Kod Lyoko Powrót Xany - przygoda dopiero się zaczyna!
Nawigacja
Strona Główna
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Projekty KLPX
Kod Lyoko - Zjednoczenie
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Intro
Artykuły
Forum
Archiwum cytatów
Linki
Download
Galeria
Kontakt
Szukaj
Najczęściej Zadawane Pytania
Działalność KLPX
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Kod Lyoko Powrót Xany - zaginione opowieści
Odcinki online
Lyokopedia
Kalendarz Fandomowy
Lyokoinkubator - wspieranie działalności fanowskiej
KLPX TV
Powrót Do Przeszłości
Klub LyokoWeterana
Zlot dla Poznania
Ocenialnia blogów i opowiadań
Opowiadania i tłumaczenia
Operacja Republikacja
Kod Lyoko Powrót Feniksa - tłumaczenie
Kod Lyoko Armia Nicości - tłumaczenie
Opowiadanie "Kod Equestria"
Opowiadanie "Nasza Mała Sunset"
Gra wyobraźni w systemie Lyoko
Konto na chomikuj
Wiadomości Kadic
Stare forum Powrotu Xany
Historia
Konkurs comiesięczny
Regulamin ogólny
Lista trwających konkursów
Lista zwycięzców
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec)
Obecny konkurs(sierpień)
Obecny konkurs(wrzesień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty-marzec)
Obecny konkurs(kwiecień-czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Archiwum konkursów
System punktowy
Zasady
Członkowie i wyniki stronnictw
Poradnik zdobywania punktów
Wyzwania tygodnia
Najlepsze stronnictwo marca:
Jeremie
(1226 punktów)

Najlepszy użytkownik miesiąca:
Jasiu Lyoko
(15 punktów w miesiącu)
Członek stronnictw:
Jeremie
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 148
Najnowszy Użytkownik: RoboTEN
Najnowsze rozdziały
Armia Nicości - rozdział 14: "Podstęp Jeremiego"
Nasza Mała Sunset - rozdział 10: "Oczekiwanie"
Współpraca
Test
Bibliotekarz
Bibliotekarz
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "Ostatni dzień razem"
Tajemnicza Skrzynia
Narodziny
Prezent
Tylko test
Trochę za dużo baśni
Kod Equestria - rozdział 21: "Spotkanie Po Latach"
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "W Niewoli Królowej"
Powrót Xany księga II - rozdział 11: "Lung"
Na Forum
Najnowsze Tematy
Dziennik zmian i ost...
Wyzwania tygodnia
Scyfozoa
Aelita
Ashes Odrodzeni z Lyoko
Najciekawsze Tematy
Zgadnij kto to [307]
Niekończąca się h... [273]
Dziennik zmian i ... [176]
X czy Y [143]
Wyzwania tygodnia [115]
Ostatnie Artykuły
24.XII - "Muzyczne Z...
23.XII - "Czas odpow...
22.XII - "Niezłomna"
21.XII - "Za żelazną...
20.XII - "O jedną ka...
Prawa i dokumenty
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Manifest działalności KLPX
Skrócony regulamin strony
Regulamin bitwy opowiadań
Regulamin konkursów comiesięcznych
System punktowy
Lista ostrzeżeń
Sprawy szczególnie warte uwagi
Petycja o kontynuowanie Kod Lyoko

Petycje o emisję Kod Lyoko:
Nie zapomnij podpisać się pod wszystkimi!
Przypominam też, że aby potwierdzić podpis należy kliknąć w link wysłany na wasz adres mailowy po wysłaniu podpisu pod petycją!

Formularze dotyczące działalności KLPX:
Rozdział 14 - Podstęp Jeremiego

       Jeremie przyjrzał się gmatwaninie złotych glifów, znajdujących się na ogromnej kolumnie Superkomputera, a następnie pochylił się w stronę terminala kontrolnego.

       Od razu zobaczył zaszyfrowaną wiadomość, mrugającą na ekranie, a chronioną przez hasło. Wpisał "AELITA" i przeczytał treść okienka. To Xana ostrzegał go o ataku, który miał odbyć się o północy, a także o tajemniczym planie B, zwanym Czarnym Krukiem.

       Jeremie uśmiechnął się. Dobrze zrozumiał sygnał z programu informacyjnego... Ale więcej informacji nie zaszkodzi. Co chodziło po głowie Dydony? Czym dokładnie był Czarny Kruk?

       Chłopak spojrzał kątem oka na Memory, która wróciła do pracy przy kolejnym terminalu. Grigory nie patrzył w tej chwili na ich ekrany, tylko rozmawiał ściszonym głosem przez krótkofalówkę. Postanowił zatem wykorzystać okazję i otworzył okienko czatu, by porozmawiać z matką swojej przyjaciółki.

       Zbyt długo czekał na właściwą chwilę, aby powiedzieć jej całą prawdę o Aelicie. Zdał sobie sprawę, że nigdy nie nadejdzie odpowiednia chwila. Zacisnął mocno powieki, wstrzymał oddech i napisał w okienku:
       Jeszcze nie powiedziałem Pani wszystkiego, ale... wiem, gdzie obecnie znajduje się Aelita.

       Jeremie nie odważył się unieść głowy, aby zobaczyć reakcję kobiety, i skoncentrował się na komputerze. Po kilku nieskończenie długich sekundach kursor zamigotał i pojawiła się odpowiedź:
       Gdzie?

       W pobliżu - odpisał Jeremie. - Bliżej, niż Pani myśli. Jest zwirtualizowana w Lyoko wraz z naszymi przyjaciółmi.

       Kolejna pauza.

       Czy wszystko z nią w porządku? Czemu nie powiedziałeś mi wcześniej?

       Jeremie uśmiechnął się. Czuł kryjącą się za prostymi słowami falę pytań, które zadawała sobie kobieta, jej zmartwienia i jej pragnienie poznania każdego szczegółu o córce, której nigdy nie miała okazji poznać.

       Chłopak rozprostował palce i zaczął wystukiwać odpowiedź na klawiaturze. Powiedział jej, że Aelita postanowiła zostać w Lustrze i przekonała Xanę, aby odzyskał swoje człowieczeństwo i sprzymierzył się z nimi. Aelita była dobrą dziewczyną, mądrą i odważną, która stawiła czoła wielu przeciwnościom, nie tracąc woli walki. A teraz chciała pomóc w walce przeciw terrorystom.

       Wysławszy swoją długą wiadomość, Jeremie odczekał chwilę, aż kobieta ją odczyta, po czym napisał:
       Pomoże nam Pani?

       Odpowiedź od niej przyszła natychmiast:
       Możecie na mnie liczyć.

*

       Memory ledwo mogła oddychać. Czuła się tak, jakby głowa miała jej zaraz eksplodować. Aelita, jej córka, była tak blisko, w Lyoko ze swoimi przyjaciółmi. I postanowiła wziąć udział w dzisiejszej bitwie.

       Wybaczyła Jeremiemu, że nie powiedział jej prawdy wcześniej. Rozumiała jego motywy. Naprawdę lubił jej córkę i nie chciał jej zranić ani dać fałszywej nadziei. Gdy ten koszmar się skończy, będzie mogła raz jeszcze chwycić Aelitę w ramiona.

       Kobieta poczuła, że w jej żyłach zaczęła krążyć nowa siła, dodająca odwagi. Już nie była Memory, lecz Antheą. Była matką, która będzie musiała walczyć, aby ponownie ujrzeć swoją córkę.

       Uważając, aby nie wywołać podejrzliwości u Grigory’ego, dwoma palcami chwyciła złoty łańcuszek, który nosiła, i kciukiem przekręciła jego bazę, rozświetlając ją. Zobaczyła, że "A" od Anthei lśni, i nacisnęła je. Sygnał. Chciała powiedzieć Aelicie, że żyje, że znów jest tuż obok. I że będzie przy niej podczas tej długiej nocy.

       Memory odczekała parę sekund, aż poczuła, że jej wisiorek zaczął wibrować. Jej córka myślała o niej i odpowiedziała, dając jej znak, że wszystko z nią dobrze!

       Dzięki temu drobnemu gestowi strach do reszty zniknął z serca Memory. Nagle ogarnął ją niezmącony spokój. Wstała.

       - Jeremie - powiedziała - udało nam się. Program jest gotowy. Mamy robota, który jest w stanie poruszać się po Lyoko bez potrzeby wchodzenia kogoś do wirtualnego świata.

       Chłopak puścił do niej oko.

       - Doskonale! - wykrzyknął. - Potrzebujemy teraz jeszcze tylko jednej rzeczy, by uruchomić program...

       Blef chłopaka był przekonujący. Memory miała nadzieję, że jego głos był dostatecznie pewny. Spojrzała na zegarek. Był kwadrans po jedenastej. Musieli się pośpieszyć.

       - Zabierz nas do Maga - powiedziała Grigory’emu. - Musimy z nim pomówić. To pilne.

*

       Aelita zerwała się na równe nogi. Przez chwilę myślała, że śni. Ale to nie był wytwór jej wyobraźni. To stało się naprawdę. Jej naszyjnik zawibrował, delikatnie łaskocząc jej skórę.

       Ktoś go aktywował i przesłał jej sygnał. Ściągnęła łańcuszek z szyi i uniosła nad głowę jak trofeum, by wszyscy mogli zobaczyć, że A od Anthei się zaświeciło.

       Dziewczyna spojrzała po kolei na przyjaciół. Xana, Yumi, Ulrich, Odd i Eva wpatrywali się w nią. Yumi trzymała dłonie przyciśnięte do ust. Uśmiech Odda stawał się coraz to szerszy.

 - To moja mama! - zawołała Aelita. - Ona żyje! Ona żyje!

       Przyjaciele podbiegli do niej i wszyscy naraz chwycili ją w ramiona, śmiejąc się ze szczęścia i wymieniając radosne, ale i niedowierzające spojrzenia.

 - Udało ci się, Aelita! - wykrzyknął Ulrich. - Wiedziałem, że prędzej czy później uda ci się ją znaleźć.

       Dziewczyna wciąż wpatrywała się w naszyjnik, jakby to był magiczny amulet.

 - Nie do wiary - wymamrotała. - Teraz muszę tylko odkryć, gdzie się znajduje, gdzie jest to miejsce, a potem...

       Xana przymknął na chwilę oczy, a gdy je otworzył, uśmiechnął się szeroko.

 - Myślę, że mogę ci pomóc. Właśnie wychwyciłem rozmowę...

 - Gdzie? - przerwała mu Aelita. - Gdzie jest moja mama?

 - Obecnie czatuje z Jeremiem. Twoja matka znajduje się w fabryce i zamierza nam pomóc. Teraz, wraz z Jeremiem, poproszą Maga, by im towarzyszył, po czym spróbują odebrać kontroler, który może wyłączyć superkomputer.

       Aelita nie mogła uwierzyć własnym uszom. Wieść, że jej matka żyje, już sama w sobie była szokująca... Ale żeby była w fabryce i rozmawiała z Jeremiem?! Powinien był dać jej znać. Ufała mu - więc jak mógł jej powiedzieć o Xanie i ich planach, a przemilczeć jej matkę?

 - To nie w porządku! - zaprotestowała. - Jeśli Jeremie wiedział, że moja mama jest uwięziona przez terrorystów, to powinien mi powiedzieć od razu!

       Yumi podeszła do przyjaciółki i objęła jej ramiona.

 - Pewnie nie chciał, żebyś się o nią martwiła... i chciał ci zrobić niespodziankę.

 - I to najlepszą na świecie - dodał natychmiast Ulrich.

       Dziewczyna westchnęła. Wiedziała, że jej przyjaciele mieli rację. Jeremie zawsze stał po jej stronie i był dla niej kimś więcej niż tylko przyjacielem. Jeśli jej mama znajdowała się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, pewnie postanowił jej tym nie zamartwiać. Ma dzisiaj do odegrania ważną rolę i musi być pewna siebie oraz w pełni skupiona. Ale teraz miała dodatkową motywację. Chciała uściskać matkę. Na myśl, że znów ma rodzinę, że ktoś na nią czeka, poczuła w sercu kojące ciepło.

 *

       Stara fabryka była istnym labiryntem. Z wielkiej przestrzeni na środku, gdzie dawniej mieściło się serce produkcji, wychodziło całe mnóstwo korytarzy, pokoi konserwacyjnych, wąskich przejść i tuneli. Richard stracił orientację i nie pytając, podążał za wskazówkami dawanymi mu przez profesor Hertz oraz Samotnego Wilka.

       Korytarz prowadzący do pokoi, w których byli uwięzieni, kończył się jasnoczerwonymi drzwiami, zamkniętymi na łańcuch oraz dużą kłódkę. Klucze były przyczepione do paska jednego z żołnierzy, którym zajęli się Richard oraz Łasica.

       Młodzieniec uznał, że ogólnie rzecz biorąc, wykończenie wszystkich ludzi Zielonego Feniksa będzie prostym zadaniem. Nie mógł się bardziej mylić.

       Po wyjściu z korytarza trafili do kolejnego pokoju i znaleźli się oko w oko grupką strażników. Walka była prawdziwym wyzwaniem. Żołnierze Maga byli uzbrojeni po zęby i od razu otworzyli ogień. Na szczęście używali tłumików, dzięki czemu żaden dźwięk nie dotarł do posiłków.

       Samotny Wilk oraz Hertz natychmiast przeszli do ataku, nie przejmując się niebezpieczeństwem, jakim były wymierzone w nich pistolety. Richard stał za nimi, patrząc z niedowierzaniem na przeraźliwą walkę, na noże i ciosy w brzuch oraz krocza, które zadawały sobie obie strony.

       W końcu mężczyźni w czerni zdołali zakończyć tę walkę i cała grupa skierowała się w stronę pomieszczenia, w którym sześciu żołnierzy strzegło kilku skrzyń z bronią. Samotny Wilk, trzymający pistolet, rozpoczął kolejną strzelaninę.

       Richard tego nie widział. Stał przyciśnięty do kolumny, a serce biło mu tak szybko, jakby miało za chwilę eksplodować. I tak słyszał jednak gwizdy tłumików oraz przytłumione uderzenia pięściami i kopnięcia w kości i mięśnie. Gdy w końcu odważył się opuścić kryjówkę, spostrzegł, że wrogowie leżą już na ziemi ze związanymi rękoma. Samotny Wilk oraz Hertz rozdali wszystkim broń.

 - Szesnaście minut do ataku - oznajmił Walter Stern, patrząc na zegarek.

 - Wyrobimy się - stwierdził Łasica.

       Richard przykucnął przed drzwiami na końcu korytarza, by wyjrzeć przez dziurkę od klucza. Gestem polecił pozostałym zachować ciszę.

 - Tędy nie przejdziemy - wyszeptał.

       Po tych słowach wstał, by Samotny Wilk mógł osobiście ocenić sytuację. Po drugiej stronie drzwi znajdował się długi rząd stołów, przy których odpoczywali żołnierze, grając w karty i oglądając telewizję. Musiało być ich tam ze trzydziestu.

 - Masz rację - przytaknął agent Dydony. - Załatwiliby nas i nawet by się nie zmęczyli.

       Mała grupka zaczęła rozmyślać, aż Richard wskazał na szyb w pobliżu podłogi. Był na tyle szeroki, by dorosły człowiek mógł go przejść na czworakach.

 - Ale stroje do nurkowania zmniejszą poślizg i utrudnią nam przejście - wyjaśnił.

       Hertz spojrzała na ułożonych przy ścianie żołnierzy Zielonego Feniksa, mających usta zaklejone taśmą.

 - Więc czas się przebrać.

*

       Namiot koczowniczy Hannibala Maga pachniał drzewem sandałowym i cynamonem. Przywódca Zielonego Feniksa leżał rozciągnięty na stosie poduszek w leniwej pozie, niczym wezyr wysłuchujący meldunków służących, przynajmniej zdaniem Jeremiego.

       Chłopak wziął głęboki wdech, żeby się uspokoić, i powiedział:

 - Zrobiliśmy to, o co nas pan poprosił. Stworzyliśmy wirtualnego bota, czy raczej robota, zdolnego wejść do Lyoko i kontrolować wieże. Nie chcę się przechwalać, ale myślę, że nasza sztuczna inteligencja może być nawet bardziej zaawansowana od Xany.

       Mag uniósł brew aż do ronda kapelusza.

 - No, szybko wam poszło stworzenie takiego cudu.

       Memory szybko pomogła Jeremiemu.

 - To dlatego, że zdobyliśmy sporą ilość kodu źródłowego samego Xany. Ważne jest to, że program jest prawie gotowy do akcji...

 - Prawie? - zapytał podejrzliwie Mag.

  - Aby aktywować naszego robota - zaczął Jeremie, udając wielkie niezadowolenie - potrzeba interakcji z interfejsem na poziomie hardware’u kodów retro-zasilających dysk twardy superkomputera, tworząc obwód procesu logicznego, który...

       Chłopak dalej wymieniał i łączył wszystkie znane sobie najbardziej dziwaczne informatyczne terminy, tworząc bezsensowną plątaninę słów, której celem było rozproszenie uwagi i dezorientacja Maga. Gdy jednak zauważył, że terrorysta zaczął się niecierpliwić, postanowił przejść do rzeczy.

 - Chodzi o to, że potrzebujemy pańskiego pilota; tego, który może zdalnie wyłączyć Superkomputer.

       Mag wybuchnął szorstkim śmiechem.

 - Zapomnij! - wykrzyknął. - Myślisz, że urodziłem się wczoraj? Ten pilot to jedyna rzecz, jaka pozwala mi utrzymać Xanę w szachu, więc nie mam najmniejszego zamiaru go oddawać. Jeśli jest wam tak potrzebny, to zróbcie sobie własny.

 - Nie mamy potrzebnych części - powiedziała Memory.

 - Ani czasu - kontynuował Jeremie, który spodziewał się takiej odmowy i nawet przygotował misterny plan, aby zmienić zdanie mężczyzny. - Niech pan to dobrze przemyśli - nalegał. - Gdy tylko aktywujemy bota, nie będzie pan potrzebował Xany. To pan będzie decydował, co zrobić z Lyoko oraz Pierwszym Miastem. Jeśli pan zechce, będzie mógł pan zbudować armię zdolną zniszczyć Xanę raz na zawsze. Otrzyma pan więcej władzy absolutnej niż ktokolwiek kiedykolwiek na Ziemi!

       Mag zamknął oczy. Wydawał się intensywnie rozważać dostępne opcje.

 - Czyli dzięki temu będę mógł się pozbyć Xany?

       Jeremie przytaknął z przekonaniem.

 - Dokładnie. Bez Xany pilot stanie się zbędny i nie trzeba będzie wyłączać Superkomputera. Co więcej, gdyby w międzyczasie ktoś inny zdobył pilota, zyskałby niezwykle potężną broń...

       Oczy mężczyzny pociemniały.

 - Zdobędę władzę absolutną?

 - Będzie mógł pan przechwytywać wszystkie przeprowadzane rozmowy z całego świata, łącznie z tymi najskrytszymi i najlepiej zaszyfrowanymi. Będzie mógł pan wysyłać roboty utworzone przez zamek do każdego miejsca, gdzie będzie skaner. Będzie mógł pan odcinać prąd, z odległości zakłócić działanie dowolnego urządzenia...

       Mag uśmiechnął się. Jego złote zęby zabłysnęły w świetle lampy znajdującej się na środku namiotu.

 - Więc niech tak będzie! - zarządził. - Przekonałeś mnie, dzieciaku. Jak to zawsze powtarzam, żeby wiele wygrać, trzeba wiele zaryzykować. Ale mam dwa warunki... Pierwszy jest taki, że idę z wami. Osobiście włożę pilot do waszego małego ustrojstwa. Drugi jest taki, że po dziesięciu sekundach od umieszczenia pilota chcę zobaczyć, że mój robot działa i jest gotowy do podbicia świata! W przeciwnym razie Grigory sprawi, że gorzko pożałujecie swojej bezczelności.

       Jeremie przytaknął. Pozostało dwanaście minut do północy.

*

       Przyjaciele siedzieli przyciśnięci do siebie w dużej, przezroczystej kuli, lecącej po niebie z szaloną prędkością, niczym bańka mydlana złapana w trąbę powietrzną. Za zakrzywionymi ścianami przewijał się rozmyty krajobraz Lyoko. Przez liściaste drzewa w gigantycznym lesie do regularnych, symetrycznych konstrukcji piątego sektora, lecieli między sięgającymi nieba ścianami oraz niezmierzonymi, ciemnymi kanionami. Zbliżyli się do rdzenia Lyoko, a kula wystrzeliła w górę z wielką prędkością, by w końcu pojawić się na moście prowadzącym do Pierwszego Miasta.

       Wszyscy milczeli, pogrążeni w myślach, a atmosfera była pełna napięcia. Musieli przygotować się do bitwy. Xana wyciągnął ręce przed siebie, by pokierować sferą energii poprzez labirynt, którym mieli dotrzeć do celu. Jego jasne włosy powiewały delikatnie, unoszone przez niewidoczną bryzę.

 - Hej! - zawołał.

       Spojrzenia pozostałych natychmiast skierowały się na niego. Aelita uśmiechnęła się. Cudownie było widzieć go tak dumnego i pewnego siebie, tak ludzkiego. Czuła, że to po części również dzięki niej.

 - Teraz wyjaśnię wam naszą strategię.

       Odd już chciał przerwać mu żartem, ale Eva uciszyła go, kładąc palec na jego ustach. Nawet ona potrafiła zrozumieć znaczenie tej chwili.

 - Wkrótce dotrzemy do Pierwszego Miasta i do Zamku. To bardzo potężna broń wirtualnego świata i postaram się jej użyć, aby pomogła nam w walce z Zielonym Feniksem. Ale jest kilka rzeczy, które musicie najpierw wiedzieć. Kiedy profesor Hopper projektował zamek, nie chciał, żeby ktokolwiek używał go do złych celów. Jednak mimo że był pacyfistą i wierzył w swoje ideały, nie był naiwny. Wiedział, że w pewnym momencie nastanie jakiś kryzys, jak na przykład ten z ostatnich dni. Z tego powodu, gdy byłem jeszcze w początkowej fazie programowania, wprowadził we mnie pewne kody operacyjne, sterujące bezpieczeństwem. To właśnie one pozwoliły mi stworzyć armię robotów, która zaatakowała Kadic...

 - I pewnie jesteś z siebie bardzo dumny - skomentował Odd. - Wiesz, mieliśmy mega problem ze zniszczeniem ich.

 - I to właśnie tych kodów... - kontynuował Xana, ignorując go - ...użyję, by zmienić was w Armię Nicości, wirtualny szwadron Lyoko.

 - Armię... Nicości? - powtórzyła Aelita.

 - To nazwa, którą twój ojciec wybrał dla wojowników Lyoko, gdy ci walczą w realnym świecie. Gdy powrócicie dziś wieczorem do rzeczywistości przez skanery w fabryce, tak naprawdę was tam nie będzie. Wasze fizyczne ciała pozostaną całe i zdrowe w Superkomputerze. To, co wyjdzie ze skanerów, będzie tylko wirtualną projekcją opartą na was.

       Aelita spojrzała na swoich przyjaciół. Nic z tego nie rozumieli. I nawet ona z trudem nadążała za słowami Xany.

 - Na dobrą sprawę będziecie w świecie rzeczywistym ze wszystkimi swoimi mocami z Lyoko oraz siłą zamku po waszej stronie - wyjaśnił jasnowłosy. - Ale to nie będziecie tak naprawdę wy. Jeśli zranią was żołnierze Maga, stracicie punkty życia, zupełnie jak podczas walk w Lyoko.

       Ulrich uniósł rękę, jakby był w klasie.

 - A co się stanie, jeśli stracimy wszystkie punkty życia? - zapytał, a Xana skinął głową, uznając zasadność pytania.

 - Ponownie pojawicie się w skanerach fabryki, ale już we własnych ciałach. Dlatego was ostrzegam. W chwili, gdy to się stanie, stracicie ochronę. A wtedy może być bardzo niebezpiecznie.

*

       Mag, Grigory, Memory oraz Jeremie weszli do windy. Towarzyszyło im dwóch żołnierzy z ogromnymi nożami myśliwskimi przy pasach, a każdy z nich trzymał pistolet z tłumikiem. Chłopak wychylił się, by nacisnąć przycisk, który zabierze ich na trzeci podziemny poziom fabryki, a Grigory skorzystał z okazji i dźgnął go w bok swoim srebrnym pistoletem.

 - Jeśli odważysz się na jakiś podstęp - szepnął mu do ucha - drogo za to zapłacisz. Nie igraj ze mną, dzieciaku.

       Jeremie zadrżał. Dobrze wiedział, że Grigory nie żartuje... Ale nie mógł już się wycofać. Była dwudziesta trzecia pięćdziesiąt jeden. Niedługo jego przyjaciele opuszczą Lyoko, by zaatakować Zielonego Feniksa. W pewnym sensie ich życie zależało od niego i odwagi, którą będzie musiał się wykazać, gdy nadejdzie czas. Czuł, że porażka nie wchodzi w grę.

       Drzwi windy otworzyły się przed wielkim cylindrem Superkomputera. Światło ze ścian odbijało się od złotych symboli na włączonej maszynie, u stóp której znajdowały się komputery Memory, rozłożone na podłodze i podłączone do kabli znikającymi pod metalowymi płytami.

       Jeremie przygotował miejsce na pilot Maga. Włożenie go między dwa bieguny elektryczne spowoduje zwarcie, w jednej chwili czyniąc go bezużytecznym. Teraz musiał tylko zignorować pistolet Grigory’ego oraz złowrogie twarze żołnierzy, a także przekonać ich szefa. To było jego ostatnie zadanie.

 - Dobrze, jesteśmy na miejscu - oznajmił przywódca Zielonego Feniksa. - Więc kiedy robot zostanie aktywowany, to skąd mam go kontrolować?

 - Emm... Z pierwszego podziemnego piętra - wyjaśnił Jeremie. - Będziemy musieli pojechać windą.

 - Nie ma mowy - powiedział Mag, potrząsając głową. - Już ci to powiedziałem: gdy tylko oddam pilot, chcę móc kontrolować robota. Inaczej nie zaufam ci w tej sprawie na ani chwilę.

       Ze strachu serce podeszło Jeremiemu do gardła.Kiedy jednak zaczął mówić ponownie, jego głos brzmiał spokojniej:

 - Przykro mi, ale nie ma innego sposobu. Memory i ja zbudowaliśmy go tak dobrze, jak tylko potrafiliśmy... Ale nie mieliśmy innego wyjścia. Albo zostawi nam pan pilot, albo nie będzie robota.

       Mag spojrzał na niego go i skinął na żołnierzy, a ci wycelowali w Jeremiego, przysuwając mu pistolety prawie do samych oczu.

       Wnętrza luf były takie głębokie i ciemne... W pewnej chwili chłopakowi wydało się nawet, że zobaczył naboje, gotowe lada moment w niego wystrzelić.

 - Nie lubię, gdy ktoś mi rozkazuje - odpowiedział ostro Mag.

 - Nie rozkazuję panu - odparł Jeremie. - To pan nam rozkazał zbudować bota. I to zrobiliśmy... Jedyne, co pozostało, to pańska współpraca.

       Zdołał jeszcze zerknąć na zegarek Maga kątem oka. Była dwudziesta trzecia pięćdziesiąt sześć. Musiał się pośpieszyć.

       Na szczęście pomógł mu Grigory Nictapolus.

 - Proszę pana - powiedział spokojnie - proszę mi zostawić pilot. Pan będzie mógł udać się na pierwsze piętro do panelu sterującego, a ja przypilnuję tego dzieciaka.

       Magowi spodobał się ten pomysł, więc go zaakceptował, choć z pewną rezerwą.

       Szef Zielonego Feniksa przekazał swojego cennego pilota Grigory’emu. Następnie odwrócił się i wszedł do windy wraz z oboma swoimi żołnierzami. Drzwi zamknęły się za nimi, a Jeremie usłyszał, jak silnik rusza, zabierając Maga na pierwsze piętro. W pokoju zostali tylko Memory, Grigory Nictapolus i on sam.

       Agent Maga chwycił pilot między dwa palce.

 - A teraz - powiedział z okrutnym uśmiechem - wyjaśnijmy sobie parę rzeczy. Nie kupuję tej waszej gierki. Po co wam ten pilot? I czemu co chwila sprawdzacie godzinę?

       Jeremie otworzył szeroko oczy, a Grigory wybuchnął śmiechem.

 - Ja również rozszyfrowałem ukrytą wiadomość z programu. Coś stanie się około północy, prawda? A raczej mieliście nadzieję, że coś się stanie. Ale ja zamierzam wyłączyć superkomputer... teraz!

       I wciąż uśmiechając się okrutnie, Grigory Nictapolus nacisnął przycisk na pilocie.


tłumaczenie: JatoAAA/Kruk(Ala Olesiak)
korekta: Lyokoheros, Midday Shine

 
 
Dodane przez Lyokoheros dnia grudzień 30 2019 02:57:58
0 Komentarzy ˇ 101 Czytań Drukuj
 Komentarze
Brak komentarzy.
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Cytat tygodnia
„Miło że przyszło was dziś tak wielu.”
~Jim Morales
Odcinek pilotażowy
„Xana się budzi”
Shoubox 2.0
Czyli KodLyokowy serwer Discorda. By do niego dołączyć wystarczy kliknąć tutaj.
Kalendarz Fandomowy
Najbliższe fandomowe święto:
Dzień Jima
Data: 6 kwietnia
Lyokowy Kalendarz Adwentowy
Wszystkie opowiadania z zeszłorocznego kalendarza adwentowego znajdziecie tuTu
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Lowca Rakow cztery i pol
14/11/2019 22:17
A widział może ktoś to? http://kodlyoko.hpu.pl/ne
ws.php?readmore=518


Lyokoheros
14/07/2019 21:05
Hm... ktoś ostatnio coś komentował? Bo znowu nie mogę ostatniego komentarza znaleźć...

Lyokoheros
06/04/2019 17:21
Właśnie zaczęło sie wspólne oglądanie 74 odcinka, serdecznie zapraszam: https://www.watch2gether.
com/rooms/pdp-yv6ih5010r6
vvvlzoo


Lowca Rakow cztery i pol
22/02/2019 23:13
Podobno Centrum wypuściło jakiś ekskluzywny wywiad ostatnio...

Lyokoheros
15/02/2019 02:09
Już jutro (właściwie dziś wieczorem, pewnie późnym) pojawią się opowiadania z pisania na setkę - choć niestety były tylko dwa smiley

Lyokoheros
09/11/2018 18:33
Hm... ktoś ostatnio jakiś nowy komentarz dał? Bo widzę, że jest nowy, ale nie mogę go namierzyć...

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
ekstremalnie późno to zdążę dokończyć.

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
Ech, że też nie zauważyłem, że mi ucięło. Chciałem napisać "kolejny dzień". No mniej więcej, bo rano wyjeżdżam do rodzinki i nie wiem dokładnie o której wrócę, ale o ile nie będzie to

Ananasims
01/11/2018 00:43
K? "Kilka"? "Kwadrans"? "Kwartał"?

Lyokoheros
01/11/2018 00:27
No... trochę jeszcze będziecie się musieli uzbroić w cierpliwość niestety - prace nad gazetką niestety mi się nieco wydłużają i choć miała być do północy to... cóż obawiam się, że przesunie się to o k

Jacks_
29/10/2018 23:30
No to czekamy smiley

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
bardziej będę skupiał na KLPX, wiadomo, ale to tak niemal równolegle i ponieważ z tamtym rozdziałem zostało mi mniej pracy to może wyjść przed 11 rozdziałem KLPX.

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
prostu muszę jeszcze dopracować... no i jest to akurat jeden z ważniejszych jego rozdziałów - ze sceną, która w drugim fandomie spokojnie może być uznana za najbardziej wyczekiwaną. Znaczy i tak się

Lyokoheros
29/10/2018 18:36
Tylko, że porzucania zaczętego dzieła jest... trochę średnie delikatnie mówiąc. I nie, 21 rozdział KE czyli Kodu Equestria. Moje inne opowiadanie, tylko że akurat multiwersowe, którego rozdział po p

Xanadu
29/10/2018 18:16
Tak w ogóle to nie przestałem pisać, tylko że wolę się skupić na własnych pomyslach. Może założę sobie wattpada i coś tam niedługo wrzucę, ale na kod Lyoko nie mam ochoty, ani czasu.

Jacks_
29/10/2018 16:39
21? Chodzi Ci o 11 rozdział drugiego tomu Powrotu Xany?

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
(w tym na pewno NMS) -> jak będę miał na 2 tygodnie do przodu do publikację to wtedy inne rzeczy.

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
Icebreaker) -> kilka nowości omawianych obecnie z Wojownikami (znaczy tu ponownie skupiłem się na wiadomościach, więć rozmowy trochę jakby stanęły) -> potem ewentualnie jakieś inne pisanie

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
które to opóźniły). Generalnie na chwilę obecną przyjąłem sobie następujący priorytet projektów: Wiadomości Kadic -> KLPX i 21 rozdział KE (+w trakcie trochę Past Sins i przejrzenie Expulsion oraz

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
Chyba stroną chciałeś powiedzieć. A idą... no na chwilę obecną to stoją. Mam obecnie nieco roboty na studiach i skupiłem się na Wiadomościach Kadic na tę chwilę (a były pewne problemy techniczne,

Archiwum

Copyright © 2012
Powered by v6.01.6 © 2003-2005Leviathan by:
941570 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie