Kod Lyoko Powrót Xany - przygoda dopiero się zaczyna!
Nawigacja
Strona Główna
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Projekty KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie!
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Intro
Lyokopedia - artykuły
Forum
Archiwum cytatów
Linki
Download
Galeria
Kontakt
Szukaj
Najczęściej Zadawane Pytania
Działalność KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Kod Lyoko Powrót Xany - zaginione opowieści
Odcinki online
Lyokopedia
Kalendarz Fandomowy
Lyokoinkubator - wspieranie działalności fanowskiej
KLPX TV
Powrót Do Przeszłości
Klub LyokoWeterana
Zlot dla Poznania
Ocenialnia blogów i opowiadań
Opowiadania i tłumaczenia
Operacja Republikacja
Kod Lyoko Powrót Feniksa - tłumaczenie
Kod Lyoko Armia Nicości - tłumaczenie
Opowiadanie "Kod Equestria"
Opowiadanie "Nasza Mała Sunset"
Gra wyobraźni w systemie Lyoko
Konto na chomikuj
Wiadomości Kadic
Stare forum Powrotu Xany
Historia
Konkurs comiesięczny
Regulamin ogólny
Lista trwających konkursów
Lista zwycięzców
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec)
Obecny konkurs(sierpień)
Obecny konkurs(wrzesień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty-marzec)
Obecny konkurs(kwiecień-czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Archiwum konkursów
System punktowy
Zasady
Członkowie i wyniki stronnictw
Poradnik zdobywania punktów
Wyzwania tygodnia
Najlepsze stronnictwo marca:
Jeremie
(1226 punktów)

Najlepszy użytkownik miesiąca:
Jasiu Lyoko
(15 punktów w miesiącu)
Członek stronnictw:
Jeremie
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 150
Najnowszy Użytkownik: Szymonixo2007
Najnowsze rozdziały
Kod Equestria - rozdział 22: "Na ratunek Ember"
Projekt: Gołębie - akt IV
Nasza Mała Sunset - rozdział 11: "Wspólne Święta"
Pamiętnik Milly - wymazany wpis
Sztuka Miłości
Pamiętnik Gustave'a
Płonące Imperium Dionizosa
Waterloo
12 Porażek Jima Moralesa
Armia Nicości - rozdział 14: "Podstęp Jeremiego"
Powrót Xany - Zaginione Opowieści: "Ostatni dzień razem"
Powrót Xany księga II - rozdział 11: "Lung"
Na Forum
Najnowsze Tematy
Wyzwania tygodnia
Dziennik zmian i ost...
Scyfozoa
Aelita
Ashes Odrodzeni z Lyoko
Najciekawsze Tematy
Zgadnij kto to [307]
Niekończąca się h... [273]
Dziennik zmian i ... [179]
X czy Y [143]
Wyzwania tygodnia [119]
Ostatnie Artykuły
Kod Equestria - Rozd...
Kod Equestria - Rozd...
Projekt: Gołębie - a...
LyokoSystem
Projekt Kartagina
Prawa i dokumenty
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Manifest działalności KLPX
Skrócony regulamin strony
Regulamin bitwy opowiadań
Regulamin konkursów comiesięcznych
System punktowy
Lista ostrzeżeń
Sprawy szczególnie warte uwagi
Petycja o kontynuowanie Kod Lyoko

Petycje o emisję Kod Lyoko:
Nie zapomnij podpisać się pod wszystkimi!
Przypominam też, że aby potwierdzić podpis należy kliknąć w link wysłany na wasz adres mailowy po wysłaniu podpisu pod petycją!

Formularze dotyczące działalności KLPX:
Kod Equestria - Rozdział 22: Na ratunek Ember

       Derpy została sama w tunelu, rzuciła się na podłoże i zaczęła szlochać. Ale już po niedługim czasie znowu usłyszała ten sam głos.

 - Derpy, tutaj jesteś! - wykrzyknął Doktor Hooves z ulgą.

 - Znowu przyszedłeś mi dokuczać? - chlipnęła, podnosząc się z ziemi.

 - Co? Nie, ja... Czy ty pła... zaraz, co ty robisz? - nagle zmienił pytanie, widząc, że ta jakoś dziwnie rusza oczami.

 - Próbuję... ustawić je... prosto... by... nie mieć... zeza... - powiedziała uderzając się w głowę kopytem, tak jak uderza się czasem w niedziałający telewizor w nadziei, że to w czymś pomoże. Gdy miała to zrobić po raz kolejny, Doktor powstrzymał jej kopyto, chwytając swoim. 

 - Nie rób tego, proszę.

 - Ale...

 - Ja uwielbiam ten twój przepiękny, złoty zez. - Uśmiechnął się do niej i Derpy nie miała wątpliwości, że szczerze. - To on czyni cię taką niezwykłą i wyjątkową. Nie chcę, byś to zmieniała.

 - Ale mówiłeś, że...

 - Nie wiem co wcześniej usłyszałaś, ale jestem pewien, że nigdy bym czegoś takiego nie powiedział. To musiał być podmieniec. Przecież wiesz, że wciąż tu grasują. Choć prawdę powiedziawszy, to wtedy w laboratorium też nie byłem do końca sobą. 

 - Nawet wtedy, gdy mnie obroniłeś?

 - Nie! - Pokręcił gwałtownie głową, jakby odpędzając ten pomysł. - Zdecydowanie nie. To był jeden z nielicznych momentów, gdy byłem sobą po tym, jak... 

 - Jak dostałam tego ataku histerii? Też nie wiem, co to było... ja nie chciałam tego wszystkiego powiedzieć - przyznała smutno.

 - Czyli wcale nie zrzucałaś tych rzeczy na Sunset celowo? - Zdziwiony uniósł brew.

 - No... to akurat była prawda - przyznała niechętnie. - Ale to dlatego, że bałam się, że lubisz ją bardziej niż mnie, że jest dla ciebie ważniejsza...

 - Och, Derpy... Lubię rozmawiać i pracować z Sunset, ale nigdy nie była i nie będzie ważniejsza od ciebie. To ciebie najbardziej lubię, jesteś i zawsze będziesz moją ulubioną i najlepszą asystentką. - Objął ją kopytem, po czym przyłożył drugie do pyszczka, ściszając głos do konspiracyjnego szeptu. - Poza tym wiesz, ona jednak jest nieco... cóż, arogancka. Zupełnie inaczej niż ty. Zawsze taka miła, pomocna i skromna. Jestem pewien, że gdyby nie Fluttershy, to właśnie ty byłabyś Elementem Dobroci. Ty jedyna mnie tak naprawdę rozumiesz. Może i nie pojmujesz moich teorii tak dobrze jak Sunset, ale ona nigdy nie zrozumiałaby mnie w takim stopniu jak ty. W dodatku choć zwykle są dla ciebie nie do końca jasne, to i tak zawsze chcesz ich wysłuchać. To naprawdę wiele dla mnie znaczy.

 - Doktorze, ja... nie wiem, co powiedzieć... mówisz serio?

 - Oczywiście, Derpy.

 - Dziękuję! - wykrzyknęła, wskakując na niego i obejmując z całej siły kopytkami i skrzydłami. - Tak bardzo, bardzo dziękuję.

 - Nie masz za co, nic nie mogłoby ucieszyć mnie bardziej niż ta radość w twoich cudnych oczach. - zaśmiał się, leżąc z nią na ziemi. - Ale obiecaj mi jedno dobrze?

 - Co tylko chcesz!

 - Nie zrzucaj już więcej niczego na Sunset, robiła się po tym nieznośna jak osa.

 - Dobrze, nie będę - zaśmiała się Derpy.

       Paręnaście minut później oboje wrócili do siedziby sekcji naukowej. Większość jej członków była właśnie zajęta próbami znalezienia sposobu na namierzenie pozostałych wież. Moondancer badała w tym celu szczątki bloków wraz z aimeiską Twilight, aimeiska Sunset pracowała przy kryształowym pyle ze Starlight, natomiast Jeremie rozmawiał akurat z Sunburstem o zaklętym uzbrojeniu.

 - Jak idą prace? - zapytał Doktor płomiennogrzywej. 

 - Marnie, przy takiej ilości magicznego szumu ciężko coś namierzyć. Ale i tak bez tej zarazy było lepiej - odparła spoglądając spode łba na Derpy. 

 -  Przepraszam - powiedziała skruszonym głosem posiadaczka złotego zeza. - Już więcej nie będę nic na ciebie zrzucać.

 - No mam nadzieję - żachnęła się.

 -  To chyba w jej języku znaczy "wybaczam i też przepraszam" - szepnął kuc ziemski, a pegaziczka się cicho zaśmiała. Potem już na głos powiedział. - Derpy, przyniosłabyś mi tamten fragment wieży? Ja chyba z nim spróbuję. 

 - Już się robi Doktorze! - odparła i poleciała do półki z próbkami i raportami.

       W drodze powrotnej omijała ludzką Sunset szerokim łukiem. Z jednej strony po to by faktycznie niczego na nią nawet przypadkiem nie zrzucić, a z drugiej dlatego, że po prostu wolała trzymać się od niej z daleka.

 - A wiadomo kiedy wrócą Trixie i księżniczka Sunset? - skierował pytanie do Starlight. 

 - Księżniczka Sunset musi odpoczywać, więc pewnie dopiero wieczorem się pojawi. Ta walka z Nightmare Moon naprawdę ją wyczerpała. A Trixie...

       Wtedy drzwi otwarły się z hukiem i weszła przez nie rzeczona klacz. 

 - Wielka i Potężna Trixie przybyła! To właśnie dzięki niej operacja Canterlot się udała. Tylko Wielka i Potężna Trixie była na tyle wspaniała, by zniszczyć portal i zatrzymać Nightmare Moon, a teraz...

 - Trixie, to była naprawdę, wielka rzecz, ale nie sądzisz, że tak ooociupinkę przesadzasz? - spytała Starlight.

       Błękitny jednorożec nie dokończył poprzedniego zdania i właśnie chciał odpowiedzieć. 

       Albo wygłosić kolejną przechwałkę. Tego nikt się nie dowiedział, bo nagle otoczyła ją świetlista bańka i już nie było jej słychać.

 - No nareszcie ktoś ją uciszył! - krzyknęła Sunset, po czym spytała. - Co to jest? 

 - Bańka ciszy, bardzo przydatne zaklęcie, nie przepuszcza żadnego dźwięku na zewnątrz. 

       Z twarzy Trixie dało się wyczytać oburzone "CO!?" i próbowała uciec z bańki, ale ta wciąż podążała za nią. 

 - Umieściłam centrum bańki w kapeluszu - wyjaśniła Moondancer. 

 - Ja wiem, że Trixie trochę za bardzo się przechwala, ale takie coś to już chyba przesada - stwierdziła  Starlight. 

 - Nie, to było po prostu potrzebne, by dało się pracować - stwierdziła płomiennogrzywa. 

 - A my chyba na chwilę pójdziemy - powiedział Sunburst do przywódczyni sekcji, wskazując kopytem na błękitnego ogiera.

 - Dlaczego?

 - Shining Armor prosił by jak najszybciej zająć się tym specjalnym sprzętem dającym moim przyjaciołom moce takie jak w Lyoko - wyjaśnił Jeremie. - Musimy pójść do Crossbowa, by powiedzieć mu jak ma przygotować uzbrojenie do inkrustacji. No i część będzie musiał dopiero wykonać, a Sunburst zna się świetnie na magii, więc nawet jeśli to księżniczka Sunset pomogła opracować to zaklęcie to on też sobie poradzi.

 - Rozumiem. W takim razie pójdę z wami. Mam nieco doświadczenia z tymi zaklęciami, które złożyłeś w tą "Triangulację" - stwierdziła Starlight.

       W trójkę wyjaśnili wszystko Crossbowowi, który właśnie wykonywał stalowe płytki na wzmocnienie pancerzy Wojowników Lyoko. Gdy tylko dostał odpowiednie instrukcje zaczął tworzyć bransolety dla Ulricha, opaskę i tessen dla Yumi oraz ryngraf dla Odda. 

 

*

 

       Podczas obiadu do stolika Wojowników Lyoko podeszła też Lyra prosząc Odd, aby opowiedział jej o swoich przygodach w ludzkim świecie. Pamiętając reakcję Samanthy miał wątpliwości, czy powinien się zgadzać, ale jego dziewczyna stwierdziła, że nie ma nic przeciwko pod warunkiem, że pójdzie z nimi - po pierwsze by mieć na nich oko, a po drugie też chciała posłuchać.

       Więc z radością zabawiał je opowieściami o swych przygodach w wirtualnym świecie. Oczywiście głównie tych, w których to on najbardziej się zasłużył i należycie podkreślając swoją rolę. Obydwie słuchały jak zahipnotyzowane. Do czasu aż Odd i Sam zostali wezwani przez Jeremiego.

       Zrobił to wieczorem, gdy Crossbow skończył przygotowania. Wszyscy Wojownicy Lyoko wrócili do niego, zabierając ze sobą swoją broń.

       Gdy już wszystko było przygotowane dołączyła do nich księżniczka Sunset, która zdążyła już w miarę wypocząć i nieco zregenerować swoją moc. Ale choć była w stanie im pomóc, to na tak wielki wysiłek magiczny jak podczas walki z Nightmare Moon wciąż była zbyt słaba. Jednak jej siły wystarczały, by zająć się tym uzbrojeniem. Szczególnie, że Sunburst i Starlight już przygotowali kryształowy pył odpowiednio go wzbudzając. Bardzo pomogły im też ostatnie analizy Doktora Hoovesa dokonane na kawałku wieży.

       Płomiennogrzywa aktywowała swoją magię. Na jej rogu pojawiła się morska aura, która po chwili objęła też pył. Przeniosła go do wgłębień wyrytych na broniach i pozostałym ekwipunku. Ilekroć pył wypełnił wgłębienia magiczna aura przybierała na sile a stworzone na nich wzory rozświetlały się intensywnym wielobarwnym światłem, które potem zmieniało się w delikatną ledwo dostrzegalną poświatę. Czasem zabierało to więcej, czasem mniej czasu, najdłużej było w wypadku bransolet dla Ulricha, bo u niego użyto najbardziej skomplikowanego czaru, mającego aż trzy części - Supersprint, Triplikację i spinającą dwie poprzednie Triangulację - a każda rozświetlała inną część wyrytych inskrypcji.

 - Skończyła już? - dopytywał się Odd niecierpliwie przebierając z nogi na nogę.

 - Przecież mówiłem o sprzężeniu z waszymi umysłami, księżniczka Sunset dopiero nałożyła odpowiednie zaklęcia. Co prawda zaklęcia niezniszczalności go nie wymagają, ale te najważniejsze, czyli dające wam moce musi złączyć z waszym umysłem, byście mogli nimi sterować. W przeciwnym razie nie będziecie wstanie ich wykorzystać sami nie używając magii...

 - Czego nie potrafimy, bo nie jesteśmy jednorożcami - dokończyła za niego Yumi. - Całkiem logiczne.

 - Tak zgadza się. W zasadzie to obecnie każdy jednorożec wiedzący o tych zaklęciach mógłby aktywować te wasze zdolności i nie mielibyście nad nimi odpowiedniej kontroli, co mogłoby się okazać bardzo niebezpieczne.

 - Dobra Jeremie, nie czas na wykład - odparł Ulrich.

 - Jasne - odpowiedziała mu Sunset. - Pomyśl o swoich mocach i o tych bransoletach, to ułatwi stworzenie magicznego połączenia między tobą a zaklęciem. 

       Ulrich zrobił jak mu kazała i po chwili poczuł jak coś napiera na jego umysł. Instynktownie skupił się na tym, by nie dopuścić tej obcej siły. Przypominało to na swój sposób uczucie, gdy Xana próbował przejąć nad nim kontrolę. Wtedy chronił go fakt, że wielokrotnie wirtualizował się w Lyoko i jego umysł był dość odporny na interwencje pochodzącą z tego świata, może nawet to właśnie te doświadczenia wywołały u niego taką reakcję. Teraz jednak usłyszał jak ta kucykowa czarodziejka mówi do niego:

 - Nie opieraj się! Nie mogę nawiązać połączenia z twoim umysłem. Nie masz się czego bać, chcę tylko dokonać sprzężenia tych zaklęć z nim, a do tego muszę wejść dość głęboko i nieco go poprowadzić... i tak ciężko działać w cudzym polu magicznym.

 - Zaraz to znaczy, że będziesz mogła mi czytać w myślach? - spytał zaniepokojony.

 - Nie... - Pokręciła głową z lekkim rozbawieniem.

       Przez myśl przemknęło jej, że ze swoim kryształem mogła to na Aimei robić w sposób nawet niezauważalny. Ale musiała się skupić na obecnym zadaniu więc wyjaśniła:

 - To kontakt na o wiele bardziej ogólnym poziomie. Tu raczej nie byłabym w stanie czegoś takiego zrobić, magia umysłu jest wyjątkowo trudna, bo w dużej mierze blokuje ją pole magiczne danej osoby. Dlatego, by to się udało, sam musisz mnie wpuścić. Spróbujmy jeszcze raz, tylko daj mi poprowadzić swój umysł, muszę nim dotknąć magii zaklęć nałożonych na twój ekwipunek, by mógł potem ją kontrolować. Jeśli znowu będziesz się opierał twoje pole magiczne uniemożliwi mi zrobienie czegokolwiek.

 - Dobra... - odparł, nie rozumiejąc do końca, co do niego mówi.

       Już z bełkotu Einsteina więcej rozumiał, ale chyba mógł jej zaufać. W obecnej sytuacji i tak nie mieli za bardzo innego wyjścia, a wydawała się w porządku.

       Dlatego tym razem Ulrich pozwolił jej wejść do swojego umysłu. I gdy to zrobiła uświadomił sobie, że ten kontakt był inny. Obecność Sunset nie była napastliwa, była w pewien sposób ciepła i serdeczna. Czuł, jakby był dokądś prowadzony, więc ufając jej, poddał się temu. Po chwili poczuł coś jeszcze. Nie mógł mieć pewności, bo nigdy tego nie doświadczył, ale to chyba właśnie była magia z jego ekwipunku. Tak, było w tym coś znajomego. Coś co przywodziło mu na myśl jego zdolności z Lyoko, więc to musiało być to.

       Bransolety rozświetlił żółty blask, taki sam otoczył Ulricha i szybko został jakby wchłonięty przez jego ciało, a także jego nowy ekwipunek, nadając barwę zestalonemu kryształowemu pyłowi z wieży.

 - To już? - spytał, gdy przestał czuć obcą obecność w swym umyśle. Nieco zdziwiony że poszło tak szybko.

 - Tak - potwierdziła Sunset z zadowolonym uśmiechem, choć nie przysłonił on wyrazu wytężonego skupienia na jej pyszczku. - Teraz czas na resztę.

       Zaczęła kolejno łączyć Wojowników Lyoko z ich bronią. Podobnie jak aura magiczna u kucyków ma różne kolory, tak i w tym wypadku podczas połączenia broń zaczynała lśnić różnobarwnym światłem. Zielonym u Yumi, fioletowym u Odda, białym u Williama i czerwonym u Sam.

       Akurat, gdy skończyli, przed Jeremiem pojawił się list od Shining Armora.

 - O, poczta przyszła. Kto tam do ciebie pisze Einsteinie? To z sekcji kujonów?

 - Sekcji naukowej Odd - poprawił go lekko zirytowany jednorożec. - Ale to nie od nich, tylko od Shining Armora. Prosił, by zameldować mu jak tylko skończymy przygotowywać waszą broń.

 - No to ma niezłe wyczucie czasu, nie? - stwierdził William, bezproblemowo podnosząc swój miecz jednym kopytem i wywijając nim młynka, jakby był leciutki niczym piórko. - Mój miecz jest gotowy do akcji.

 - Pewnie niedługo będziesz mógł się sprawdzić. Jutro z samego rana planuje rozpocząć wyprawę do krainy smoków. Chce teleportować oddział rozpoznawczy tuż przy jej granicach i macie mu towarzyszyć... Choć nie jestem przekonany czy to dobry pomysł, by Aelita też szła, tam raczej nie ma wieży...

 - Jeremie, nie masz się o co martwić, w razie potrzeby przecież mamy te portale, w dodatku będą tam nie tylko nasi przyjaciele, ale też cały oddział armii...

 - Ale jak tylko Xana się dowie, że tam jesteś będzie cię ścigał i spróbuje zabić! - wykrzyknął Jeremie, wciąż wyraźnie zmartwiony.

 - Ta, jasne. Niech tylko spróbuje, to przekona się, że z Oddem Wspaniałym się nie zadziera. 

 - Dokładnie. Jak my staniemy do walki, to może się schować - stwierdziła Samantha z zawadiackim uśmiechem.

 - Nie powinniście go lekceważyć - zwróciła im uwagę Sunset. - Pokonał nawet Celestię i Lunę, co znaczy, że musi być naprawdę niezwykle potężny. I myślę, że powinniście wypocząć przed misją.

 - Ta, ale najpierw kolacja - stwierdził fioletowy pegaz. 

 - No, oczywiście - mruknął Ulrich.

 - A co? Chcesz iść spać na pusty żołądek?

 - Zostawcie też tu swoje zbroje - rzucił Crossbow, pracujący nad jakimiś metalowymi elementami przy palenisku. - Okuję je żelazem, by zapewniły wam lepszą ochronę. Rano będziecie mogli je odebrać.

       Gdy Wojownicy Lyoko udali się na kolację spostrzegli jedną rzecz - atmosfera wcale aż tak bardzo się nie poprawiła, od razu zauważyli, że przy niektórych stolikach kucyki się kłócą, ale nie ciekawiło ich o co. Podeszli do jednego z większych stołów i dosiedli się do swoich znajomych, z którymi brali udział w Operacji Canterlot. Jak się okazało oni w większości nie dostali wezwania na misję w krainie smoków. Później wieczorem ćwiczyli jeszcze używanie swoich nowych mocy, a później doładowano im nieco ich ekwipunek, tak by rano był w pełni gotowy do misji.

 

*

 

       Następnego dnia rano, tuż po zjedzeniu śniadania - gdy w końcu udało się wyciągnąć Odda ze stołówki - Wojownicy Lyoko zebrali się w pieczarze, gdzie zaraz miały zostać otworzone portale. Na tą misję miał być wysłany całkiem spory oddział, przede wszystkim pegazów dlatego też dowódcą korpusu ekspedycyjnego został Scorpio Fighter. Ale poza setką lansjerów, sztormowników, kirasjerów i dragonów leciała też setka kucykoperzy, wśród której znajdowali się przedstawiciele każdej z tych formacji, a dowodził nimi Dark Star. Było również stu kuszników i kopijników - kucyków ziemskich - i setka jednorożnych magów bojowych i dziesiątka tarczowników oraz magów medycznych. Widzieli też wśród nich parę kucy, które poznali podczas operacji Canterlot. Jak Black Sabera, Black Hole’a, Night Sky’a, Moonlight Gleam, Winged Hussara czy Honor Shielda. Okazało się, że ruszyła z nimi także Dzielna Do, która miała pomóc odnaleźć drogę do księżniczki Ember, a także Maud Pie, jako ekspert geologiczny.

 - Słuchajcie uważnie żołnierze! - przemówił Shining Armor. - Jak pewnie większość z was już wie, gdy rozpoczęła się inwazja tych zombii, powstrzymana szczęśliwie przez dzielnych Wojowników Lyoko, Spike otrzymał wezwanie od Smoczego Lorda Ember. Ember jest przyjaciółką Equestrii, dlatego nie możemy zostawiać jej na pastwę Xany. Co gorsza wiemy, co stało się z podmieńcami i większością kucykoperzy. Nie możemy dopuścić, by Xana włączył w swą armię także smoki. Nie wiemy dokładnie gdzie uderzył, dlatego będziecie musieli sami odnaleźć drogę do księżniczki Ember i rozeznać się w sytuacji. Spike ruszy z wami i przekaże wiadomość. Dowiedźcie się jak najwięcej i zróbcie co się da, jednak jeśli wróg będzie miał zbyt wielką przewagę zawiadomcie nas i czekajcie na posiłki. Zachowajcie szczególną ostrożność i cokolwiek się stanie, chrońcie Aelitę. Tylko ona jest wstanie zniszczyć kryształowe wieże, których Xana może użyć do takich ataków jak ten z zombie. Sekcja naukowa przygotowała dla was specjalne zaklęcia noktowizyjne, pozwolą wam w pełni rozpoznawać otoczenie. Przekaże je wam Moon Dancer, która rusza z wami. Razem z pozostałymi przygotowała na tę misję też parę innych przydatnych zaklęć. Pamiętajcie, trzeba zrobić wszystko by ocalić smoki, ale jeśli już nic nie będzie się dało zrobić nie chcę byście umierali na próżno.

 - Tak jest książę-generale! - rozległo się po sali.

       Po tych słowach sekcja naukowa otwarła portale i wojsko zaczęło swój wymarsz.

       Oddział znalazł się na skraju skalistych gór, na których zboczach brakło jakiejkolwiek roślinności. Choć i tu panowała noc, jak w całej Equestrii, to po chwili niebo rozświetliła erupcja odległego wulkanu.

 - Czy na pewno bezpiecznie tu przebywać? - spytał któryś z żołnierzy. - Skoro to obszar wulkaniczny w każdym momencie może nas...

 - Te skały nie są świeże. Wulkan na którym stoimy jest od dawna wygasły, tu nic nam nie grozi - uspokoiła Maud beznamiętnym tonem, nie zwracając uwagę, że na słowo wulkan rozległo się parę nerwowych szeptów.

 - Dobrze, w takim razie czas na zaklęcie. MoonDancer, przekaż je jednorożcom i razem z nimi rzuć na wszystkich - rozkazał Scorpio Fighter.

 - Poza nami, my teraz świetnie widzimy - przypomniał Dark Star, przemawiając w imieniu wszystkich kucykoperzy.

       Po paru minutach zaklęcie było przygotowane i wszyscy mogli bez problemu widzieć, co wokół nich się znajduje. Ale nie było specjalnie wiele do podziwiania, wszędzie były tylko nagie skały. Z płaskowyżu, na którym byli widzieli też parę rozpadlin i jezior lawy, ale nie było to jakieś wielkie urozmaicenie. W oczy rzucał się za to kompletny brak jakichkolwiek oznak życia. Jakby kraina opustoszała. To fakt, że kraina smoków nie była szczególnie tłoczna, bo wiele tych istot mieszkało poza nią i przybywało tu tylko podczas smoczej migracji lub gdy Smoczy Lord je wzywał, ale teraz było aż za cicho. 

 - Najpewniej większość smoków się chowa, musimy je odnaleźć. Podzielić się na dziesięć grup, tak by każda miała jednego jednorożca od bariery i medyka. MoonDancer masz dla nich kopie "Zguby Ognia"?

 - Oczywiście generale. 

 - Dobrze, ty sama ruszysz razem z Wojownikami Lyoko oraz Maud i Dzielną Do. Z wami pójdzie również Spike, tylko na tyle grup starczy nam komunikatorów.

 - Uwaga, smoki! - krzyknął Honor Shield. Jako jeden z głównych wojskowych magów otrzymał specjalny monokl obserwacyjny, pozwalający dostrzec szczegóły nawet z bardzo dużej odległości. I teraz mu się to przydało. - Mają znak Xany w oczach!

       Mówiąc to wskazał na parę nadlatujących w tą stronę młodych smoków. Były na tyle daleko, że mogły ich nie zauważyć. A przynajmniej tego nie okazywały.

 - A więc do prawda, Moondancer, zaklęcie ukrycia, natychmiast! - rozkazał czarny pegaz.  

 - Już się robi - odparła klacz, a po chwili na jej rogu pojawiła się aura magiczna, która na chwilę rozświetliła też ciała wszystkich kucyków i Spike’a.

       Zaraz potem stali się niewidzialni, sami siebie widząc jakby byli półmaterialni. 

 - Mała zmiana planów - rzucił Scorpio Fighter. - Dark Star, ty lecisz ze swoim oddziałem za tymi smokami. Być może doprowadzą was do czegoś ważnego. W razie czego Moondancer rzuci na was zaklęcie, byście mogli podszywać się pod sługi Xany. Jeśli będziemy mieć szczęście może tu jeszcze nie wiedzą o istnieniu wolnych kucykoperzy. Reszt, zgodnie ze starym planem, meldujcie mi ilekroć znajdziecie coś nowego.

       Dwójka smoków się rozdzieliła, ale w żaden inny sposób nie zareagowała, jakby kucyków tu wcale nie było.

 

*

 

       Xana był w fatalnym nastroju. Wczorajszego ranka poczuł coś bardzo niepokojącego. Nagle jakby utracił wiele źródeł mocy. Tak jakby wiele jego wież zostało zniszczonych. Choć po rzuceniu na nie specjalnych czarów ochronnych, po tym jak ruch oporu pod jego nieobecność odłamał kawałek jednej z nich, coś takiego nie powinno być możliwe. Po za tym, Nightmare Moon dysponowała tam znacznymi siłami, a żaden z alikornów, które wciąż mu się jeszcze przeciwstawiały, nie miał tyle mocy co ona. Nie mówiąc o tym, że ruch oporu był z pewnością obezwładniony. Nie mieli jak obronić się przed tą małą "epidemią zombie". Pozostałe wieże natomiast były w większości dobrze ukryte.

       Więc czemu to się działo? Nie miał pojęcia, ale najpierw musiał dokończyć swoje sprawy tutaj.

       Z początku szło naprawdę łatwo. Wypatrzył kilka smoków, patrolujących skraj swej krainy, a Chrysalis podszyła się pod ich władczynię i  z łatwością wykorzystała ich lojalność wobec niej by Xana bez najmniejszych problemów przejął nad nimi kontrolę. Smoki były jej do tego stopnia lojalne, że mogła tak po prostu rozkazać im by poddały się jego władzy!

       Gdy zauważono ich zniknięcie wysłano kolejne, by sprawdzić, co się dzieje i te również wpadły w jego pułapkę. Potem większość smoków zebrała się w jednej dolinie razem z tą całą Ember. Wykluczyło to użycie sztuczki z Chrysalis. Ale zebranie się w grupie wcale ich nie ratowało. Miał tu Sombrę i Discorda Z ich pomocą w łatwością uniemożliwił im ucieczkę. No i były jeszcze Twilight i Rainbow, które wyłapywały te smoki, które próbowały się wymknąć. Xana stworzył jeszcze raz Kolosa, i razem ze swoimi sługami zaatakował zebrane smoki. Po zaklęciu Zguby Ognia smoki straciły swój główny arsenał bojowy, a siła ich mięśni nie mogła przeciwstawić się magii chaosu Discorda czy mrocznej magii Twilight i Sombry. Ilekroć jakiś smok zaczynał wątpić w to, że uda im się obronić stawał się dla Xany łatwym celem i dołączał do jego armii. Przy braku zdecydowanej woli oporu przejęcie kontroli nad umysłem było dla niego igraszką. Może z początku smoki były nieustraszone, ale gdy po całym dniu walki pierwsze zaczęły padać, jego armia zaczęła powiększać się wykładniczo.

       Niestety dla niego, Ember nie była głupia. Jej ojciec, a zarazem poprzedni Smoczy Lord, też nie. Udało mu się zrobić wyrwę w tworzonej przez Sombre barierze z czarnego kryształu, w której zamknął całe zgromadzenie smoków. Przez tą wyrwę uciekła większość smoków, która pozostała wolna, w tym ich władczyni. Ale Żar, jej poprzednik został powalony przez Discorda i teraz mu służył. Był najstarszym i największym z obecnie żyjących smoków. Wysoki jak góra, z ogromnymi pomarańczowymi skrzydłami, zdolnymi unieść jego masywne cielsko. Nie dość, że chronione przez potężne brudnozielone łuski, to jeszcze zakute w zbroję z ciemnego i bardzo twardego metalu oraz naramienniki na przednich łapach. Z dwoma zakręconymi ku dołowi rogami i jeszcze jednym na nosie. Swoimi potężnymi szczękami mógłby połknąć kilka kucyków na raz. Nawet palce w jego łapach były równie długie, co alikornie ciało jakie obecnie posiadał wirus i znacznie od niego szersze. Zaiste wspaniała bestia, a co lepsze miał nad nią pełną kontrolę. To bez wątpienia jeden z jego lepszych nabytków. 

       A jednak znów przybył do niego z niczym.

 - Jak to jest, że wciąż nie znalazłeś swojej córki i pozostałych wolnych smoków? - zapytał Xana, ze świetnie trzymanym na wodzy, ale dobrze słyszalnym gniewem w głosie.

       Brak większych postępów po tamtej bitwie zaczął już drażnić. Od tego czasu wyłapywali tylko pojedyncze smoki, a większości udawało się ukryć. A teraz jeszcze ten niepokojący sygnał... będzie musiał się upewnić co się naprawdę stało.

       Gdyby tylko udało mu się dostać Ember, złamałby ją, a potem wykorzystałby więź jaką ma ze smokami jako ich władczyni i przejąłby kontrolę nad wszystkimi z ich rodzaju. Od początku chciał pochwycić przede wszystkim ją. Tak jak wcześniej wykorzystał to, że Chrysalis zrodziła dosłownie wszystkie żyjące dziś podmieńce, by odwrócić ich transformację i przejąć kontrolę. Poza Thoraxem, na którego zabicie się zgodził. Jeden podmieniec nie robił mu różnicy, a pomogło mu to w przekonaniu Chrysalis i, co za tym idzie, opętaniu jej.

 - Nie mam pojęcia, w Smokolandii jest mnóstwo powulkanicznych jaskiń, a Ember jest taka mała, że może schować się niemal wszędzie.

 - Jednak naprawdę bezużyteczne i tępe z was istoty. - Prychnął z dezaprobatą. - Znalezienie jednej małej smoczycy sprawia wam taki problem! Znudziła mnie już wasza niekompetencja. To samo tyczy się też was - zwrócił się do pozostałych sług, którzy tu z nimi przybyli. - Wracamy do Canterlotu, mam wrażenie, że stało się coś, co nie powinno być możliwe. A ty, Żar, i pozostałe smoki macie znaleźć Ember i przyprowadzić ją do mnie, do Canterlotu. Żywą, martwa mi się nie przyda. Ale może być ranna, nie musicie jej oszczędzać. I razem z nią przynieście rubinowe berło.

 - Tak jest.

 - Panie - wykrzyknął młody, ciemno czerwony smok, który właśnie tu przyleciał. Miał pomarańczowe kolce i grzebień oraz żółte oczy, podbrzusze i skrzydła, na jego twarzy wciąż gościł złośliwy łobuzerski uśmieszek. Ten łatwo dołączył do Xany, właściwie jako jeden z pierwszych. - Miałem wrażenie, że coś widziałem na zachód stąd, ale po chwili nic tam nie było. 

 - Na co mi jakieś przywidzenia, Garble?

 - To mogły nie być przywidzenia, śmierdziało kucykami.

 - Kucykami... Dobrze. Znajdźcie i śledźcie je, może doprowadzą was do Ember. 

       "Jak to możliwe?" - pytał sam siebie Xana. - "Przecież wszystkie kucyki z ruchu oporu powinny być teraz bezwolnymi zombie, niezdolnymi do jakichkolwiek działań. A reszta jest w obozach podmieńców służąc im za źródło pokarmu. Po powrocie z krainy smoków wszystko miało być gotowe do powrotu i wywarcia zemsty na tych irytujących dzieciakach. Więc czemu teraz kucyki pojawiają się tu?"

       Wedle danych, które posiadał, było to absolutnie niemożliwe. A jednak opętane przez niego istoty nie mogły go okłamać. Wiedział też, że smoki mają dobry węch, a także, że kucyki dysponują zaklęciami niewidzialności. Tak więc faktycznie musiały tu być. Co bez wątpienia oznaczało, że dane, które posiada są niekompletne.

       Już parę razy nastąpiły nieprzewidziane komplikacje i ani trochę mu się nie podobało, że to znowu się dzieje. Ale nie miał zamiaru pozwolić, by to zniszczyło jego perfekcyjny plan. Musi tylko dowiedzieć się co poszło nie tak i podjąć odpowiednie kroki. Cokolwiek by to było, nie przeszkodzi mu. Tym razem nie poniesie porażki. Zabezpieczył się na wszelkie ewentualności. Te durne kucyki i inne magiczne istoty z tego świata nie miały z nim szans.

 

*

 [ciąg dalszy]

 
 
Dodane przez Lyokoheros dnia lipiec 22 2020 03:28:03
24 Czytań Drukuj
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Cytat tygodnia
„Ta historyjka to czyste science-fiction.”
~Yumi Ishiyama
Odcinek pilotażowy
„Xana się budzi” część 2
Shoubox 2.0
Czyli KodLyokowy serwer Discorda. By do niego dołączyć wystarczy kliknąć tutaj.
Kalendarz Fandomowy
Najbliższe fandomowe święto:
Dzień Xany
Data: 17 sierpnia
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Lowca Rakow cztery i pol
14/11/2019 22:17
A widział może ktoś to? http://kodlyoko.hpu.pl/ne
ws.php?readmore=518


Lyokoheros
14/07/2019 21:05
Hm... ktoś ostatnio coś komentował? Bo znowu nie mogę ostatniego komentarza znaleźć...

Lyokoheros
06/04/2019 17:21
Właśnie zaczęło sie wspólne oglądanie 74 odcinka, serdecznie zapraszam: https://www.watch2gether.
com/rooms/pdp-yv6ih5010r6
vvvlzoo


Lowca Rakow cztery i pol
22/02/2019 23:13
Podobno Centrum wypuściło jakiś ekskluzywny wywiad ostatnio...

Lyokoheros
15/02/2019 02:09
Już jutro (właściwie dziś wieczorem, pewnie późnym) pojawią się opowiadania z pisania na setkę - choć niestety były tylko dwa smiley

Lyokoheros
09/11/2018 18:33
Hm... ktoś ostatnio jakiś nowy komentarz dał? Bo widzę, że jest nowy, ale nie mogę go namierzyć...

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
ekstremalnie późno to zdążę dokończyć.

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
Ech, że też nie zauważyłem, że mi ucięło. Chciałem napisać "kolejny dzień". No mniej więcej, bo rano wyjeżdżam do rodzinki i nie wiem dokładnie o której wrócę, ale o ile nie będzie to

Ananasims
01/11/2018 00:43
K? "Kilka"? "Kwadrans"? "Kwartał"?

Lyokoheros
01/11/2018 00:27
No... trochę jeszcze będziecie się musieli uzbroić w cierpliwość niestety - prace nad gazetką niestety mi się nieco wydłużają i choć miała być do północy to... cóż obawiam się, że przesunie się to o k

Jacks_
29/10/2018 23:30
No to czekamy smiley

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
bardziej będę skupiał na KLPX, wiadomo, ale to tak niemal równolegle i ponieważ z tamtym rozdziałem zostało mi mniej pracy to może wyjść przed 11 rozdziałem KLPX.

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
prostu muszę jeszcze dopracować... no i jest to akurat jeden z ważniejszych jego rozdziałów - ze sceną, która w drugim fandomie spokojnie może być uznana za najbardziej wyczekiwaną. Znaczy i tak się

Lyokoheros
29/10/2018 18:36
Tylko, że porzucania zaczętego dzieła jest... trochę średnie delikatnie mówiąc. I nie, 21 rozdział KE czyli Kodu Equestria. Moje inne opowiadanie, tylko że akurat multiwersowe, którego rozdział po p

Xanadu
29/10/2018 18:16
Tak w ogóle to nie przestałem pisać, tylko że wolę się skupić na własnych pomyslach. Może założę sobie wattpada i coś tam niedługo wrzucę, ale na kod Lyoko nie mam ochoty, ani czasu.

Jacks_
29/10/2018 16:39
21? Chodzi Ci o 11 rozdział drugiego tomu Powrotu Xany?

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
(w tym na pewno NMS) -> jak będę miał na 2 tygodnie do przodu do publikację to wtedy inne rzeczy.

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
Icebreaker) -> kilka nowości omawianych obecnie z Wojownikami (znaczy tu ponownie skupiłem się na wiadomościach, więć rozmowy trochę jakby stanęły) -> potem ewentualnie jakieś inne pisanie

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
które to opóźniły). Generalnie na chwilę obecną przyjąłem sobie następujący priorytet projektów: Wiadomości Kadic -> KLPX i 21 rozdział KE (+w trakcie trochę Past Sins i przejrzenie Expulsion oraz

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
Chyba stroną chciałeś powiedzieć. A idą... no na chwilę obecną to stoją. Mam obecnie nieco roboty na studiach i skupiłem się na Wiadomościach Kadic na tę chwilę (a były pewne problemy techniczne,

Archiwum

Copyright © 2012
Powered by v6.01.6 © 2003-2005Leviathan by:
1138564 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie