Kod Lyoko Powrót Xany - przygoda dopiero się zaczyna!
Nawigacja
Strona Główna
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Projekty KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie!
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Intro
Lyokopedia - artykuły
Forum
Archiwum cytatów
Linki
Download
Galeria
Kontakt
Szukaj
Najczęściej Zadawane Pytania
Działalność KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Kod Lyoko Powrót Xany - zaginione opowieści
Odcinki online
Lyokopedia
Kalendarz Fandomowy
Lyokoinkubator - wspieranie działalności fanowskiej
KLPX TV
Powrót Do Przeszłości
Klub LyokoWeterana
Zlot dla Poznania
Ocenialnia blogów i opowiadań
Opowiadania i tłumaczenia
Operacja Republikacja
Kod Lyoko Powrót Feniksa - tłumaczenie
Kod Lyoko Armia Nicości - tłumaczenie
Opowiadanie "Kod Equestria"
Opowiadanie "Nasza Mała Sunset"
Gra wyobraźni w systemie Lyoko
Konto na chomikuj
Wiadomości Kadic
Stare forum Powrotu Xany
Historia
Konkurs comiesięczny
Regulamin ogólny
Lista trwających konkursów
Lista zwycięzców
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec)
Obecny konkurs(sierpień)
Obecny konkurs(wrzesień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty-marzec)
Obecny konkurs(kwiecień-czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Archiwum konkursów
System punktowy
Zasady
Członkowie i wyniki stronnictw
Poradnik zdobywania punktów
Wyzwania tygodnia
Najlepsze stronnictwo marca:
Jeremie
(1226 punktów)

Najlepszy użytkownik miesiąca:
Jasiu Lyoko
(15 punktów w miesiącu)
Członek stronnictw:
Jeremie
Online
Gości Online: 8
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 149
Najnowszy Użytkownik: WingedWhite
Najnowsze rozdziały
Armia Nicości - rozdział 14: "Podstęp Jeremiego"
Nasza Mała Sunset - rozdział 10: "Oczekiwanie"
Współpraca
Test
Bibliotekarz
Bibliotekarz
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "Ostatni dzień razem"
Tajemnicza Skrzynia
Narodziny
Prezent
Tylko test
Trochę za dużo baśni
Kod Equestria - rozdział 21: "Spotkanie Po Latach"
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "W Niewoli Królowej"
Powrót Xany księga II - rozdział 11: "Lung"
Na Forum
Najnowsze Tematy
Dziennik zmian i ost...
Wyzwania tygodnia
Scyfozoa
Aelita
Ashes Odrodzeni z Lyoko
Najciekawsze Tematy
Zgadnij kto to [307]
Niekończąca się h... [273]
Dziennik zmian i ... [176]
X czy Y [143]
Wyzwania tygodnia [115]
Ostatnie Artykuły
24.XII - "Muzyczne Z...
23.XII - "Czas odpow...
22.XII - "Niezłomna"
21.XII - "Za żelazną...
20.XII - "O jedną ka...
Prawa i dokumenty
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Manifest działalności KLPX
Skrócony regulamin strony
Regulamin bitwy opowiadań
Regulamin konkursów comiesięcznych
System punktowy
Lista ostrzeżeń
Sprawy szczególnie warte uwagi
Petycja o kontynuowanie Kod Lyoko

Petycje o emisję Kod Lyoko:
Nie zapomnij podpisać się pod wszystkimi!
Przypominam też, że aby potwierdzić podpis należy kliknąć w link wysłany na wasz adres mailowy po wysłaniu podpisu pod petycją!

Formularze dotyczące działalności KLPX:
Rozdział 3 - Dostep do Lustra

            Pustelnia była trzypiętrowym budynkiem, wysokim i wąskim z małym gankiem przed głównym wejściem oraz małym garażem po lewej. Wokół, dom miał ogrodzony ogród. Ogrodzenie z tyłu oddzielało go od dużo większego parku Szkoły Kadic. Ulrich, Odd i Richard przyszli do bramy razem. Pozostałe dzieci już tam były, czekały na nich siedząc na bujawce służącej również jako sofa. Wszyscy przyszli: Jeremie, Aelita, Eva i Yumi, trzymająca Kiwiego w ramionach. Odd zobaczył swojego psa, jednak w ogóle nie pokazał, że go rozpoznał i szczeniak warknął na niego podejrzliwie. Ale trwało to tylko chwilę. Nastolatek pobiegł w jego stronę i Kiwi zaczął szczekać, mocno podekscytowany lizaniem jego twarzy jak to robił wszystkim. Kiwi wciąż był ranny i jego ciało pokrywały bandaże. Według Jeremiego, zaatakowały go dwa wielkie psy. Te same, które zawsze towarzyszyły mężczyźnie z czerwonego pickupa, który zaatakował rodziców Odda i Yumi. Ulrich podszedł do Yumi i objął jej ramiona.

- To było miłe z twojej strony, że go przyprowadziłaś.

- Właściwie to - odpowiedziała rumieniąc się - Musiałam to zrobić. Dzisiaj Hiroki wyszedł z mamą i Kiwi nie przestałby narzekać.

- Cóż, poza tym sprawiłaś Oddowi miłą niespodziankę.

- Co tam mówicie? - zawołał Jeremie, który do tej pory rozmawiał z Aelitą w pewnej odległości od grupy. - Przerywamy rozmowę i bierzemy się do pracy. Mamy cały wirtualny świat do zbadania!

            W międzyczasie, Richard nie przestał rozglądać się choćby na chwilę, zaniepokojony jak dziecko ze słodyczami w zasięgu wzroku, ale które boi się popaść w kłopoty z matką i ojcem. Ulrich prawie uznał to za wzruszające: był o dziesięć lat starszy od nich, o wiele wyższy i z kompletnie nieuczesanymi, rudymi włosami, a wyglądał tak nieśmiało...

 - Wszystko w porządku? - zapytał go.

Richard przytaknął, ale potem potrząsnął głową.

- Myślę, że jeden z nas powinien zostać tutaj, w ogrodzie, czuwając na wypadek gdyby ktoś przyszedł.

- Ale kto by tutaj przyszedł?! - zakpił Jeremie.

- Cóż, myślę że to dobry pomysł - oparła Aelita, zbliżając się do Richarda i kładąc mu rękę na ramieniu. - Mężczyzna z psami może nadal być w pobliżu i poczuję się o wiele bezpieczniej wiedząc, że ktoś jest tutaj i trzyma nad tym wszystkim pieczę.

Twarz Richarda Dupuisa rozjaśniła się z szerokim uśmiechem.

 

*

 

            Samotny Wilk miał rację: Hannibal Mag zabrał ze sobą całą armię. Walter i jego kompani pozostali na swoich pozycjach, oglądając długa linię mężczyzn i pojazdów wydobywających się z samolotu: żołnierzy w kamuflujących mundurach z półautomatycznymi pistoletami, twarzami ukrytymi za hełmami i maskami gazowymi oraz pięć ciężarówek, dwie otwarte przewoziły wojsko, a trzy pozostałe wiozły skrzynie i ekwipunek.

- To jest szaleństwo - powiedział Walter. - Jak oni mają zamiar poruszać się po mieście z tą całą bronią i pojazdami pomalowanymi kamuflująco? To tak, jakby chcieli najechać Francję!

 - Udało mu się wylądować samolotem wojskowym na publicznym lotnisku - westchnął Samotny Wilk. - Czy zdajesz sobie sprawę, ile to musiało go kosztować? Ten facet ma wystarczająco dużo pieniędzy, aby iść tam, gdzie chce.

- A oto Mag we własnej osobie - ogłosił Łasica.

Walter ponownie podniósł lornetkę. W tym momencie biały Jeep z otwartym dachem zjechał z samolotu, kierowany przez kobietę około czterdziestki z pofarbowanymi na czerwono włosami. Obok niej był mężczyzna w nierozpoznawalnym wieku z twarzą częściowo ukrytą za szerokim rondem fioletowego kapelusza. Był ubrany w garnitur i krawat, również fioletowe, a na jego ręce, opierającej się na desce rozdzielczej, świeciły dziesiątkami pierścieni.

- On jest jak gangster z ekstrawaganckim krawcem. - skomentował Walter.

- Ssłyszałeś to, szefie?- Fretka powiedział po pęknięciu śmiechem. - Eksstrawagancki gangsster!

Pickup Grigory’ego Nictapolusa zbliżył się do Jeepa i mężczyzna z niego wysiadł, a tuż za nim dwa rottweilery ze smolistoczarną sierścią. On i Mag wymienili się krótkim skinięciem głową.

- Wracać do samochodu - syknął Samotny Wilk. - Kierują się w ta stronę.

            Grupa ruszyła jak sztywny wąż wokół obwodu lotniska i po kilku sekundach mężczyźni w czarnym sedanie zjawili się za nimi. Walter usiadł naprzeciwko Samotnego Wilka i nerwowo bawił się swoim pasem. Pistolet trzymał pod swoją kurtką. A tam była armia poruszająca się przed nimi. On nie nadawał się do tego typu rzeczy!

            Żołnierze Maga mieli ukrytą broń pod fałszywym dnem w ciężarówkach i rozglądali się teraz, żartując z siebie, gwiżdżąc i gestykulując w stronę ładnych dziewczyn, które widzieli na drodze.

            Walter nigdy nie widział w swoim życiu tak przestraszonych min.

- Gdzie oni się udają? - zapytał.

- Nie mam pojęcia - odpowiedział Samotny Wilk. - Jedynym, który wiedział cokolwiek byłeś ty... i twoja stracona dziesięć lat temu pamięć.

- Być może kierują się w stronę Pustelni - mruknął Walter.

            Ta nazwa wywołała w nim niepokój. Przypomniał sobie nieco ponury domek. Był tam wiele razy, ale kiedy? I dlaczego?

            Jeep Maga, na czele dziwnej floty pojazdów, wjechał w wąska uliczkę pomiędzy dwoma rzędami budynków i zatrzymał się na jej końcu, gdzie znajdował się wysoki mur z cegły.

            Na rozkaz Maga, dziesięciu mężczyzn uzbrojonych w kilofy wysiadło z ciężarówki i zaczęli pracować daleko przy ścianie.

- Znam to miejsce! - nagle krzyknął Walter. - Szkoła Kadic jest tu w pobliżu... i Pustelnia... i...

- Czy wiesz, co jest po drugiej stronie tej ściany?

Walter skinął głowa i ją odwrócił. To było jakby przez całe swoje życie był miliony razy na tejże samej drodze, ale to wszystko było spowite w gęstym, białym obłoku, jak krem.

- Tam jest droga - wyjąkał. - Została zamknięta na dłuższy czas. A poza drogą jest ogrodzenie. I potem most. Fabryka na prawej wyspie pośrodku rzeki.

Samotny wilk podrapał się w głowę, zamyślony.

- Ukryta, opuszczona fabryka... i Szkoła Kadic tuż obok. To jest jak zamknięty okręg. I jestem pewien, że znajdziemy Hoppera pośrodku tego wszystkiego.

- Szkoła, fabryka i dom tworzą coś w rodzaju trójkąta! - wybuchnął Walter, przesuwając się na krześle. - I mam przeczucie, że w Pustelni jest coś ważnego.

Szef mężczyzn w czerni uśmiechnął się.

- Dydona była pewna, że mógłbyś nam pomóc. Teraz, powiem ci, co zamierzamy zrobić: Ja i moi ludzie wyjdziemy i będziemy obserwować Maga, podczas gdy ty weźmiesz auto i pojedziesz do Pustelni, w celu zabezpieczenia obwodu. A to oznacza przecięcia przewodów energetycznych i telefonicznych oraz sprawdzenia, czy nie ma nikogo w domu. Jeśli są tam intruzi, zneutralizuj ich. Następnie, zadzwoń do mnie. Jeśli nie odpowiem, skontaktuj się od razu z Dydoną i powiedz jej, że mamy problem. Zrozumiano?

Walter czuł jak kropla potu zjechała mu w dół po czole i zatrzymała się na czubku nosa.

- Zrozumiano - szepnął.

 

*

 

            Pół-piwnica Pustelni zajmowała całą powierzchnię podłogi domu i garażu.

            Wyżej na ścianach był rząd okien, niski, ale długi, przez które z powodu pyłu na szybie wnikała jedynie odrobina światła. Na końcu głównego korytarza znajdowały się zamknięte drzwi, które prowadziły do podziemnego przejścia, umożliwiającego dostęp do kanałów ściekowych, a stamtąd do Kadic i fabryki z Superkomputerem.

            Jeremie prowadził grupę przez stosy mniej lub bardziej wilgotnych starych rupieci do chłodni, dużego cementowanego pokoju zamkniętego dużymi, grubymi, metalowymi drzwiami. Dzięki serii otwartych dziur w tych ścianach, pokój mógł funkcjonować jako chłodnia do przechowywania mięsa, warzyw i innych łatwo się psujących produktów spożywczych. Ale to nie było najważniejsze w tym pokoju, a dzieci miały dużo czasu, aby dowiedzieć się, co było.

- Chodźcie - wykrzyknął Jeremie. - Otwórzmy drzwi.

            Ulrich i Yumi natychmiast zabrali się do pracy. Najpierw, chłopak podciągnął się na rząd haków do zawieszania szynki i ściągnął go na dół. Dziewczyna poszła do innego haka i pchnęła go. W międzyczasie, Jeremie zamykał, otwierał i zamykał drzwi w pokoju.

            Cisza została nagle przerwana przez metaliczny i zgrzytliwy dźwięk. Po tym część ściany została podniesiona, odsłaniając małe drzwiczki.
- Ja pierwszy! - krzyknął Odd, podnosząc rękę w górę.

 

*

 

            Richard Dupuis szczelnie owinął się płaszczem i usiadł pod drzewem. Zbyt późno zdał sobie sprawę, że grunt był miękki oraz błotnisty i tył jego spodni ubrudził się od błota. Prychnął i usiadł wygodnie. Przynajmniej nie mógł się bardziej ubrudzić...

Powinieneś pójść do środka z innymi - powiedział do siebie.

To była prawda, ale nie miał odwagi. Nastolatkowie tego nie zrozumieli. Byli za młodzi i energiczni na to, ale on... po prostu to wszystko go przerosło.

            Richard był dwudziestotrzylatkiem, szedł na uniwersytet i niedługo miał otrzymać dyplom inżyniera. Jego życie było spokojne i zaplanowane, z równaniami do rozwiązania i projektami do zakończenia. I wtedy, wszystko się zmieniło: jego podręczny komputer zaczął wypełniać się nieznanymi kodami i musiał wrócić do swojego starego miasta, do jego starej szkoły. Znalazł jednego z najlepszych przyjaciół tam, gdzie żył dziesięć lat wcześniej i zdał sobie sprawę, że Aelita wygląda na czternastolatkę. Odkrył istnienie wirtualnego świata, do którego ludzie naprawdę mogli wejść oraz gdzie sztuczne potwory postanowiły przejąć władzę nad światem. I po tym wszystkim, znalazł się mężczyzna z rottweilerami. I sekret rządowych agentów. I wiele innych rzeczy. Ogólnie rzecz biorąc - szalona historia.

            A teraz, musiał zejść do piwnicy zrujnowanego domu, aby zobaczyć jak jego dawna najlepsza przyjaciółka dematerializuje się w superkomputerze rodem z science-fiction? Nie, dzięki. Teraz miał wszystko, czego trzeba, aby stać się szaleńcem.

 Richard wyciągnął swój palmtop z kieszeni i zaczął do szewskiej pasji przeglądać rozmaite strony o kodach. Jeremie powiedział, że były w języku programowania wynalezionym przez profesora Hoppera. Richard stwierdził, że chłopak miał rację: to był ,,kod maszynowy” i był bardzo trudny do rozszyfrowania, ale...

            Dźwięk kół sprawił, że podskoczył. Zerwał się na równe nogi i odruchowo schował się za pień drzewa.

            Ciemny sedan przemierzał drogą z pełną prędkością, aby następnie zwolnić przed Pustelnią, pozostawiając dwa ciemne ślady na asfalcie.

            Mężczyzna około pięćdziesiątki z bardzo krótkimi włosami wysiadł. Był ubrany w czarny garnitur, krawat i czarne okulary, a po wyrazie jego twarzy było widać że jest bardzo zaabsorbowany tym co robi.

            Richard zobaczył jak zbliża się do bramy i duma nad czymś. Młody mężczyzna walczył ze sobą w środku: pobiegł w stronę garażu, ciągle chowając się za drzewami, aby być niewidocznym.

            Musiał podnieść alarm i to natychmiast.

 

*

 

            Jeremie otworzył drzwi od kolumny skanera, pozwalając każdemu zobaczyć wąską, okrągłą przestrzeń, która była całkowicie pusta. Odd zniknął.

            Chłopak znowu usiadł przed terminalem.

- Perfekcyjny transfer! - ogłosił. - Odd jest w wirtualnym świecie, w Lustrze.

            Usłyszał jak reszta nastolatków przepycha się za nim, aby popatrzeć.

            Ekran komputera pokazał twarz Odda, choć była teraz inna: miał symetryczne paski w kolorze fioletowym na policzkach i czole oraz dwoje kocich uszu wystających z jego włosów. Miał wygląd kociego chłopaka, jakim zawsze był w Lyoko.

- Słyszysz mnie? - Jeremie zapytał go, biorąc mikrofon terminala.

- Głośno i wyraźnie - głos jego przyjaciela trzeszczał przez głośniki. - Ale... Aelita powiedziała mi, że znajdę się na jakimś placu z trzema drzewami, ale nie widzę tutaj niczego takiego. Jestem na drodze w mieście...

            Jeremie przytaknął.

- Trzy drzewa były prostym menu z dostępem do różnych poziomów Lustra, więc ominąłem je i wysłałem ciebie bezpośrednio do miejsca przeznaczenia. Musisz trochę zbadać teren, aby zrozumieć, jak działa ten poziom dziennika.

- Dobra - uśmiechnął się Odd. - Wyślij Aelitę oraz Yumi i zdobędziemy to!

            Jeremie odchylił się od klawiatury komputera i przesunął dłonią po włosach.

- Yumi, twoja kolej. Wejdź do kolumny. Jesteś numerem drugim.

            Dziewczyna ścisnęła dłoń delikatnie Ulricha w cichym pożegnaniu.

- Chodźmy - potem uśmiechnęła się. - Nie chcę na zbyt długo zostawić Odda samego. Inaczej kto wie w jakiego rodzaju kłopoty mógłby się wpakować?

 

*

 

            Po zamknięciu drzwi samochodu z szarpnięciem, Walter próbował poluzować krawat, mocno ściskający szyję, ale mu się nie udało: Jego palce zbyt mocno drżały.

            Był tam, przed domem. Dla niego wyglądało to jak wizja prosto z jednego z jego koszmarów. I w tej chwili, był szczęśliwy, że był uzbrojony.

            Popychając się w głębi duszy, delikatnie pociągnął bramę w swoją stronę, wywierając nacisk w celu podniesienia jej trochę.

            Stary zamek zaprotestował i otworzył się z kliknięciem, dając znak, że nie potrzeba siły, aby go otworzyć. Jego mózg mógł stracić wspomnienia, ale jego ciało znało to miejsce. I wiedział jak się poruszać.

            Dużymi krokami mężczyzna skierował się w jedną ze stron domu. Zardzewiałe pudełko żelaza na ścianie garażu natychmiast zwróciło jego uwagę i uśmiechnął się: to była skrzynka z bezpiecznikami.

            Otworzył ją szybko, wyciągnął szczypce z wnętrza kieszeni i zaczął ciąć kable na lewo i prawo.

 

*

 

            Aelita otworzyła drzwi skanera, ukazując pustą przestrzeń.

- Yumi została przeniesiona - wykrzyknął Jeremie, z oczami przyklejonymi do ekranu komputera.

- Idź Aelita, jesteś ostatnią z drużyny.

            Dziewczyna przytaknęła, zawahała się na chwilę i ostatecznie weszła. Przesuwane drzwi zamknęły się za nią, a jasne światło z sufitu skanera tryskało wokół niej.

- Gotowy! - powiedział Jeremie. Jego głos wydobywał się z głośników wewnątrz kolumny i wydawał się zniekształcony i metalowy.

            Aelita zamknęła oczy.

            Była o krok od wejścia na drugi poziom dziennika ojca. Być może odnalazłaby w nim odpowiedzi, których szukała. Kiedy uzyskiwała dostęp do wirtualnego świata, skaner uwalniał strumienie powietrza tak, że zaczynała lewitować, jej stopy unosiły się nad ziemię, jej włosy latały jak strzały, a jej ciało delikatnie zaczynało mrowić... Ale teraz nic takiego się nie działo. Aelita otworzyła oczy. Było ciemno, ale nadal znajdowała się w środku kolumny.

- Co się stało? - krzyknęła, zaczynając uderzając o ściany skanera.

            Pachniało spalenizną, a gęsty dym wkradł się do jej płuc sprawiając, że nieustannie kaszlała.

            Jeremie z niepokojem przeszukał się po kieszeniach wyjął telefon i wcisnął kilka klawiszy. Mały ekran zaświecił się, rozjaśniając pokój, który nagle pogrążył się w całkowitej ciemności.

- Chodźcie! - powiedział. - Użyjcie swoich telefonów, aby dały nam trochę światła!
- Co się stało? - zapytał Ulrich.

- Moc została odcięta! Procesory skanera usmażyły się i kolumnę wypełnia dym! - krzyknął Jeremie, jego niepokój podkreślił jego głos. - Teraz musimy wyciągnąć stamtąd Aelitę!

            Ulrich dał znak Evie i w dwóch wybiegli z pokoju, używając telefonów jako latarek i wrócili z dużą łopatą.

            Ulrich umieścił żelazną część łopaty w szparze między drzwiami skanera i zaczął naciskać na drewniany uchwyt.

- Pełno tu dymu! - krzyk ich przyjaciółki dochodził z wnętrza kolumny. - Pomóżcie mi!

            Metalowe drzwi ustąpiły za jednym pchnięciem, a Aelita wypadła z dłońmi na nosie ustach. Jeremie natychmiast podszedł do niej i wziął ją w ramiona.
- Co się stało? - zapytała dziewczyna, zmieszana.
- Nie wiemy. Była przerwa w dostawie energii elektrycznej i system uległ zwarciu.

            Jeremie poczuł jak jego skroń pulsuje. Bał się. Jeśli zasilanie odcięto by chwile później, w samym środku transferu Aelity do Lustra... mogłaby zniknąć w nicości, zagubiona w rozbitym strumieniu cyfrowym.

            Ulrich chwycił przyjaciela za ramiona. Jego źrenice były całkowicie rozszerzone, dopasowane do skromnego światła z ich telefonów.

- Yumi i Odd! - krzyknął w rozpaczy. - Co się z nimi stało? Co...

- Nie martw się: z nimi jest w porządku. Lustro jest rodzajem piaskownicy wewnątrz superkomputera w fabryce, pamiętasz? - uspokajał go Jeremie. - Są cali i zdrowi wewnątrz wirtualnego świata - zastanowił się przez chwilę i poprawił okulary na nosie przed kontynuowaniem. - Teraz jedynym problemem jest to, że nie możemy ich stamtąd wyciągnąć. Skaner jest nieczynny.

- A jeśli coś im się stanie jak są w środku? - zapytała Aelita. - A jeśli napotkają potwory?

            Jeremie nie odpowiedział. Lepiej było nie myśleć o tej możliwości. W każdym bądź razie, nie było niczego, co mogliby teraz zrobić.

            Zaraz potem dzieci podskoczyły: hałasy, kroki w piwnicznym korytarzu, ktoś potykając się i przewracając, narzekał cicho.

            Richard.

            Jeremie i Ulrich opuścili sekretny pokój i oświetlili młodego człowieka. Miał przerażony wyraz twarzy.

- Ktoś przyjechał - ostrzegł ich Richard. - Mężczyzna ubrany całkowicie na czarno. Przeciął kable od światła i innych dziwnych rzeczy. Teraz tędy idzie.

            Jeremie spojrzał na Ulricha, a w jego oczach zobaczył tę samą myśl, jaka przebiegła przez jego głowę: mężczyzna w czerni znalazł Pustelnię.

 
 
Dodane przez JaToAAA dnia lipiec 30 2015 22:15:09
0 Komentarzy ˇ 612 Czytań Drukuj
 Komentarze
Brak komentarzy.
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Cytat tygodnia
„Miło że przyszło was dziś tak wielu.”
~Jim Morales
Odcinek pilotażowy
„Xana się budzi”
Shoubox 2.0
Czyli KodLyokowy serwer Discorda. By do niego dołączyć wystarczy kliknąć tutaj.
Kalendarz Fandomowy
Najbliższe fandomowe święto:
Dzień Anthei
Data: 26 maja
Lyokowy Kalendarz Adwentowy
Wszystkie opowiadania z zeszłorocznego kalendarza adwentowego znajdziecie tu
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Lowca Rakow cztery i pol
14/11/2019 22:17
A widział może ktoś to? http://kodlyoko.hpu.pl/ne
ws.php?readmore=518


Lyokoheros
14/07/2019 21:05
Hm... ktoś ostatnio coś komentował? Bo znowu nie mogę ostatniego komentarza znaleźć...

Lyokoheros
06/04/2019 17:21
Właśnie zaczęło sie wspólne oglądanie 74 odcinka, serdecznie zapraszam: https://www.watch2gether.
com/rooms/pdp-yv6ih5010r6
vvvlzoo


Lowca Rakow cztery i pol
22/02/2019 23:13
Podobno Centrum wypuściło jakiś ekskluzywny wywiad ostatnio...

Lyokoheros
15/02/2019 02:09
Już jutro (właściwie dziś wieczorem, pewnie późnym) pojawią się opowiadania z pisania na setkę - choć niestety były tylko dwa smiley

Lyokoheros
09/11/2018 18:33
Hm... ktoś ostatnio jakiś nowy komentarz dał? Bo widzę, że jest nowy, ale nie mogę go namierzyć...

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
ekstremalnie późno to zdążę dokończyć.

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
Ech, że też nie zauważyłem, że mi ucięło. Chciałem napisać "kolejny dzień". No mniej więcej, bo rano wyjeżdżam do rodzinki i nie wiem dokładnie o której wrócę, ale o ile nie będzie to

Ananasims
01/11/2018 00:43
K? "Kilka"? "Kwadrans"? "Kwartał"?

Lyokoheros
01/11/2018 00:27
No... trochę jeszcze będziecie się musieli uzbroić w cierpliwość niestety - prace nad gazetką niestety mi się nieco wydłużają i choć miała być do północy to... cóż obawiam się, że przesunie się to o k

Jacks_
29/10/2018 23:30
No to czekamy smiley

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
bardziej będę skupiał na KLPX, wiadomo, ale to tak niemal równolegle i ponieważ z tamtym rozdziałem zostało mi mniej pracy to może wyjść przed 11 rozdziałem KLPX.

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
prostu muszę jeszcze dopracować... no i jest to akurat jeden z ważniejszych jego rozdziałów - ze sceną, która w drugim fandomie spokojnie może być uznana za najbardziej wyczekiwaną. Znaczy i tak się

Lyokoheros
29/10/2018 18:36
Tylko, że porzucania zaczętego dzieła jest... trochę średnie delikatnie mówiąc. I nie, 21 rozdział KE czyli Kodu Equestria. Moje inne opowiadanie, tylko że akurat multiwersowe, którego rozdział po p

Xanadu
29/10/2018 18:16
Tak w ogóle to nie przestałem pisać, tylko że wolę się skupić na własnych pomyslach. Może założę sobie wattpada i coś tam niedługo wrzucę, ale na kod Lyoko nie mam ochoty, ani czasu.

Jacks_
29/10/2018 16:39
21? Chodzi Ci o 11 rozdział drugiego tomu Powrotu Xany?

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
(w tym na pewno NMS) -> jak będę miał na 2 tygodnie do przodu do publikację to wtedy inne rzeczy.

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
Icebreaker) -> kilka nowości omawianych obecnie z Wojownikami (znaczy tu ponownie skupiłem się na wiadomościach, więć rozmowy trochę jakby stanęły) -> potem ewentualnie jakieś inne pisanie

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
które to opóźniły). Generalnie na chwilę obecną przyjąłem sobie następujący priorytet projektów: Wiadomości Kadic -> KLPX i 21 rozdział KE (+w trakcie trochę Past Sins i przejrzenie Expulsion oraz

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
Chyba stroną chciałeś powiedzieć. A idą... no na chwilę obecną to stoją. Mam obecnie nieco roboty na studiach i skupiłem się na Wiadomościach Kadic na tę chwilę (a były pewne problemy techniczne,

Archiwum

Copyright © 2012
Powered by v6.01.6 © 2003-2005Leviathan by:
1017765 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie