Kod Lyoko Powrót Xany - przygoda dopiero się zaczyna!
Nawigacja
Strona Główna
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Projekty KLPX
Kod Lyoko - Zjednoczenie
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Intro
Artykuły
Forum
Archiwum cytatów
Linki
Download
Galeria
Kontakt
Szukaj
Najczęściej Zadawane Pytania
Działalność KLPX
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Kod Lyoko Powrót Xany - zaginione opowieści
Odcinki online
Lyokopedia
Kalendarz Fandomowy
Lyokoinkubator - wspieranie działalności fanowskiej
KLPX TV
Powrót Do Przeszłości
Klub LyokoWeterana
Zlot dla Poznania
Ocenialnia blogów i opowiadań
Opowiadania i tłumaczenia
Operacja Republikacja
Kod Lyoko Powrót Feniksa - tłumaczenie
Kod Lyoko Armia Nicości - tłumaczenie
Opowiadanie "Kod Equestria"
Opowiadanie "Nasza Mała Sunset"
Gra wyobraźni w systemie Lyoko
Konto na chomikuj
Wiadomości Kadic
Stare forum Powrotu Xany
Historia
Konkurs comiesięczny
Regulamin ogólny
Lista trwających konkursów
Lista zwycięzców
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec)
Obecny konkurs(sierpień)
Obecny konkurs(wrzesień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty-marzec)
Obecny konkurs(kwiecień-czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Archiwum konkursów
System punktowy
Zasady
Członkowie i wyniki stronnictw
Poradnik zdobywania punktów
Wyzwania tygodnia
Najlepsze stronnictwo marca:
Jeremie
(1226 punktów)

Najlepszy użytkownik miesiąca:
Jasiu Lyoko
(15 punktów w miesiącu)
Członek stronnictw:
Jeremie
Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 148
Najnowszy Użytkownik: RoboTEN
Najnowsze rozdziały
Nasza Mała Sunset - rozdział 10: "Oczekiwanie"
Współpraca
Test
Bibliotekarz
Bibliotekarz
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "Ostatni dzień razem"
Tajemnicza Skrzynia
Narodziny
Prezent
Tylko test
Trochę za dużo baśni
Sport a zdrowie
Więcej funduszy
Kod Equestria - rozdział 21: "Spotkanie Po Latach"
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "W Niewoli Królowej"
Powrót Xany księga II - rozdział 11: "Lung"
Armia Nicości - rozdział 13: "rozstrzygająca Noc"
Na Forum
Najnowsze Tematy
Wyzwania tygodnia
Dziennik zmian i ost...
Scyfozoa
Aelita
Ashes Odrodzeni z Lyoko
Najciekawsze Tematy
Zgadnij kto to [307]
Niekończąca się h... [273]
Dziennik zmian i ... [175]
X czy Y [143]
Wyzwania tygodnia [110]
Ostatnie Artykuły
Fake Love - recenzja
Yumi Ishiyama
Potworny Problem z O...
NMS - rozdział 10: O...
Współpraca
Prawa i dokumenty
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Manifest działalności KLPX
Skrócony regulamin strony
Regulamin konkursów comiesięcznych
System punktowy
Lista ostrzeżeń
Sprawy szczególnie warte uwagi
Petycja o kontynuowanie Kod Lyoko

Petycje o emisję Kod Lyoko:
Nie zapomnij podpisać się pod wszystkimi!
Przypominam też, że aby potwierdzić podpis należy kliknąć w link wysłany na wasz adres mailowy po wysłaniu podpisu pod petycją!

Formularze dotyczące działalności KLPX:
NMS - rozdział 10: Oczekiwanie

       Od wizyty stryjka Dominique'a minęło parę dni. Przed wyjazdem obiecał, że natychmiast zajmie się sprawą Aelity, jednak razem z nią i Jeremiem postanowili na razie zachować istnienie Sunset w tajemnicy. Nie chcieli na raz ryzykować zbyt wiele, bo niestety wiedzieli, że Powrót Do Przeszłości wiele im nie pomoże - nie mogli ot, tak od razu skontaktować się z rządem. Wymagało to przygotowań i to na dłużej niż dwadzieścia cztery godziny wcześniej, a tylko w takim zakresie Superkomputer potrafił wykonywać skoki w czasie. W dodatku Yumi obecnie przebywała u Ulricha w Alzacji, więc nie mieli w Bolougne-Billancourt nikogo, komu mogliby to powierzyć.

       Niemniej jednak dobre relacje i powiązania Custodes Romae z obecnym rządem oraz sam status projektu Kartagina i rządowe dane na temat Walda napawały optymizmem. Zgodnie z tym, co powiedział Dominique, nie ścigano go - i w zasadzie, biorąc pod uwagę ich relacje o tym, jak poświęcił się w walce z Xaną, było całkiem prawdopodobne, że zostanie pośmiertnie odznaczony Krzyżem Wielkim Legii Honorowej.

       Oczywiście wciąż należało zająć się jeszcze jedną ważną kwestią. Technologią Walda. Einsteini opowiedzieli Dominique’owi o fabryce i Superkomputerze, choć ku jego rozczarowaniu, nie mieli niemal żadnych notatek po ojcu Aelity. Wszyscy jednak zgodzili się, że najlepszym rozwiązaniem będzie powierzyć tę technologię Custodes Romae, wedle jego sugestii. Dzięki temu będą mogli ją rozwijać, a w zamian za to opłacą dalszą edukację i studia dziewczyny. Po uzyskaniu pełnoletności oczywiście miała uzyskać wszystkie prawa do odkryć swojego ojca i zrobić z nimi, co zechce. Wraz z Jeremiem będą mieli też cały czas dostęp do badań, żeby móc w miarę możliwości pomóc, jako osoby, które miały z nią dość bliski kontakt.

       Przygotowanie tego wszystkiego wymagało dużo pracy i na razie nie otrzymali żadnych wieści. Zostało im więc tylko skupić się na swoim życiu... i oczywiście na Sunset.

       Na specjalnej maszynie, którą skonstruował Jeremie, rozwiązywała właśnie zagadkę logiczną. Nie za trudną oczywiście, w końcu miała cztery lata, ale i tak stanowiącą dla niej spore wyzwanie - głowiła się nad nią już dłuższy czas. Poza nimi wszyscy przebywali poza domem. Aelita akurat poszła z jego mamą na zakupy, chcąc pomóc jej wybrać nową grę dla Sunset, a ojciec miał teraz dużo pracy w związku z otwarciem Muzeum Powstańców Wandejskich, które miało być jednym z elementów tutejszych obchodów narodowego święta. Po prawdzie jednak tu obchody były dużo mniej radosne - rocznica wybuchu rewolucji, która dokonała rzezi Wandejczyków, miała w miasteczku raczej charakter żałoby i łączyła się z uroczystą mszą za Ojczyznę, o powrót do jej katolickich korzeni.

       Wciąż jeszcze wahali się, czy zabrać na nią Sunset, czy też lepiej byłoby, żeby została w domu. Z jednej strony to bardzo ważne wydarzenie, z drugiej ukrywanie jej mogłoby być kłopotliwe... i trochę się bali, czy nie będzie się nudzić. Teraz jednak Jeremiego zajmowało co innego. Pracował w swoim małym warsztacie nad pewnym projektem, który chodził mu po głowie od wizyty stryjka.

       Właśnie usłyszał klikanie mechanizmu, a po chwili zirytowany krzyk Sunsetki:

 - Znowu!? Gupia maszyna! - Ze złości kopnęła ją przednią nogą. To oczywiście nie sprawiło jednak, że elementy ułożyły się w odpowiedni sposób.

       Wstał i podszedł do niej, kręcąc głową.

 - Spokojnie, Sunset. Nie możesz wyładowywać na tej maszynie złości, że ci się nie udało...

 - Ale tego się nie da zrobić! To za trudne!

 - Hm... może faktycznie przesadziłem z poziomem trudności - westchnął, po czym pozwolił sobie na lekki uśmiech. - Może lepiej na razie od tego odpocznij.

 - Ale ja chcę rozwiązać zagadkę! - jęknęła. 

 - Więc jednak się nie poddajesz. To bardzo dobrze. Ale myślę, że lepiej ci pójdzie, jak podejdziesz do tego potem, na spokojnie. Jak chcesz, to będę mógł cię trochę naprowadzić. I myślę, że mogłabyś wypróbować pewną inną rzecz, którą zrobiłem. 

 - O! A co zrobiłeś? Co zrobiłeś? Pokaż! Pokaż! - Małej aż oczy zaświeciły się z ekscytacji i zaczęła skakać wokół niego.

       Chłopak zachichotał pod nosem; to, jak bardzo podniecała się każdą nowinką, było jego zdaniem urocze. Wrócił do swojego warsztaciku i wyciągnął niewielką konstrukcję z kilkoma paskami. W ogóle nie przypominało to poprzednich maszyn, które dla niej konstruował, więc była nieco zdziwiona. 

 - Co to takiego? 

 - Zaraz zobaczysz... poczekaj, założę ci...

       To jeszcze bardziej ją zdezorientowało, ale dała sobie przymocować pasy do przedniego kopytka. Dopasował je jeszcze i po chwili leżało idealnie.

 - Nie rozumiem... po co to?

 - Chciałabyś móc pisać albo rysować?

 - No... ale kopytkiem nie chwycę kredki... - Zasmucona, spuściła wzrok. Czemu nie mogła mieć rąk jak mama i tata? Przecież były takie przydatne!

 - A może jednak tak? - Jeremie uśmiechnął się tajemniczo. - Sama zobacz... - Wziął ze stolika ołówek i włożył do specjalnego uchwytu. 

       Sunset uniosła kopytko, do którego doczepiony był ołówek. Poruszyła nogą, a z nią poruszył się również ołówek. Na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech. I natychmiast podbiegła przytulić Jeremiego. 

 - Dziękuję, tatusiu!

 - Nie ma sprawy, mała. - Poczochrał jej grzywę i ucałował w czółko. Sam też nie mógł powstrzymać uśmiechu, widząc jej radość. - Co prawda może być ci nieco trudno samodzielnie zmieniać kredki czy cokolwiek będziesz tym trzymać, ale jeszcze to dopracuję. A teraz może chciałabyś to wypróbować?

       Już sam jej wyraz twarzy wystarczyłby za odpowiedź. 

 

*

 

       Gdy Aelita i Celeste wróciły do domu, Sunset poderwała się na sam dźwięk dzwonka do drzwi i chwyciła w pyszczek kartkę papieru, nad którą przed chwilą w skupieniu ślęczała. Całkowicie zapominając, że przecież to ktoś inny mógł przyjść w odwiedziny, podbiegła do drzwi z radosną miną.

       I gdy tylko zobaczyła je w progu, natychmiast zaczęła skakać na Aelitę, jakby chciała się na nią wspiąć, i mówiła przez zaciśnięte zęby: 

 - Mwama, wobasz! 

 - Co tam masz, Płomyczku? - Zabrała od niej nieco pomiętą przez jej zęby kartkę, wzięła małą na ręce i przyjrzała się temu, co chciała jej pokazać. 

       Były na niej... szlaczki. Proste łamane linie, zawijasy, przypominające sinusoidę falki i inne proste geometryczne wzory. Choć wszystkie były bardzo poszarpane i zdawały się skakać na wszystkie strony, zamiast podążać wytyczoną przerywaną linią drogą, a czasem nawet ołówek wyraźnie ostro wyjeżdżał poza linie, to jednak... wprawiało ją to w zdumienie.

 - Jak... jak to zrobiłaś?

       Uszy Sunset oklapły, jakby wzięła zdziwienie Aelity za rozczarowanie. 

 - Próbowałam robić z linią, ale to trudne! Tata mówił, że to pomoże mi nauczyć pisać!

 - Ale jak ci się to udało? Myślałam, że nie jesteś w stanie chwycić ołówka ani niczego do pisania...

 - Tata zrobił mi to! - Pokazała swoje kopyto i ołówek, który w biegu przepchnęła tak daleko, że sięgał prawie jej nadgarstka.

 - To cudownie, maleńka. - Celeste uśmiechnęła się. - Wiedziałam, że mój synek jest bardzo zdolny! I ty też. - Wolną ręką tryknęła ją w nosek, wywołując lekki chichot.

       Mała od razu się rozpromieniła i wpadła na pewien pomysł. 

 - Chodźcie, pokażę wam! 

 - Tylko odłożymy zakupy, skarbie - odparła pani domu i skierowała się razem z Aelitą do kuchni.

       Wypakowawszy zakupy, udały się następnie do salonu. Dziewczyna trzymała w rękach nową grę, ale klaczka nawet jej nie zauważyła, tak podekscytowana perspektywą pokazania im, czego się nauczyła. A raczej z początku była podekscytowana. Teraz jej pyszczek wykrzywiał wyraz irytacji i wściekła machała kopytkiem nad kartką. 

 - Ej! No dalej, no! - Uniosła kopytko i spojrzała wściekle na urządzenie. - No czemu nie działasz!?

 - Co się dzieje, Płomyczku? - spytała Aelita, unosząc brew. - Spróbuj się troszkę uspokoić...

 - Ale to nie działa, mamo! - jęknęła klaczka. 

 - Mogę zobaczyć? - Odłożyła grę na stół, podeszła do niej i przyjrzała się instalacji na kopytku Sunset. Na jej twarzy pojawił się nieco rozbawiony uśmieszek.

 - To nie jest zabawne, mamo! - Mała zrobiła obrażoną minę.

       Aelita pokręciła głową. 

 - To wcale nie jest zepsute, po prostu... - Pochyliła się nad nią, położyła rękę na jej kopytku i przepchnęła pisadło. - Po prostu ołówek za bardzo ci się wsunął. 

 - O... - Mała poczuła się zawstydzona, że była gotowa obrazić się na swoją mamusię, zwłaszcza po tym, jak zobaczyła, co leży na stole. 

       Zaczerwieniła się tak bardzo, że prawie było widać to przez jej futerko. Nieśmiało przesunęła kopytko w stronę kartki i gdy tylko zobaczyła, że znów zostawia na nim szary ślad, na jej twarzy wykwitł wielki uśmiech. 

 - Mama! Naprawiłaś! - Obróciła się na tylnych kopytkach i przytuliła do niej. - Kocham cię, mamusiu.

 - Ja ciebie też, mój mały Płomyczku. - Odwzajemniła jej uśmiech. - I widziałaś, co ze sobą przyniosłam?

 - Aha! To nowa gra, tak? Nowa gra! - wykrzyknęła radośnie, stając dęba i klaskając w kopytka.

 - Nazywa się "Carcassonne"... - zaczęła opowiadać, wyciągając pudełko.

 - Kalka... koń...?

 - Carcassonne, to od nazwy takiej miejscowości na południu. W tej grze, podobnie jak w "Kakao", dokłada się płytki, ale nie ma podziału na dżungle i wioski. Na płytkach mogą być drogi, miasta albo klasztory. - Aelita wyjęła kilka płytek z pudełka, by pokazać małej wszystkie typy elementów. - Ale mogą mieć różne kształty i różnie łączyć się z innymi. Zawsze trzeba dopasować obrazek tak, by droga, pole albo miasto nie kończyło się ze zmianą kafelka. Gracze dokładają na kafelku swoich pracowników i wtedy mogą dostać punkty, jak ukończą miasto, drogę czy klasztor...

 - O... fajne! Pogramy z tatą i z babcią? - zapytała ochoczo. 

 - Na razie zagraj sobie z rodzicami, babcia musi przygotować obiadek. - Celeste pogłaskała ją delikatnie po główce i puściła oczko. - Zrobię nadziewane papryki i będą frytki. 

       Mała aż się oblizała i szybko pobiegła na schody, by pójść po Jeremiego.  

 

*

 

       Tymczasem Jeremie siedział u siebie w pokoju i właśnie zauważył połączenie przychodzące od jednego ze swoich przyjaciół. Błyskawicznie odebrał, a po chwili na ekranie pojawił się znajomy czub.

 - Hejka, Einsteinie! Dzięki za pomoc z zainstalowaniem tego Skype’a! - wykrzyknął Odd.

 - Nie ma sprawy - odparł okularnik. - Ale po co tak krzyczysz? I co tam u ciebie?

 - Jest świetnie! Dasz wiarę, że Samantha wciąż wymykała się matce z domu, by dorabiać sobie jako DJ-ka w klubach?

 - Jakoś nietrudno mi w to uwierzyć. - Jeremie uśmiechnął się. Może i nie znał tej dziewczyny tak dobrze, jak jego przyjaciel, ale to zdecydowanie mu do niej pasowało.

 - No i miała przez to straszne problemy z matką, a ojciec jej zginął parę lat temu... no i ledwo wiązały koniec z końcem, ale nie zgadniesz, na co namówiłem wujasa! - kontynuował z przejęciem.

 - Myślę, że jednak spróbuję: by ją u siebie zatrudnił?

 - A... - Odd rozdziawił szeroko usta i wpatrywał się w niego z niedowierzaniem. - Ale ską o tym wiedziałeś?

 - Nie było tak trudno się domyślić. - Jeremie wzruszył ramionami. 

 - Ale tego, że mieszkały w kompletnej ruderze, którą teraz sprzedały, i chcą zarobić na nowy dom, to się pewnie już nie domyśliłeś co? - Spojrzał na niego chytrze. 

 - No, nie... tylko gdzie one teraz mieszkają?

 - Tu, u wujka w hotelu! Powiedział, że w sezonie rąk do pracy nigdy za wiele, no i namówiłem go do takiego dodatku, i teraz mają tu wszystko za darmo! Łatwo się dał przekonać. - Nonszalancko machnął ręką. 

       Na twarzy Jeremiego pojawił się rozbawiony uśmiech. Jeśli wujek Odda choć trochę przypominał jego rodziców, to wątpił, by jakiekolwiek przekonywanie go było w ogóle konieczne. 

 - I nie wyobrażasz sobie, jaka Samantha jest teraz szczęśliwa! Mówię ci, stary, warto było tu przyjechać, choćby po to, by przez chwilę to zobaczyć, a do tego możemy się spotykać codziennie! Heh, i nawet jej matka mnie chyba polubiła. 

       Właściwie... Jeremie doskonale go rozumiał. Dokładnie to samo widział, odkąd Aelita znalazła Sunset. Ale nie zdążył odpowiedzieć, bo jego przyjaciel sam zaczął zasypywać go pytaniami:

 - A co tam u was i tej małej? Spiknęliście się wreszcie z Aelitą czy dalej udajecie, że nie jesteście parą? A całowaliście się już? 

 - N-no, właściwie... to chyba można powiedzieć, że... że ze sobą chodzimy... - przyznał Jeremie z pewną rezerwą. Wciąż nie podobało mu się takie wypytywanie o to. No, ale chyba będzie musiał się przyzwyczaić.

 - Świetnie! A kiedy ślub? Tylko nie zapomnij nas zaprosić! - zaśmiał się pod nosem. 

 - Co? Nie! Jest jeszcze za wcześnie, by... znaczy, ze względu na małą może powinniśmy się śpieszyć, ale... 

 - Jasne, jasne, ale przecież i tak nie ma co czekać, nie? I jak wam idzie ukrywanie tego jednorożca? Twoi rodzice się nie kapli? - Ponownie lekko zachichotał. Myśl, że jego tak twardo stąpający po ziemi przyjaciel zajmuje się małym baśniowym stworzonkiem, wciąż go nieco bawiła.

 - W sumie to już nawet nie musimy...

 - Jak to? 

       I w paru zdaniach Jeremie opowiedział mu całą historię - włącznie z tym, jak dowiedzieli się, iż jego rodzina jest w organizacji walczącej z Kartaginą, i o planach na najbliższą przyszłość.

 - No nieźle, ale wiesz, co byłoby jeszcze lepsze? - spytał Odd, na co Jeremie jedynie pokręcił głową. - Jakby wszyscy nasi starzy w niej byli! - zaśmiał się. 

 - Nie sądzę. Z tego, co pytałem, to chyba nikt z nich nie jest, a ojciec Ulricha to chyba nawet protestant.

       Zanim Odd zdążył cokolwiek odpowiedzieć, drzwi pokoju się otwarły i wypadła z nich płomiennogrzywa klaczka.

 - Tato, tato! Zagramy z mamą w nową grę? Zagramy? Zagramy? - dopytywała, robiąc wielkie oczy i opierając się o jego krzesło obrotowe. 

 - Łał... serio was traktuje jak rodziców! - skomentował Odd. 

 - Gdzie Odd? - zdziwiła się nagle Sunsetka, rozglądając po pokoju, ale nie mogąc zlokalizować znajomego głosu. 

 - Tutaj... - odparł Jeremie, biorąc ją na ręce i pokazując ekran. - Łączę się z nim za pomocą komputera - wyjaśnił pokrótce. 

 - Super!

       W tej samej chwili jednak do pokoju Odda weszła nowa osoba, na widok której Sunset spróbowała schować się za biurkiem.

 - Hej, Odd, co porabiasz? - I widząc na ekranie jego komputera niezbyt skutecznie chowającą się klaczkę, którą wzięła po prostu za jakieś dziwne zwierzę, dodała: - E... Odd, Jeremie bawił się w szalonego naukowca i jakieś eksperymenty robił, czy co?

       Na te słowa Sunset wychyliła główkę i z zaciekawieniem wyszczebiotała:

 - Eksperymenty? A mogę z nim? Mogę? 

 - To gada? - Samantha uniosła brew. - Ale jak to...?

 - Ja nie rzecz! Ja jednorożec!

 - Cóż... Aelita znalazła ją w parku i... przygarnęliśmy ją. Nazywa się Sunset Shimmer i jest... wiem, że to dziwnie zabrzmi... naszą córką.

 - Heh, no naprawdę oryginalnych masz tych przyjaciół, wiesz, Odd? - Murzynka zaśmiała się, dając mu przyjacielskiego kuksańca. - A co to cudo jeszcze potrafi? Czaruje? Lata? Zmienia kolory?

 - E... nie, nic z tych rzeczy, przecież nie ma skrzydeł, magia to nawet nie istnieje, a jak w sierści miałyby się znaleźć odpowiednie receptory do... 

 - Dobra, dobra, nie zanudzaj nas, Einsteinie - przerwał mu Odd. 

 - No, ale jest pod wieloma względami jak człowiek - wyjaśnił jeszcze Jeremie. 

       Potem rozmawiali jeszcze z Oddem, także gdy przyszła Aelita - jednakże uważając, by przy Samancie nie wspomnieć o Lyoko... choć istniało duże prawdopodobieństwo, że Odd jej prędzej czy później powie. I w sumie ciężko było go winić. W końcu jako jedyny z nich miał dziewczynę spoza paczki, a teraz... cóż, wychodziło na to, że chyba by im to już tak nie zaszkodziło. Oby tylko nie zrobił tego bez konsultacji z nimi, a Samantha zachowała tajemnicę.

       Gdy się w końcu rozłączyli, to po krótkim wyjaśnieniu zasad zaczęli grę, a gdy skończyli, Celeste wołała ich już na obiad.

 

*

 

 - "Powiedz, Panie, czy dopuścisz do tego, aby te miasta zniknęły z powierzchni ziemi? Czy za przestępstwa innych muszą zapłacić ci, którzy nie zrobili niczego złego?" - czytała Aelita, wygodnie ułożona razem z Sunset na łóżku i trzymająca w ręku Biblię dla dzieci.

 - Nie, Pan Bóg by tego nie zrobił, Pan Bóg dobry! - protestowała Sunsetka, jakby myślała, że Abraham może ją usłyszeć. 

       Aelita tylko uśmiechnęła się delikatnie. 

 - A może posłuchasz dalej i sama się przekonasz, jak to było? - Gdy mała skinęła energicznie główką, kontynuowała: - A więc dobrze, bo przerwałaś mi przed końcem wypowiedzi: "Gdyby znalazło się pięćdziesięciu sprawiedliwych, zechcesz zmienić los tych miast? Bóg odpowiedział: Tak, Abrahamie. Jeśli znajdzie się pięćdziesięciu, miasta ocaleją. Abraham odetchnął z ulgą. Po chwili jednak stwierdził, że pięćdziesiąt to duża liczba. Co będzie, jeśli nie znajdzie się tylu uczciwych?"

 - I co, znalazł tyle? Znalazł? - dopytywała z przejęciem. - I co ci z tych... no... Sodomii i tej... Gomorii zrobili? 

       Zanim jednak Aelita zdążyła odpowiedzieć, do pokoju wpadł Jeremie z komórką w ręku. 

 - Właśnie odezwał się stryjek Dominique! Udało mu się umówić spotkanie na pojutrze!

 - To wspaniale! - odrzekła Aelita, a potem przypomniała sobie poprzednie pytania Sunsetki, dość trudne, choć były do przewidzenia, ale klaczka uparła się, by wszystko przeczytać po kolei. - A ma może chwilę, by coś wyjaśnić Sunsetce?

 - Zapytam - odparł, po czym przekazał pytanie i po chwili odparł: - Jasne, już go daję na głośnik. Pytaj, Płomyczku. 

 - Wujku Dominique, a co takiego zrobili ci z Sodomii i Gomorii? I czy Abraham znalazł tych sprawiedliwych?

Nastąpiła krótka przerwa, po której z komórki jej taty wydobyła się odpowiedź. Powoli zaczynała się przyzwyczajać do tych niezwykłych rzeczy, choć wciąż nie udawało jej się tak dokładnie zrozumieć, jak to właściwie działa, i nieco ją to irytowało. Teraz miała jednak bardziej niecierpiące zwłoki pytania.

 - A co wiesz? 

 - No... że to było coś bardzo złego, bo inaczej przecież Bóg nie byłby na nich zły, a Abraham pytał o pięćdziesięciu sprawiedliwych, ale bał się, że tylu nie będzie.

 - Hm... - Kapelan Custodes Romae zrobił kolejną pauzę, po której nieco zasmuconym tonem kontynuował: - Widzisz, to nie jest takie proste... Oni robili bardzo, bardzo złe rzeczy. Żyli w rozpuście...

 - A co to znaczy? - przerwała mu nagle Sunset. 

 - Cóż, to znaczy, że nie obchodziła ich żadna przyzwoitość, nie obchodziło ich co jest dobre, liczyło się tylko zaznanie przyjemności, nieważne jakim kosztem. Zaczynali przez to zachowywać się wbrew naturze, niemała część była nawet gotowa dla swych zachcianek wykorzystać innych... i wciąż byli nienasyceni. Bo widzisz, to, co robili, nie mogło im dać prawdziwego szczęścia, ale zamiast odwrócić się od tego, co robili, brnęli w to dalej. 

 - Dlaczego? - Sunsetka przekrzywiła łebek zdziwiona, po czym wyrzuciła kopyta w górę. - To wszystko nie ma sensu! Po co to robili?

       Dominique tylko westchnął smutno i kontynuował:

 - A dlaczego ludzie grzeszą? Przecież w ten sposób tylko krzywdzą siebie i innych, oddalają się od Boga... a jednak szatan jest na tyle sprytny, że często zwodzi ludzi, by robili złe rzeczy, podejmowali złe wybory. Dla tamtego miasta nie było już ratunku; Bóg wiedział, że tamci ludzie będą woleli słuchać szatana niż Jego. Każdy ma wolną wolę i sam podejmuje wybory, dobre lub złe. Bóg dał nam sumienie, byśmy wybierali właściwie, ale to od nas zależy, czy Go posłuchamy.

 - Aha... - Sunsetka słuchała tego wszystkiego z przejęciem i właściwie nawet zaczęło jej się to układać we w miarę spójną całość. 

 - I wiesz, co potem zrobił Abraham? Zapytał, czy wystarczy czterdziestu pięciu sprawiedliwych. Jak myślisz, czy Bóg się zgodził? 

 - No... chyba... - odparła Sunset z lekką nutką niepewności. Nie była pewna, czy gdyby była na miejscu Boga, to podobałoby jej się takie targowanie. 

 - Owszem, ale potem Abraham pytał o czterdziestu, trzydziestu, dwudziestu, a w końcu dziesięciu. 

 - O... i Bóg nie był zły? 

- Wręcz przeciwnie. Bogu wystarczyło i dziesięciu. Bo widzisz, Bóg jest sprawiedliwy i nigdy nie pozostaje obojętny na zło, ale w Swym miłosierdziu zawsze do ostatka daje szansę na nawrócenie. Lecz jest też srogi w wymierzaniu kar, aby zło się nie rozprzestrzeniło i złe uczynki nie skrzywdziły niewinnych. I to właśnie niewinni są dla niego ważniejsi, przez wzgląd na nich jest gotów odroczyć karę dla grzeszników... by pokazać, jak dalece większa jest Boża miłość niż Jego gniew. Pismo mówi o karaniu nawet kilku następnych pokoleń... ale o łasce dla tysiąca następnych. Powalająca różnica, czyż nie? Bóg znacznie bardziej chce nas nagradzać niż karać.

 - Łoo... - Niemal kompletnie skonsternowana klaczka nie potrafiła powiedzieć w zasadzie nic  powiedzieć, próbując sobie jakoś to wszystko poukładać. Ale była jeszcze jedna rzecz, która zaprzątała jej uwagę. - A Abraham znalazł tych dziesięciu?

 - Niestety nie... zepsucie tak dalece przeżarło to miasto, że nie znalazło się nawet dziesięciu. Nawet wśród najmłodszych. Bóg zwykle wstrzymywał Swą karę i sprowadzał ją tylko, gdy zepsucie było już zbyt wielkie, by mogło być naprawione, bo ludzie stali się zbyt zamknięci na Jego łaskę, a zawsze szanuje ich wolną wolę. 

 - Ojej... ale dobrzy ludzie też tam byli, prawda? Co się z nimi stało?

 - Bóg ich uratował oczywiście. Bóg nigdy nie zostawia człowieka w potrzebie... ani jednorożca - powiedział tonem, po którym nietrudno było Sunset wyobrazić sobie, że puszcza do niej oczko. - Znasz może przypowieść o dobrym pasterzu albo o synu marnotrawnym?

 - Nie-e... czytamy z mamą po kolei. - Pokręciła głową. W dodatku nie rozumiała tego ostatniego słowa. - I co to marnostrawny? 

 - Marnotrawny - poprawił Dominique. - Ale myślę, że to już twoi rodzice ci wyjaśnią. Ja jeszcze muszę porozmawiać z tatą Jeremiego, dobrze?

 - Dobrze - odparła, a na te słowa Jeremie wyłączył głośnik i poszedł z komórką do rodziców. 

 - Marnotrawny, czyli taki, który coś marnuje, coś bardzo ważnego, inaczej niewdzięcznik. Na przykład ktoś odrzucający Bożą miłość i jego łaskę - wyjaśniła Aelita.

 - Jak można być tak głupim? - zdziwiła się Sunsetka. 

 - Jest tak, jak mówił wujek Dominique: niektórzy dają się po prostu zwieść. Albo nie wiedząc wszystkiego, poddają się emocjom i wtedy podejmują głupie decyzje... - westchnęła nieco zawstydzona i dodała: - Gdy dowiedziałam się o swoim ojcu, myślałam, że zniszczył mi życie, nie znałam całej prawdy i nie rozumiałam, jak bardzo mnie kocha... z Bogiem czasem jest podobnie.

       Sunset poczuła się nieswojo. To jej się nie zgadzało. Czemu jej mama miałaby tak myśleć? Przecież mówiła jej, jakiego miała wspaniałego tatę! Ale skoro mówiła, że nie miała żadnych wspomnień, to może faktycznie dała się ponieść emocjom i przez to jakoś zwieść temu wrednemu szatanowi. Jak go kiedyś spotka, to pokaże mu, co o nim myśli, oj i to jak pokaże!

       Chociaż... nie, to niemożliwe, jej mama była na to stanowczo za mądra. Z drugiej strony sama wiedziała, jak to jest stracić nad sobą kontrolę, jej samej zdarzało się to aż za często... tylko że zawsze myślała, że przecież jej rodziców takie rzeczy nie dotyczą...

       Jednak choć wujek Dominique wiele jej opowiedział, to wciąż chciała się dowiedzieć, jak to było oraz co się dalej wydarzyło - i chyba przyda się odciągnąć mamę od tych wspomnień, bo miała wrażenie, że zaczyna płakać.

 - To poczytamy dalej?

       Aelita przetarła oczy i lekko pociągnęła nosem. Starała się to zrobić dyskretnie, ale Sunset i tak zauważyła. 

 - Oczywiście, mój Płomyczku. "Abraham zapytał znowu: Wybacz, Panie, ale jeśli byłoby ich czterdziestu pięciu, to czy i wtedy darujesz im winy? I tym razem otrzymał twierdzącą odpowiedź..."

       Niedługo potem wszedł jeszcze Jeremie i przekazał, że pojutrze w południe przyjedzie jego stryjek i zabierze ich oraz swojego brata na tajne spotkanie z rządem. Sunsetka łatwo dała się przekonać, by zostać z babcią, w końcu bardzo się polubiły... ale jednak trochę martwiła się o rodziców.

       Nigdy wcześniej tak daleko od niej nie odjeżdżali, a choć starali się tego nie okazywać, to czuła, że jeśli coś pójdzie nie tak, to może być bardzo, bardzo źle.

 
 
Dodane przez Lyokoheros dnia lipiec 22 2019 19:29:57
0 Komentarzy ˇ 87 Czytań Drukuj
 Komentarze
Brak komentarzy.
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 0% [Żadnych głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Żadnych głosów]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 100% [1 Głos]
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Cytat tygodnia
„Ej, ty, Odd! Księcia zagrasz później!”
~Jeremie Belpois
odcinek 55 „Fala Przypływu”
Shoubox 2.0
Czyli KodLyokowy serwer Discorda. By do niego dołączyć wystarczy kliknąć tutaj.
Kalendarz Fandomowy
Najbliższe fandomowe święto:
Dzień Odda
Data: 14 lutego
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Lowca Rakow cztery i pol
14/11/2019 22:17
A widział może ktoś to? http://kodlyoko.hpu.pl/ne
ws.php?readmore=518


Lyokoheros
14/07/2019 21:05
Hm... ktoś ostatnio coś komentował? Bo znowu nie mogę ostatniego komentarza znaleźć...

Lyokoheros
06/04/2019 17:21
Właśnie zaczęło sie wspólne oglądanie 74 odcinka, serdecznie zapraszam: https://www.watch2gether.
com/rooms/pdp-yv6ih5010r6
vvvlzoo


Lowca Rakow cztery i pol
22/02/2019 23:13
Podobno Centrum wypuściło jakiś ekskluzywny wywiad ostatnio...

Lyokoheros
15/02/2019 02:09
Już jutro (właściwie dziś wieczorem, pewnie późnym) pojawią się opowiadania z pisania na setkę - choć niestety były tylko dwa smiley

Lyokoheros
09/11/2018 18:33
Hm... ktoś ostatnio jakiś nowy komentarz dał? Bo widzę, że jest nowy, ale nie mogę go namierzyć...

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
ekstremalnie późno to zdążę dokończyć.

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
Ech, że też nie zauważyłem, że mi ucięło. Chciałem napisać "kolejny dzień". No mniej więcej, bo rano wyjeżdżam do rodzinki i nie wiem dokładnie o której wrócę, ale o ile nie będzie to

Ananasims
01/11/2018 00:43
K? "Kilka"? "Kwadrans"? "Kwartał"?

Lyokoheros
01/11/2018 00:27
No... trochę jeszcze będziecie się musieli uzbroić w cierpliwość niestety - prace nad gazetką niestety mi się nieco wydłużają i choć miała być do północy to... cóż obawiam się, że przesunie się to o k

Jacks_
29/10/2018 23:30
No to czekamy smiley

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
bardziej będę skupiał na KLPX, wiadomo, ale to tak niemal równolegle i ponieważ z tamtym rozdziałem zostało mi mniej pracy to może wyjść przed 11 rozdziałem KLPX.

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
prostu muszę jeszcze dopracować... no i jest to akurat jeden z ważniejszych jego rozdziałów - ze sceną, która w drugim fandomie spokojnie może być uznana za najbardziej wyczekiwaną. Znaczy i tak się

Lyokoheros
29/10/2018 18:36
Tylko, że porzucania zaczętego dzieła jest... trochę średnie delikatnie mówiąc. I nie, 21 rozdział KE czyli Kodu Equestria. Moje inne opowiadanie, tylko że akurat multiwersowe, którego rozdział po p

Xanadu
29/10/2018 18:16
Tak w ogóle to nie przestałem pisać, tylko że wolę się skupić na własnych pomyslach. Może założę sobie wattpada i coś tam niedługo wrzucę, ale na kod Lyoko nie mam ochoty, ani czasu.

Jacks_
29/10/2018 16:39
21? Chodzi Ci o 11 rozdział drugiego tomu Powrotu Xany?

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
(w tym na pewno NMS) -> jak będę miał na 2 tygodnie do przodu do publikację to wtedy inne rzeczy.

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
Icebreaker) -> kilka nowości omawianych obecnie z Wojownikami (znaczy tu ponownie skupiłem się na wiadomościach, więć rozmowy trochę jakby stanęły) -> potem ewentualnie jakieś inne pisanie

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
które to opóźniły). Generalnie na chwilę obecną przyjąłem sobie następujący priorytet projektów: Wiadomości Kadic -> KLPX i 21 rozdział KE (+w trakcie trochę Past Sins i przejrzenie Expulsion oraz

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
Chyba stroną chciałeś powiedzieć. A idą... no na chwilę obecną to stoją. Mam obecnie nieco roboty na studiach i skupiłem się na Wiadomościach Kadic na tę chwilę (a były pewne problemy techniczne,

Archiwum

Copyright © 2012
Powered by v6.01.6 © 2003-2005Leviathan by:
795654 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie