potrafiła ją wykorzystać jedynie niewiele więcej niż do stworzenia kamuflatora. Dobrze, że była na tyle przezorna, by pracować nad nim potajemnie, nie wtajemniczając głównego inżyniera, bo jednak okazał się żałośnie miękki i śmierć jego brata wystarczyła, by razem z Waldem przystał do Doragonów.

       Polowała na nich obu, ale musiała w tym być bardzo, bardzo ostrożna. Doragoni potrafili ich efektywnie chronić. Tylko raz, ten jeden raz udało jej się dopaść Schaefferów... ale agenci, których wysłała, okazali się kompletnymi partaczami.

       Nie dość, że przystąpili do akcji, gdy w domu była sama Anthea, to jeszcze dali jej czas, by zaalarmowała Doragonów, i musieli zaraz z nią uciekać, by nie wpaść w ich ręce. Od tego czasu ich zwierzchniczka zaczęła stosować jeszcze bardziej restrykcyjne środki ostrożności. A niekompetentni podwładni szybko otrzymali zasłużoną karę...

       Tak, mogła się na nich wyżyć jak na nikim od dawna, bo porywanie cywilów dla zaspokajania swoich rozbujanych żądz wciąż było zbyt ryzykowne, a Królowa nie była głupia. A ich ciała dostarczyły jej rozrywki jeszcze na długi czas... dopóki nie zaczęły się psuć i tak śmierdzieć, że musiała się ich pozbyć.

       Ich wyprawa nie była jednak całkowitą klęską - pojmali Antheę, żonę Walda. Ale choć była tu już od ponad roku, wciąż nic z niej nie wycisnęli. Twarda sztuka, twardsza niż można by przypuszczać po żonie takiego żałosnego naiwniaka jak Waldo. Zresztą sama była równie żałosna. Najdziwniejsze było jednak to, że Waldo wciąż nie próbował jej odzyskać. Z początku - tuż po tym, jak już agenci wyzionęli ducha podczas jej igraszek - Królowa myślała, że skoro ją mają, to łatwo dotrą do Walda. Ale ani on się nie pokazał, ani ona nie zdradziła absolutnie nic.

       Oczywiście Smocza Unia wyraźnie jej szukała, ale można by przecież się spodziewać, że nie będzie siedział bezczynnie i sam ruszy. A tymczasem zaskoczył ją swoim rozsądkiem.

       Nawet pomimo że sama zajmowała się torturowaniem i próbą złamania Anthei, nie wycisnęli z niej absolutnie nic. Co prawda miała dzięki niej nieco rozrywki... ale jednocześnie musiała się mocno kontrolować, by jej ofiara przeżyła.

       Dotąd zawsze udawało jej się złamać człowieka w miesiąc. Najwyżej miesiąc. Często jeden z ostatnich w jego życiu. Żona Walda była pierwszą, która tak jej się opierała.

       Zaklęła siarczyście pod nosem.

       Teraz dali jej parę dni przerwy, cały czas głodząc i podając jedynie tyle wody, ile potrzebowała do przeżycia.

       Ciągłość tortur tylko przytępiłaby jej ból, a to była ostatnia rzecz, której chciałaby Królowa.

 - Wprowadzić ją! - warknęła, naciskając guzik interkomu.

       Rozsuwane stalowe wrota otworzyły się i dwaj rośli mężczyźni wprowadzili, a właściwie wtargali, wyraźnie osłabioną kobietę - i rzucili ją na posadzkę. Była wychudzona i pokryta ranami, a jej różowe włosy posklejane od krwi i łoju. Nie miała nawet siły się podnieść.

       Królowa wstała zza swojego biurka, biorąc strzykawkę, i podeszła do niej, stukając obcasami o posadzkę. Złapała ją i podniosła za włosy.

 - Myślisz, że jesteś taka twarda, suko? - warknęła, przysuwając do siebie jej twarz, ale widząc, że ta jest półprzytomna, schowała strzykawkę za pas i trzasnęła ją w twarz, jednocześnie puszczając włosy.

       Anthea upadła z głuchym łoskotem na podłogę i odkaszlnęła krwią.

 - Gadaj! - ryknęła Królowa, kopniakiem przetaczając ją na plecy.

       Różowowłosa mogła tylko biernie przyjmować takie traktowanie, nie miała w sobie ani krzty sił, by się bronić. Zdołała jedynie słabym tonem, który bez wątpienia miał brzmieć pewnie i zdecydowanie, odrzec:

 - Nigdy. Nic wam nie powiem.

       Tak, Królowa się spodziewała, że ten pokaz sił nie wystarczy. Ale to tylko przygrywka, która miała pomóc jej wyładować swoją frustrację.

 - Żałosne - syknęła jadowicie. - Naprawdę myślisz, że ten opór cokolwiek ci da? Waldo o tobie zapomniał. Nawet cię nie szuka. Gnije jak robak w swojej kryjówce. Znalezienie go jest kwestią czasu. Nie wolałabyś, by do ciebie dołączył?

 - O... odnajdzie mnie, wiem, że tak... - wychrypiała słabo tamta. - Nie zdradzę go... nigdy... a wy... nigdy go nie...

       Nagle przerwała, wrzeszcząc bólu, gdy Królowa wcisnęła jej między nogi swój obcas.

 - Tępa suko! Nikt cię nie szuka. Gdy z tobą skończę, będziesz błagać o więcej, będziesz gotowa zrobić cokolwiek, by móc mnie jakoś zadowolić! Będziesz... na... każde... moje... zawołanie! - Z każdym kolejnym słowem gwałtownie podnosiła but i opuszczała go z powrotem.

       Choć wyglądało to na szaleńczy amok, robiła to z wielką precyzją: zawsze opadał tak, by zanadto nie uszkodzić żadnych ważnych narządów zewnętrznych, a jednocześnie zadać jak najdotkliwszy ból. Na zakończenie wwierciła się jeszcze w jej ciało, z którego po chwili zaczęła sączyć się krew - i odwróciła się do niej plecami.

       Do oczu Anthei naszły łzy bólu; nieliczne, bo była bardzo odwodniona. Dyszała ciężko, mając wrażenie, jakby Królowa nadal wwiercała się w jej ciało.

 - Po co się męczyć? Powiedz mi, co chcę wiedzieć... a wtedy dam ci rozkosz, o jakiej ci się nie śniło... i zakończę twoje cierpienia na tym świecie. Co cię obchodzi, co się potem stanie? Tak lubisz cierpieć?

       Anthea nie odpowiedziała, wciąż nie będąc w stanie wydusić z siebie choćby słowa. Królowa chwyciła strzykawkę, przysunęła ją przed twarz i obróciła się w jej stronę.

 - Ale przyznaję, nie spotkałam jeszcze osoby tak nieugiętej. Moje gratulacje, ale widzisz... - Dała gestem znać przebywającym tu mężczyznom i chwycili ją pod ręce, tak by Królowa mogła spojrzeć jej w oczy, nie pochylając się zanadto. - Mam swoje niezawodne sposoby, z którymi nawet amator złamie każdego... nie stosowałam ich, bo zawsze zabierały mi zabawę... ale dla ciebie zrobię wyjątek. Czuj się zaszczycona...

       Z tymi słowami szybkim ruchem wbiła strzykawkę w jej szyję. Nacisnęła i cały jadowicie zielony płyn został wstrzyknięty do krwioobiegu Anthei. Królowa walnęła ją jeszcze w brzuch, ot tak dla zabawy. Nie musiała wydawać jakiejkolwiek komendy, nawet gestem; jej podwładni puścili różowowłosą, a ta opadła na ziemię.

       Jej ciało zaczęło drżeć. Substancja działała szybko, tak jak przewidziała jej oprawczyni.

 - Zastanawiasz się pewnie, co to było, czyż nie? - Uśmiechnęła się złośliwie. - Widzisz, to bardzo, bardzo specjalny narkotyk. I zapewniam cię, że silnie uzależniający, a w dodatku... blokujący efekt tolerancji. Ta sama dawka będzie działać tak samo mocno, a jakiż wspaniały daje efekt! Pobudza on dwa rodzaje receptorów w systemie nerwowym: te odpowiedzialne za przyjemność i te za ból... Poznałaś już tę słodką mieszankę, ale teraz będzie ona dziesięciokrotnie wzmocniona! W dodatku z jego działaniem nigdy się nie przytępią. Doprowadzą cię do szaleństwa. Za to i bez tego mocno przytępia umysł oraz zdolność oporu, a w dodatku stanowi nasze najdoskonalsze serum prawdy. I działa jak świetny afrodyzjak, za parę minut będziesz kompletnie napalona. Z nim każdy może się poczuć, jakby posiadał takie umiejętności jak ja, a ja... cóż z nim nawet ty nie będziesz w stanie mi się dłużej opierać.

 - N... ni... nigdy... - powiedziała drżącym głosem Anthea. Niestety czuła, że faktycznie substancja zaczyna działać. Jej ból zdawał się wzrastać; i nie tylko on.

       Szczęście w nieszczęściu, że leżąc zwinięta na podłodze, nie miała nawet siły ruszyć ręką, by dać tej wiedźmie satysfakcję z tego, jak łamią się jej moralne bariery. Nie mogła, nie mogła na to pozwolić. Musiała wytrzymać, musiała to zwalczyć; nieważne, co jej zrobią, co wstrzykną, czym napoją czy odurzą, jak szalonych i obrzydliwych psychotropów by na niej nie użyli.

       Musiała być silna, dla Walda... i Aelity. Znajdą ją, na pewno znajdą; odkąd tylko ją złapano, cały czas się o to modliła... Straciła już nawet rachubę, ile ją tu trzymają, traciła kontakt z rzeczywistością, ale jedno było dla niej jasne: musi wciąż wierzyć i ufać, wytrwać w tej próbie, a jej modlitwy z pewnością w końcu zostaną wysłuchane. Nigdy nie porzuci tego [nikłego] światełka nadziei w tej bezkresnej ciemności, która zewsząd ją otaczała. Musiała się cały czas go kurczowo trzymać.

       Wiedziała, że jeśli przestanie, to zwariuje i Królowa w końcu ją złamie.

       Ta jednak tylko zaśmiała się szyderczo.

 - Możesz próbować, ale nie dasz rady walczyć z własnym ciałem. Zdradzi cię i wpadniesz prosto w moje sidła. Zapamiętaj sobie... - Chwyciła ją za brodę, wbijając w nią swe długie, pokryte zielonym lakierem paznokcie.

       Gdyby nie brak sił, Anthea znowu wrzasnęła by z bólu, ale teraz mogła jedynie ciężko dyszeć.

 - Nikt nie oprze się Królowej. - Ponownie rzuciła ją na ziemię i zwróciła się do swoich ludzi. - Zabrać ją do celi.

 - Pani...? - spytał jeden z nich niepewnie.

 - Dajmy narkotykowi nieco czasu, by na nią zadziałał. Niech ją w pełni rozbudzi.

 - A ty, Pa...

 - Muszę przyszykować dla niej odpowiednie zabawki. I zatamujcie na razie jej krwawienie. Póki co nie ma umrzeć. A jak się dobrze spiszecie... każdy z was dostanie ją na pięć minut.

       Na ich twarzach pojawiły się równie niedowierzające, co lubieżne uśmiechy. Królowa nigdy nie dzieliła się swoimi zdobyczami.

 

*

 

       Z celi Anthei dało się dosłyszeć wręcz potępieńcze krzyki. Królowa była właśnie w trakcie jej łamania. Na dźwięk dochodzących stamtąd wrzasków nawet bezwzględnym Kartagińczykom włos jeżył się na głowie. Ciężko było nawet stwierdzić, czy to tortury czy orgia. Jednak każdy, kto ją znał, i tak wiedział, jak brutalna potrafi być Królowa. A przecież i tak się powstrzymywała, wiedząc, że Anthea musi przeżyć i to wszystko nie może zakończyć się jej śmiercią, tak jak by tego chciała.

       Trwało to długo, aż w końcu, górując nad nią i przyciskając nogą do podłogi, Królowa nieznoszącym sprzeciwu głosem warknęła:

 - Będziesz gadać?

 - N-nigdy... - odparła tamta, dysząc ciężko.

       Nachyliła się zatem i chwyciła ją za podbródek, drugą sięgając znacznie niżej.

 - To gnij tutaj... wkrótce będziesz błagać o mój powrót!

       Z tymi słowami cofnęła obie ręce i wstała, gwałtownie opierając się o jej mostek, po czym kopnięciem w bok odepchnęła ją pod ścianę.

       Była wściekła. Nie mogła jej zabić, więc nie mogła się w pełni wyładować, a jednocześnie ta suka wciąż jej się opierała! To nie mieściło jej się w głowie, ale nie mogła zaprzeczyć temu, co widziała jak na dłoni. Doprowadziła się szybko do porządku, wyszła i zamknęła za sobą drzwi do celi śmierdzącej kałem, moczem, krwią i nie tylko... Jeszcze przed chwilą dawało jej to satysfakcję, bo było kolejnym znakiem znieważenia jej ofiary. Teraz jednak, gdy tej ostatecznie nie udało się nagiąć do jej woli, ponownie stało się przykrym utrapieniem. Nie mogła mieć nawet satysfakcji z zabicia jej, bo oczywiście póki nie znajdą Walda, potrzebowali informacji od niej. Jakichkolwiek wskazówek. Całe swoje wysiłki resztki Kartaginy kierowały właśnie na to: odzyskanie tej technologii. Tylko to mogło pozwolić im odzyskać dawną świetność.

 - Doprowadźcie ją do porządku i zajmijcie się ranami... ale bez przesady, tylko tyle, aby przeżyła. I żadnego znieczulenia - rzuciła krótko do strażników. - A potem będziecie mieli swój czas z nią, tak jak obiecałam.

 

*

 

 - Waldo... gdzie jesteś... potrzebuję cię... - szeptała słabo, po tym jak wyszedł od niej drugi ze strażników.

       Wzięli ją sobie, jakby była tylko przedmiotem do zaspokajania ich prymitywnych żądz.

       Leżała cała obolała, brudna, pokrwawiona... choć najpierw się nią zajęli, to jednak nie było to o wiele mniej brutalne niż to, co zrobili jej teraz. A brud... nie mogła temu zaprzeczyć, pokrywał tu wszystko. Z początku starała się robić, co mogła, by zachować choć minimum możliwej higieny, by wykrzesać z tych warunków choćby nikły płomyk godności... ale wciąż jej to utrudniali i od dawna nie miała już siły walczyć. Nie wiedziała już od kiedy, odcięta od świata zatraciła poczucie czasu całe tygodnie albo i miesiące temu. A może nawet lata? Nie miała pojęcia.

       Myśli o Waldzie i o Aelicie były jedynym, co utrzymywało ją tu wciąż przy zdrowych zmysłach. Ale musiała się pilnować, by niczego, absolutnie niczego nie zdradzić. Królowa wciąż nie wiedziała o jej córce... jej małym, cudownym aniołku... miała nadzieję, że jest bezpieczna, że jest szczęśliwa.

       I że nie tęskni za nią tak bardzo jak ona.

       Podniosła się nieco i ogromnym wysiłkiem, który jej samej zdawał się niemal heroiczny, uklękła. Mimo bólu, zwłaszcza w miejscu, gdzie najmniej chciała go czuć, bo przypominał o kolejnym upokorzeniu sprzed chwili. Próbowała nawet stawiać opór, ale była zbyt słaba, by to cokolwiek dało. Cała drżąc i ze łzami w oczach, złożyła dłonie do modlitwy.

 - B-błagam, Boże, wybaw mnie z tego piekła, ja już tak dłużej nie mogę - szepnęła, po czym jeszcze bardziej ściszyła głos, tak że słowa wypowiadała już praktycznie w myślach. - Albo chociaż daj mi siłę wytrzymać... muszę... dla Aelity... - W tym momencie jej słabe pochlipywanie zmieniło się w żałosny szloch. - Daj jej jeszcze zobaczyć mamusię... chroń ją i mojego męża przed złem, niech Kartagina nigdy go nie dopadnie... i... przebacz im wszystkim... daj im wrócić na dobrą drogę, niech... niech już nikogo nie krzywdzą...

       W tym momencie jej nogi nie wytrzymały i padła na podłogę, nie mając nawet siły, by zamortyzować bolesny upadek.

 - Błagam... błagam, Boże...

       Nagle jej uwagę przykuł dźwięk otwieranych drzwi. Czyżby znów przyszli ją dręczyć? Odpowiedź dał jej brzęk metalowej miski przesuwającej się po podłodze.

 - Żryj, świnio, dobrze ci radzę - warknął, po czym zatrzasnął drzwi.

       Chcieli, by żyła. Doskonale wiedziała, że nie ma w tym ani krzty litości, na każdym kroku nie dali jej o tym zapomnieć. Jedyne posiłki, które dostawała, były jej podawane zawsze w psiej misce, jak zwierzęciu. Wygląd i kolor tej papki był obrzydliwy, a zapach jeszcze gorszy. I jak już wcześniej się przekonała, smak kontynuował ten trend.

       Myśl, by nie jeść, by umrzeć z głodu, czy nawet próbować się zabić w szybszy sposób, skracając męki, już nieraz ją kusiła. Ale zawsze wtedy ratowały ją myśli o mężu i córce. Musiała żyć dla nich. Kiedyś znów będą razem. Wierzyła w to, bardzo gorąco wierzyła.

       Zmusiła się więc do przełknięcia paskudnego posiłku i własnej dumy, która już dawno ją opuściła... gdyby miała polegać na niej, nie wytrzymałaby tak długo. Miała znacznie ważniejszy powód i motywację: swoją rodzinę i świadomość, że w tym wszystkim, mimo tych cierpień, Bóg nad nią czuwa. Dlaczego to tego dopuścił, jaki mógł mieć w tym cel... nie miała pojęcia i starała się nie zadawać sobie tych pytań; nie chciała, by rozpacz pchnęła ją do bluźnierstwa. Wspomnienia o rodzinie i wiara to wszystko, co miała; nie chciała tracić ani jednego, ani drugiego. Potrzebowała ich nie mniej niż tlenu w powietrzu.

       A nawet gdyby próbowała się zagłodzić... niekiedy podłączali ją do kroplówki - zapewne z substancjami mającymi pomóc ją złamać - czy jakichś innych dziwacznych urządzeń i z pewnością mogliby jej tą drogą przetoczyć także niezbędne do życia składniki odżywcze, więc taka próba i tak była bezcelowa.

 

*

 

       Przez kolejne dni dostawała dalsze zastrzyki z tego narkotyku, co jakiś czas także tę obrzydliwą papkę. I jak Królowa zapowiadała, efekt był wciąż tak samo mocny. Już same jego skutki były nie do zniesienia, jej ciało niemal domagało się jej przybycia, ale... rozum wiedział, że to tylko wszystko pogorszy, że ból będzie większy. Nie dała jej satysfakcji i nie zaczęła błagać o jej powrót. Po kilkunastu zastrzykach Królowa sama przybyła. Anthea nie wiedziała, ile czasu minęło: czy dostawała te zastrzyki codziennie, co parę dni, czy może nawet częściej. Wszystko tak się jej rozmywało, że równie dobrze mógł to być jeden dzień.

       Wiedziała jedno - że kolejny raz czeka ją niewyobrażalne piekło.

 

*

 

       Obolała i bezsilna znów leżała w celi, ale przynajmniej niczego im nie zdradziła. Jej ranami zadanymi przez Królową zajęto się tak, że już nie krwawiła, lecz ból pozostał. Jakoś jednak udało jej się zasnąć, lecz nie na długo.

       Obudził ją dziwny ból i poczuła oraz zobaczyła, że spomiędzy nóg cieknie jej krew. Drżącym ruchem sięgnęła w jej stronę i przysunęła do twarzy umazaną w niej rękę... wiedziała co to oznacza. Podczas któregoś z tamtych gwałtów musiała zajść w ciążę, a z jedzeniem podali jej środki na poronienie - i nawet tego nie zauważyła. Pewnie nie chcieli dodatkowego obciążenia dla jej organizmu, żeby na pewno przeżyła... z drugiej strony wiedziała, że nawet gdyby jej dziecko jakoś się narodziło, długo by tu nie przeżyło... nie w tych warunkach, nie mówiąc o tym, co mogłaby z nim zrobić Królowa...

       Przytłoczona beznadziejnością całej tej sytuacji, dotknęła ręką twarzy, a jej lejące się obficie łzy spłukiwały z niej krew.

 - Moje biedne, biedne maleństwo - zawodziła żałośnie. - Proszę, Boże, przyjmij je do siebie... niech choć po śmierci zazna szczęścia... i pomóż mi... niech to się już skończy... daj mi wrócić do mojego kochanego Walda... 

[scena dodatkowa]|

 
 
Dodane przez Lyokoheros dnia maj 26 2019 22:00:53
0 Komentarzy ˇ 93 Czytań Drukuj
 Komentarze
Brak komentarzy.
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Cytat tygodnia
„Ej, ty, Odd! Księcia zagrasz później!”
~Jeremie Belpois
odcinek 55 „Fala Przypływu”
Shoubox 2.0
Czyli KodLyokowy serwer Discorda. By do niego dołączyć wystarczy kliknąć tutaj.
Kalendarz Fandomowy
Najbliższe fandomowe święto:
Dzień Odda
Data: 14 lutego
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Lowca Rakow cztery i pol
14/11/2019 22:17
A widział może ktoś to? http://kodlyoko.hpu.pl/ne
ws.php?readmore=518


Lyokoheros
14/07/2019 21:05
Hm... ktoś ostatnio coś komentował? Bo znowu nie mogę ostatniego komentarza znaleźć...

Lyokoheros
06/04/2019 17:21
Właśnie zaczęło sie wspólne oglądanie 74 odcinka, serdecznie zapraszam: https://www.watch2gether.
com/rooms/pdp-yv6ih5010r6
vvvlzoo


Lowca Rakow cztery i pol
22/02/2019 23:13
Podobno Centrum wypuściło jakiś ekskluzywny wywiad ostatnio...

Lyokoheros
15/02/2019 02:09
Już jutro (właściwie dziś wieczorem, pewnie późnym) pojawią się opowiadania z pisania na setkę - choć niestety były tylko dwa smiley

Lyokoheros
09/11/2018 18:33
Hm... ktoś ostatnio jakiś nowy komentarz dał? Bo widzę, że jest nowy, ale nie mogę go namierzyć...

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
ekstremalnie późno to zdążę dokończyć.

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
Ech, że też nie zauważyłem, że mi ucięło. Chciałem napisać "kolejny dzień". No mniej więcej, bo rano wyjeżdżam do rodzinki i nie wiem dokładnie o której wrócę, ale o ile nie będzie to

Ananasims
01/11/2018 00:43
K? "Kilka"? "Kwadrans"? "Kwartał"?

Lyokoheros
01/11/2018 00:27
No... trochę jeszcze będziecie się musieli uzbroić w cierpliwość niestety - prace nad gazetką niestety mi się nieco wydłużają i choć miała być do północy to... cóż obawiam się, że przesunie się to o k

Jacks_
29/10/2018 23:30
No to czekamy smiley

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
bardziej będę skupiał na KLPX, wiadomo, ale to tak niemal równolegle i ponieważ z tamtym rozdziałem zostało mi mniej pracy to może wyjść przed 11 rozdziałem KLPX.

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
prostu muszę jeszcze dopracować... no i jest to akurat jeden z ważniejszych jego rozdziałów - ze sceną, która w drugim fandomie spokojnie może być uznana za najbardziej wyczekiwaną. Znaczy i tak się

Lyokoheros
29/10/2018 18:36
Tylko, że porzucania zaczętego dzieła jest... trochę średnie delikatnie mówiąc. I nie, 21 rozdział KE czyli Kodu Equestria. Moje inne opowiadanie, tylko że akurat multiwersowe, którego rozdział po p

Xanadu
29/10/2018 18:16
Tak w ogóle to nie przestałem pisać, tylko że wolę się skupić na własnych pomyslach. Może założę sobie wattpada i coś tam niedługo wrzucę, ale na kod Lyoko nie mam ochoty, ani czasu.

Jacks_
29/10/2018 16:39
21? Chodzi Ci o 11 rozdział drugiego tomu Powrotu Xany?

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
(w tym na pewno NMS) -> jak będę miał na 2 tygodnie do przodu do publikację to wtedy inne rzeczy.

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
Icebreaker) -> kilka nowości omawianych obecnie z Wojownikami (znaczy tu ponownie skupiłem się na wiadomościach, więć rozmowy trochę jakby stanęły) -> potem ewentualnie jakieś inne pisanie

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
które to opóźniły). Generalnie na chwilę obecną przyjąłem sobie następujący priorytet projektów: Wiadomości Kadic -> KLPX i 21 rozdział KE (+w trakcie trochę Past Sins i przejrzenie Expulsion oraz

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
Chyba stroną chciałeś powiedzieć. A idą... no na chwilę obecną to stoją. Mam obecnie nieco roboty na studiach i skupiłem się na Wiadomościach Kadic na tę chwilę (a były pewne problemy techniczne,

Archiwum

Copyright © 2012
Powered by v6.01.6 © 2003-2005Leviathan by:
795606 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie