Kod Lyoko Powrót Xany - przygoda dopiero się zaczyna!
Nawigacja
Strona Główna
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Projekty KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie!
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Intro
Lyokopedia - artykuły
Forum
Archiwum cytatów
Linki
Download
Galeria
Kontakt
Szukaj
Najczęściej Zadawane Pytania
Działalność KLPX
Kod Lyoko - Odrodzenie
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja
Kod Lyoko Powrót Xany - Księga II: Zemsta
Kod Lyoko Powrót Xany - zaginione opowieści
Odcinki online
Lyokopedia
Kalendarz Fandomowy
Lyokoinkubator - wspieranie działalności fanowskiej
KLPX TV
Powrót Do Przeszłości
Klub LyokoWeterana
Zlot dla Poznania
Ocenialnia blogów i opowiadań
Opowiadania i tłumaczenia
Operacja Republikacja
Kod Lyoko Powrót Feniksa - tłumaczenie
Kod Lyoko Armia Nicości - tłumaczenie
Opowiadanie "Kod Equestria"
Opowiadanie "Nasza Mała Sunset"
Gra wyobraźni w systemie Lyoko
Konto na chomikuj
Wiadomości Kadic
Stare forum Powrotu Xany
Historia
Konkurs comiesięczny
Regulamin ogólny
Lista trwających konkursów
Lista zwycięzców
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty)
Obecny konkurs(marzec)
Obecny konkurs(kwiecień)
Obecny konkurs(czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec)
Obecny konkurs(sierpień)
Obecny konkurs(wrzesień)
Obecny konkurs(październik)
Obecny konkurs(listopad)
Obecny konkurs(grudzień)
Obecny konkurs(styczeń)
Obecny konkurs(luty-marzec)
Obecny konkurs(kwiecień-czerwiec)
Obecny konkurs(lipiec-sierpień)
Archiwum konkursów
System punktowy
Zasady
Członkowie i wyniki stronnictw
Poradnik zdobywania punktów
Wyzwania tygodnia
Najlepsze stronnictwo marca:
Jeremie
(1226 punktów)

Najlepszy użytkownik miesiąca:
Jasiu Lyoko
(15 punktów w miesiącu)
Członek stronnictw:
Jeremie
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 151
Najnowszy Użytkownik: Loviee505
Najnowsze rozdziały
Powrót Xany księga II - rozdział 12: "Chwila przed odlotem"
Kod Equestria - rozdział 22: "Na ratunek Ember"
Projekt: Gołębie - akt IV
Nasza Mała Sunset - rozdział 11: "Wspólne Święta"
Pamiętnik Milly - wymazany wpis
Sztuka Miłości
Pamiętnik Gustave'a
Płonące Imperium Dionizosa
Armia Nicości - rozdział 14: "Podstęp Jeremiego"
Na Forum
Najnowsze Tematy
Wyzwania tygodnia
Dziennik zmian i ost...
Scyfozoa
Aelita
Ashes Odrodzeni z Lyoko
Najciekawsze Tematy
Zgadnij kto to [307]
Niekończąca się h... [273]
Dziennik zmian i ... [179]
X czy Y [143]
Wyzwania tygodnia [121]
Ostatnie Artykuły
Projekt: Gołębie - a...
Projekt: Gołębie - a...
Rozdział 12 - Chwila...
Rozdział 12 - Chwila...
Kod Equestria - Rozd...
Prawa i dokumenty
Minikonstytucja KLPX, czyli regulamin strony
Manifest działalności KLPX
Skrócony regulamin strony
Regulamin bitwy opowiadań
Regulamin konkursów comiesięcznych
System punktowy
Lista ostrzeżeń
Sprawy szczególnie warte uwagi
Petycja o kontynuowanie Kod Lyoko

Petycje o emisję Kod Lyoko:
Nie zapomnij podpisać się pod wszystkimi!
Przypominam też, że aby potwierdzić podpis należy kliknąć w link wysłany na wasz adres mailowy po wysłaniu podpisu pod petycją!

Formularze dotyczące działalności KLPX:
Rozdział 12 - Chwila przed odlotem (ciąg dalszy)

       W nocy Aelicie znów śniła się jej przeszłość. Było to jakiś rok po tym, jak porwali jej matkę. To wspomnienie było jeszcze wtedy bardzo świeże. 

       Choć mogłoby się wydawać, że minęło tak wiele czasu, nawet na chwilę nie mogła przestać tęsknić za mamą. Oczywiście jej tata był wspaniały, ale dziewczynka widziała, że sam też bardzo tęskni, choć starał się robić wszystko, by ją uszczęśliwić. Próbował jej nie okazywać tego bólu, jakby nie chciał jej dodatkowo tym obciążać. Ale to wcale nie pomagało i nie mogło zastąpić mamy...

 - Aelitko... Adam i wujek Filip niedługo będą - usłyszała głos ojca i poczuła jego rękę na ramieniu.

 - Cieszę się... - powiedziała bez entuzjazmu, odrywając się znad książki i próbując uśmiechnąć. 

       Widziała, że go nie przekonała. Całymi dniami siedziała z nosem w książkach i uczyła się. W ten sposób przynajmniej nie myślała wciąż o tym, że nie ma z nimi mamy, tęsknota nie była tak rozpaczliwa, gdy mogła skupić się na czymś innym. Ale czasami już po prostu nie mogła wytrzymać tak jak teraz.

 - Och, aniołku... - pochylił się nad nią i objął. - Zobaczysz, mama jeszcze do nas wróci... na pewno.

 - Ale kiedy? - pociągnęła nosem. - Tak długo jej nie ma... powiedz, że wujek ją znalazł...

 - Nie wiem... naprawdę nie wiem...

       Chwilę później usłyszeli dzwonek do drzwi. Zbiegł na dół, a tuż za nim, znacznie wolniejszym krokiem, podążała Aelita.

       W drzwiach stali zapowiedziani goście. Filip wyściskał serdecznie Walda, a potem Aelitę, podobnie zrobił jego syn Adam.

 - Chodź, Aelita! - zawołał łapiąc ją za rękę i ciągnąc na górę, by mogli się wspólnie pobawić.

       Lubiła Adama. Był miły, mądry i zawsze starał się ją jakoś rozweselić, zwłaszcza teraz. Miał mnóstwo pomysłów i gdy razem spędzali czas dziewczyna choć na moment mogła zapomnieć o tęsknocie. No i oczywiście był tu tyle razy, że znał ten dom jak własną kieszeń, więc mógł prowadzić ich do pokoju Aelity równie dobrze, jak ona sama. A tymczasem ich rodzice mogli spokojnie porozmawiać. Oni sami nie spędzili tego czasu spokojnie. W pokoju Aelity rozpętała się największa bitwa na poduszki od... no przynajmniej od ich poprzedniej wizyty.

       Chłopiec padł pokonany na jej łóżko. Wiedziała, że dawał jej trochę forów, ale nie myślała o tym za bardzo. Sama rzuciła się na łóżko obok niego i obaj się zaśmiali. Bardzo tego potrzebowała. Gdyby nie te wizyty, to chyba zapomniałaby jak to jest się śmiać czy uśmiechać. 

 - Heh, a wiesz co? Teraz mam rodzeństwo!

 - Naprawdę?

 - Aha. Mama niedawno dowiedziała się, że jest w ciąży i myśli, że to będą... 

       Na dźwięk słowa "mama" nastrój Aelity gwałtownie się zmienił. Przypomniała sobie o swojej mamie. Tak bardzo, tak bardzo chciała, by mogła tu teraz być. Może i ona miałaby młodszego braciszka albo siostrzyczkę?

       Natychmiast się podniosła i wyszła z pokoju, przypominając sobie to, o co pytała taty, zanim pojawili się goście. 

 - Hej, zaczekaj! - krzyknął za nią Adam i pobiegł za nią.

       Ale chyba musiał odpuścić, gdy zauważył jak zmierza do gabinetu swojego ojca, z którego dochodziła jego rozmowa z Filipem. Słyszała, jak coś mówił, ale nie zwracając nawet szczególnej uwagi na to, co to takiego, zatrzymała się i spojrzała na niego.  

 - Wujku... - zawołała do niego słabym, nieśmiałym głosikiem. Bała się zadać to pytanie, bo wiedziała, że może nie otrzymać takiej odpowiedzi jakby chciała. 

       W końcu, gdyby już znalazł jej mamę, to pewnie od razu by im o tym powiedział...

       Ale teraz jedynie spojrzał w jej stronę z ciepłym, życzliwym uśmiechem.

 - Tak, Aelitko?

       Dał jej jednak gestem znać, by do niego podeszła i usiadła na kolana. Tak też zrobiła, w drodze zbierając się na odwagę, by zadać to pytanie.

 - Wujku Filipie... Powiedz, czy może... czy może... znalazłeś mamusię?

       Zanim zdążył odpowiedzieć zobaczyła łzy w jego oczach i już wiedziała, co to oznacza. I dlatego sama zaczęła płakać.

 - Nie, skarbie... robię, co mogę, ale jeszcze jej nie znalazłem. Ale obiecuję ci, kiedyś jeszcze się zobaczycie. Na pewno.

 - Słowo? - spytała mała, pochlipując.

 - Słowo - odparł z takim przekonaniem w głosie, że Aelicie jakoś od razu zrobiło się lepiej. Jak wujek Filip coś takiego mówił, to na pewno dotrzyma słowa!

 - Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! - powtarzała obejmując go za szyję.

 - Nie ma za co skarbie, choć tyle mogę dla was zrobić. A czy mój syn przekazał wam radosną nowinę?

 - Jaką nowinę? - Waldo spojrzał na niego zaskoczony.

 - Adelaida jest w ciąży! Przyjedziecie za parę miesięcy na chrzest?

 - Oczywiście wujku! - odparła natychmiast Aelita.

 - No jakże mógłbym się w tej sytuacji nie zgodzić - odparł jej ojciec serdecznie się uśmiechając.

       I wtedy się obudziła. Otarła z oczu kilka łez, ale były to łzy wzruszenia. 

 - Wiem, że ci się uda wujku - powiedziała przykładając obie ręce do serca. - Teraz na pewno.

       Zaraz po tym stwierdziła, że musi opowiedzieć o tym Jeremiemu... oby tylko nie był zazdrosny o Adama. To w końcu była tylko dziecięca przyjaźń... miała nadzieję, że on sam też tak to widział.

 

*

 

       Na szczęście te obawy okazały się, póki co, bezpodstawne, a reszta dnia równie spokojna i zwyczajna jak poprzednie.

       Po południu bez problemu zniszczyli Superkomputer w kryształowej jaskini w Naica. Wiedzieli, że już wieczorem udadzą się do Pałacu Siedmiu Smoków, rodowej siedziby Doragonów. I to napawało ich niepokojem. Szczególnie Jeremiego. Choć wiedzieli, że będą mogli stamtąd natychmiast wrócić do Lyoko to wciąż mieli poczucie, że pozostawiają je i fabrykę niechronioną. Zwłaszcza że przecież Antea cały czas tu była i mogłaby coś zrobić z Superkomputerem.

       Nie mówiąc o tym, że Xana tak długo nie atakował, iż wszyscy mieli wrażenie jakby siedzieli na beczce prochu.

       Jednak nie było to ich jedyne zmartwienie. Ulrich, co prawda już przedwczoraj przekazał Milly i Tamiyi, a niedługo potem także Jimowi informacje o składzie drużyny i wczoraj odbył się nawet pierwszy trening... ale dziennikarki dowiedziały się również o planowanej wycieczce Wojowników Lyoko na rodzinne święto Doragonów, co wzbudzało z ich strony kolejną masę pytań.

       Teraz jednak chłopak miał inne sprawy na głowie. Ruszył na miasto, przeglądając zawartość swoich kieszeni. Nie było tam może za wiele, ale choć mógł tak jak Odd pożyczyć kasę od Mateusza, to chciał kupić Yumi prezent za własne pieniądze. Nawet jeśli miał mało i mógł sobie pozwolić tylko na jakiś drobiazg. Po ostatniej wpadce podczas jej urodzin wolał wszystko zrobić sam. Myślał wtedy, że chyba zabije Odda po tym, jak wydało się, że pomylił pakunki. Nawet jeśli jego kumpel sam potem próbował Yumi wszystko wytłumaczyć.

       Przede wszystkim chciał jakoś naprawić tamtą porażkę, a jednocześnie nie chciał czekać do kolejnych urodzin Yumi, więc dziś była idealna okazja, specjalnie to wcześniej sprawdził, by móc wszystko odpowiednio przygotować.

       W końcu, po chyba godzinie szukania ruszył do domu Yumi. Wiedział, że dziewczyna pewnie będzie się już szykować do wieczornego wyjazdu i ją tam zastanie. Z różą w ręku i małym pakunkiem w kieszeni stanął przed drzwiami.

       Nerwowo poprawił jedną ręką fryzurę, wygładził koszulkę i wziął głęboki wdech. 

       "Daj spokój, to nie takie trudne, weź wreszcie zadzwoń."

       I po chwili nieruchomego trzymania ręki w powietrzu - podczas którego pomyślał, że gdyby ktoś go zauważył w tej pozie wziąłby go pewnie za wariata - w końcu nacisnął na dzwonek.

       Szybkim ruchem wyciągnął pudełeczko z kieszeni i czekał. Serce waliło mu jak oszalałe, choć to przecież tylko zwykły prezent imieninowy, nic takiego... ale i tak zdawało mu się, że minęły wieki, zanim Yumi mu otworzyła.

 - Ulrich? Co ty tu... 

 - Cześć Yumi... ja... no ten. Wiem, że ostatnio zapomniałem o twoich urodzinach, a potem jeszcze ta głupia wpadka z prezentem i... ten... chciałem ci to jakoś wynagrodzić! - wypalił nerwowo, wyciągając ręce z prezentami w jej stronę, a dziewczyna przyjęła je, choć wyglądała na zbitą z tropu. - Wszystkiego najlepszego z okazji imienin. 

       Na jej twarzy odmalowało się zdziwienie i po jej głosie słyszał, że poczuła się jakoś niezręcznie.

       No rewelacja, kompletnie nie o to mu chodziło!

 - Dzięki, ale... ja nie mam dziś imienin.

 - Co? Ale jak...

 - Były 15 maja... ale nie martw się w Japonii właściwie nie obchodzimy imienin - wyjaśniła szybko, po czym lekko się zarumieniła. - Ale dziękuję, to bardzo miło, że tak pamiętałeś. Nawet jeśli nieco zamieszałeś.

       Już miał coś odpowiedzieć, gdy Yumi nachyliła się lekko w jego stronę, objęła krótko wolną ręką i pocałowała go w policzek.

 - Ta... no... nie ma sprawy. To może... - chciał coś zaproponować, ale jakoś nie mógł zebrać myśli, wciąż wyrzucając sobie w nich to jak się zbłaźnił. Nawet jeśli Yumi najwyraźniej nie widziała tego w ten sposób. 

 - Może byśmy się przeszli? Już praktycznie się spakowałam, a mamy jeszcze ponad dwie godziny do "odlotu".

 - Ta, dobra myśl, tylko potem jeszcze sam będę musiał to zrobić.

 

*

 

       Wieczorem, gdy słońce zaczęło już zachodzić, Wojownicy Lyoko zebrali się na szkolnym podwórku, gdzie oprócz nich czekał już spory tłumek, oraz sam dyrektor, który miał nadzorować ich odlot. Z całego wydarzenia zrobiła się mała sensacja, w czym duży udział miały szkolne reporterki, które już zdążyły nagłośnić całe wydarzenie. W zamieszczonym w gazetce artykule wręcz prześcigały się w mnożeniu różnych teorii na ten temat, włączając w to kwestie doboru osób.

       Każdego, o kim wiedziały lub chociaż podejrzewały, że się z nimi zabiera przemaglowały przynajmniej po dwa razy. Obecnie wszystko nagrywały i kolejny raz postanowiły wyciągnąć nieco dodatkowych informacji.

 - Zaprosiłeś do siebie na weekend większość swoich przyjaciół, ale nasi czytelnicy zastanawiają się, czemu nie ma wśród nich Antei. Zwłaszcza że wśród gości są osoby, które znasz znacznie krócej i chyba nie są w waszej paczce... - zauważyła Milly.

       "No ale żeś trafiła, akurat Anteę poznałem jako pierwszą z nich wszystkich" - pomyślał, mentalnie przewracając oczami.

 - ... i po tym, jak wstawiła się za tobą i zażarcie cię broniła, gdy oskarżono cię o czyny twojego sobowtóra mogłoby się wydawać, że jesteście dość blisko... - zakończyła podsuwając mu mikrofon. 

       Mateusz nieco się zaczerwienił i podrapał nerwowo w kark. 

 - E... no... cóż, ostatecznie zaprosiłem po prostu tych, z których rodzicami udało się to dogadać... właściwie chętnie bym ją też zaprosił, no ale sytuacja jest, jaka jest...

 - Może więc same ją zapytamy. Nie sądzisz, że może czuć się pominięta? - naciskała Milly, której dziennikarski instynkt podpowiadał, że coś więcej się pod tym kryje.

       Westchnął ciężko i nieco ostrzejszym tonem powiedział:

 - Dziewczyny... mogę was na chwilę prosić na stronę? Bez kamer - wskazał na wciąż kręcącą Tamiyę. 

       Te niechętnie się zgodziły i gdy byli poza zasięgiem słuchu reszty - odprowadzeni przez ukradkowe i zaniepokojone spojrzenia Wojowników Lyoko - nieco złagodniał, choć nie porzucił rozkazującej nuty.

 - Dziewczyny, proszę, nie wypytujcie Antei, zwłaszcza o jej rodziców. To dla niej bolesna kwestia. Jasne? 

 - Ej, a co z... - zaczęła Tamiya.

 - Dziewczyny proszę, nie po to chyba prowadzicie gazetkę, by ranić innych, prawda? - spojrzał na nie surowo, choć dostrzegły też w tym spojrzeniu prośbę i coś, czego nie mogły do końca odczytać.

       Zanim zdążyły odpowiedzieć, fioletowa smuga na niebie i szum silników wywołały spore zamieszanie.

 - Dobra, spokojnie, zrobić miejsce do lądowania! - zakomenderował Jim i zaczął chaotycznie wskazywać różne kierunki. - Jedna połowa na lewo, druga na prawo, a trzecia na... e... 

 - Trzecia połowa? - Odd uniósł brew próbując powstrzymać chichot. 

 - Ty się nie mądruj della Robbia, matematykę mam u to w małym palu... - zaczął Jim, ale urwał widząc, że przez pomyłkę pokazał palec wskazujący.

       Nie zdążył się jednak poprawić, bo rozległ się szum towarzyszący otwieraniu kokpitu i męski śmiech. 

 - No gratuluje odwagi, nasze stateczki są precyzyjne, ale zwykle nawet ci, co to wiedzą wolą się odsunąć z linii lądowania. 

       Jim spojrzał za siebie i faktycznie, dziób Iskry Zmierzchu niemal dotykał jego pleców. 

 - No wiem, bo ja ten... pracowałem w Smoczej Unii i... 

 - Pracował pan w Smoczej Unii? Doprawdy, co pan nie powie...?

 - E no... nic. Znaczy się, bo właściwie to wolałbym o tym nie mówić...

       Kilku uczniów zachichotało, a tymczasem dyrektor odchrząknął, by zwrócić na siebie uwagę i podszedł do statku. 

 - Pan Soren jak mniemam? 

       Mężczyzna zeskoczył na ziemię i wyciągnął rękę na powitanie. 

 - Zgadza się, Soren, agent Cudownych Gromów do usług. A pan to zapewne dyrektor Delmas. Może pan być o uczniów spokojny, z nikim nie będą bezpieczniejsi niż ze mną.

 - Tak, miło mi to słyszeć... - zaczął Delmas, ale Soren już nie zwracał na niego większej uwagi. 

 - Dobra młodzi, wskakujcie. Ej, a Mateusz gdzie? Mateusz!

       Ten obejrzał się jeszcze raz na dziennikarki. 

 - Dziewczyny, naprawdę. Proszę...

       Po czym pobiegł w stronę myśliwca.

 - Ktoś tu się chyba zabujał po uszy... - Milly uśmiechnęła się pod nosem. 

 - No, ale będzie sensacja!

 

*

 

       Chwilę później Wojownicy Lyoko, wraz z Hikari, Mireią i Azurą wystartowali z podwórza zespołu szkół Kadic. 

 - Łuuhu! Ale będzie jazda! To ten Nocny Błysk nie? 

 - Iskra Zmierzchu - poprawił Jeremie. 

 - A nie była mniejsza? - spytał Ulrich.

 - Bo to model 10XL - odparł Soren, wzruszając ramionami. 

 - To znaczy? 

 - Że duży dla 10 osób, czasem i ładowniejsze modele się przydają do akcji. Wiecie jak zwykły transportowiec nie da rady. No i jesteśmy. 

       Gdy tylko otworzył przyciemniane szyby Hikari spojrzała najpierw na stojącą przed nimi fabrykę, a potem zdziwionym wzrokiem na Sorena.

 - Co z tobą Kosiarz, Spitfire za mocno ci skopała tyłek? To nie jest nasz dom... 

 - Bardzo zabawne - Soren przewrócił oczami, po czym burknął pod nosem. - Raz była na naszych treningach i zaraz się mądrzy... 

 - Siorka, w skrócie: są tu skanery i nimi się zabieramy - wyjaśnił Mateusz. 

 - Zaraz, to ona nic nie wie? - zdziwił się.

 - Na razie tak. I nie Hikari, powiemy ci dopiero jak już będziemy na miejscu. 

       Zamyśliła się przez chwilę i zeskoczyła na most.

 - Czyli to tutaj znikaliście, co?

 - Mówiłem, szczegóły jak będziemy w domu.

 - Uparciuch z ciebie wiesz?

 - To u nas rodzinne - uśmiechnął się porozumiewawczo.

       Gdy wszyscy wysiedli, Soren już miał odlecieć, ale Aelita go zatrzymała.

 - A czy... mógłby pan mieć oko na Anteę?

 - Ja nie, w końcu ktoś musi dowieść wam bagaże i futrzaki, ale nie martw się. Córka Spitfire już od paru dni ją rozpracowuje.

       Osowiała mina Aelity wskazywała, że nie do końca o to jej chodziło.

       To jeszcze bardziej zbiło z tropu Hikari, ale widząc ból w jej oczach, gdy poruszyła tę kwestię, na razie odpuściła. Gdy weszli do fabryki od razu zjechali na piętro ze skanerami. 

 - No nieźle... wygląda jakby to było... laboratorium wujka Walda - stwierdziła rozglądając się po pomieszczeniu - Ten sprzęt... jak od naszego brata, ale jakby starszy... 

       Obróciła się gwałtownie w stronę Aelity, a na jej twarzy odmalowało się zrozumienie zmieszane ze satysfakcją i zdziwieniem. 

 - Ty jesteś Aelita Schaeffer, prawda? - Dziewczyna nieco nieśmiało przytaknęła. - Ale jak to... powinnaś być przecież w wieku naszego starszego brata! Nie możesz być naszą rówieśniczką. 

 - To nieco skomplikowane Hikari... powiedzmy, że czas się dla niej zatrzymał - wyjaśnił Mateusz.

 - Dobra, skoro już i tak ją tu przyprowadziliśmy to wszyscy do skanerów - Jeremie wskazał na puste kolumny za sobą, choć jego mina i ton, z jakim to mówił wskazywały jasno, że niezbyt mu się to podoba. - Najpierw pójdą Azura, Mireia i Hikari. Potem Aelita i Yumi z Ulrichiem, potem reszta chłopaków, a na końcu ja odpalę opóźnioną wirtualizację.

 - Nie ma potrzeby Jeremie - odezwał się Leo. - Wszystko przygotowane i wyślę was bezpośrednio do Pałacu Siedmiu Smoków. 

 - Poczekaj chwilę! - odezwała się nagle Aelita. - Czy... czy mogę pójść pierwsza? 

 - Co? Ale dlacze...

 - Proszę Jeremie - spojrzała mu prosto w oczy i od razu widział, że to dla niej ważne. 

       Wciąż mu się to nie podobało, wciąż nie chciał, by Aelita szła przodem, ryzykując najbardziej z nich wszystkich. I wciąż nie był pewien czy można do końca zaufać Doragonom. Nawet jeśli wszystko wskazywało, że tak, to nie opuszczały go te nieznośne wątpliwości, te czarne myśli o tym, co by mogło być, gdyby okazało się, że jego obawy jednak były uzasadnione. Gdyby - nawet jeśli scenariusz taki zdawał się przeczyć zdrowemu rozsądkowi - okazało się, że skrzywdzą Aelitę, rozmyślnie bądź nie, albo też w jakiś inny sposób zakończy się to dla niej źle, a on nie zrobi nic, by temu zapobiec, choć przecież tak łatwo mógł zareagować... te myśli wciąż wypełzały z najdalszych zakątków jego umysłu.

       Z drugiej strony pamiętał jak Aelita powiedziała mu o swoim dzisiejszym śnie. O tych urywkach wspomnień z Doragonami. To była jej rodzina. Niemal jedyna, jaka jej została. 

 - Zgoda.

 
 
Dodane przez Lyokoheros dnia sierpień 15 2020 07:41:35
0 Komentarzy ˇ 45 Czytań Drukuj
 Komentarze
Brak komentarzy.
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 0% [Żadnych głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Żadnych głosów]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 100% [1 Głos]
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Cytat tygodnia
„A dobre [te wieści]? [Niebardzo] To nie!”
~Ulrich Stern
odcinek 55
„Fala Przypływu”
Shoubox 2.0
Czyli KodLyokowy serwer Discorda. By do niego dołączyć wystarczy kliknąć tutaj.
Kalendarz Fandomowy
Najbliższe fandomowe święto:
Dzień Sissi
Data: 25 września
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Lowca Rakow cztery i pol
14/11/2019 22:17
A widział może ktoś to? http://kodlyoko.hpu.pl/ne
ws.php?readmore=518


Lyokoheros
14/07/2019 21:05
Hm... ktoś ostatnio coś komentował? Bo znowu nie mogę ostatniego komentarza znaleźć...

Lyokoheros
06/04/2019 17:21
Właśnie zaczęło sie wspólne oglądanie 74 odcinka, serdecznie zapraszam: https://www.watch2gether.
com/rooms/pdp-yv6ih5010r6
vvvlzoo


Lowca Rakow cztery i pol
22/02/2019 23:13
Podobno Centrum wypuściło jakiś ekskluzywny wywiad ostatnio...

Lyokoheros
15/02/2019 02:09
Już jutro (właściwie dziś wieczorem, pewnie późnym) pojawią się opowiadania z pisania na setkę - choć niestety były tylko dwa smiley

Lyokoheros
09/11/2018 18:33
Hm... ktoś ostatnio jakiś nowy komentarz dał? Bo widzę, że jest nowy, ale nie mogę go namierzyć...

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
ekstremalnie późno to zdążę dokończyć.

Lyokoheros
01/11/2018 01:50
Ech, że też nie zauważyłem, że mi ucięło. Chciałem napisać "kolejny dzień". No mniej więcej, bo rano wyjeżdżam do rodzinki i nie wiem dokładnie o której wrócę, ale o ile nie będzie to

Ananasims
01/11/2018 00:43
K? "Kilka"? "Kwadrans"? "Kwartał"?

Lyokoheros
01/11/2018 00:27
No... trochę jeszcze będziecie się musieli uzbroić w cierpliwość niestety - prace nad gazetką niestety mi się nieco wydłużają i choć miała być do północy to... cóż obawiam się, że przesunie się to o k

Jacks_
29/10/2018 23:30
No to czekamy smiley

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
bardziej będę skupiał na KLPX, wiadomo, ale to tak niemal równolegle i ponieważ z tamtym rozdziałem zostało mi mniej pracy to może wyjść przed 11 rozdziałem KLPX.

Lyokoheros
29/10/2018 18:37
prostu muszę jeszcze dopracować... no i jest to akurat jeden z ważniejszych jego rozdziałów - ze sceną, która w drugim fandomie spokojnie może być uznana za najbardziej wyczekiwaną. Znaczy i tak się

Lyokoheros
29/10/2018 18:36
Tylko, że porzucania zaczętego dzieła jest... trochę średnie delikatnie mówiąc. I nie, 21 rozdział KE czyli Kodu Equestria. Moje inne opowiadanie, tylko że akurat multiwersowe, którego rozdział po p

Xanadu
29/10/2018 18:16
Tak w ogóle to nie przestałem pisać, tylko że wolę się skupić na własnych pomyslach. Może założę sobie wattpada i coś tam niedługo wrzucę, ale na kod Lyoko nie mam ochoty, ani czasu.

Jacks_
29/10/2018 16:39
21? Chodzi Ci o 11 rozdział drugiego tomu Powrotu Xany?

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
(w tym na pewno NMS) -> jak będę miał na 2 tygodnie do przodu do publikację to wtedy inne rzeczy.

Lyokoheros
29/10/2018 01:16
Icebreaker) -> kilka nowości omawianych obecnie z Wojownikami (znaczy tu ponownie skupiłem się na wiadomościach, więć rozmowy trochę jakby stanęły) -> potem ewentualnie jakieś inne pisanie

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
które to opóźniły). Generalnie na chwilę obecną przyjąłem sobie następujący priorytet projektów: Wiadomości Kadic -> KLPX i 21 rozdział KE (+w trakcie trochę Past Sins i przejrzenie Expulsion oraz

Lyokoheros
29/10/2018 01:15
Chyba stroną chciałeś powiedzieć. A idą... no na chwilę obecną to stoją. Mam obecnie nieco roboty na studiach i skupiłem się na Wiadomościach Kadic na tę chwilę (a były pewne problemy techniczne,

Archiwum

Copyright © 2012
Powered by v6.01.6 © 2003-2005Leviathan by:
1188000 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie